Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Piąty Tydzień Wielkanocny 20 – 25 V 2015

Przykazanie nowe

NIEDZIELA: Dz 14,21–27; Ap 21,1–5a;

Ewan­ge­lia J 13,31–33a.34–35

Przy­ka­za­nie nowe

Po wyj­ściu Juda­sza z wie­czer­ni­ka Jezus powie­dział:

Syn Czło­wie­czy został teraz uwiel­bio­ny, a w Nim został Bóg uwiel­bio­ny. Jeże­li Bóg został w Nim uwiel­bio­ny, to Bóg uwiel­bi Go tak­że w sobie samym, i zaraz Go uwiel­bi.

Dzie­ci, jesz­cze krót­ko jestem z wami. Będzie­cie Mnie szu­kać, ale jak to Żydom powie­dzia­łem, tak i teraz wam mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie może­cie. Daję wam przy­ka­za­nie nowe, aby­ście się wza­jem­nie miło­wa­li tak, jak Ja was umi­ło­wa­łem; żeby­ście i wy tak się miło­wa­li wza­jem­nie. Po tym wszy­scy pozna­ją, żeście ucznia­mi moimi, jeśli będzie­cie się wza­jem­nie miło­wa­li.

Czy uczniów Jezu­sa moż­na poznać po dłu­gich modli­twach? Może po gor­li­wo­ści ewan­ge­li­za­cyj­nej? A może po wier­nym zacho­wy­wa­niu przy­ka­zań? Albo może po głę­bo­kim rozu­mie­niu Pisma Świę­te­go? A może po pięk­nych budow­lach kościel­nych, któ­rych jest nie­ma­ło w całym świe­cie? A może cho­dzi o posłu­szeń­stwo prze­ło­żo­nym wspól­no­ty i jed­ność? Nie. Jezus nie wska­zał nic z tych rze­czy. Powie­dział tyl­ko o jed­nym: o miło­ści. Po miło­ści wza­jem­nej moż­na poznać Jego uczniów. Czy zatem wymie­nio­ne wcze­śniej posta­wy nie mają zna­cze­nia? Bynaj­mniej, są waż­ne, ale o tyle, o ile wyra­sta­ją z korze­nia wza­jem­nej miło­ści. Tyl­ko wte­dy są czy­ste i pięk­ne.

PONIEDZIAŁEK Dz 14,5–18; J 14,21–26

 Sło­wo Boże: Bar­na­bę nazy­wa­li Zeu­sem, a Paw­ła Her­me­sem, gdyż głów­nie on prze­ma­wiał. A kapłan Zeu­sa, któ­re­go świą­ty­nia przed mia­stem, przy­wiódł przed bra­mę woły oraz przy­niósł wień­ce i chciał razem z tłu­mem zło­żyć ofia­rę. Na wieść o tym apo­sto­ło­wie roz­dar­li swe sza­ty i rzu­ci­li się w tłum, krzy­cząc: „Ludzie, co wy robi­cie! My tak­że jeste­śmy ludź­mi…”.

Uzdro­wie­nie doko­na­ne przez Apo­sto­łów musia­ło zro­bić moc­ne wra­że­nie, sko­ro tłum wziął ich za bogów. Lecz trzeź­wo stą­pa­ją­cy po zie­mi ucznio­wie Pana wie­dzie­li, że to Zba­wi­ciel jest daw­cą łaski uzdro­wie­nia i nawet im na myśl nie przy­szło, by sobie uzur­po­wać jakąś korzyść. To waż­ne, bo nie wol­no nam ubó­stwiać czło­wie­ka, któ­rym posłu­gu­je się Jezus, ani posłu­gu­ją­ce­mu w imię Jezu­sa nie wol­no się wyno­sić ponad spo­łecz­ność. Jeśli o tym zapo­mi­na­my, zdra­dza­my swe­go Pana, a Kościół tra­ci swo­ją przej­rzy­stość.

WTOREK Dz 14,19–28; J 14,27–31a

 Sło­wo Boże: Do Listry nade­szli Żydzi z Iko­nium. Pod­bu­rzy­li tłum, uka­mie­no­wa­li Paw­ła i wywle­kli go za mia­sto, sądząc, że nie żyje. Kie­dy go jed­nak oto­czy­li ucznio­wie, pod­niósł się i wszedł do mia­sta, a następ­ne­go dnia udał się razem z Bar­na­bą do Der­be. W tym mie­ście gło­si­li Ewan­ge­lię i pozy­ska­li wie­lu uczniów, po czym wró­ci­li do Listry…

Wyrzu­co­ny, dotkli­wie pobi­ty, led­wie ucho­dzą­cy z życiem Paweł ujaw­nia nie­prze­cięt­ną deter­mi­na­cję w gło­sze­niu Ewan­ge­lii. Po uka­mie­no­wa­niu w Der­be mógł­by powie­dzieć: mam wszyst­kie­go dość, nie będę tak nara­żał swe­go życia, robi­łem, co mogłem, czyż moż­na wyma­gać cze­goś wię­cej? Tym­cza­sem Apo­stoł led­wie wstaw­szy przy pomo­cy bra­ci, uda­je się do kolej­ne­go mia­sta i znów od począt­ku mówi o Jezu­sie, zdo­by­wa­jąc nowych uczniów. Co wię­cej, wra­ca tam, skąd go wyrzu­co­no. Nie był to tępy upór fana­ty­ka. To była łaska, tak może dzia­łać tyl­ko Duch Boży.

 ŚRODA Dz 15,1–6; J 15,1–8

Sło­wo Boże: W Antio­chii nie­któ­rzy przy­by­sze z Judei naucza­li bra­ci: „Jeże­li się nie pod­da­cie obrze­za­niu według zwy­cza­ju Moj­że­szo­we­go, nie może­cie być zba­wie­ni”. Kie­dy doszło do nie­ma­łych spo­rów i roz­trzą­sań mię­dzy nimi a Paw­łem i Bar­na­bą, posta­no­wio­no, że Paweł i Bar­na­ba (…) uda­dzą się w spra­wie tego spo­ru do Jeru­za­lem.

To jed­no z pierw­szych tego typu doświad­czeń we wspól­no­cie Kościo­ła, któ­ry musi wczy­ty­wać się w głos Ducha Boże­go, by uczyć się, jak roz­wią­zy­wać trud­ne pro­ble­my. Paweł, któ­ry mógł­by powo­łać się na swój auto­ry­tet wyni­ka­ją­cy z wiel­kich osią­gnięć w gło­sze­niu Ewan­ge­lii i ponie­sio­ne dla sło­wa Boże­go cier­pie­nia, doma­ga się uzna­nia swo­je­go roz­wią­za­nia trud­nej spra­wy obrze­za­nia, ale rów­no­cze­śnie uzna­je auto­ry­tet Apo­sto­łów, dla­te­go wybie­ra się do Jero­zo­li­my, by tam uzgod­nić sta­no­wi­sko. I tak Kościół zacho­wał jed­ność. Nie roz­bi­ła go ambi­cja Apo­sto­ła.

 CZWARTEK Dz 15,7–21; J 15,9–11

Sło­wo Boże: Prze­mó­wił Piotr do apo­sto­łów i star­szych (…) : „Dla­cze­go więc teraz Boga wysta­wia­cie na pró­bę, nakła­da­jąc na uczniów jarz­mo, któ­re­go ani ojco­wie nasi, ani my sami nie mie­li­śmy siły dźwi­gać. Wie­rzy­my prze­cież, że będzie­my zba­wie­ni przez łaskę Pana Jezu­sa tak samo jak oni”.

Czy Pra­wo prze­ka­za­ne przez Moj­że­sza jest jarz­mem, któ­re­go nie spo­sób udźwi­gnąć? Czy przy­ka­za­nia to śle­pa ulicz­ka bez wyj­ścia? Nie, to tyl­ko ludz­ki błąd: Izra­el odczy­tał wyma­ga­nia, jakie posta­wił Bóg, ale zapo­mniał o obiet­ni­cy łaski. Sku­pił się na popraw­no­ści swych czy­nów, ale zapo­mniał o żywym Bogu. Tak dzie­je się i dziś, gdy wciąż myśli­my o wyma­ga­niach nam posta­wio­nych, a zapo­mi­na­my o łasce Boga. Popeł­nia­my ten sam błąd, gdy sami chce­my budo­wać wła­sną dosko­na­łość. Bo prze­cież ducho­wy roz­wój jest skut­kiem dzia­ła­nia Boga.

PIĄTEK Dz 15,22–31; J 15,12–17

Sło­wo Boże: Wysy­ła­my więc Judę i Syla­sa, któ­ry oznaj­mią wam ust­nie to samo. Posta­no­wi­li­śmy bowiem, Duch Świę­ty i my, nie nakła­dać na was żad­ne­go cię­ża­ru oprócz tego, co koniecz­ne. Powstrzy­maj­cie się od ofiar skła­da­nych boż­kom, od krwi, od tego, co udu­szo­ne, i od nie­rzą­du. Dobrze uczy­ni­cie, jeśli powstrzy­ma­cie się od tego.

Zebra­ni w Jero­zo­li­mie Apo­sto­ło­wie mie­li głę­bo­ką świa­do­mość obec­no­ści Ducha Świę­te­go. Roz­ma­wia­jąc o przy­szło­ści Kościo­ła, o obo­wią­zu­ją­cych zasa­dach wspól­ne­go życia, dys­ku­to­wa­li nie tyl­ko na pozio­mie ludz­kich prze­ko­nań. Modli­li się, by Duch Świę­ty wska­zał im wła­ści­we roz­wią­za­nie, by mogli wła­ści­wie kie­ro­wać wspól­no­tą uczniów Jezu­sa. Pozo­sta­jąc w kli­ma­cie modli­twy sta­li się zdol­ni wła­ści­wie odczy­tać zna­ki Boże i mie­li wystar­cza­ją­co odwa­gi, by pod­jąć decy­zje, któ­re osta­tecz­nie otwo­rzy­ły Kościół na cały świat.

SOBOTA Dz 16,1–10; J 15,18–21

Sło­wo Boże: Przy­byw­szy do Myzji, pró­bo­wa­li przejść do Bity­nii, ale Duch Jezu­sa nie pozwo­lił im, prze­szli więc Myzję i zeszli do Tro­ady. W nocy miał Paweł widze­nie: jakiś Mace­doń­czyk sta­nął przed nim i bła­gał go sło­wa­mi: „Prze­praw się do Mace­do­nii pomóż nam!”. Zaraz po tym widze­niu sta­ra­li­śmy się wyru­szyć do Mace­do­nii w prze­ko­na­niu, że Bóg nas wezwał…

Dla­cze­go Duch nie pozwo­lił Apo­sto­łom udać się do Bity­nii, a popro­wa­dził aku­rat do Mace­do­nii? W tek­ście Dzie­jów Apo­stol­skich nie znaj­dzie­my na to odpo­wie­dzi. Czy sami Apo­sto­ło­wie rozu­mie­li to dzia­ła­nie Ducha Boże­go? Też nie wie­my. Jed­no jest pew­ne: jeśli już raz odczy­ta­li, jakie jest pra­gnie­nie Jezu­sa, pozo­sta­li wier­ni temu, co im zosta­ło obja­wio­ne, choć mogli tego do koń­ca nie rozu­mieć. Tak oto rodzi się posta­wa, któ­ra w spra­wach wia­ry jest szcze­gól­nie cen­na: zaufa­nie. Nie ma tu naiw­no­ści, jest nato­miast żywa wia­ra, że Pan nas pro­wa­dzi.

ks. Roman Sła­weń­ski