Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Piąty Tydzień Wielkiego Postu 8 – 13 IV 2019

Od tej chwili już nie grzesz

NIEDZIELA: Iz43, 16–21; Flp 3, 8–14

Ewan­ge­lia J 8, 1–11 Od tej chwi­li już nie grzesz

Jezus udał się na Górę Oliw­ną, ale o brza­sku zja­wił się znów w świą­ty­ni. Wszy­stek lud scho­dził się do Nie­go, a On usiadł­szy nauczał.

Wów­czas ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze przy­pro­wa­dzi­li do Nie­go kobie­tę, któ­rą pochwy­co­no na cudzo­łó­stwie, a posta­wiw­szy ją na środ­ku, powie­dzie­li do Nie­go: Nauczy­cie­lu, kobie­tę tę dopie­ro pochwy­co­no na cudzo­łó­stwie. W Pra­wie Moj­żesz naka­zał nam takie kamie­no­wać. A Ty co mówisz? Mówi­li to wysta­wia­jąc Go na pró­bę, aby mie­li o co Go oskar­żyć.

Lecz Jezus nachy­liw­szy się pisał pal­cem po zie­mi. A kie­dy w dal­szym cią­gu Go pyta­li, pod­niósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grze­chu, niech pierw­szy rzu­ci na nią kamień. I powtór­nie nachy­liw­szy się, pisał na zie­mi.

Kie­dy to usły­sze­li, wszy­scy jeden po dru­gim zaczę­li odcho­dzić, poczy­na­jąc od star­szych. Pozo­stał tyl­ko Jezus i kobie­ta, sto­ją­ca na środ­ku.

Wów­czas Jezus pod­nió­sł­szy się rzekł do niej: Nie­wia­sto, gdzież oni są? Nikt cię nie potę­pił? A ona odrze­kła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja cie­bie nie potę­piam. — Idź, a od tej chwi­li już nie grzesz.

Znisz­czyć czy oca­lić? Pode­ptać czy pod­nieść? Potę­pić czy zapa­lić nadzie­ję? Pchnąć czy pod­trzy­mać? Takich pytań jest wię­cej. Poja­wia­ją się czę­sto. Może nawet nie wie­my jak czę­sto. W całym zamę­cie gorą­cych emo­cji nie dostrze­ga­my ich. I dla­te­go podej­mu­je­my złe decy­zje. A Pan cier­pli­wie poka­zu­je jed­ną dro­gę: war­to oca­lić, pod­nieść, wlać nadzie­ję i pod­trzy­mać… Bo zawsze cho­dzi o dobro czło­wie­ka.

PONIEDZIAŁEK  Dn 13, 41c-62; J 8, 12–20

Sło­wo Boże: Daniel zawo­łał dono­śnym gło­sem: „Jestem czy­sty od jej krwi!”. Cały zaś lud zwró­cił się do nie­go, mówiąc: „Co ozna­cza to sło­wo…?”. On powstaw­szy wśród nich, powie­dział: „Czy tak bar­dzo jeste­ście nie­ro­zum­ni, syno­wie Izra­ela, że ska­zu­je­cie cór­kę izra­el­ską bez docho­dze­nia i pew­no­ści? Wróć­cie do sądu, bo ci ją fał­szy­wie obwi­ni­li”.

 Jeden spra­wie­dli­wy był w sta­nie obu­dzić wraż­li­wość całej spo­łecz­no­ści. Gdy odpo­wie­dzial­ni za zacho­wa­nie spra­wie­dli­wo­ści sprze­nie­wie­rzy­li się swej misji, gdy sku­tecz­nie ukry­li swą nie­pra­wość two­rząc pozo­ry pra­we­go zacho­wa­nia, potrzeb­ny był trzeź­wy głos czło­wie­ka sumie­nia, czło­wie­ka kie­ru­ją­ce­go się pra­wem Bożym. I dziś jest podob­nie. Gdy błą­dzą mają­cy wła­dzę, gdy błą­dzą odpo­wie­dzial­ni za prze­kaz infor­ma­cji, gdy w błąd wpro­wa­dza­ją tak­że pro­pa­ga­to­rzy nowych idei – jedy­nym ratun­kiem jest czło­wiek pra­we­go sumie­nia, słu­cha­ją­cy Boga.

WTOREK Lb 21, 4–9; J 8, 21–30

Sło­wo Boże: I zaczę­li mówić prze­ciw Bogu i Moj­że­szo­wi: „Cze­mu wypro­wa­dzi­li­ście nas z Egip­tu, byśmy tu na pusty­ni pomar­li? Nie ma chle­ba ani wody, a uprzy­krzył się nam już ten pokarm mizer­ny”. Zesłał prze­to Pan na lud węże o jadzie palą­cym, któ­re kąsa­ły ludzi, tak że wiel­ka licz­ba Izra­eli­tów zmar­ła.

To był jaw­ny bunt wobec Boga. Oto z upły­wem kolej­nych dni i mie­się­cy nie­ła­twej wędrów­ki do Zie­mi Obie­ca­nej nie­wo­la w Egip­cie nie wyglą­da­ła już tak prze­ra­ża­ją­co. Z kolei odzy­ska­na wol­ność tra­ci­ła swój miły smak, gdy przy­szło zno­sić utra­pie­nia wędrów­ki przez pusty­nię. Publicz­ny sprze­ciw wobec Boga przy­niósł rów­nież widocz­ny sku­tek: szyb­ką śmierć od uką­sze­nia węża. Zda­rza się, że grzech natych­miast poka­zu­je swe zgub­ne skut­ki. Czę­ściej skut­ki ujaw­nia­ją się póź­niej, bywa, że po latach. Ale zawsze bolą. I to moc­no.

ŚRODA Dn 3, 14–20. 91–92. 95; J 8, 31–42

Sło­wo Boże: Nabu­cho­do­no­zor powie­dział: „Niech będzie bło­go­sła­wio­ny Bóg Sza­dra­ka, Mesza­ka i Abed-Nega, któ­ry posłał swe­go anio­ła, by ura­to­wać swo­je słu­gi. W Nim pokła­da­li ufność i prze­kro­czy­li nakaz kró­lew­ski, odda­jąc swe cia­ła, aby nie odda­wać czci ani pokło­nu inne­mu bogu poza Nim”.

Pogań­ski wład­ca, ku zdu­mie­niu wszyst­kich zebra­nych, gło­si pochwa­łę Boga Izra­ela. Dokład­niej mówiąc, Boga, w któ­re­go wie­rzy­li trzej mło­dzień­cy ska­za­ni na karę spa­le­nia w roz­pa­lo­nym pie­cu. Co praw­da zła­ma­li kró­lew­ski nakaz, lecz zacho­wa­li wier­ność sło­wu Boże­mu. To była wier­ność hero­icz­na. To dzię­ki tej posta­wie imię Boga zosta­ło uwiel­bio­ne, nie­zna­ją­cy Pana król uznał Jego wiel­kość. Jak może­my roz­sła­wiać imię nasze­go Zba­wi­cie­la? Nie ina­czej. Jedy­nie peł­na wier­ność Jego sło­wu spra­wi, że zachwy­ci wie­lu, któ­rzy dziś nio­są w swym ser­cu bunt.

 CZWARTEK Rdz 17, 3–9; J 8, 51–59

Sło­wo Boże: Abram padł na obli­cze, a Bóg tak do nie­go mówił: „Oto moje przy­mie­rze z tobą: sta­niesz się ojcem mnó­stwa naro­dów. Nie będziesz więc odtąd nazy­wał się Abram, lecz imię two­je będzie Abra­ham, bo uczy­nię cie­bie ojcem mnó­stwa naro­dów. Spra­wię, że będziesz nie­zmier­nie płod­ny…”.

Musiał obumrzeć sta­ry czło­wiek. Bowiem nazna­czo­ny był nie­jed­nym poważ­nym błę­dem. Przede wszyst­kim choć wie­rzył, to wciąż sam chciał zała­twiać swe spra­wy. Ale Pan pro­wa­dził go dalej ku ducho­wej doj­rza­ło­ści. I zmia­na imie­nia ozna­cza rady­kal­ną zmia­nę w czło­wie­ku – ku doj­rza­ło­ści. Oto patriar­cha otrzy­mu­je  potwier­dze­nie wcze­śniej­szych obiet­nic. Teraz jed­nak nie znaj­dzie już wła­sne­go – ludz­kie­go i kula­we­go – roz­wią­za­nia. Musi bez­względ­nie pole­gać na Bogu. Tego nauczył się przez lata. I dla­te­go teraz świa­do­mie może całą ufność swą zło­żyć w Panu.

PIĄTEK Jr 20, 10–13; J 10, 31–42

Sło­wo Boże: Wszy­scy zaprzy­jaź­nie­ni ze mną wypa­tru­ją moje­go upad­ku: „Może on da się zwieść, tak że go zwy­cię­ży­my i wywrze­my pomstę na nim”.  Ale Pan jest przy mnie jako potęż­ny mocarz; dla­te­go moi prze­śla­dow­cy usta­ną i nie zwy­cię­żą. Będą bar­dzo zawsty­dze­ni swo­ją poraż­ką, okry­ci wiecz­ną i nie­za­po­mnia­ną hań­bą.

 

Pro­rok skar­ży się: zaprzy­jaź­nie­ni upa­tru­ją moje­go upad­ku. Tu nawet nie cho­dzi o sta­wia­nie prze­szkód czy przy­sło­wio­we kopa­nie doł­ków. Oto nawet bli­scy nie wie­rzą w powo­dze­nie misji pro­ro­ka. Liczą dni, kie­dy nastą­pi upa­dek. Pro­rok zmu­szo­ny jest dzia­łać samot­nie. Jedy­nym opar­ciem jest Bóg. Samot­ność w słusz­nej spra­wie – to nie­jed­no­krot­nie tak­że nasz los. W nie­jed­nej rodzi­nie samot­na oso­ba podej­mu­je modli­twę, napo­ty­ka­jąc nie­zro­zu­mie­nie wśród bli­skich. To nasza dro­ga. Bo moż­na dzia­łać bez innych, ale nigdy bez Boga.

SOBOTA Ez 37, 21–28; J 11, 45–57

Sło­wo Boże: Oto wybie­ram Izra­eli­tów spo­śród ludów, do któ­rych pocią­gnę­li, i zbie­ram ich ze wszyst­kich stron… I już nie będą się kalać swy­mi boż­ka­mi i wstręt­ny­mi kul­ta­mi, i wszel­ki­mi odstęp­stwa­mi. Uwol­nię ich od wszyst­kich ich wia­ro­łomstw, któ­ry­mi zgrze­szy­li, oczysz­czę ich i będą moim ludem, ja zaś będę ich Bogiem.

Gdy męczą nas grze­chy, gdy bra­ku­je cier­pli­wo­ści wobec powta­rza­ją­cej się sła­bo­ści, gdy czu­je­my się upo­ko­rze­ni bra­kiem postę­pu, wów­czas trze­ba przy­jąć zapew­nie­nie Stwór­cy: „Uwol­nię ich…”. Przy­jąć i uwie­rzyć, że Bóg speł­ni, co obie­cał. Zatem wyzna­jąc z wia­rą swą sła­bość mamy gwa­ran­cję co do łaski, któ­ra popro­wa­dzi ku wol­no­ści. I nie ma innej sku­tecz­nej dro­gi ku wol­no­ści. Modli­twa, któ­rej Bóg wysłu­chu­je zawsze, to modli­twa skru­szo­ne­go ser­ca, któ­re wyzna­je swo­je grze­chy i pra­gnie miło­ści swe­go Stwór­cy. I to win­na być nasza modli­twa codzien­na.

ks. Roman Sła­weń­ski