Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Piąty Tydzień Zwykły 10 – 15 II 2020

Jezus nauczający

NIEDZIELA: Iz 58,7–10; 1 Kor 2,1–5

Ewan­ge­lia Mt 5,13–16

Wy jeste­ście świa­tłem świa­ta

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: Wy jeste­ście solą zie­mi. Lecz jeśli sól utra­ci swój smak, czym­że ją poso­lić? Na nic się już nie przy­da, chy­ba na wyrzu­ce­nie i pode­pta­nie przez ludzi. Wy jeste­ście świa­tłem świa­ta. Nie może się ukryć mia­sto poło­żo­ne na górze. Nie zapa­la się też świa­tła i nie sta­wia pod kor­cem, ale na świecz­ni­ku, aby świe­ci­ło wszyst­kim któ­rzy są w domu. Tak niech świe­ci wasze świa­tło przed ludź­mi, aby widzie­li wasze dobre uczyn­ki i chwa­li­li Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie.

Kim jest chrze­ści­ja­nin – uczeń Jezu­sa? To fun­da­men­tal­ne pyta­nie o naszą toż­sa­mość musi powra­cać. Dziś Jezus przy­po­mi­na jed­ną z waż­nych odpo­wie­dzi: chrze­ści­ja­nin jest solą zie­mi, jest świa­tłem świa­ta. Tak opi­sa­na toż­sa­mość Jezu­so­we­go ucznia jest wyma­ga­ją­cym pro­gra­mem życia. Jest cią­głym zada­niem, któ­re trze­ba podej­mo­wać każ­de­go dnia. Sól sym­bo­li­zu­je mądrość i zdol­ność do poświę­ce­nia. Świa­tło rów­nież jest zna­kiem mądro­ści, któ­ra wyra­ża się w umie­jęt­no­ści roze­zna­wa­nia i podej­mo­wa­nia wła­ści­wych decy­zji. Świat uzna­wa­ny wie­lo­krot­nie w Piśmie świę­tym za śro­do­wi­sko obce war­to­ściom ewan­ge­licz­nym, tym bar­dziej potrze­bu­je mia­sta, któ­re jest poło­żo­ne na górze. Mia­sto sym­bo­li­zu­je tu Kościół, któ­ry jest w świe­cie nie­przy­ja­znym, ale też ten zagu­bio­ny świat potrze­bu­je Kościo­ła. Kościo­ła, któ­ry nie­sie mądrość, któ­ry zacho­wu­je zdol­ność do poświę­ce­nia za innych, któ­ry pośród zmien­no­ści i zamę­tu poda­je jasne zasa­dy roze­zna­wa­nia Bożych dróg. Takim jest Kościół w zamy­śle Jezu­sa. Taki Kościół win­ni­śmy two­rzyć naszym wysił­kiem serc i umy­słów.

PONIEDZIAŁEK 1 Krl 8,1–7.9–13; Mk 6,53–56

Sło­wo Boże: Ludzie bie­ga­li po całej oko­li­cy i zaczę­li zno­sić na noszach cho­rych tam, gdzie jak sły­sze­li, prze­by­wa. I gdzie­kol­wiek wcho­dził do wsi, do miast czy osad, kła­dli cho­rych na otwar­tych miej­scach i pro­si­li Go, żeby ci choć frędz­li u Jego płasz­cza mogli dotknąć. A wszy­scy, któ­rzy się Go dotknę­li, odzy­ski­wa­li zdro­wie.

Bie­ga­li, przy­no­si­li cho­rych, mówi­li o swych dole­gli­wo­ściach… Całe to zamie­sza­nie wokół Jezu­sa mówi o jed­nym: o ogro­mie nędzy, któ­ra prze­ni­ka ludz­kie życie. O nie­po­rad­no­ści, któ­rej nie spo­sób poko­nać. O bez­rad­no­ści, któ­ra nie­uchron­nie poja­wia się w naszym życiu. Z tym trud­nym baga­żem ludzie przy­cho­dzą do Jezu­sa. Ogrom miło­sier­dzia przy­zy­wa ogrom nędzy. Nie mamy inne­go wspar­cia, nie mamy inne­go Zba­wi­cie­la. Nie szu­kaj­my inne­go wyba­wie­nia, poza tym, któ­re przy­cho­dzi przez Jezu­sa.

 WTOREK 1 Krl 8,22–23.27–30; Mk 7,1–13

Sło­wo Boże: „Słusz­nie pro­rok Iza­jasz powie­dział o was, obłud­ni­kach, jak jest napi­sa­ne: Ten lud czci Mnie war­ga­mi, lecz ser­cem swym dale­ko jest ode Mnie… Uchy­li­li­ście przy­ka­za­nie Boże, a trzy­ma­cie się ludz­kiej tra­dy­cji, doko­nu­je­cie obmy­wa­nia dzban­ków i kub­ków. I wie­le innych podob­nych rze­czy czy­ni­cie”.

Kil­ka wie­ków przed naro­dze­niem Jezu­sa Iza­jasz pięt­no­wał for­ma­lizm, któ­ry wkradł się w życie Izra­eli­tów. Ten sam zarzut pod­no­si Jezus, gdy cytu­jąc pro­ro­ka wska­zu­je na błę­dy popeł­nio­ne przez gor­li­wych fary­ze­uszów. Ewan­ge­li­sta dokład­nie ten sam zarzut wypo­wia­da pod adre­sem ludzi Kościo­ła. Mija­ją wie­ki i ten na sam błąd wska­zu­je nam dziś Duch Świę­ty. Czło­wiek poboż­ny, gor­li­wy lubi rytu­ały. Chęt­nie się do nich przy­wią­zu­je – tak, przy­znaj­my to, dobrze się z nimi czu­je­my. Nie­ste­ty wte­dy łatwo zapo­mnieć o fun­da­men­cie, o miło­ści.

ŚRODA 1 Krl 10,1–10; Mk 7,14–23

Sło­wo Boże: I mówił dalej: „Co wycho­dzi z czło­wie­ka, to czy­ni go nie­czy­stym. Z wnę­trza bowiem, z ser­ca ludz­kie­go pocho­dzą złe myśli, nie­rząd, kra­dzie­że, zabój­stwa, cudzo­łó­stwa, chci­wość, prze­wrot­ność, pod­stęp, wyuz­da­nie, zazdrość, obe­lgi, pycha, głu­po­ta. Całe to zło z wnę­trza pocho­dzi i czy­ni czło­wie­ka nie­czy­stym”.

Sło­wa Jezu­sa brzmią jak moc­ne oskar­że­nie współ­cze­sno­ści. Dziś jeste­śmy skłon­ni przy­czy­nę zła upa­try­wać w oko­licz­no­ściach zewnętrz­nych. Warun­ki wokół nas panu­ją­ce, kli­mat spo­łecz­ny, nie­prze­kra­czal­ne struk­tu­ry – to wszyst­ko jest jak jed­no wiel­kie uspra­wie­dli­wie­nie popeł­nia­nych błę­dów, nie bój­my się powie­dzieć wprost: grze­chów. Tym­cza­sem Jezus uczy, że zło pocho­dzi nie z zewnątrz, ale z wewnątrz. Z nasze­go ser­ca. Jeśli ono ogar­nię­te ciem­no­ścią ego­izmu, two­rzy wymie­nio­ne grze­chy. Jeśli jest w nim miłość nie­sie świa­tło.

CZWARTEK 1 Krl 11,4–13; Mk 7,24–30

Sło­wo Boże: Usły­sza­ła o Nim kobie­ta, któ­rej córecz­ka była opę­ta­na przez ducha nie­czy­ste­go. Przy­szła i padła Mu do nóg, a była to pogan­ka, Syro­fe­ni­cjan­ka z pocho­dze­nia, i  pro­si­ła Go, żeby złe­go ducha wyrzu­cił z jej cór­ki. I powie­dział do niej Jezus: „Pozwól wpierw nasy­cić się dzie­ciom; bo nie­do­brze jest zabie­rać chleb dzie­ciom, a rzu­cać szcze­nię­tom”.

Zanim Jezus spo­tkał Syro­fe­ni­cjan­kę, uzdro­wił kobie­tę od wie­lu lat cho­rą na krwo­tok. Uzdro­wie­nie to nastą­pi­ło poprzez dotyk. Tu bez­po­śred­nie spo­tka­nie ze Zba­wi­cie­lem i peł­ne wia­ry fizycz­ne dotknię­cie Pana, spra­wi­ło cud uzdro­wie­nia. Pogan­ka, Gre­czyn­ka, nie mia­ła takiej moż­li­wo­ści. Spo­tka­ła Jezu­sa poprzez chleb, na któ­ry Pan zwró­cił jej uwa­gę. A ona peł­na poko­ry, przy­ję­ła taką moż­li­wość. Jest w tym zapo­wiedź Eucha­ry­stii, przez któ­rą my dziś doty­ka­my Jezu­sa rów­nie sku­tecz­nie jak cho­ra na krwo­tok i jak pogan­ka.

PIĄTEK Dz 13,46–49; Łk 10,1–9

ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH CYRYLAMETODEGO

Sło­wo Boże: Gdy do jakie­go domu wej­dzie­cie, naj­pierw mów­cie: „Pokój temu domo­wi!” Jeśli tam miesz­ka czło­wiek god­ny poko­ju, wasz pokój spo­cznie na nim; jeśli nie, powró­ci do was. W tym samym domu zostań­cie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasłu­gu­je robot­nik na swą zapła­tę.

Apo­stoł Jezu­sa winien przy­cho­dzić do innych z darem poko­ju. To powszech­ny zwy­czaj na wscho­dzie: ludzie życzą sobie poko­ju. Kry­je się za tym nie tyl­ko ocze­ki­wa­nie na pokój, któ­ry jest owo­cem zgo­dy mię­dzy ludź­mi, ale też głę­bo­ka tęsk­no­ta za poko­jem, war­to­ścią zapo­wia­da­ną przez pro­ro­ków. Bo pokój jest cechą cza­su mesjań­skie­go. Wspo­mnia­ne pozdro­wie­nie jest przy­po­mnie­niem, że Zbaw­ca jest w domu, do któ­re­go weszli ucznio­wie. Tu nie ma kur­tu­azji. To jest świa­do­mość łaski, któ­rą daje Pan.

SOBOTA 1 Krl 12,26–32;13,33–34; Mk 8,1–10

Sło­wo Boże: W owym cza­sie, gdy zno­wu wiel­ki tłum był z Jezu­sem i nie mie­li co jeść, przy­wo­łał do sie­bie uczniów i rzekł im: „Żal mi tego tłu­mu, bo już trzy dni trwa­ją przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich pusz­czę zgłod­nia­łych do domu, zasłab­ną w dro­dze; bo nie­któ­rzy z nich przy­szli z dale­ka”.

Choć odno­si­my wie­le suk­ce­sów, w grun­cie rze­czy pozo­sta­je­my ludź­mi, któ­rym doskwie­ra nie­po­rad­ność. Czę­sto chce­my o tym zapo­mnieć, nie­ła­two nam się do tego przy­znać. Tym­cza­sem Bóg spo­glą­da­jąc na nas widzi wszyst­ko we wła­ści­wy spo­sób i dla­te­go spo­glą­da z miło­sier­dziem. Czy­nem Boże­go miło­sier­dzia było roz­mno­że­nie chle­ba na pust­ko­wiu. Dziś takim czy­nem jest udzie­la­nie Chle­ba Eucha­ry­stycz­ne­go. Wie­lu słab­nąc na dro­dze wia­ry, nie czu­je, że przy­czy­ną jest brak tegoż pokar­mu. Nie rezy­gnuj­my z nie­go lek­ko­myśl­nie.

ks. Roman Sła­weń­ski