Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pić ze źródła, wejść na szczyt

Pić ze źródła, wejść na szczyt

Myślę sobie, że to Duch Świę­ty natchnął pol­skich bisku­pów, by to wła­śnie na Eucha­ry­stii skon­cen­tro­wa­ny został pro­gram dusz­pa­ster­ski na naj­bliż­sze lata 2019–2022.

Jak wyni­ka bowiem z nie­zwy­kle nie­po­ko­ją­cych badań (prze­pro­wa­dzo­nych w USA), wie­lu kato­li­ków prze­sta­ło już wie­rzyć w to, co znaj­du­je się w ser­cu naszej kato­lic­kiej wia­ry – w rze­czy­wi­stą obec­ność Jezu­sa Chry­stu­sa – Boga w kon­se­kro­wa­nym Chle­bie i Winie (czy zatem oso­by, dla któ­rych to jedy­nie sym­bol, są jesz­cze kato­li­ka­mi?). A to prze­cież pod­sta­wa, bowiem Eucha­ry­stia jest nie tyl­ko „źró­dłem i szczy­tem życia i misji Kościo­ła”, ale tak­że „źró­dłem i szczy­tem całe­go życia chrze­ści­jań­skie­go”. Komu­nia świę­ta – praw­dzi­we Cia­ło Chry­stu­sa – jest pokar­mem dla naszych dusz. I to tyl­ko Ona może napeł­nić nas – jak­że defi­cy­to­wy­mi w naszych cza­sach cno­ta­mi wia­ry, nadziei i miło­ści. I to Ona jest – moim zda­niem – naj­lep­szą i naj­wła­ściw­szą recep­tą na prze­róż­ne drę­czą­ce Kościół cho­ro­by.

Czyż Jezus nie powie­dział jasno i wyraź­nie, że jeże­li nie będzie­my spo­ży­wa­li Jego Cia­ła i Krwi, nie będzie­my mie­li „życia w sobie”, że ten, kto tak czy­ni „ma życie wiecz­ne” a On go wskrze­si „w dniu osta­tecz­nym”, a co wię­cej: „trwa” wte­dy w Chry­stu­sie, a Chry­stus w nim i że będzie przez Nie­go „żył” – i to „żył na wie­ki”. Jed­nym sło­wem „Eucha­ry­stia daje życie” (i tak wła­śnie zaty­tu­ło­wa­ny został wspo­mnia­ny pro­gram dusz­pa­ster­ski).

Co zatem robić, aby i w Pol­sce tej wia­ry nie utra­cić, ba! jesz­cze bar­dziej ją wzmoc­nić? Na ame­ry­kań­skim por­ta­lu ncregister.com zna­la­złem sze­reg kon­kret­nych wska­zań, co robić, aby przy­wró­cić Eucha­ry­stii należ­ny Jej blask i cen­tral­ne miej­sce w naszym kato­lic­kim życiu. Sfor­mu­ło­wał je w swo­im arty­ku­le ame­ry­kań­ski kapłan Roger J. Lan­dry.

Po pierw­sze, zda­niem ks. Landry’ego to przede wszyst­kim kapła­ni powin­ni świe­cić przy­kła­dem wier­nym świec­kim, dzię­ki roz­wi­ja­niu i kul­ty­wo­wa­niu swo­jej wła­snej poboż­no­ści eucha­ry­stycz­nej, ogni­sko­wać wokół niej życie para­fii oraz bar­dziej widocz­nie i wyraź­nie ukie­run­ko­wy­wać nasz kult na Boga, pod­kre­śla­jąc Jego praw­dzi­wą Obec­ność (a my świec­cy powin­ni­śmy ich do tego zachę­cać i w tym wspie­rać). Po dru­gie, postu­lu­je on, by taber­na­ku­lum znaj­do­wa­ło się zawsze w cen­trum każ­dej świą­ty­ni. Po trze­cie, zachę­ca do ado­ra­cji eucha­ry­stycz­nej i umoż­li­wia­nia jej wier­nym przez nie­za­my­ka­nie kościo­łów (cza­sa­mi wystar­czy tyl­ko – jak zro­bił to poprzed­ni pro­boszcz mojej para­fii – zało­żyć w kruch­cie kra­tę). W kolej­nych wska­za­niach ks. Lan­dry postu­lu­je, by codzien­na Msza św. sta­ła się „fila­rem” każ­dej para­fii, by z więk­szym pie­ty­zmem, bez pośpie­chu roz­dzie­lać Komu­nię św., jak i z więk­szym sza­cun­kiem i czcią Ją przyj­mo­wać („Jeśli pada­my na kola­na, aby oświad­czyć się uko­cha­nym przy­szłym pan­nom mło­dym, czy nie może­my uklęk­nąć z miło­ści, aby przy­jąć Pana Jezu­sa? Czy Komu­nia Świę­ta poda­wa­na na język nie lepiej uka­zu­je sens przyj­mo­wa­nia Eucha­ry­stii jako daru?” – pyta we wspo­mnia­nym tek­ście ks. Lan­dry). Co wię­cej – powin­ni­śmy „żyć naucza­niem Kościo­ła o god­nym Jej przyj­mo­wa­niu”, dbać o uży­wa­nie wła­ści­wej, jed­no­znacz­nej ter­mi­no­lo­gii (raczej zatem nie mylą­cy „chleb eucha­ry­stycz­ny”, ale czę­ściej: „Cia­ło Chry­stu­sa”) i po pro­stu zacząć Ją kochać (a obja­wia się to czy­na­mi: ado­ra­cją, orga­ni­zo­wa­niem pro­ce­sji etc.).

Ze swo­jej stro­ny dodam jesz­cze jed­no zale­ce­nie: się­gać czę­ściej po książ­ki o Eucha­ry­stii i dowie­dzieć się o Niej cze­goś wię­cej (choć oczy­wi­ście Eucha­ry­stii nie wystar­czy tyl­ko „stu­dio­wać”, ale – przede wszyst­kim – musi­my Nią wszy­scy żyć!).

Hen­ryk Bej­da