Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pierwszy prymas Polski

Ks. abp Mikołaj Trąba (1358–1422)

Arcy­bi­skup halic­ki i gnieź­nień­ski Miko­łaj Trą­ba był spo­wied­ni­kiem i naj­wier­niej­szym współ­pra­cow­ni­kiem kró­la Wła­dy­sła­wa Jagieł­ły oraz nie­prze­jed­na­nym prze­ciw­ni­kiem Zako­nu Krzy­żac­kie­go.

Miko­łaj, zwa­ny przez potom­nych Trą­bą, uro­dził się oko­ło 1358 roku i został adop­to­wa­ny przez ojczy­ma Wil­hel­ma her­bu Trą­ba. Ukoń­czył szko­łę kate­dral­ną i naj­pew­niej nie stu­dio­wał dalej na uni­wer­sy­te­tach, był jed­nak pil­nym samo­ukiem. Wstą­pił do sta­nu duchow­ne­go i w 1386 roku, mając 28 lat, został spo­wied­ni­kiem Wła­dy­sła­wa Jagieł­ły. W następ­nym roku król wysłał go z posel­stwem do papie­ża Urba­na VI do Rzy­mu, ale po dro­dze został uwię­zio­ny w Wied­niu przez Habs­bur­gów i nie dotarł do celu.

Miko­łaj był tak­że nota­riu­szem kan­ce­la­rii kró­lew­skiej, a potem pod­kanc­le­rzym i to on spi­sał akt odno­wie­nia Uni­wer­sy­te­tu Kra­kow­skie­go w 1400 roku. Już wcze­śniej, w 1391 roku, sta­ra­niem kró­lo­wej  Jadwi­gi Ande­ga­weń­skiej, uzy­skał od papie­ża Boni­fa­ce­go IX dys­pen­sę z powo­du „defek­tu uro­dze­nia”, koniecz­ną dla przy­ję­cia wyż­szych świę­ceń i bene­fi­cjów (był natu­ral­nym synem dostoj­ni­ka kapi­tu­ły kole­giac­kiej w San­do­mie­rzu, Jaku­ba). Boni­fa­cy IX zezwo­lił mu tak­że na uży­wa­nie prze­no­śne­go ołta­rza, ponie­waż towa­rzy­szył Jagiel­le w jego czę­stych podró­żach. Miko­łaj był kano­ni­kiem san­do­mier­skim, pre­po­zy­tem kole­gia­ty św. Flo­ria­na na Kle­pa­rzu i kano­ni­kiem kole­gia­ty św. Jerze­go na zam­ku w Kra­ko­wie. W 1400 roku zamie­nił dwie kano­nie na kate­dral­ną na Wawe­lu.

Jagieł­ło uwa­żał Miko­ła­ja za naj­wier­niej­sze­go współ­pra­cow­ni­ka, dla­te­go tyl­ko on, obok kró­la i wiel­kie­go księ­cia litew­skie­go Witol­da, brał udział w pouf­nych nara­dach doty­czą­cych woj­ny z Zako­nem Krzy­żac­kim. Sta­wił się tak­że na polu bitwy pod Grun­wal­dem, 15 lip­ca 1410 roku. Jesz­cze przed bitwą, Jagieł­ło wyzna­czył Miko­ła­ja na arcy­bi­skup­stwo w Hali­czu po śmier­ci Jaku­ba Stre­py. Wkrót­ce opu­sto­sza­ła też metro­po­lia w Gnieź­nie, król desy­gno­wał na nią tak­że Trą­bę, cho­ciaż kapi­tu­ła wybra­ła Woj­cie­cha Jastrzęb­ca. Dzię­ki media­cji Jagieł­ły, kano­ni­cy zgo­dzi­li się poprzeć Miko­ła­ja. Jego uro­czy­sty ingres do kate­dry odbył się 7 wrze­śnia 1412 roku, po zatwier­dze­niu elek­cji przez (anty)papieża Jana XXIII. Urząd metro­po­li­ty peł­nił przez dzie­sięć lat. Potra­fił dosko­na­le zor­ga­ni­zo­wać życie kościel­ne. Jego dzie­łem była nowa kody­fi­ka­cja pra­wa kościel­ne­go; wyda­na jako „Sta­tu­ty Miko­ła­ja Trą­by”  w 1420 roku.

Arcy­bi­skup nie porzu­cił tak­że poli­ty­ki. Moż­li­we, że to on sfor­mu­ło­wał posta­no­wie­nia pol­sko-litew­skiej unii w Horo­dle w 1413 roku. Uczest­ni­czył w roko­wa­niach z krzy­ża­ka­mi i towa­rzy­szył kró­lo­wi. Bul­lą Jana XXIII z 1414 roku, razem z inny­mi bisku­pa­mi pol­ski­mi, został wezwa­ny na sobór powszech­ny w Kon­stan­cji. Uczest­ni­czył w nim od stycz­nia 1415 do maja 1418 roku. Wziął tak­że udział w sobo­ro­wym posel­stwie kró­la Zyg­mun­ta Luk­sem­bur­czy­ka do Fran­cji i Ara­go­nii. W cza­sie sobo­ru uzy­skał tytuł pry­ma­sa i jak moż­na przy­pusz­czać został papie­skim lega­tem na kra­je pod­le­głe Jagiel­le. Do koń­ca życia anga­żo­wał się w spra­wy z krzy­ża­ka­mi, a tak­że prze­ciw zagro­że­niu ze stro­ny here­ty­ków husyc­kich. Pod koniec 1422 roku, mimo złe­go sta­nu zdro­wia, wyru­szył na spo­tka­nie z posła­mi węgier­ski­mi Zyg­mun­ta Luk­sem­bur­czy­ka do Lubi­cy pod Kież­mar­kiem na Spi­szu. Tam też pierw­szy pry­mas Pol­ski zmarł 4 grud­nia. Dwa dni przed Wigi­lią Boże­go Naro­dze­nia 1422 roku pocho­wa­no go w pod­zie­miach archi­ka­te­dry gnieź­nień­skiej pod nawą głów­ną, nie­da­le­ko gro­bu św. Woj­cie­cha.

Jak napi­sał mono­gra­fi­sta, prof. Tade­usz Sil­nic­ki, Miko­łaj Trą­ba „talent miał wie­lo­ra­ki, wszech­stron­ny, lecz z uspo­so­bie­nia nie był ani uczo­nym ani wzo­rem kapła­na, nie dla­te­go by mu wie­dzy czy naboż­no­ści bra­ko­wa­ło, lecz dla­te­go, że kie­ru­nek jego był cał­kiem inny: publicz­ny i poli­tycz­ny. Miał szcze­gól­ny talent obco­wa­nia z ludź­mi i jed­na­nia ich sobie”.

Joan­na Wie­licz­ka-Szar­ko­wa