Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pierwszy Tydzień Wielkanocny: 22 – 27 IV 2019

Zmartwychwstanie

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Dz 10,34a.37–43; Kol 1–4 lub Kor 5, 6b–8

Ewan­ge­lia J 20,1–9

Apo­sto­ło­wie przy gro­bie Zmar­twych­wsta­łe­go

Pierw­sze­go dnia po sza­ba­cie, wcze­snym ran­kiem, gdy jesz­cze było ciem­no, Maria Mag­da­le­na uda­ła się do gro­bu i zoba­czy­ła kamień odsu­nię­ty od gro­bu. Pobie­gła więc i przy­by­ła do Szy­mo­na Pio­tra i do dru­gie­go ucznia, któ­re­go Jezus miło­wał, i rze­kła do nich: Zabra­no Pana z gro­bu i nie wie­my, gdzie Go poło­żo­no.

Wyszedł więc Piotr i ów dru­gi uczeń i szli do gro­bu. Bie­gli oni oby­dwaj razem, lecz ów dru­gi uczeń wyprze­dził Pio­tra i przy­był pierw­szy do gro­bu. A kie­dy się nachy­lił, zoba­czył leżą­ce płót­na, jed­nak­że nie wszedł do środ­ka.

Nad­szedł potem tak­że Szy­mon Piotr, idą­cy za nim. Wszedł on do wnę­trza gro­bu i ujrzał leżą­ce płót­na oraz chu­s­tę, któ­ra była na Jego gło­wie, leżą­cą nie razem z płót­na­mi, ale oddziel­nie zwi­nię­tą na jed­nym miej­scu. Wte­dy wszedł do wnę­trza tak­że i ów dru­gi uczeń, któ­ry przy­był pierw­szy do gro­bu. Ujrzał i uwie­rzył. Dotąd bowiem nie rozu­mie­li jesz­cze Pisma, któ­re mówi, że On ma powstać z mar­twych.

Jan zapi­sał, że było to wcze­snym ran­kiem, gdy było jesz­cze ciem­no. To o tej porze Maria Mag­da­le­na uda­ła się do gro­bu Jezu­sa. To był czas na gra­ni­cy nocy i dnia. Dla tej kobie­ty o czy­stym, bez­in­te­re­sow­nym ser­cu była to chwi­la wyjąt­ko­wa. Sta­nę­ła na gra­ni­cy cza­su. Pomię­dzy ciem­no­ścią i świa­tłem. Pomię­dzy wspo­mnie­niem o męce i śmier­ci Pana a pustym gro­bem i trud­ną do przy­ję­cia praw­dą o zmar­twych­wsta­niu. Wie­le razy sta­je­my na gra­ni­cy cza­su: pomię­dzy grze­chem a łaską. Pomię­dzy zdra­dą a nawró­ce­niem. Pomię­dzy ego­izmem a miło­ścią. Pomię­dzy bez­boż­no­ścią a wia­rą. Nasz Pan zawsze stwa­rza dzień. Zawsze nowy dzień dla nas. Ale to od nas zale­ży, czy swe kro­ki skie­ru­je­my ku nocy, czy ku świa­tłu dnia. Dziś tak­że jest nowy dzień. Tak­że dla cie­bie.

 

PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY Dz 2,14.22–32; Mt 28,8–15

Sło­wo Boże: Mężo­wie Judej­czy­cy i wszy­scy miesz­kań­cy Jeru­za­lem, przyj­mij­cie do wia­do­mo­ści i posłu­chaj­cie uważ­nie mych słów!… Tego Męża, któ­ry z woli, posta­no­wie­nia i prze­wi­dze­nia Boga został wyda­ny, przy­bi­li­ście ręka­mi bez­boż­nych do krzy­ża i zabi­li­ście. Lecz Bóg wskrze­sił Go, zerwaw­szy wię­zy śmier­ci.

 Ludzie wia­ry i obok ludzie odda­ni bez­boż­no­ści. Dwie dro­gi, któ­re bie­gną prze całą histo­rię ludz­ko­ści. W Jero­zo­li­mie przed laty bez­boż­ność zaowo­co­wa­ła ukrzy­żo­wa­niem Syna Boże­go. Bez­boż­ność to dzia­ła­nie negu­ją­ce moc Bożej łaski. To myśle­nie redu­ku­ją­ce czło­wie­ka do świa­ta mate­rii – te posta­wy two­rzą stru­mień, któ­ry wart­ko pły­nie obok nas, prze­ni­ka do naszych serc. Może porwać. Ale łaska Boga nie takie rze­czy poko­nu­je w ludz­kiej duszy. Naprze­ciw bez­boż­nych odważ­nie sta­nął Piotr, by mówić o swej wie­rze. I to Piotr osta­tecz­nie zwy­cię­żył.

WTOREKOKTAWIE WIELKANOCY Dz 2,36–41; J 20,11–18

Sło­wo Boże: Gdy to usły­sze­li, prze­ję­li się do głę­bi ser­ca: „Cóż mamy czy­nić, bra­cia?” – zapy­ta­li Pio­tra i pozo­sta­łych Apo­sto­łów. „Nawróć­cie się – powie­dział do nich Piotr – i niech każ­dy z was przyj­mie chrzest w imię Jezu­sa Chry­stu­sa na odpusz­cze­nie waszych grze­chów, a otrzy­ma­cie w darze Ducha Świę­te­go”.

Co mam teraz robić? – pod­sta­wo­we pyta­nie, któ­re naj­czę­ściej sta­wia­my sobie sami. Rza­dziej z tym pyta­niem idzie­my do innych. O ile dziec­ko ma pra­wo czę­sto tak pytać, to my czu­je­my, że jako doro­śli win­ni­śmy znać odpo­wiedź. Tym­cza­sem wobec Jezu­sa może­my sta­wać jak dzie­ci z tym pro­stym pyta­niem, któ­re nie jest bynaj­mniej zna­kiem głu­po­ty, bra­ku wie­dzy czy nie­po­rad­no­ści. To pyta­nie skie­ro­wa­ne do Jezu­sa – tak­że do czło­wie­ka peł­ne­go Ducha Boże­go – jest zna­kiem praw­dzi­wej mądro­ści, bo mówi o tym, że chce­my czer­pać z naj­czyst­sze­go źró­dła mądro­ści.

ŚRODA W OKTAWIE WIELKANOCY Dz 3,1–10; Łk 24,13–35

Sło­wo Boże: Piotr przy­pa­trzyw­szy się mu wraz z Janem, powie­dział: „Spójrz na nas!”. A on patrzył na nich ocze­ku­jąc od nich jał­muż­ny. „Nie mam sre­bra ani zło­ta – powie­dział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezu­sa Chry­stu­sa Naza­rej­czy­ka, chodź!”. I ująw­szy go za pra­wą rękę, pod­niósł go.

Jak pomóc potrze­bu­ją­ce­mu? Moż­na wsłu­chać się w pra­gnie­nia czło­wie­ka dotknię­te­go nie­szczę­ściem i speł­nić jego życze­nia. Ale moż­na też pomóc w spo­sób, któ­ry sami uzna­my za naj­wła­ściw­szy. Któ­ry spo­sób jest lep­szy? To źle posta­wio­ne pyta­nie. Może być, iż pro­szą­cy nawet nie wyobra­ża sobie, co może słu­żyć mu naj­le­piej. Ale też trud­no pomóc nie mając wła­ści­we­go roze­zna­nia sytu­acji. Dobrze jest łączyć obie dro­gi. Co wię­cej, war­to pomóc, by zaspo­ko­jo­ne zosta­ły ele­men­tar­ne potrze­by cia­ła. Ale nie wol­no zapo­mnieć, że koniecz­ny jest też pokarm dla duszy.

CZWARTEKOKTAWIE WIELKANOCY Dz 3,11–26; Łk 24,35–48

Sło­wo Boże:  Mężo­wie izra­el­scy! Dla­cze­go dzi­wi­cie się temu?… Bóg naszych ojców wsła­wił Słu­gę swe­go, Jezu­sa… i przez wia­rę w Jego imię temu czło­wie­ko­wi, któ­re­go oglą­da­cie i któ­re­go zna­cie, Imię to przy­wró­ci­ło siły. Wia­ra wzbu­dzo­na przez nie­go dała mu tę peł­nię sił, któ­rą wszy­scy widzi­cie.

Uzdro­wie­nie spa­ra­li­żo­wa­ne­go słusz­nie wywo­ła­ło zdu­mie­nie. Doko­na­ło się bowiem coś, co nazy­wa­my cudem. Przez posłu­gę Pio­tra, Bóg obja­wił swą moc, wkro­czył w nasz świat, dotknął kon­kret­ne­go czło­wie­ka. Znak ten doko­nał się na oczach setek przy­pad­ko­wo obec­nych ludzi. Pan doko­nał cudu, ale potrzeb­na była też wia­ra Apo­sto­ła. To wia­ra Pio­tra umoż­li­wi­ła Bogu ten czyn. Bóg potrze­bu­je wia­ry kon­kret­nych osób, by ujaw­niać swą obec­ność. Potrze­bu­je naszej moc­nej i żywej wia­ry, by dziś uzdra­wiać, wypro­wa­dzać z błę­du, udzie­lać zba­wie­nia.

PIĄTEK W OKTAWIE WIELKANOCY Dz 4,1–12; J 21,1–14

Sło­wo Boże: Gdy Piotr i Jan prze­ma­wia­li do ludu, po uzdro­wie­niu chro­me­go, pode­szli do nich kapła­ni i dowód­ca stra­ży świą­tyn­nej oraz sadu­ce­usze obu­rze­ni, że naucza­ją lud i gło­szą zmar­twych­wsta­nie umar­łych w Jezu­sie. Zatrzy­ma­li ich i odda­li pod straż aż do następ­ne­go dnia, bo był już wie­czór.

Wyda­wa­ło się im, że wyrok śmier­ci wyko­na­ny na Jezu­sie roz­wią­że wszyst­kie pro­ble­my. Nic dziw­ne­go, że teraz eli­ty naro­du żydow­skie­go są obu­rzo­ne fak­tem naucza­nia w imię Jezu­sa. Zmie­ni­ły się cza­sy, ale posta­wy są te same. Dziś tak­że inte­lek­tu­al­ne eli­ty obu­rzo­ne są fak­tem powo­ły­wa­nia się na imię Boże w życiu spo­łecz­nym. Myśle­nie ludz­kie błą­dzi po tych samych bez­dro­żach. Opór w przyj­mo­wa­niu Chry­stu­sa nie ustę­pu­je. Ale tak napraw­dę to w każ­dym z nas wciąż ukry­wa się sta­ry czło­wiek, któ­ry sprze­ci­wia się Zba­wi­cie­lo­wi.

SOBOTAOKTAWIE WIELKANOCY Dz 4,13–21; Mk 16,9–15

Sło­wo Boże: Prze­ło­że­ni i star­si, i ucze­ni, widząc odwa­gę Pio­tra i Jana, a dowie­dziaw­szy się, że są oni ludź­mi nie­uczo­ny­mi i pro­sty­mi, dzi­wi­li się. Roz­po­zna­wa­li w nich też towa­rzy­szy Jezu­sa. A widząc nad­to, że stoi z nimi uzdro­wio­ny czło­wiek, nie znaj­do­wa­li odpo­wie­dzi. Kaza­li więc wyjść im z sali San­he­dry­nu i nara­dza­li się mię­dzy sobą.

Nie­od­łącz­ną cechą głę­bo­kiej i żywej wia­ry jest odwa­ga. Bo praw­dzi­wa wia­ra nie opie­ra się na ludz­kim prze­ko­na­niu, ale jest darem  Ducha Świę­te­go i czer­pie z Jego mocy. Taka była wia­ra Pio­tra i Jana. Ich odwa­ga zwró­ci­ła uwa­gę rzą­dzą­cych i uczo­nych. Dys­po­nu­ją­cy wła­dzą i inte­lek­tu­al­nym zaple­czem nie byli w sta­nie pod­jąć dys­ku­sji z Apo­sto­ła­mi. Wymow­nej siły świa­dec­twa nie moż­na nie zauwa­żyć. Choć moż­na je odrzu­cić. Tak też obja­wia się ludz­ka wol­ność. Czło­wiek może przy­jąć i może odrzu­cić świa­dec­two świad­ka. Ale to nie może znie­chę­cić świad­ka.

ks. Roman Sła­weń­ski