Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Przejmujący obraz chrześcijanina

Ks. abp Marek Jędraszewski, Metropolita Krakowski

Po ogło­sze­niu papie­skiej decy­zji o ogło­sze­niu Micha­ła Gie­droy­cia bło­go­sła­wio­nym, ks. abp Marek Jędra­szew­ski udał się do kościo­ła św. Mar­ka w Kra­ko­wie, gdzie znaj­du­ją się jego reli­kwie. Wraz z czci­cie­la­mi nowe­go Bło­go­sła­wio­ne­go ks. Arcy­bi­skup modlił się przy jego gro­bie i uczcił jego docze­sne szcząt­ki. Wów­czas wypo­wie­dział pięk­ne sło­wa o tej pięk­nej posta­ci Kra­ko­wa:

8 listo­pa­da 2018 roku Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek spra­wił Kościo­ło­wi w Kra­ko­wie, ale tak­że w Pol­sce i zapew­ne na Litwie, ogrom­ną radość poprzez spe­cjal­ną decy­zję, czy­li akt uzna­ją­cy kult bło­go­sła­wio­ne­go już Micha­ła Gie­droy­cia, jako kult trwa­ją­cy nie­ustan­nie, co spra­wi­ło że przy jed­no­cze­snym uzna­niu hero­icz­no­ści jego cnót, jego życia, został uzna­ny jako bło­go­sła­wio­ny Kościo­ła kato­lic­kie­go. W tym momen­cie koń­czy się dal­szy pro­ces, zwią­za­ny z jego beaty­fi­ka­cją. Został bowiem ogło­szo­ny już bło­go­sła­wio­nym. Jest to nasza radość i ogrom­na wdzięcz­ność wobec Ojca Świę­te­go, bowiem z miło­ścią pochy­lił się nie tyl­ko nad samym bł. Micha­łem Gie­droy­ciem, ale nad wspa­nia­łą histo­rią Kościo­ła kra­kow­skie­go z dru­giej poło­wy XV wie­ku, z cza­su, któ­ry słusz­nie nazy­wa się Felix seacu­lum Cra­co­viae, bło­go­sła­wio­ny, szczę­śli­wy wiek Kra­ko­wa, dla­te­go że w tym cza­sie żyli tak­że inni świę­ci, któ­rzy zresz­tą spo­ty­ka­li się ze sobą i o któ­rych może­my też powie­dzieć, że toczy­li „świę­te roz­mo­wy”: Jan Kan­ty, Iza­jasz Boner, Sta­ni­sław Kazi­mier­czyk, Wła­dy­sław z Giel­nio­wa, Jaro­sław Mil­czą­cy, no i wła­śnie Michał Gie­droyć, pocho­dzą­cy z Litwy, ale tutaj spę­dza­ją­cy cały dal­szy, nie­ma­ły odci­nek życia.

Zapa­trzo­ny w krzyż, modlą­cy się przed tym krzy­żem bar­dzo dłu­go każ­de­go dnia; łączą­cy swo­je cier­pie­nie – bo był czło­wie­kiem dotknię­tym cho­ro­bą od same­go począt­ku – z cier­pie­niem Pana Jezu­sa dla dobra Jego Kościo­ła. A tak­że modlą­cy się bar­dzo czę­sto przed obra­zem Naj­święt­szej Marii Pan­ny, któ­rą dziś nazy­wa Mat­ką Bożą Gie­droy­cio­wą. To wszyst­ko spra­wia, że wpi­sał się bar­dzo moc­no w kli­mat Kra­ko­wa tam­tych cza­sów. Ale nie tyl­ko tam­tych cza­sów, sko­ro od chwi­li jego śmier­ci cie­szy się kul­tem kolej­nych poko­leń kra­ko­wian i nie tyl­ko kra­ko­wian. Jego sła­wa roz­cho­dzi­ła się tak­że na inne krań­ce Rze­czy­po­spo­li­tej, a nawet jej gra­ni­ce prze­kra­cza­ła. W ten spo­sób ta świe­tla­na postać sta­je się na nowo jesz­cze nam bar­dziej bli­ska. Chce­my poprzez odpo­wied­nie uro­czy­sto­ści, któ­re będą mia­ły miej­sce wio­sną przy­szłe­go [2019] roku, żeby ta świe­tla­na postać sta­ła się jesz­cze bar­dziej przej­mu­ją­cym obra­zem chrze­ści­ja­ni­na, któ­ry nie­raz musi żyć w ukry­ciu i nawet dotknię­ty cier­pie­niem, ale któ­ry w swo­im oso­bi­stym zwią­za­niu się z Chry­stu­sem i Mat­ką Naj­święt­szą, potra­fi prze­mie­niać obli­cze tego świa­ta na lep­sze.