Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Putin rozgrywa Polskę

Rozgrywka Putina/ rys. J. Socha

Mógł Niki­ta Chrusz­czow w 1960 roku walić pię­ścią i butem w sto­lik na sesji ONZ, żeby zagłu­szyć mów­cę, któ­ry źle wyra­żał się o Sowie­tach? Mógł, bo się uniósł, a chłop­ski tem­pe­ra­ment kazał mu wyrwać z pło­tu szta­che­tę.

Cze­mu nie miał­by i dziś moskiew­ski przy­wód­ca Putin zagłu­szać obe­lży­wym sło­wem praw­dy o wybu­chu dru­giej woj­ny świa­to­wej ‒ wszak to sta­ry cze­ki­sta, któ­ry wie, kie­dy krzyk­nąć, by jego opo­nent poczuł się zagro­żo­ny, a jego wybor­cy utwier­dzi­li się w prze­ko­na­niu, że kon­ty­nu­uje impe­rial­ne tra­dy­cje przed­re­wo­lu­cyj­nej Rosji i ZSRS ‒ obu sys­te­mów, któ­re uda­ło mu się sto­pić w syn­te­zę. Dobrze się sta­ło, że z jego twa­rzy spa­dła maska „męża sta­nu”. Niech­że świat zoba­czy, kim napraw­dę jest.

Nie powie­dział nicze­go, co było­by dla prze­cięt­ne­go Rosja­ni­na nowo­ścią. Od bez mała osiem­dzie­się­ciu lat tłu­cze się tam dzie­ciom w szko­le do głów jedy­nie słusz­ną wer­sję wyda­rzeń: woj­na zaczę­ła się w 1941 roku najaz­dem nie­miec­kim na Sowie­ty. Nikt ‒ poza garst­ką anty­sys­te­mo­wej inte­li­gen­cji ‒ nie sły­szał ani o pak­cie Ribbentrop‒Mołotow, ani o podzia­le Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej mię­dzy dwóch sojusz­ni­ków, ani o współ­pra­cy mili­tar­nej Sowie­tów z Niem­ca­mi do 1935 roku i od 1939 roku. Wrze­sień i dal­sze kon­se­kwen­cje pak­tu: podział Pol­ski, anek­sja Litwy, Łotwy, Esto­nii, Besa­ra­bii i pół­noc­nej Buko­wi­ny przez Sta­li­na są wyda­rze­nia­mi nie­zna­ny­mi.

Rosja­nie nie wie­dzą, że pla­ny Hitle­ra prze­wi­dy­wa­ły jesz­cze latem 1939 roku ude­rze­nie na Zachód ‒ i dla­te­go czy­nił sta­ra­nia, by zabez­pie­czyć się od wscho­du, gdzie roz­strzy­ga­ją­cym o dal­szym prze­bie­gu wyda­rzeń czyn­ni­kiem była Pol­ska, zwią­za­na umo­wa­mi sojusz­ni­czy­mi z Fran­cją i Wiel­ką Bry­ta­nią. Jej poko­na­nie mia­ło mu zapew­nić spo­kój od wscho­du i uto­ro­wać dro­gę w głąb Euro­py oraz unik­nąć woj­ny na dwa fron­ty. Mogło to się powieść pod jed­nym warun­kiem: woj­na z Pol­ską musia­ła­by mieć cha­rak­ter lokal­ny. A do speł­nie­nia tego warun­ku potrzeb­ny był pakt z Sowie­ta­mi. Sta­lin tyl­ko na to cze­kał.

Putin gra na kil­ku for­te­pia­nach: w oczach swe­go elek­to­ra­tu ura­sta do ran­gi obroń­cy Mat­ki Rosji; stra­szy Zachód, że dal­sza współ­pra­ca będzie nie­moż­li­wa (choć wie, że kil­ka ostrych słów, któ­re usły­szał od Niem­ców i Fran­cu­zów, to tyl­ko sło­wa); dyk­tu­je świa­tu nar­ra­cję histo­rycz­ną, wpi­su­ją­cą się w anty­pol­ską histe­rię bruk­sel­ską. Nie dość, że obec­ny rząd w War­sza­wie gnę­bi „mniej­szo­ści sek­su­al­ne”, zatru­wa Euro­pę CO2 i jest anty­se­mic­ki, to jesz­cze oka­zu­je się, że amba­sa­dor RP w Ber­li­nie Józef Lip­ski miał obie­cy­wać Hitle­ro­wi pomnik za wysła­nie pol­skich Żydów na zagła­dę do Afry­ki. Jak­że pięk­nie skła­da się to w całość.

Rela­cja Lip­skie­go, o któ­rym Putin mówi „swo­łocz” i „anty­se­mic­ka świ­nia”, z roz­mo­wy z Hitle­rem jest zna­na od daw­na, podob­nie jak tło ówcze­snych wyda­rzeń. Orga­ni­za­cje syjo­ni­stycz­ne sta­ra­ły się o umoż­li­wie­nie Żydom eks­o­du­su z zagro­żo­ne­go nie­miec­ką eks­pan­sją kon­ty­nen­tu, a dwa mie­sią­ce wcze­śniej, w lip­cu 1938 roku, w Évian-les-Bains z ini­cja­ty­wy pre­zy­den­ta USA Roose­vel­ta odby­ła się kon­fe­ren­cja poświę­co­na emi­gra­cji Żydów poza Euro­pę. I w tym kon­tek­ście postrze­gać trze­ba pol­ską pró­bę pomo­cy.

Putin nie jest relik­tem „minio­nej epo­ki” ‒ jest rosyj­skim poli­ty­kiem, któ­ry usi­łu­je reali­zo­wać swo­je inte­re­sy wszel­ki­mi meto­da­mi, tak­że wojen­ny­mi. Wymow­ne było pomi­nię­cie prze­zeń wśród adre­sa­tów życzeń nowo­rocz­nych pre­zy­den­tów Gru­zji, Ukra­iny, Litwy, Łotwy, Esto­nii i Pol­ski. Nie uzna­je tych państw? Znów jak echo wra­ca­ją sło­wa śp. pre­zy­den­ta Lecha Kaczyń­skie­go, wypo­wie­dzia­ne w Tbi­li­si w 2008 roku o tym, że „dziś Gru­zja, jutro Ukra­ina, poju­trze pań­stwa bał­tyc­kie, a póź­niej może i czas na mój kraj”…

Anna Zechen­ter