Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Radość ofiarowania

Radość ofiarowania

W roku, któ­re­mu Epi­sko­pat Pol­ski nadał tytuł „Wiel­ka Tajem­ni­ca Wia­ry” nie spo­sób w Świę­to Ofia­ro­wa­nia Pań­skie­go nie spoj­rzeć na ofia­rę jako naj­waż­niej­szy aspekt Eucha­ry­stii.

Co się wyda­rzy­ło w świą­ty­ni

Zna­my tę opo­wieść, przy­po­mi­na ją zresz­tą Ewan­ge­lia odczy­ty­wa­na w dzi­siej­sze świę­to. Posłusz­ni Pra­wu Izra­ela, Mary­ja z Józe­fem zanie­śli Dzie­ciąt­ko, by Je zło­żyć w darze Panu Bogu. Na pamiąt­kę oca­le­nia pier­wo­rod­nych synów Izra­ela przed wyj­ściem z nie­wo­li w Egip­cie, każ­dy pier­wo­rod­ny syn u Żydów był uwa­ża­ny za wła­sność Boga. Czter­dzie­ści dni po jego uro­dze­niu nale­ża­ło zanieść syna do świą­ty­ni w Jero­zo­li­mie, zło­żyć go w ręce kapła­na, a następ­nie wyku­pić za sym­bo­licz­ną opła­tą. Izra­eli­ci prze­ka­zy­wa­li z poko­le­nia na poko­le­nie tę praw­dę – pierw­szy syn jest też szcze­gól­nym darem Stwór­cy, zna­kiem bło­go­sła­wień­stwa. Rodzi­ce – aby dziec­ko mogło zostać z nimi – musie­li za nie zło­żyć sym­bo­licz­ny dar. Przez całe życie mie­li obo­wią­zek pamię­tać, że syn, któ­ry się naro­dził, nie jest ich wła­sno­ścią, jest przez Pana Boga powie­rzo­ny, na nich zatem spo­czy­wa szcze­gól­na odpo­wie­dzial­ność. To zada­nie zresz­tą zna­la­zło się w gło­szo­nej i dzi­siaj teo­lo­gii rodzi­ny – dziec­ko, każ­de dziec­ko ma być rado­ścią rodzi­ców, ale wycho­wu­je się je dla Pana Boga, dla świa­ta, trze­ba je w swo­im cza­sie „oddać” świa­tu. Świę­ta Rodzi­na podą­ża do świą­ty­ni wie­dząc od począt­ku, że Dzie­ciąt­ko zosta­ło im odda­ne pod opie­kę, że Syn ma jakieś, jesz­cze nie­uświa­da­mia­ne, zada­nie okre­ślo­ne przez Pana Boga. Zada­nie, któ­re w per­spek­ty­wie tego, co się sta­ło potem, nazy­wa­my Miste­rium Pas­chal­nym i któ­re jest uobec­nia­ne we Mszy świę­tej. War­to też zauwa­żyć radość ogar­nię­tych duchem pro­roc­kim sędzi­wych wiesz­czów. Syme­on i Anna wita­ją Dziec­ko w świą­ty­ni, widząc w Jego życiu cier­pie­nie i zwy­cię­stwo nad nim, widząc wycze­ki­wa­ne przez ludz­kość Zba­wie­nie.

Zarys dzie­jów świę­ta

Histo­ry­cy zauwa­ża­ją, że już w I wie­ku wspo­mi­na­no dzień, w któ­rym Zba­wi­ciel został przy­nie­sio­ny do świą­ty­ni. Od X w. poświę­ca­no świe­ce, by pod­kre­ślić rolę świa­tła przy­nie­sio­ne­go przez Syna Boże­go na zie­mię. Świa­tło nawią­zu­je do wiel­ka­noc­ne­go pas­cha­łu, któ­ry wyra­ża zwy­cię­stwo nad śmier­cią, grze­chem i sza­ta­nem. Ofia­ro­wa­nie Jezu­sa to począ­tek nowe­go przy­mie­rza, zapo­wia­da­ne­go przez pro­ro­ków.

W Pol­sce świę­to nabra­ło cha­rak­te­ru maryj­ne­go, coraz czę­ściej nazy­wa­no je świę­tem Mat­ki Bożej Grom­nicz­nej, a ta nazwa pocho­dzi od gro­mów, przed któ­ry­mi strzec mia­ły sta­wia­ne, pod­czas burzy, w oknach zapa­lo­ne świe­ce. I dzi­siaj nie­kie­dy widzi­my świe­ce zapa­la­ne w oknach w cza­sie klęsk żywio­ło­wych, a zwłasz­cza pod­czas burzy. Dość powszech­nie grom­ni­ce są to świe­ce chrzciel­ne – pod­czas Chrztu św. w życiu nowo ochrzczo­nej oso­by poja­wia się świa­tło wia­ry, roz­świe­tla­ją­cej życie.

Pobło­go­sła­wio­ne 2 lute­go świe­ce poda­je się też umie­ra­ją­cym.

Od 1997 roku 2 lute­go przy­pa­da w Koście­le kato­lic­kim tak­że Dzień Życia Kon­se­kro­wa­ne­go, usta­no­wił go świę­ty papież Jan Paweł II. Dzień ten to spo­sob­ność do zauwa­że­nia daru poświę­ce­nia Bogu całe­go życia. Sio­stry i bra­cia zakon­ni, a tak­że człon­ko­wie insty­tu­tów świec­kich, sto­wa­rzy­szeń życia apo­stol­skie­go, pustel­ni­cy, dzie­wi­ce i wdo­wy, podob­nie jak Jezus w świą­ty­ni jero­zo­lim­skiej, ofia­ro­wu­ją swo­je życie na wyłącz­ną służ­bę Bogu. Oso­by kon­se­kro­wa­ne odna­wia­ją w tym dniu swo­je ślu­by, a w kościo­łach zbie­ra­ne są dat­ki na rzecz zako­nów klau­zu­ro­wych.

Ele­men­ty teo­lo­gii Mszy świę­tej

Zna­my róż­ne okre­śle­nia Mszy świę­tej. Pamię­ta­my, że sło­wo Eucha­ry­stia ozna­cza dosłow­nie „dzięk­czy­nie­nie”. Oczy­wi­ście cho­dzi o dzięk­czy­nie­nie skła­da­ne Bogu. Na pew­no sły­sze­li­śmy okre­śle­nie Wie­cze­rza Pań­ska – to oczy­wi­ście nawią­za­nie do Ostat­niej Wie­cze­rzy, któ­rą Chry­stus spo­żył ze swy­mi ucznia­mi w przed­dzień męki. W teo­lo­gii Msza świę­ta jest też nazy­wa­na Łama­niem Chle­ba (jest to nawią­za­nie do łaski roz­mno­że­nia i wezwa­nie do dzie­le­nia się) albo też Zgro­ma­dze­niem eucha­ry­stycz­nym (w tym okre­śle­niu kła­dzie się nacisk na two­rze­nie Wspól­no­ty Kościo­ła). Ale – jak przy­po­mniał papież Fran­ci­szek – do isto­ty Mszy świę­tej nawią­zu­je okre­śle­nie Naj­święt­sza Ofia­ra. Cho­dzi tu jed­nak nie tyl­ko o uobec­nie­nie jedy­nej i nie­za­stą­pio­nej ofia­ry Chry­stu­sa Zba­wi­cie­la, ale o szan­sę zjed­no­cze­nia z Nią ofia­ry Kościo­ła, naszej ofia­ry. To ponad­cza­so­wa moż­li­wość złą­cze­nia z Ofia­rą Zba­wi­cie­la naszej codzien­no­ści. Szan­sa na aktu­ali­za­cję Litur­gii, na praw­dzi­we życie Eucha­ry­stią, na naukę ewan­ge­licz­nych postaw.

W prak­ty­ce tak zwa­ną mate­rią Mszy świę­tej są chleb pszen­ny i wino z małą domiesz­ką wody. Ta „mate­ria” jest zna­kiem ludz­kie­go wkła­du, w któ­rym jest ludz­kie sta­ra­nie, ale też sym­bo­lem Chry­stu­sa, któ­ry nazwał sie­bie chle­bem, któ­ry z nie­ba zstą­pił (J 6,51). Pamię­ta­my też, że chleb powstał z wie­lu zia­ren – jest przy­po­mnie­niem jed­no­ści Kościo­ła.

Złą­cze­nie wina z odro­bi­ną wody ozna­cza zjed­no­cze­nie Chry­stu­sa z wier­ny­mi i połą­cze­nie dwóch natur w Chry­stu­sie.

Dzi­siaj wier­ni nie przy­no­szą do świą­ty­ni chle­ba i wina, ale zna­cze­nie zna­ku jest nadal to samo – skła­da­ne dary sym­bo­li­zu­ją ofia­ro­daw­ców, uczest­ni­ków Litur­gii – są zna­kiem każ­de­go z nich i ich życia – rado­ści, pra­cy, modlitw, cier­pie­nia, wysił­ku wło­żo­ne­go w reali­za­cję posta­no­wień (popra­wy oraz innych posta­no­wień) i osta­tecz­nie całe­go życia. Darem skła­da­nym Panu Bogu jest też nasza posta­wa, nasze zaan­ga­żo­wa­nie – uwa­ga, sku­pie­nie, gor­li­wa modli­twa czy ofia­ra mate­rial­na (taca).

War­to jesz­cze wspo­mnieć o naszych proś­bach: to też dar – są zna­kiem naszej ufno­ści i powie­rza­nia się Woli Bożej. Sta­ra­my się odczy­ty­wać dawa­ne przez Pana Boga zada­nia, a nie dyk­to­wać Mu naszych ocze­ki­wań.

 ks. Marian