Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Wierni Chrystusowi

Ludzie wiary, nie lękajcie się!

+++ Z ame­ry­kań­skim praw­ni­kiem Vin­cem Haley­em spo­tka­łem się jesz­cze przed waka­cja­mi. Prze­by­wał w Pol­sce ze swo­ją żoną, swo­im pra­co­daw­cą – repu­bli­kań­skim kon­gres­me­nem New­tem Gin­gri­chem i inny­mi Ame­ry­ka­na­mi, któ­rzy przy­je­cha­li do Kra­ko­wa na pre­mie­rę wypro­du­ko­wa­ne­go przez sie­bie fil­mu “9 dni, któ­re zmie­ni­ły świat”, o pierw­szej piel­grzym­ce Jana Paw­ła II do Pol­ski (pol­ską wer­sję fil­mu wydał Dom Wydaw­ni­czy “Rafa­el”).
+++ Vin­ce Haley był głów­nym pomy­sło­daw­cą nakrę­ce­nia fil­mu. Byłem cie­kaw dla­cze­go dążył do jego powsta­nia. Pró­bo­wa­łem dociec, co on – Ame­ry­ka­nin – w tym dostrzegł.
+++ – Zawsze czu­łem bli­ską wieź z Papie­żem – wyja­śniał. – Byłem w siód­mej kla­sie szko­ły pod­sta­wo­wej, kie­dy Karol Woj­ty­ła został wybra­ny na papie­ża. Kie­dy mia­łem 13 lat przy­je­chał do Sta­nów Zjed­no­czo­nych – pamię­tam, że w Waszyng­to­nie spo­tkał się z wiel­ki­mi tłu­ma­mi. W 1995 r. byłem na Mszy św. któ­rą odpra­wiał w nowo­jor­skim Cen­tral Par­ku. Posze­dłem potem na stu­dia – stu­dio­wa­łem sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we. Uczy­łem się mię­dzy inny­mi o zim­nej woj­nie, a potem pra­co­wa­łem w Nowym Jor­ku jako praw­nik. W 1999 r. wpa­dła mi w ręce bar­dzo cie­ka­wa książ­ka George’a Weigel’a “Świa­dek nadziei”. Wyda­wa­ło mi się wte­dy, że już napraw­dę dużo wiem na temat zim­nej woj­ny. Po prze­czy­ta­niu tej książ­ki spoj­rza­łem jed­nak na tę kwe­stię z zupeł­nie innej per­spek­ty­wy – z per­spek­ty­wy jej auto­ra. Cał­ko­wi­cie pochło­nął mnie i pora­ził przede wszyst­kim opis dzie­wię­cio­dnio­wej piel­grzym­ki Jana Paw­ła II do Pol­ski w 1979 r. Poczu­łem, że to było nie­zwy­kłe wyda­rze­nie w histo­rii świa­ta, takie współ­cze­sne Zesła­nie Ducha Świę­te­go. Chcia­łem to prze­ka­zać ze wzglę­du na tę wyjąt­ko­wość. Chcia­łem uka­zać wyda­rze­nie, któ­re dało ludziom odwa­gę i siłę.

***

+++ – Ponie­waż jest to film doku­men­tal­ny a nie fabu­lar­ny, zale­ża­ło nam na tym, by uka­zać naj­bar­dziej zna­czą­ce epi­zo­dy – doda­je Vin­ce Haley. – Zale­ża­ło nam na uka­za­niu praw­dy, że nigdy nie wie­my, co uru­cho­mi w ludziach pew­ne reak­cje, na poka­za­niu tego, że w jakimś momen­cie w histo­rii, w związ­ku ze zda­rze­nia­mi nie do prze­wi­dze­nia, ludzie prze­sta­li czuć się znie­wo­le­ni. Chcie­li­śmy poka­zać całą dra­ma­tur­gię tej prze­mia­ny, to, że te małe, jed­nost­ko­we decy­zje milio­nów Pola­ków spo­wo­do­wa­ły tak ogrom­ne zmia­ny. I to, że doszło do takiej zmia­ny, do zna­czą­cej odno­wy, sta­no­wi ogrom­ną zagad­kę. Potem ta odno­wa, ta zmia­na, roz­la­ła się sze­rzej. A wszyst­ko to mia­ło swe źró­dło w Ewan­ge­lii gło­szo­nej przez Jana Paw­ła II.

***

+++ Nad­mie­ni­łem, że ta zmia­na zain­spi­ro­wa­na zosta­ła wia­rą. – Oczy­wi­ście to jest też kwe­stia wia­ry – potwier­dził Vin­ce i dodał, że “było­by wiel­kim błę­dem ogra­ni­czyć prze­kaz do tego – tak jak mają poku­sę patrzeć na to inni ludzie poza Pol­ską – że oto przy­je­chał Papież, któ­ry poka­zał się Pola­kom, coś tam powie­dział i nagle bum i nastą­pi­ła zmia­na”. – To idzie oczy­wi­ście o wie­le głę­biej. Chcie­li­śmy poka­zać w naszym fil­mie co naj­mniej trzy deka­dy przy­go­to­wań do tej zmia­ny – chry­stia­ni­za­cję, rolę kard. Wyszyń­skie­go. Zale­ża­ło nam na tym, żeby poka­zać, iż to Kościół, chrze­ści­jań­stwo przy­go­to­wa­ło żyzną gle­bę, z któ­rej zro­dził się Papież-Polak.
+++ – Jako absol­went wydzia­łu sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych uczy­łem się wie­le i dużo czy­ta­łem na temat gwał­tow­nych zmian w histo­rii wywo­ła­nych agre­sja­mi, kon­flik­ta­mi zbroj­ny­mi czy pró­bą obro­ny przed nimi, ale w tym przy­pad­ku mie­li­śmy do czy­nie­nia z zupeł­nie czymś innym – z gwał­tow­ną zmia­ną histo­rycz­ną, któ­ra zosta­ła spo­wo­do­wa­na… Ewan­ge­lią, dzia­ła­niem Ewan­ge­lii i pły­ną­cej z niej wiel­kiej siły. Byli­śmy świa­do­mi swe­go rodza­ju zjed­no­cze­nia w Chry­stu­sie, tego wiel­kie­go uczu­cia, któ­re spo­wo­do­wa­ło, że bra­cia i sio­stry w Chry­stu­sie – Pola­cy, zdo­by­li się na odwa­gę, aby coś zmie­nić.

***

+++ Zawsze inte­re­so­wa­ło mnie, co myślą o naszym kra­ju, o Pola­kach, o Janie Paw­le II cudzo­ziem­cy. Zapy­ta­łem o to Vince’a. Zaczął od Papie­ża.
+++ – Zawsze czu­łem z nim jakąś bli­skość, jakiś rodzaj łącz­no­ści z tym, co repre­zen­to­wał. Szcze­gól­nie po tym, jak prze­czy­ta­łem “Świad­ka nadziei” – stwier­dził. – Przez 15–20 lat w moim miesz­ka­niu wisia­ło zdję­cie Papie­ża z 1978 r. – na nar­tach, z gru­pą przy­ja­ciół. “Pójdź za mną!” – zachę­cał napis w sze­ściu języ­kach. Uwa­żam, że Jan Paweł II był wiel­kim wyzwo­li­cie­lem, jed­ną z nie­licz­nych tej mia­ry posta­ci, któ­ra poja­wi­ła się w Euro­pie w cią­gu wie­ków. Był oso­bą góru­ją­ca nad inny­mi (“towe­ring”), przy­ćmie­wa­ją­cą innych swo­ją oso­bo­wo­ścią.
+++ Myśląc nato­miast o Pol­sce i Pola­kach, przy­cho­dzi mi na myśl takie sko­ja­rze­nie: wiel­ki kraj, któ­ry wydał tak wiel­kie­go czło­wie­ka jak Jan Paweł II, spo­łe­czeń­stwo, któ­re przez wie­ki wspie­ra­ło Kościół, ludzie, któ­rzy potra­fi­li wal­czyć z tyra­nią.
+++ W 2009 r. uczest­ni­czy­łem w rocz­ni­co­wej Mszy św. na Pla­cu Pił­sud­skie­go w War­sza­wie. W tym, że się tam zna­la­złem, był chy­ba palec Boży, bo aku­rat prze­by­wa­łem w Pol­sce. Poczu­łem wte­dy nie­sa­mo­wi­te powią­za­nie mię­dzy tą Mszą św. rocz­ni­co­wą i tym wszyst­kim, co się przed laty dzia­ło. Obser­wo­wa­łem Pola­ków, któ­rzy zebra­li się na Pla­cu, wspo­mi­na­li tę wiel­ką chwi­lę i te wszyst­kie sło­wa. Widzia­łem Pre­zy­den­ta Pol­ski, Pierw­szą Damę oraz wie­lu innych ofi­cje­li i dosze­dłem do wnio­sku, że Pola­cy są naro­dem, któ­ry ma pew­ność sie­bie, wie­rzy w sie­bie, wie­rzy w to, co repre­zen­tu­je. Bar­dzo podzi­wiam to, że tę histo­rycz­ną Mszę św. upa­mięt­nia krzyż. Uwa­żam że to wspa­nia­le, iż Pola­cy potra­fi­li doce­nić i upa­mięt­nić to, co się tam wte­dy sta­ło. Myślę, że tego rodza­ju upa­mięt­nie­nie, wła­śnie w posta­ci krzy­ża, nie było­by obec­nie moż­li­we ani w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, ani w innych pań­stwach, ze wzglę­du na to, co się w tej chwi­li dzie­je. Wiem też, w jakim kie­run­ku zmie­rza współ­cze­sna Euro­pa. Widzę, że Bruk­se­la przyj­mu­je w tej chwi­li bar­dzo mate­ria­li­stycz­ne podej­ście i nie­ste­ty znam z histo­rii dal­szy roz­wój wypad­ków – że taki mate­ria­lizm nigdy nie koń­czy się dobrze. Cie­szę się, że Pol­ska pró­bu­je się zde­fi­nio­wać w inny spo­sób. Ponie­waż – jak wie­my – nie samym chle­bem żyje czło­wiek i jest też w nim wymiar ducho­wy – a chrze­ści­jań­stwo wzmac­nia ten wymiar – uwa­żam, że to, iż Pola­cy mają do tego takie podej­ście – jest ozna­ką zdro­wia. Wyda­je mi się, że w pew­nym momen­cie Euro­pa nauczy się od Pol­ski wła­śnie tej ducho­wo­ści i że stąd przyj­dzie odno­wa.

***

+++ Podzie­li­łem się z moim roz­mów­cą wra­że­niem, że Pola­cy podob­ni są w grun­cie rze­czy do Ame­ry­ka­nów – tak samo postrze­ga­ni są jako naród reli­gij­ny, kształ­tu­ją­cy swą poli­ty­kę z uwzględ­nie­niem idei reli­gij­nych. Dobit­nym tego przy­kła­dem była dla mnie sce­na z fil­mu przed­sta­wia­ją­ca Ronal­da Reaga­na, stwier­dza­ją­ce­go w jed­nym z prze­mó­wień, że kie­dy świe­ci­ło słoń­ce, na słyn­nej wie­ży tele­wi­zyj­nej w Ber­li­nie Wschod­nim poja­wiał się świe­tli­sty… znak krzy­ża. Zaczę­li­śmy roz­ma­wiać wte­dy o wiel­kim współ­pra­cow­ni­ku Papie­ża w dzie­le oba­le­nia komu­ni­zmu, jakim był Ronald Reagan.
+++ Vin­ce Haley: – Ronald Reagan – od wcze­snych lat 40., kie­dy pra­co­wał jesz­cze w Hol­ly­wo­od, był z prze­ko­na­nia anty­ko­mu­ni­stą – widział komu­ni­stów infil­tru­ją­cych Hol­ly­wo­od i efek­ty ich dzia­łal­no­ści. Kie­dy w 1980 r. został pre­zy­den­tem, miał już za sobą prze­ko­na­nie 40 lat bra­ku złu­dzeń w tej kwe­stii. Rozu­miał, na czym pole­ga komu­nizm, wie­dział, że nale­ży sta­wić czo­ło Związ­ko­wi Radziec­kie­mu i był do tego przy­go­to­wa­ny.
+++ – Inspi­ra­cją do jego wal­ki z komu­ni­zmem była rów­nież wia­ra chrze­ści­jań­ska – napo­mkną­łem. – O tak, bez naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści – potwier­dził Vin­ce. – Prze­by­wa­łem w biblio­te­ce Reaga­na na jego far­mie, pod­czas pro­duk­cji fil­mu na jego temat. W sypial­ni – przy łóż­kach pre­zy­den­ta i jego żony – leżą Biblie z zazna­czo­ny­mi ulu­bio­ny­mi cyta­ta­mi. Ulu­bio­nym cyta­tem Ronal­da Reaga­na były sło­wa z Dru­giej Księ­gi Kro­nik (2 Krn 7,14): “Jeśli upo­ko­rzy się mój lud, nad któ­rym zosta­ło wezwa­ne moje imię, i będą bła­gać, i będą szu­kać mego obli­cza, a odwró­cą się od swo­ich złych dróg, Ja z nie­ba wysłu­cham i prze­ba­czę im grze­chy, a kraj ich oca­lę”.
+++ Mię­dzy papie­żem a Reaga­nem było wie­le róż­nic. Łączy­ła ich jed­nak wia­ra w czło­wie­ka jako jed­nost­kę. Papież postrze­gał poten­cjał czło­wie­ka przez Chry­stu­sa, a Reagan uwa­żał, że czło­wiek jest powo­ła­ny do tego, żeby czy­nić dobro, żeby sta­wiać sobie wiel­kie cele i je osią­gać. W prze­mó­wie­niu wygło­szo­nym w maju 1981 r. na uni­wer­sy­te­cie Notre Dame – pierw­szym po zama­chu na nie­go, czte­ry dni po zama­chu na Papie­ża – Reagan powie­dział, że tyl­ko wia­ra jest źró­dłem mocy i że ludzie powin­ni odejść od czcze­nia przed­mio­tów oraz dąże­nia za nimi i sku­pić się na ducho­wo­ści. Zarów­no Reaga­na jak i Papie­ża wyróż­nia­ło zro­zu­mie­nie natu­ry zła i tego, że przed czło­wie­kiem sto­ją ogrom­ne wyzwa­nia. Ponie­waż jeden i dru­gi zna­li ska­lę, zakres tych wyzwań, rozu­mie­li, o co toczy się gra, nie mie­li żad­nych złu­dzeń, potra­fiąc bez­po­śred­nio kon­fron­to­wać czło­wie­ka z naka­za­mi i wyma­ga­nia­mi, któ­rych powi­nien prze­strze­gać.

***

+++ Komu­nizm, zło XX wie­ku, w więk­szo­ści kra­jów został już poko­na­ny. Na czym pole­ga kul­tu­ro­wa woj­na naszych cza­sów, jakie zło dzi­siaj – jako kato­li­cy i ludzie wia­ry – powin­ni­śmy zwal­czać? – zapy­ta­łem.
+++ – Wyzwa­nia, jakie dostrze­gam w dzi­siej­szych cza­sach, doty­czą przede wszyst­kim spo­so­bu patrze­nia na czło­wie­ka i jego natu­rę. Czło­wiek jest obec­nie postrze­ga­ny bar­dziej od stro­ny mate­rial­nej. Ogra­ni­cze­nia praw­ne i biu­ro­kra­tycz­ne powo­du­ją, że coraz trud­niej jest mu osią­gnąć szczę­ście. Wyzwa­niem jest sza­cu­nek dla oso­by ludz­kiej – dla­te­go że obec­nie dostrze­ga się pró­by mani­pu­la­cji przy defi­ni­cji czło­wie­ka – ludzie sami pró­bu­ją okre­ślać, kie­dy zaczy­na się czło­wiek, życie ludz­kie uza­leż­nio­ne jest od arbi­tral­nych decy­zji. Mam tu na myśli głów­nie pro­blem abor­cji. Kolej­nym zagro­że­niem i wyzwa­niem, jakie dostrze­gam, jest rady­kal­ny islam, a następ­nym – zagro­że­nie pły­ną­ce ze stro­ny władz (np. w USA – w deba­cie publicz­nej eli­mi­nu­je się wszel­kie odnie­sie­nia do Boga).

***

+++ – Ale prze­cież u nas, w Unii Euro­pej­skiej, dzie­je się obec­nie to samo co w USA – doda­łem. – W Euro­pie, a nawet w kato­lic­kiej Pol­sce roz­po­czy­na się wal­ka z krzy­żem – tak jak w cza­sach komu­ni­zmu usu­wa się sym­bo­le reli­gij­ne z prze­strze­ni publicz­nej.
+++ Vin­ce opo­wie­dział mi wte­dy o wal­ce, jaką sto­czył w obro­nie krzy­ża na dru­gim co do star­szeń­stwa college’u w USA, Col­le­ge of Wil­liam and Mary w Wil­liams­bur­gu (Wir­gi­nia), na któ­rym stu­dio­wał. – Była w tym college’u kapli­ca, któ­ra powsta­ła bar­dzo daw­no temu, chy­ba w 1732 r. i zawsze był tam krzyż. Przez ostat­nie 20 lat kapli­ca ta zosta­ła bar­dzo okro­jo­na, a w 2006 r. nowy dyrek­tor gene­ral­ny całe­go uni­wer­sy­te­tu zade­cy­do­wał, żeby usu­nąć z niej krzyż. Podał oczy­wi­ście całą serię argu­men­tów, np. że stu­diu­ją tam tak­że ludzie innej wia­ry. Bra­łem udział w dzia­ła­niach mają­cych na celu powrót krzy­ża. Jestem zatem bar­dzo wyczu­lo­ny na takie wła­śnie argu­men­ty – któ­re, będąc mały­mi i pozor­nie bez zna­cze­nia, wywo­łu­ją w efek­cie takie dzia­ła­nia. Dla­te­go też pod­czas spo­tkań i roz­mów prze­pro­wa­dzo­nych na potrze­by fil­mu sta­ra­łem się poru­szać spra­wę krzy­ża. Wyda­je mi się bowiem, że ten film jest w dużym stop­niu o krzy­żu.

***

+++ – Jaka powin­na być rola reli­gii w życiu publicz­nym i co może­my zro­bić, żeby – na sku­tek tren­du seku­la­ry­za­cji – świat nie uległ zagła­dzie? – zapy­ta­łem.
+++ – Musi­my bro­nić wol­no­ści czło­wie­ka do wia­ry – wol­no­ści reli­gij­nej. Z dru­giej stro­ny musi­my przez cały czas pamię­tać, że obro­na przed seku­la­ry­za­cją może obej­mo­wać rów­nież takie dzia­ła­nia jak powstrzy­my­wa­nie dzia­łań pań­stwa, całe­go mecha­ni­zmu drob­nych dzia­łań i kom­pro­mi­sów, któ­re krok po kro­ku ogra­ni­cza­ją tę wol­ność wybo­ru. Mamy rów­nież obec­nie do czy­nie­nia z taki­mi zja­wi­ska­mi, jak two­rze­nie się elit ludzi mod­nych, ludzi narzu­ca­ją­cych spo­łe­czeń­stwu jakiś tam ima­ge. Eli­ty te mogą spo­wo­do­wać, że nie­któ­re oso­by może nie tyle będą się bać, ale będą się czu­ły onie­śmie­lo­ne przy pre­zen­to­wa­niu swo­ich prze­ko­nań. Ludzie wie­rzą­cy nie powin­ni się jed­nak oba­wiać przy­zna­wa­nia do swo­jej wia­ry.

Hen­ryk Bej­da