Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA:
1 Sm 16,1b.6–7.10–13a
Ef 5,8–14
J 9,1.6–9.13–17.34–38
Słowa życiaUzdro­wie­nie nie­wi­do­me­go od uro­dze­nia
+++ Jezus prze­cho­dząc ujrzał pew­ne­go czło­wie­ka, nie­wi­do­me­go od uro­dze­nia. Splu­nął na zie­mię, uczy­nił bło­to ze śli­ny i nało­żył je na oczy nie­wi­do­me­go, i rzekł do nie­go: Idź, obmyj się w sadzaw­ce Siloe, co się tłu­ma­czy: Posła­ny. On więc odszedł, obmył się i wró­cił widząc.
+++ A sąsie­dzi i ci, któ­rzy przed­tem widy­wa­li go jako żebra­ka, mówi­li: Czyż to nie jest ten, któ­ry sie­dzi i żebrze? Jed­ni twier­dzi­li: Tak, to jest ten, a inni prze­czy­li: Nie, jest tyl­ko do tam­te­go podob­ny. On zaś mówił: To ja jestem.
+++ Zapro­wa­dzi­li więc tego czło­wie­ka, nie­daw­no jesz­cze nie­wi­do­me­go, do fary­ze­uszów. A dnia tego, w któ­rym Jezus uczy­nił bło­to i otwo­rzył mu oczy, był sza­bat. I znów fary­ze­usze pyta­li go o to, w jaki spo­sób przej­rzał. Powie­dział do nich: Poło­żył mi bło­to na oczy, obmy­łem się i widzę.
+++ Nie­któ­rzy więc spo­śród fary­ze­uszów rze­kli: Czło­wiek ten nie jest od Boga, bo nie zacho­wu­je sza­ba­tu. Inni powie­dzie­li: Ale w jaki spo­sób czło­wiek grzesz­ny może czy­nić takie zna­ki? I powsta­ło wśród nich roz­dwo­je­nie. Ponow­nie więc zwró­ci­li się do nie­wi­do­me­go: A ty, co o Nim myślisz w związ­ku z tym, że ci otwo­rzył oczy? Odpo­wie­dział: To jest pro­rok.
Na to dali mu taką odpo­wiedź: Cały uro­dzi­łeś się w grze­chach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzu­ci­li.
+++ Jezus usły­szał, że wyrzu­ci­li go precz, i spo­tkaw­szy go rzekł do nie­go: Czy ty wie­rzysz w Syna Czło­wie­cze­go? On odpo­wie­dział: A któż to jest, Panie, abym w Nie­go uwie­rzył? Rzekł do nie­go Jezus: Jest Nim Ten, któ­re­go widzisz i któ­ry mówi do cie­bie. On zaś odpo­wie­dział: Wie­rzę, Panie! i oddał Mu pokłon.
+++ Tyle ciem­no­ści. Trzę­sie­nie zie­mi roz­wa­la domy. Potęż­na fala pochła­nia wie­lu ludzi. Lękiem napeł­nia radio­ak­tyw­na chmu­ra. Umie­ra ktoś z bli­skich, kto jesz­cze był tak potrzeb­ny. Zdra­dza ten,
kto przy­się­gał wier­ność. Tyle ciem­no­ści.
+++ Ale jest świa­tło. Nie­znisz­czal­ne. Nie­wy­czer­pal­ne. Moc­ne, jed­nak nie nisz­czy. Nasz dobry i miło­sier­ny Bóg. Pośród wie­lu ciem­no­ści zapa­la w naszych ser­cach świa­tło wia­ry. Zwy­kle tego świa­tła
jest w nas za mało. Pro­śmy o wię­cej.

rs