Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Historia we wspomnieniach

Duch wolności i wierność polskiej tradycji…

+++ (6)10 kwiet­nia mija rok od kata­stro­fy pod Smo­leń­skiem, w któ­rej zgi­nę­ła część patrio­tycz­nej eli­ty naro­du, na cze­le z Pre­zy­den­tem Rze­czy­po­spo­li­tej Lechem Kaczyń­skim. Do dzi­siaj nie pozna­li­śmy praw­dy o tym, co sta­ło się przed rokiem. Nie ule­ga jed­nak żad­nej wąt­pli­wo­ści, że cała poli­tycz­na odpo­wie­dzial­ność za kata­stro­fę spa­da na pre­mie­ra Donal­da Tuska, któ­ry wybrał wspól­ne spo­tka­nie z pre­mie­rem Rosji Wła­dy­mi­rem Puti­nem 7 kwiet­nia 2010 roku. Przez minio­ny rok obna­żo­na zosta­ła cał­ko­wi­cie nicość, byle­ja­kość i obcość rzą­dzą­cej Pol­ską “eli­ty”. Jej rzą­dy dobie­gną jed­nak koń­ca, a wte­dy odpo­wie za dopro­wa­dze­nie do upad­ku pań­stwa. Zanim to jed­nak nastą­pi, przy­po­mnij­my kil­ka frag­men­tów prze­mó­wień śp. Pre­zy­den­ta Lecha Kaczyń­skie­go. Dowo­dzą one, jak ogrom­ną stra­tę ponie­śli­śmy przed rokiem.
+++ Jeste­śmy tutaj przy­wód­cy pię­ciu państw: Pol­ski, Ukra­iny, Esto­nii, Łotwy i Litwy. Jeste­śmy po to, żeby pod­jąć wal­kę. Po raz pierw­szy od dłuż­sze­go cza­su, nasi sąsie­dzi z pół­no­cy, ze wscho­du poka­za­li twarz, któ­rą zna­my od setek lat. Ci sąsie­dzi uwa­ża­ją, że naro­dy wokół nich powin­ny im pod­le­gać. My mówi­my NIE! Ten kraj to Rosja, któ­ra uwa­ża, że daw­ne cza­sy upa­dłe­go nie­ca­łe dwa­dzie­ścia lat temu impe­rium wra­ca­ją, że znów domi­na­cja będzie cechą tego regio­nu. Nie będzie! Te cza­sy się skoń­czy­ły raz na zawsze. Nie na dwa­dzie­ścia, trzy­dzie­ści czy pięć­dzie­siąt lat. Wszy­scy w tym samym okre­sie lub w okre­sach nie­co innych pozna­li­śmy tę domi­na­cję, to nie­szczę­ście dla czę­ści Azji i całej Euro­py – łama­nie ludz­kich cha­rak­te­rów, narzu­ca­nie obce­go ustro­ju, narzu­ca­nie obce­go języ­ka. Ale czym się róż­ni sytu­acja dzi­siaj od tej sprzed wie­lu lat? Dziś jeste­śmy tu razem. Dziś świat musiał zare­ago­wać, nawet jeże­li był tej reak­cji nie­chęt­ny. I my jeste­śmy tutaj po to, żeby świat reago­wał jesz­cze moc­niej, w szcze­gól­no­ści Unia Euro­pej­ska i NATO. Gdy zaini­cjo­wa­łem ten przy­jazd, nie­któ­rzy sądzi­li, że pre­zy­den­ci będą się oba­wiać. Nikt się nie oba­wiał, wszy­scy przy­je­cha­li. Środ­ko­wa Euro­pa ma odważ­nych przy­wód­ców i chciał­bym to powie­dzieć nie tyl­ko wam, chciał­bym to powie­dzieć rów­nież innym z naszej wspól­nej Unii Euro­pej­skiej, że Euro­pa Środ­ko­wa, Gru­zja, cały nasz region będzie się liczył, że jeste­śmy pod­mio­tem. Świet­nie wie­my, że dziś Gru­zja, jutro Ukra­ina, poju­trze pań­stwa bał­tyc­kie, a póź­niej może i czas na mój kraj, na Pol­skę. Byli­śmy głę­bo­ko prze­ko­na­ni, że przy­na­leż­ność do NATO i Unii zakoń­czy okres rosyj­skie­go ape­ty­tu. Oka­zu­je się, że nie, że to błąd. Potra­fi­my się jed­nak temu prze­ciw­sta­wić. Potra­fi­my się prze­ciw­sta­wić, jeże­li war­to­ści, na któ­rych mia­ła­by się Euro­pa opie­rać, mają jakie­kol­wiek zna­cze­nie w prak­ty­ce. Jeże­li mają mieć zna­cze­nie, to musi­my tu być, cała Euro­pa musi być tutaj…
Sto­li­ca Gru­zji Tbi­li­si,
12 sierp­nia 2008 roku

***

+++ Istot­nie przed 70 laty, mniej wię­cej o tej porze, pan­cer­nik Schle­swig-Hol­ste­in roz­po­czął ostrze­li­wa­nie pol­skiej straż­ni­cy na Wester­plat­te. Nie­co wcze­śniej spa­dły bom­by na Wie­luń. Roz­po­czę­ła się II woj­na świa­to­wa. Kom­pa­nią na Wester­plat­te dowo­dził major Hen­ryk Suchar­ski, jego zastęp­cą był kapi­tan Fran­ci­szek Dąbrow­ski. To oni, nie przez 6 lub 12 godzin, ale przez 7 dni orga­ni­zo­wa­li obro­nę przed miaż­dżą­co prze­wa­ża­ją­cy­mi siła­mi wro­ga. To oni dali dowód nie­złom­no­ści i boha­ter­stwa. Powsta­je pyta­nie, dla­cze­go Pola­cy bro­ni­li Wester­plat­te, dla­cze­go bro­ni­li pocz­ty w Gdań­sku, dla­cze­go nie poszli na ustęp­stwa. Myślę, że przed chwi­lą padła część odpo­wie­dzi na to pyta­nie. Pol­ski mini­ster spraw zagra­nicz­nych i pol­ski patrio­ta [Józef Beck – JS. ] powie­dział, że w Pol­sce nie zna­my poję­cia poko­ju za wszel­ką cenę. W życiu ludzi, naro­dów i państw jest tyl­ko jed­na rzecz bez­cen­na – jest nią honor. A gene­ral­ny inspek­tor sił zbroj­nych, naczel­ny wódz w kam­pa­nii wrze­śnio­wej Gene­rał Mar­sza­łek Edward Rydz-Śmi­gły 19 lip­ca 1939 stwier­dził, że jeże­li wyczer­pią się poko­jo­we moż­li­wo­ści zała­twie­nia spra­wy Gdań­ska, to Pol­ska podej­mie wal­kę, choć­by osa­mot­nio­na. Pota­rzam raz jesz­cze – cho­ciaż­by osa­mot­nio­na. Bez sojusz­ni­ków. Taka była posta­wa nasze­go pań­stwa i dla­te­go też chcia­łem dzi­siaj po raz dru­gi, a powta­rzać też będę kolej­ne razy, powie­dzieć: To nie Pol­ska powin­na odra­biać lek­cje poko­ry. Nie mamy do tego żad­ne­go powo­du. Powód mają inni. Powód mają ci, któ­rzy do tej woj­ny dopro­wa­dzi­li, któ­rzy tę woj­nę uła­twi­li. Upa­dek Wester­plat­te to nie koniec kam­pa­nii wrze­śnio­wej. (…) Przy­szedł jed­nak 17 wrze­śnia. Dzień, w któ­rym bro­ni­ła się War­sza­wa i Modlin. W któ­rym trwa­ła jesz­cze bitwa nad Bzu­rą. W któ­rym odpar­to Niem­ców spod Lwo­wa. Ale tego dnia Pol­ska otrzy­ma­ła cios nożem w ple­cy. Ten cios zada­ła bol­sze­wic­ka Rosja. Zgod­nie z ukła­dem mię­dzy Rib­ben­tro­pem a Moło­to­wem, wyko­nu­jąc, moż­na powie­dzieć, swo­je sojusz­ni­cze zobo­wią­za­nia. Wkrót­ce póź­niej Pol­skę nazwa­no bękar­tem trak­ta­tu wer­sal­skie­go. War­to powie­dzieć o tym dzi­siaj i tak­że nie tyl­ko w tej sytu­acji. Bo są tacy, któ­rzy twier­dzą, że porzą­dek wer­sal­ski to przy­czy­na woj­ny. Ten­że wer­sal­ski porzą­dek, wer­sal­ski trak­tat potwier­dził nie­pod­le­głość nasze­go kra­ju. W jego wyni­ku Gdańsk stał się wol­nym mia­stem, a Pol­ska mia­ła pra­wo do utrzy­ma­nia tu nie­wiel­kie­go oddzia­łu wojsk. Wal­ki w kam­pa­nii wrze­śnio­wej trwa­ły do Koc­ka, do 6 paź­dzier­ni­ka. Potem przy­szła noc oku­pa­cji. Noc, w któ­rej isto­tą była zbrod­nia. Któ­rej isto­tą był Oświę­cim, isto­tą był Holo­caust, ale isto­tą był Katyń. Moż­na zadać pyta­nie – jakie jest porów­na­nie mię­dzy Holo­cau­stem, reali­zo­wa­nym przez nazi­stow­skie Niem­cy a Katy­niem, reali­zo­wa­nym przez sowiec­ką Rosję. Jest jed­no porów­na­nie mię­dzy tymi zbrod­nia­mi, cho­ciaż ich roz­mia­ry były oczy­wi­ście bar­dzo róż­ne. Żydzi ginę­li dla­te­go, że byli Żyda­mi. Pol­scy ofi­ce­ro­wie ginę­li, dla­te­go, że byli pol­ski­mi ofi­ce­ra­mi. Taki był wyrok i w pierw­szym, i w dru­gim przy­pad­ku. (…) II woj­na świa­to­wa zosta­ła wygra­na. Wygra­na, ale nie dla tych, któ­rzy jak przed chwi­lą usły­sze­li­śmy z ust pana pre­zy­den­ta mia­sta Gdań­ska, sta­nę­li do wal­ki pierw­si. Bo Pol­ska tej woj­ny nie­ste­ty napraw­dę nie wygra­ła. Sta­ła się ofia­rą komu­ni­stycz­ne­go sys­te­mu, narzu­co­no jej ustrój. Dłu­go, dłu­go trze­ba było cze­kać, aż sys­tem ten, przy wiel­kim udzia­le rów­nież nasze­go kra­ju, przy wiel­kim udzia­le “Soli­dar­no­ści”, został oba­lo­ny. Ale nie może to w niczym zmie­nić fak­tu, że Wester­plat­te jest sym­bo­lem. Jest sym­bo­lem boha­ter­skie­go opo­ru słab­szych prze­ciw sil­niej­szym. Że jest dowo­dem patrio­ty­zmu i nie­złom­no­ści.
Wester­plat­te, 1 wrze­śnia 2009 roku

***

+++ W roku 1984, dzia­ła­jąc na pod­sta­wie usta­wy o roz­dzia­le Kościo­ła od pań­stwa z roku 1961 oraz wyda­nej w roku 1983 dyrek­ty­wy rzą­du Woj­cie­cha Jaru­zel­skie­go o “oczysz­cza­niu szkół i inter­na­tów z emble­ma­tów reli­gij­nych”, w znacz­nej czę­ści pla­có­wek oświa­to­wych prze­pro­wa­dzo­no akcję usu­wa­nia krzy­ży ze ścian pomiesz­czeń dydak­tycz­nych. Jed­ną z takich pla­có­wek był włosz­czow­ski Zespół Szkół Zawo­do­wych. Jed­nak tutaj akcja ta napo­tka­ła się ze zde­cy­do­wa­nym sprze­ci­wem uczniów. Mło­dzież wystą­pi­ła z pety­cją, a następ­nie ufun­do­wa­ła i zawie­si­ła nowe, poświę­co­ne krzy­że. Trze­cie­go grud­nia 1984 roku, kie­dy oka­za­ło się, że krzy­że zosta­ły zare­kwi­ro­wa­ne, wybuchł strajk oku­pa­cyj­ny uczniów. Strajk, odby­wa­ją­cy się pod opie­ką ska­za­nych póź­niej kapła­nów – świę­tej pamię­ci księ­dza Andrze­ja Wil­czyń­skie­go i księ­dza Mar­ka Łabu­dy – oraz nie­któ­rych nauczy­cie­li, trwał aż do 16 grud­nia. Moral­ne­go i mate­rial­ne­go wspar­cia udzie­li­li pro­te­stu­ją­cym ich rodzi­ce oraz licz­ni miesz­kań­cy Włosz­czo­wy. Otu­chę w ich ser­ca wle­wa­li bisku­pi i kapła­ni z Kie­lec­czy­zny i całej Pol­ski. Wyra­zy soli­dar­no­ści z mło­dy­mi obroń­ca­mi krzy­ża napły­wa­ły od wie­lu Pola­ków. Po zakoń­cze­niu straj­ku wobec uczest­ni­ków zasto­so­wa­no suro­we sank­cje. Zawie­sza­ni w pra­wach ucznia, rele­go­wa­ni ze szko­ły, nie­do­pusz­cza­ni do matu­ry – choć nie zawsze mogli potem zre­ali­zo­wać swo­je życio­we ambi­cje, pozo­sta­ją moral­ny­mi zwy­cięz­ca­mi tam­te­go kon­flik­tu, star­cia mię­dzy duchem wol­no­ści i wier­no­ści pol­skiej tra­dy­cji a tota­li­tar­nym reżi­mem, dep­czą­cym wol­ność, god­ność i sumie­nie. (…)
+++ Krzyż był wte­dy sym­bo­lem naszej deter­mi­na­cji w wal­ce o pra­wo do wol­no­ści i god­no­ści, pra­wo do wia­ry, do naro­do­wej histo­rii i tra­dy­cji. Pro­wi­zo­rycz­ne drew­nia­ne krzy­że sta­wia­ne na nie­ozna­ko­wa­nych gro­bach ofiar nazi­stow­skich i komu­ni­stycz­nych opraw­ców, monu­men­ty takie jak Krzy­że Gdań­skie i Pomnik-Krzyż upa­mięt­nia­ją­cy pole­głych z kopal­ni “Wujek” lub krzy­że spon­ta­nicz­nie ukła­da­ne z kwia­tów i zni­czy, a wresz­cie krzy­że umiesz­cza­ne na ścia­nach zakła­dów pra­cy, szpi­ta­li, szkół i urzę­dów two­rzy­ły swo­iste enkla­wy wol­no­ści – miej­sca, w któ­rych czu­li­śmy się oby­wa­te­la­mi wła­sne­go kra­ju, spad­ko­bier­ca­mi pol­skiej histo­rii i naszych naj­pięk­niej­szych tra­dy­cji. Współ­cze­śnie chrze­ści­jań­skie fun­da­men­ty naszej toż­sa­mo­ści jako Pola­ków i Euro­pej­czy­ków mają wymiar zarów­no sym­bo­licz­ny, jak i praw­ny. (…) Waszą posta­wą wier­no­ści sumie­niu i wła­snej toż­sa­mo­ści, Waszą nie­zgo­dą na nie­spra­wie­dli­wość i na upo­ka­rza­ją­ce uprzed­mio­to­wie­nie naro­du, dobrze zapi­sa­li­ście się w histo­rii Rze­czy­po­spo­li­tej. (…) Zna­leź­li­ście się w dłu­gim sze­re­gu poko­leń wol­nych Pola­ków, dum­nych ze swej toż­sa­mo­ści, a więc – bro­nią­cych jej sym­bo­li. To tak­że dzię­ki Wam wie­my, że Pola­cy nigdy nie wyrzek­ną się pra­wa do wyra­ża­nia, tak­że poprzez krzyż, swo­jej wia­ry, swo­ich praw, swo­jej chrze­ści­jań­skiej i ludz­kiej god­no­ści.
List do uczest­ni­ków uro­czy­sto­ści w 25. rocz­ni­cę pro­te­stu mło­dzie­ży z Zespo­łu Szkół Zawo­do­wych w obro­nie krzy­ża,
Włosz­czo­wa, 11 grud­nia 2009 roku

***

+++ Dzi­siaj, po 20 latach Trze­ciej już Rze­czy­po­spo­li­tej musi­my budo­wać nowy patrio­tyzm. Patrio­tyzm, któ­ry wpa­trzo­ny jest w przy­szłość, ale musi mieć też korze­nie, musi mieć też korze­nie w prze­szło­ści. Musi mieć pamięć, bo nie ma patrio­ty­zmu bez pamię­ci. Pró­bu­je­my tę pamięć upar­cie budo­wać i odbu­do­wy­wać, i na tej dro­dze nie może być zakrę­tów. (…) I to dzi­siaj, wal­ka o miej­sce Pol­ski w Euro­pie, któ­ra wkro­czy­ła w nową fazę, wal­ka o bez­pie­czeń­stwo Pol­ski, w tym bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne, wal­ka o roz­wój gospo­dar­czy, o moder­ni­za­cję kra­ju, ale tak­że wal­ka o zacho­wa­nie tych war­to­ści, któ­re pozwo­li­ły nam prze­trwać, któ­re sta­no­wią dzi­siaj o naszej sile – to wszyst­ko skła­da się na nowy patrio­tyzm.

War­sza­wa, 11 listo­pa­da 2009 roku

wybrał Jaro­sław Sza­rek