Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Wielka Mała Święta

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI,
wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej 6 kwiet­nia br. na Pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie

[pul­lqu­ote]Do Pola­ków Ojciec Świę­ty
powie­dział:

Ser­decz­nie pozdra­wiam obec­nych tu Pola­ków. Świę­ta Tere­sa od Dzie­ciąt­ka Jezus przy­po­mnia­ła wszyst­kim, że istot­nym świa­dec­twem wia­ry
jest życie peł­nią
łaski sakra­men­tu
Chrztu Świę­te­go
i pokor­ne odda­nie sie­bie Chry­stu­so­wi, któ­ry jest Miło­ścią. Uczmy się od niej cał­ko­wi­te­go zawie­rze­nia Chry­stu­so­wi, by jak On, w mocy Ducha Świę­te­go peł­nić czy­ny miło­ści
wobec bliź­nich.
Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chry­stus.
[/pullquote]

+++ Dro­dzy bra­cia i sio­stry,
Dziś chciał­bym opo­wie­dzieć wam o świę­tej Tere­sie z Lisieux – Tere­sie od Dzie­ciąt­ka Jezus i Naj­święt­sze­go Obli­cza, któ­ra prze­ży­ła na tym świe­cie zale­d­wie 24 lata, u schył­ku XIX wie­ku, wio­dąc życie bar­dzo zwy­czaj­ne i ukry­te, któ­ra jed­nak po śmier­ci i ogło­sze­niu jej pism, sta­ła się jed­ną z naj­bar­dziej zna­nych i kocha­nych świę­tych. Mała Tere­ska nigdy nie prze­sta­ła poma­gać duszom naj­prost­szym, malucz­kim, ubo­gim i cier­pią­cym, któ­re ją o to pro­si­ły, ale roz­świe­tli­ła rów­nież cały Kościół swo­ją głę­bo­ką nauką ducho­wą, i to do tego stop­nia, że w 1997 r. czci­god­ny Jan Paweł II zechciał obda­rzyć ją tytu­łem dok­to­ra Kościo­ła, doda­nym do tytu­łu patron­ki misji, jaki nadał jej Pius XI w 1939 r. Mój umi­ło­wa­ny Poprzed­nik okre­ślił ją jako eks­pert­kę od scien­tia amo­ris (Novo Mil­len­nio ineun­te, 27). Naukę tę, któ­ra widzi, jak cała praw­da wia­ry jaśnie­je w miło­ści, Tere­sa wyra­ża głów­nie w opo­wie­ści o swo­im życiu, ogło­szo­nej w rok po jej śmier­ci pod tytu­łem Dzie­je duszy. Jest to książ­ka, któ­ra odnio­sła szyb­ko ogrom­ny suk­ces, któ­rą prze­tłu­ma­czo­no na wie­le języ­ków i któ­ra roze­szła się po całym świe­cie. Chciał­bym wezwać was do ponow­ne­go odkry­cia tego małe­go-wiel­kie­go skar­bu, tego świe­tli­ste­go komen­ta­rza do Ewan­ge­lii, prze­ży­te­go w peł­ni! Dzie­je duszy są bowiem cudow­ną histo­rią Miło­ści, opo­wie­dzia­ną w spo­sób tak praw­dzi­wy, pro­sty i świe­ży, że czy­tel­nik nie może nie zostać nią porwa­ny! (…)
+++ Tere­sa uro­dzi­ła się 2 stycz­nia 1873 w Ale­nçon – mie­ście we fran­cu­skiej Nor­man­dii. (…) Tere­sę, gdy mia­ła 4 lata, głę­bo­ko zra­ni­ła śmierć jej mat­ki (Rkps A, 13r). (…) Póź­niej Tere­sa, dotknię­ta poważ­ną cho­ro­bą ner­wo­wą, zosta­ła uzdro­wio­na dzię­ki łasce Bożej, któ­rą sama okre­śli­ła jako uśmiech Madon­ny (tam­że, 29v–30v). Przy­ję­ła następ­nie Pierw­szą Komu­nię, któ­rą głę­bo­ko prze­ży­ła (tam­że, 35r) i umie­ści­ła Jezu­sa Eucha­ry­stycz­ne­go w cen­trum swe­go ist­nie­nia.
+++ Łaska Boże­go Naro­dze­nia w 1886 r. ozna­cza wiel­ki zwrot, nazwa­ny przez nią jej wiel­kim nawró­ce­niem (tam­że, 44v–45r). Zosta­je mia­no­wi­cie cał­ko­wi­cie wyle­czo­na ze swej dzie­cię­cej nad­wraż­li­wo­ści i roz­po­czy­na bieg jako gigant. W wie­ku 14 lat Tere­sa zbli­ża się coraz bar­dziej, z wiel­ką wia­rą, do Jezu­sa Ukrzy­żo­wa­ne­go i bie­rze sobie do ser­ca przy­pa­dek, pozor­nie roz­pacz­li­wy, pew­ne­go prze­stęp­cy, ska­za­ne­go na śmierć i powie­szo­ne­go (tam­że, 45v–46v). Chcia­łam za wszel­ką cenę nie dopu­ścić do tego, by poszedł do pie­kła – pisze Świę­ta, mając pew­ność, że jej modli­twa spra­wi­ła, iż wszedł on w kon­takt ze zbaw­czą Krwią Jezu­sa. (…) Dzie­sięć lat po Łasce Boże­go Naro­dze­nia, w 1896 r. nad­cho­dzi Łaska Wiel­ka­no­cy, otwie­ra­ją­ca ostat­ni okres życia Tere­sy wraz z roz­po­czę­ciem jej męki w głę­bo­kiej jed­no­ści z Męką Jezu­sa; cho­dzi o cier­pie­nie cia­ła, wraz z cho­ro­bą, któ­ra dopro­wa­dzi ją do śmier­ci przez wiel­kie cier­pie­nia, przede wszyst­kim jed­nak cho­dzi o cier­pie­nie duszy z nie­zwy­kle bole­sny­mi doświad­cze­nia­mi wia­ry (Rkps C, 4v–7v). Wraz z Mary­ją pod Krzy­żem Jezu­sa Tere­sa prze­ży­wa wów­czas wia­rę bar­dziej hero­icz­ną, niczym świa­tło w ciem­no­ściach, któ­re ogar­nia­ją jej duszę. Kar­me­li­tan­ka ma świa­do­mość, że prze­ży­wa tę wiel­ką pró­bę dla zba­wie­nia wszyst­kich ate­istów współ­cze­sne­go świa­ta, któ­rych nazy­wa brać­mi. Prze­ży­wa więc jesz­cze inten­syw­niej miłość bra­ter­ską (8r–33v): do sióstr ze swej wspól­no­ty, do swych bra­ci ducho­wych – misjo­na­rzy, do kapła­nów i do wszyst­kich ludzi, szcze­gól­nie tych naj­dal­szych. Sta­je się praw­dzi­wie sio­strą powszech­ną! (…)
+++ Tere­sa zmar­ła wie­czo­rem 30 wrze­śnia 1897 r., wypo­wia­da­jąc pro­ste sło­wa: Boże mój, kocham Cię!, spo­glą­da­jąc na kru­cy­fiks, któ­ry trzy­ma­ła w swych dło­niach. Te ostat­nie sło­wa Świę­tej są klu­czem całej jej nauki, jej odczy­ty­wa­nia Ewan­ge­lii. Akt miło­ści, wyra­żo­ny w tym ostat­nim tchnie­niu, był jak­by nie­ustan­nym odde­chem jej duszy, jak ude­rze­nie ser­ca.