Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO
Dz 10,34a.37–43
Kol 3,1–4 albo 1 Kor 5,6b–8
J 20,1–9

Słowa życiaApo­sto­ło­wie przy gro­bie Zmar­twych­wsta­łe­go

+++ Pierw­sze­go dnia po sza­ba­cie, wcze­snym ran­kiem, gdy jesz­cze było ciem­no, Maria Mag­da­le­na uda­ła się do gro­bu i zoba­czy­ła kamień odsu­nię­ty od gro­bu. Pobie­gła więc i przy­by­ła do Szy­mo­na Pio­tra i do dru­gie­go ucznia, któ­re­go Jezus miło­wał, i rze­kła do nich: Zabra­no Pana z gro­bu i nie wie­my, gdzie Go poło­żo­no.      Wyszedł więc Piotr i ów dru­gi uczeń i szli do gro­bu. Bie­gli oni oby­dwaj razem, lecz ów dru­gi uczeń wyprze­dził Pio­tra i przy­był pierw­szy do gro­bu. A kie­dy się nachy­lił, zoba­czył leżą­ce płót­na, jed­nak­że nie wszedł do środ­ka.      Nad­szedł potem tak­że Szy­mon Piotr, idą­cy za nim. Wszedł on do wnę­trza gro­bu i ujrzał leżą­ce płót­na oraz chu­s­tę, któ­ra była na Jego gło­wie, leżą­cą nie razem z płót­na­mi, ale oddziel­nie zwi­nię­tą na jed­nym miej­scu. Wte­dy wszedł do wnę­trza tak­że i ów dru­gi uczeń, któ­ry przy­był pierw­szy do gro­bu. Ujrzał i uwie­rzył. Dotąd bowiem nie rozu­mie­li jesz­cze Pisma, któ­re mówi, że On ma powstać z mar­twych.
+++ “Pierw­sze­go dnia po sza­ba­cie, wcze­snym ran­kiem, gdy było jesz­cze ciem­no…” – tę chwi­lę wybra­ła­Ma­ria Mag­da­le­na, by odszu­kać cia­ło zmar­łe­go Jezu­sa. Ta cha­rak­te­ry­sty­ka bar­dziej niż porę dnia opi­su­je ducho­wy stan tej kobie­ty. Pierw­szy dzień to począ­tek nowe­go cza­su, któ­re­go tre­ścią jest zmar­twych­wsta­nie Jezu­sa. Wcze­sny ranek sym­bo­li­zu­je głę­bo­kie pra­gnie­nie Marii Mag­da­le­ny, by zoba­czyć Jezu­sa, mówi o jej miło­ści wobec Zba­wi­cie­la. A panu­ją­ca jesz­cze ciem­ność jest wyra­zem nie­po­ko­ju, któ­ry wciąż spo­wi­ja duszę Marii, po tym, co się sta­ło w Wiel­ki Pią­tek. Ta, któ­ra trwa­ła pod krzy­żem, sta­ła się zwia­stun­ką nowe­go, zwia­stun­ką zmar­twych­wsta­nia.  Teraz już nic nie jest takie samo jak wcze­śniej.

rs