Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (7)

Twórcza praca

+++ Czło­wiek jest stwo­rzo­ny na obraz i podo­bień­stwo Boga, dla­te­go może two­rzyć. Bóg bowiem jest nie­ustan­nie Stwór­cą. On w swej twór­czo­ści obja­wia sie­bie. W Jego dzie­łach może­my Go dostrzec, są one bowiem pięk­ne i mądre. To ujaw­nia, dla­cze­go twór­czość jest źró­dłem nasze­go szczę­ścia. Kohe­let tego doświad­czył i odkrył radość w twór­czej pra­cy.
+++ Nicze­go też, cze­go oczy moje pra­gnę­ły, nie odmó­wi­łem im. Nie wzbra­nia­łem ser­cu memu żad­nej rado­ści – bo ser­ce moje mia­ło radość z wszel­kie­go mego tru­du; a to mi było zapła­tą za wszel­ki mój trud. I przyj­rza­łem się wszyst­kim dzie­łom, jakich doko­na­ły moje ręce, i tru­do­wi, jaki sobie przy tym zada­łem. A oto: wszyst­ko to mar­ność i pogoń za wia­trem! Z nicze­go nie ma pożyt­ku pod słoń­cem (Koh 2,10–11).
Wypo­wiedź auto­ra natchnio­ne­go odsła­nia dwa wymia­ry twór­czo­ści. Jed­nym jest reali­zo­wa­nie sie­bie w twór­czej pra­cy. Ser­ce ma radość z twór­cze­go tru­du. Taka pra­ca kształ­tu­je ser­ce czło­wie­ka. Ono rośnie, gdy two­rzy. Naj­peł­niej to odkry­wa­my, gdy anga­żu­je­my wszyst­kie siły w to, aby dzie­ło, jakie two­rzy­my, było moż­li­wie naj­lep­sze. Twór­cza pra­ca wyczer­pu­je siły, ale daje radość. Moż­na w niej współ­pra­co­wać ze Stwór­cą i pra­cu­jąc, dosko­na­lić sie­bie.
+++ Dro­ga mądro­ści wycho­dzi od pra­gnie­nia wyko­rzy­sta­nia cza­su w spo­sób twór­czy, bo jest to potrzeb­ne do szczę­ścia. Ten wymiar pra­cy trud­no dostrzec, gdy jest tyl­ko posłu­gą urzęd­ni­ka, czy wkła­dem w pro­duk­cję taśmo­wą, gdzie pręd­kość taśmy nada­je rytm, a pra­ca jest mono­ton­nym powta­rza­niem tego same­go przez całe godzi­ny. Ona nuży, ona nie jest twór­cza. Jeśli jej owo­ce są dla ubo­ga­ce­nia wie­lu, to jesz­cze moż­na ją z rado­ścią podej­mo­wać, jeśli tego nie ma, to męczy i nie pozwa­la na uru­cho­mie­nie oso­bi­stej twór­czo­ści.
+++ Bóg nie lubi taśmo­wej pra­cy. On zawsze jest ory­gi­nal­ny i twór­czy, dla­te­go chce, aby­śmy mie­li udział w Jego dzie­le stwa­rza­nia świa­ta. Na szczę­ście pra­ca zawo­do­wa nie zamy­ka wszyst­kich moż­li­wo­ści czło­wie­ka. Trze­ba mieć wła­sną “grząd­kę” i two­rzyć to, cze­go pra­gnie ser­ce. Godzi­na takiej pra­cy czy­ni dzień pięk­nym i twór­czym. To zale­ży od nas. Twór­czość w domu, w odnie­sie­niach do dzie­ci, do mło­dzie­ży, wła­sne hob­by.
+++ Kohe­let dostrze­ga i dru­gi wymiar twór­czej pra­cy. Kie­dy zoba­czył swe dzie­ła, odkrył ich prze­mi­jal­ność. Oce­nił je jako mar­ność. To jed­nak jest zbyt jed­no­stron­ne spoj­rze­nie na pra­cę. Owo­ce naszych rąk mogą znik­nąć, i to szyb­ko; wów­czas powsta­je pyta­nie, jaki jest sens cza­su poświę­co­ne­go ich wyko­na­niu? Do tego pyta­nia pod­pro­wa­dza autor natchnio­ny. Chce prze­strzec przed czy­sto docze­snym spoj­rze­niem na owo­ce pra­cy i wezwać do dowar­to­ścio­wa­nia jej twór­cze­go cha­rak­te­ru, któ­re­go owo­ce zosta­ją w ser­cu.
Znie­chę­ce­nie pra­cą to poważ­ne zagro­że­nie ser­ca. Mądrość potra­fi w każ­dej pra­cy dostrzec jakiś wymiar twór­czo­ści, choć­by przez inten­cję, jaka jej towa­rzy­szy. Jej trud, a nawet mono­to­nia, mogą być zamie­nio­ne w ofia­rę, a to nada­je jej war­tość.
+++ Mądrość wzy­wa do spoj­rze­nia na wła­sną pra­cę jako na czas twór­czo­ści. To pozwa­la dostrzec jej war­tość i uod­par­nia na wszyst­kie wiru­sy leni­stwa i znie­chę­ce­nia.
+++ Czło­wiek mądry nie zna znie­chę­ce­nia. On liczy się z nie­po­wo­dze­nia­mi, ale trak­tu­je je jako kolej­ną lek­cję w życiu. Głu­pi do jed­ne­go błę­du doda­je następ­ne, czę­sto takie same. Mądry każ­dy popeł­nio­ny przez sie­bie błąd wyko­rzy­stu­je do tego, aby go w życiu nie powtó­rzyć. Sam Bóg tak trak­tu­je dro­gę czło­wie­ka. Jeśli popeł­nio­ne błę­dy dosko­na­lą mądrość, to nie kom­pro­mi­tu­ją czło­wie­ka, lecz go ubo­ga­ca­ją. Dla­te­go nawró­ce­nie jest peł­ne szczę­ścia zawar­te­go w naby­tej mądro­ści. W twór­czym podej­ściu do życia błąd nie jest klę­ską, jest lek­cją mądro­ści.

ks. Edward Sta­niek