Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

OKRES WIELKANOCNY 25–30 IV 2011

PONIEDZIAŁEK w Oktawie Wielkanocy
Dz 2,14.22–32; Mt 28,8–15

+++ Gdy anioł prze­mó­wił do nie­wiast, one pospiesz­nie odda­li­ły się od gro­bu z bojaź­nią i wiel­ką rado­ścią i bie­gły oznaj­mić to Jego uczniom. A oto Jezus sta­nął przed nimi i rzekł: “Witaj­cie”. One zbli­ży­ły się do Nie­go, obję­ły Go za nogi i odda­ły Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: “Nie bój­cie się. Idź­cie i oznaj­mij­cie moim bra­ciom: niech idą do Gali­lei, tam Mnie zoba­czą”.
+++ Zdu­mio­ne kobie­ty jako pierw­sze prze­ży­wa­ją radość spo­tka­nia ze Zmar­twych­wsta­łym. Otrzy­mu­ją pole­ce­nie: Powiedz­cie, niech ucznio­wie idą do Gali­lei, bo tam zoba­czą Jezu­sa. Niech się otrzą­sną ze smut­ku, rezy­gna­cji i poczu­cia osa­mot­nie­nia. Niech wyru­szą w dro­gę, a wów­czas spo­tka­ją swe­go Pana. Dla nas dziś dro­ga do Gali­lei ozna­cza dro­gę do Kościo­ła. Trze­ba powró­cić z całym prze­ko­na­niem do Kościo­ła, w szcze­gól­no­ści na Eucha­ry­stię, by jesz­cze raz zoba­czyć swe­go Pana.

WTOREK w Oktawie Wielkanocy
Dz 2,36–41; J 20,11–18

+++ Jezus rzekł do niej: “Mario!”. A ona obró­ciw­szy się powie­dzia­ła do Nie­go po hebraj­sku: “Rab­bu­ni”, to zna­czy: Nauczy­cie­lu. Rzekł do niej Jezus: “Nie zatrzy­muj Mnie, jesz­cze bowiem nie wstą­pi­łem do Ojca. Nato­miast udaj się do moich bra­ci i powiedz im: Wstę­pu­ję do Ojca mego i Ojca wasze­go oraz do Boga mego i Boga wasze­go”. Poszła Maria Mag­da­le­na oznaj­mia­jąc uczniom: “Widzia­łam Pana i to mi powie­dział”.
+++ Do pła­czą­cej kobie­ty Jezus zwró­cił się po imie­niu i wów­czas roz­po­zna­ła swe­go roz­mów­cę. Tak, Jezus rze­czy­wi­ście żyje. Maria sta­ła się zwia­stun­ką wspa­nia­łej nowi­ny: widzia­łam Pana! Jej szcze­ra tęsk­no­ta za Zba­wi­cie­lem zosta­ła nagro­dzo­na. Pogrą­żo­na w smut­ku, zaję­ta roz­pa­mię­ty­wa­niem bole­snych zda­rzeń, mocą Chry­stu­so­wej miło­ści zosta­ła porwa­na do nowe­go świa­ta – do rado­ści życia, któ­re nie ma koń­ca. Odno­wie­nie wia­ry w Chry­stu­sa sta­ło się zacząt­kiem jej zmar­twych­wsta­nia.

ŚRODA w Oktawie Wielkanocy
Dz 3,1–10; Łk 24,13–35

+++ Tak przy­bli­ży­li się do wsi, do któ­rej zdą­ża­li, a On oka­zy­wał, jako­by miał iść dalej. Lecz przy­mu­si­li Go mówiąc: “Zostań z nami, gdyż ma się ku wie­czo­ro­wi i dzień się już nachy­lił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miej­sce u sto­łu, wziął chleb, odmó­wił bło­go­sła­wień­stwo, poła­mał go i dawał im. Wte­dy otwo­rzy­ły się im oczy i pozna­li Go, lecz On znik­nął im z oczu. I mówi­li nawza­jem do sie­bie: “Czy ser­ce nie pała­ło w nas, kie­dy roz­ma­wiał z nami w dro­dze i Pisma nam wyja­śniał?”.
+++ Po cza­sie zaczę­li sobie wyrzu­cać, że nie roz­po­zna­li swe­go Mistrza. Tyle zna­ków, wyja­śnień, ser­decz­nych słów napo­mnie­nia, a oni nie pozna­li. Ale to jest sytu­acja każ­de­go z nas. Każ­da Msza świę­ta peł­na jest czy­tel­nych zna­ków, aktu­al­nych wyja­śnień i potrzeb­nych napo­mnień, a jed­nak wciąż ser­ce pozo­sta­je ocię­ża­łe. Panie, otwórz nasze oczy, otwórz nasze ser­ca. Panie, dziś jesz­cze otwórz…

CZWARTEK w Oktawie Wielkanocy
Dz 3,11–26; Łk 24,35–48

+++ A gdy roz­ma­wia­li o tym, On sam sta­nął pośród nich i rzekł do nich: “Pokój wam”. Zatrwo­żo­nym i wylę­kłym zda­wa­ło się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: “Cze­mu jeste­ście zmie­sza­ni i dla­cze­go wąt­pli­wo­ści budzą się w waszych ser­cach? Popa­trz­cie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknij­cie się Mnie i prze­ko­naj­cie: duch nie ma cia­ła ani kości, jak widzi­cie, że Ja mam”. Przy tych sło­wach poka­zał im swo­je ręce i nogi.
+++ Zaję­ci byli roz­mo­wą. Nagłe zja­wie­nie się Jezu­sa wzbu­dzi­ło w nich lęk. Wyczu­wa­jąc sytu­ację swych uczniów, Jezus powie­dział na powi­ta­nie: “Pokój wam”. To pierw­szy dar Zmar­twych­wsta­łe­go. Im głę­biej wie­rzy­my w Jego żywą obec­ność, tym moc­niej odczu­wa­my, jak dar poko­ju prze­ni­ka nasze ser­ca. Nie zni­ka­ją kło­po­ty, nie prze­sta­ją rodzić się nowe zmar­twie­nia, a mimo to nie bra­ku­je poko­ju – poczu­cia, że Pan jest wspar­ciem. Tak­że dziś.

PIĄTEK w Oktawie Wielkanocy
Dz 4,1–12; J 21,1–14

+++ A gdy ranek zaświ­tał, Jezus sta­nął na brze­gu. Jed­nak­że ucznio­wie nie wie­dzie­li, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: “Dzie­ci, czy nie macie nic do jedze­nia?” Odpo­wie­dzie­li Mu: “Nie”. On rzekł do nich: “Zarzuć­cie sieć po pra­wej stro­nie łodzi, a znaj­dzie­cie”. Zarzu­ci­li więc i z powo­du mnó­stwa ryb nie mogli jej wycią­gnąć. Powie­dział więc do Pio­tra ów uczeń, któ­re­go Jezus miło­wał: “To jest Pan!”.
+++ Począ­tek nowe­go dnia, wszak zaświ­tał ranek. Per­spek­ty­wa nowe­go tru­du. Wspo­mnie­nie tego, co się nie uda­ło. Jaki będzie ten nad­cho­dzą­cy dzień? Któż to może wie­dzieć. Lecz jed­no sta­je się fak­tem. Jezus czy­ni kolej­ny znak, przez któ­ry ucznio­wie mogą Go roz­po­znać. Nie było to jed­nak oczy­wi­ste od same­go począt­ku. Stop­nio­wo zauwa­ża­ją, że On jest, że dzię­ki Nie­mu zło­wi­li kolej­ne ryby, że znów nie są sami. I tak każ­de­go dnia trze­ba – war­to odkry­wać: niby to samo, a prze­cież zawsze nowe.

SOBOTA w Oktawie Wielkanocy
Dz 4,13–21; Mk 16,9–15

+++ W koń­cu uka­zał się samym Jede­na­stu, gdy sie­dzie­li za sto­łem, i wyrzu­cał im brak wia­ry i upór, że nie wie­rzy­li tym, któ­rzy widzie­li Go zmar­twych­wsta­łe­go. I rzekł do nich: “Idź­cie na cały świat i gło­ście Ewan­ge­lię wszel­kie­mu stwo­rze­niu”.
+++ Ucznio­wie usły­sze­li sło­wa posła­nia: “Idź­cie na cały świat i gło­ście Ewan­ge­lię…”. Czy byli na to przy­go­to­wa­ni? Dopie­ro co usły­sze­li wymów­kę, że brak im wia­ry, że z upo­rem nie słu­cha­ją wia­ry­god­nych świa­dectw. A jed­nak do takich nie­do­wie­rza­ją­cych uczniów powie­dział: Idź­cie i nauczaj­cie… Tak, nie byli dosko­na­li, nie byli eks­per­ta­mi wia­ry, ale poszli. I w dro­dze zdo­by­wa­li potrzeb­ną doj­rza­łość. Uwie­rzy­li Jego sło­wu i pozwo­li­li się pro­wa­dzić. Ucząc, sami się uczy­li. Pro­wa­dząc innych, sami wzra­sta­li. Uka­zu­jąc Jezu­sa innym, sami coraz bar­dziej Go miło­wa­li. To wspa­nia­ła dro­ga pogłę­bie­nia swej wia­ry.

ks. Roman Sła­weń­ski