Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa

+++Fotografia do artykułu(…) Czyż prze­to nawią­zu­jąc do tych Chry­stu­so­wych słów, nie wol­no nam wno­sić zara­zem, że Pol­ska sta­ła się w naszych cza­sach zie­mią szcze­gól­nie odpo­wie­dzial­ne­go świa­dec­twa? Że wła­śnie stąd – z War­sza­wy, a tak­że z Gnie­zna, z Jasnej Góry, z Kra­ko­wa, z całe­go tego histo­rycz­ne­go szla­ku, któ­ry tyle razy nawie­dza­łem w swo­im życiu i któ­ry w tych dniach znów będę miał szczę­ście nawie­dzić, że wła­śnie stąd ze szcze­gól­ną poko­rą, ale i ze szcze­gól­nym prze­ko­na­niem trze­ba gło­sić Chry­stu­sa? Że wła­śnie tu, na tej zie­mi, na tym szla­ku, trze­ba sta­nąć, aby odczy­tać świa­dec­two Jego Krzy­ża i Jego Zmar­twych­wsta­nia? Ale, umi­ło­wa­ni roda­cy – jeśli przy­jąć to wszyst­ko, co w tej chwi­li ośmie­li­łem się wypo­wie­dzieć – jak­żeż ogrom­ne z tego rodzą się zada­nia i zobo­wią­za­nia! Czy do nich napraw­dę dora­sta­my? (…)
+++Kościół przy­niósł Pol­sce Chry­stu­sa – to zna­czy klucz do rozu­mie­nia tej wiel­kiej i pod­sta­wo­wej rze­czy­wi­sto­ści, jaką jest czło­wiek. Czło­wie­ka bowiem nie moż­na do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. A raczej: czło­wiek nie może sie­bie sam do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. Nie może zro­zu­mieć, ani kim jest, ani jaka jest jego wła­ści­wa god­ność, ani jakie jest jego powo­ła­nie i osta­tecz­ne prze­zna­cze­nie. Nie może tego wszyst­kie­go zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. I dla­te­go Chry­stu­sa nie moż­na wyłą­czać z dzie­jów czło­wie­ka w jakim­kol­wiek miej­scu zie­mi. (…)
+++Otóż tego, co naród pol­ski wniósł w roz­wój czło­wie­ka i czło­wie­czeń­stwa, co w ten roz­wój rów­nież dzi­siaj wno­si, nie spo­sób zro­zu­mieć i oce­nić bez Chry­stu­sa. „Ten sta­ry dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie oba­lił, bo korzeń jego jest Chry­stus” (Piotr Skar­ga, Kaza­nia sej­mo­we). Trze­ba iść po śla­dach tego, czym – a raczej Kim – na prze­strze­ni poko­leń był Chry­stus dla synów i córek tej zie­mi. I to nie tyl­ko dla tych, któ­rzy jaw­nie weń wie­rzy­li, któ­rzy Go wyzna­wa­li wia­rą Kościo­ła. Ale tak­że i dla tych, pozor­nie sto­ją­cych opo­dal, poza Kościo­łem. Dla tych wąt­pią­cych, dla tych sprze­ci­wia­ją­cych się. (…)
Otóż nie spo­sób zro­zu­mieć dzie­jów naro­du pol­skie­go – tej wiel­kiej tysiąc­let­niej wspól­no­ty, któ­ra tak głę­bo­ko sta­no­wi o mnie, o każ­dym z nas – bez Chry­stu­sa. Jeśli­by­śmy odrzu­ci­li ten klucz dla zro­zu­mie­nia nasze­go naro­du, nara­zi­li­by­śmy się na zasad­ni­cze nie­po­ro­zu­mie­nie. Nie rozu­mie­li­by­śmy samych sie­bie. Nie spo­sób zro­zu­mieć tego naro­du, któ­ry miał prze­szłość tak wspa­nia­łą, ale zara­zem tak strasz­li­wie trud­ną – bez Chry­stu­sa. (…)
+++W dniu dzi­siej­szym na tym pla­cu Zwy­cię­stwa, w sto­li­cy Pol­ski, pro­szę wiel­ką modli­twą Eucha­ry­stii wspól­nie z wami, aby Chry­stus nie prze­stał być dla nas otwar­tą księ­gą życia na przy­szłość. Na nasze pol­skie jutro.

frag­ment homi­lii na ówcze­snym pla­cu Zwy­cię­stwa,
War­sza­wa, 2 czerw­ca 1979 roku