Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Chrześcijańska dojrzałość

Pierwsza spowiedź czyli doświadczenie miłości

Rachunek sumienia ma sens dla tych, którzy pragną kochać.

+++ fot. F. MrózPierw­sza Komu­nia Świę­ta to dla dzie­ci i ich rodzi­ców świę­to wiel­kiej rado­ści. To upew­nia­nie dzie­ci o tym, że Bóg jest ich naj­więk­szym przy­ja­cie­lem. To włą­cza­nie ich w histo­rię miło­ści Syna Boże­go, któ­ry stał się czło­wie­kiem i pozo­stał z nami w Eucha­ry­stii po to, by kar­mić nas swo­ją miło­ścią i praw­dą. Pierw­sza Komu­nia Świę­ta łączy się jed­nak tak­że z tym, o czym rza­dziej mówi­my, a mia­no­wi­cie z przy­go­to­wa­niem dziec­ka do pierw­sze­go w życiu rachun­ku sumie­nia i do pierw­szej w życiu spo­wie­dzi. To, w jaki spo­sób dzie­ci prze­ży­ją ten aspekt Pierw­szej Komu­nii Świę­tej, zale­ży głów­nie od posta­wy doro­słych, zwłasz­cza rodzi­ców, księ­ży i kate­che­tów. Nie­kom­pe­tent­ni wycho­waw­cy mogą dopro­wa­dzić dziec­ko do nie­po­trzeb­ne­go lęku albo do cho­ro­bli­we­go poczu­cia winy. Mądry wycho­waw­ca wyja­śnia dziec­ku to, że sen­sem rachun­ku sumie­nia nie jest upo­ko­rze­nie sie­bie, ani też sku­pia­nie się na wła­snych sła­bo­ściach lecz tro­ska o roz­wój, czy­li dąże­nie do coraz więk­szej przy­jaź­ni z Bogiem, z samym sobą i z inny­mi ludź­mi. Rachu­nek sumie­nia to począ­tek wiel­kie­go świę­ta, w któ­rym dziec­ko uwal­nia się od drob­nych zwy­kle sła­bo­ści i grze­chów po to, by sta­wać się coraz pięk­niej­szą wer­sją same­go sie­bie.
+++ Pierw­szym zada­niem doro­słych jest uni­ka­nie błę­dów w zakre­sie rachun­ku sumie­nia i przy­go­to­wa­nia dzie­ci do pierw­szej spo­wie­dzi. Cho­dzi zwłasz­cza o to, by treść oraz for­ma rachun­ku sumie­nia była dosto­so­wa­na do sytu­acji i wraż­li­wo­ści dziec­ka. Dla przy­kła­du, pyta­nia o pod­glą­da­nie osób odmien­nej płci czy o grzesz­ne „zaba­wy”, są nie­wła­ści­we w tej gru­pie wie­ko­wej. Roz­trop­nie opra­co­wa­ny rachu­nek sumie­nia wycho­wu­je, uwraż­li­wia na miłość. Nigdy nato­miast nie wpro­wa­dza nie­po­trzeb­ne­go zanie­po­ko­je­nia, ani nie suge­ru­je grze­chów, do któ­rych nie jest zdol­ne ośmio­let­nie dziec­ko. Poważ­ny błąd, popeł­nia­ny przez rodzi­ców i kate­che­tów, to robie­nie dzie­ciom rachun­ku sumie­nia z per­spek­ty­wy ludzi doro­słych, a zatem z per­spek­ty­wy ich wła­snych sła­bo­ści i grze­chów. W takiej sytu­acji ule­ga­my pro­jek­cji psy­chicz­nej i suge­ru­je­my dzie­ciom grze­chy, któ­rych z pew­no­ścią nie są one w sta­nie popeł­nić. A nic tak nie boli dzie­ci, jak nie­słusz­ne posą­dze­nia ze stro­ny doro­słych.
+++ Grzech ma miej­sce jedy­nie wte­dy, gdy moim zacho­wa­niem krzyw­dzę same­go sie­bie lub cie­bie, gdy czy­nię to w spo­sób świa­do­my oraz dobro­wol­ny i gdy wiem, że z tego powo­du naj­bar­dziej cier­pi Bóg, któ­ry mnie i cie­bie kocha nie­odwo­łal­nie. Ośmio­let­nie dzie­ci mają jesz­cze zawę­żo­ną świa­do­mość i poję­cie wol­no­ści w tym, co czy­nią. Kie­ru­ją się zwy­kle bar­dziej emo­cja­mi i odru­cha­mi niż świa­do­mo­ścią. Czę­sto imi­tu­ją zacho­wa­nia doro­słych. Są ich „lustrem”. W tej sytu­acji mądre przy­go­to­wa­nie rachun­ku sumie­nia ma dla dziec­ka głów­nie war­tość pro­fi­lak­tycz­ną, gdyż mobi­li­zu­je je do tego, by uczy­ło się kochać i by niko­go nie krzyw­dzi­ło, na przy­kład agre­syw­nym sło­wem, popy­cha­niem, zabie­ra­niem rodzeń­stwu czy kole­gom dłu­go­pi­su albo zabaw­ki.
+++ Zada­niem doro­słych nie jest robie­nie dzie­ciom swo­istej „rekla­my” grze­chów poprzez ich szcze­gó­ło­we opi­sy­wa­nie. Mądry wycho­waw­ca nie sku­pia się na poszcze­gól­nych grze­chach, lecz sta­ra się w pro­sty spo­sób uka­zać sens poszcze­gól­nych przy­ka­zań. Taki wycho­waw­ca wyja­śnia, przed jaką krzyw­dą chro­ni nas dane przy­ka­za­nie oraz jakie pozy­tyw­ne umie­jęt­no­ści zdo­by­wa­my wte­dy, gdy respek­tu­je­my daną nor­mę moral­ną. Na przy­kład przy­ka­za­nie „nie zabi­jaj!” chro­ni nie tyl­ko nasze życie, ale też nasze zdro­wie, a z per­spek­ty­wy dziec­ka ozna­cza: nie obja­daj się sło­dy­cza­mi! Nie trać cza­su i zdro­wia na sie­dze­nie godzi­na­mi przed tele­wi­zo­rem czy kom­pu­te­rem! Przy­ka­za­nie „nie krad­nij” chro­ni nie tyl­ko przed okra­da­niem innych ludzi, ale też przed okra­da­niem same­go sie­bie. Dla przy­kła­du, kto ule­ga leni­stwu, ten okra­da same­go sie­bie z pra­co­wi­to­ści, a kto waga­ru­je, ten okra­da same­go sie­bie z wie­dzy i mądro­ści. Waż­nym zada­niem doro­słych jest wyja­śnia­nie, że naj­waż­niej­sze w Deka­lo­gu są trzy przy­ka­za­nia miło­ści: kochaj Boga, kochaj same­go sie­bie i kochaj bliź­nie­go, gdyż ten, kto kocha, łatwo uwie­rzy w to, że sam też jest kocha­ny, a przez to czu­je się bez­piecz­ny i rado­sny.
+++ Nie­wła­ści­wie przy­go­to­wa­ny czy nie­umie­jęt­nie prze­pro­wa­dzo­ny rachu­nek sumie­nia może spo­wo­do­wać u dzie­ci wypa­czo­ny spo­sób postrze­ga­nia dobra i zła, a tak­że poważ­ny lęk przed spo­wie­dzią. Dziec­ko ma wte­dy skłon­ność do tego, by widzieć grzech tam, gdzie go nie ma, albo zaczy­na cier­pieć z powo­du nie­po­trzeb­nych skru­pu­łów. Może też w przy­szło­ści bun­to­wać się w obli­czu naj­bar­dziej nawet oczy­wi­stych norm moral­nych. Może utra­cić wraż­li­wość sumie­nia lub panicz­nie bać się praw­dy o wła­snym postę­po­wa­niu. Może też uwie­rzyć w to, że Bóg jest groź­nym sędzią, któ­ry chce sro­go karać, a nie wier­nym i cier­pli­wym przy­ja­cie­lem, któ­ry – jak ojciec mar­no­traw­ne­go syna – pra­gnie moje­go szczę­ścia i przy­go­to­wu­je dla mnie świę­to pojed­na­nia.
+++ Naj­bar­dziej poważ­nym błę­dem popeł­nia­nym przez doro­słych jest brak miło­ści i sub­tel­ne­go tak­tu w posta­wie wobec dzie­ci, któ­re przy­go­to­wu­ją się do pierw­szej spo­wie­dzi. Przy­go­to­wa­nie do spo­wie­dzi i sama spo­wiedź ma sens jedy­nie wte­dy, gdy naszą posta­wą upew­ni­my dzie­ci o tym, że są one nie­odwo­łal­nie kocha­ne przez nas i przez Boga, że ich życie jest wiel­kim skar­bem, że wraz z Bogiem pra­gnie­my im poma­gać w wygry­wa­niu nie tyl­ko życia wiecz­ne­go, ale też życia docze­sne­go i że wyłącz­nie z tego powo­du zachę­ca­my je do zro­bie­nia sobie rachun­ku sumie­nia z dotych­cza­so­we­go życia. Jeśli rachu­nek sumie­nia nie jest inspi­ro­wa­ny miło­ścią i jeśli nie uczy miło­ści, to powo­du­je u dzie­ci nie­po­trzeb­ne lęki. Rachu­nek sumie­nia ma sens jedy­nie dla tych, któ­rzy chcą kochać. Tyl­ko dla nich jest on zyskiem i rado­ścią.
+++ Aby pomóc dzie­ciom w pogłę­bio­ny spo­sób zro­bić rachu­nek sumie­nia i pogod­nie przy­go­to­wać się do pierw­szej spo­wie­dzi, koniecz­ne jest empa­tycz­ne wczu­wa­nie się w sytu­ację dziec­ka w obli­czu sakra­men­tu poku­ty i pojed­na­nia. A wczu­wać potra­fi się tyl­ko ten doro­sły, któ­ry kocha i któ­ry ma wraż­li­we ser­ce. Sama zna­jo­mość teo­re­tycz­nych zasad empa­tii nicze­go jesz­cze nie gwa­ran­tu­je. Przed spo­wie­dzią zada­niem doro­słych jest upew­nia­nie dziec­ka o tym, że idzie na spo­tka­nie Kogoś Nie­zwy­kłe­go, kto nie tyl­ko nas kocha, ale kto też w peł­ni nas rozu­mie. Rolą doro­słych jest rów­nież upew­nia­nie dziec­ka o tym, że ten nasz Przy­ja­ciel, któ­re­go nazy­wa­my Bogiem, pra­gnie poma­gać każ­de­mu – tak­że doro­słym! – byśmy żyli jak świę­te dzie­ci Boże, peł­ne dobro­ci i życz­li­wo­ści dla krew­nych oraz dla wszyst­kich spo­ty­ka­nych ludzi.
+++ Istot­ną rolę peł­ni oczy­wi­ście sam spo­wied­nik. Powi­nien to być ktoś, kto świet­nie zna psy­chi­kę i wraż­li­wość dziec­ka. Jeśli jest to spo­wied­nik nie­zna­ny oso­bi­ście danej gru­pie spo­wia­da­ją­cych się dzie­ci, to powi­nien on przed spo­wie­dzią spo­tkać się z tymi dzieć­mi, opo­wie­dzieć coś o sobie i o swo­jej pra­cy kapłań­skiej po to, by upew­nić dzie­ci, że jest ich przy­ja­cie­lem, „rezer­wo­wym” tatu­siem i że już teraz cie­szy się z tego, że po spo­wie­dzi będą one jesz­cze bar­dziej świę­te i rado­sne niż są obec­nie. Powi­nien też pomo­dlić się z dzieć­mi (wła­sny­mi, pro­sty­mi i ser­decz­ny­mi sło­wa­mi!) o to, by każ­de z nich prze­ży­ło spo­wiedź rado­śnie i by poczu­ło się przy­tu­lo­ne przez Boga, któ­ry kocha nas bar­dziej niż naj­wspa­nial­si rodzi­ce potra­fią kochać wła­sne dzie­ci. A w kon­fe­sjo­na­le ksiądz powi­nien zwra­cać się do dziec­ka ser­decz­nym, spo­koj­nym tonem, two­rzyć kli­mat bez­pie­czeń­stwa i pamię­tać o tym, że im poważ­niej­sze pro­ble­my ma spo­wia­da­ją­ce się dziec­ko, tym mniej doświad­czy­ło ono miło­ści ze stro­ny doro­słych, i tym więk­sze­go potrze­bu­je wspar­cia. Wszyst­kim zain­te­re­so­wa­nym przy­go­to­wa­niem dzie­ci do spo­wie­dzi pro­po­nu­ję sko­rzy­sta­nie z książ­ki moje­go autor­stwa pod tytu­łem Co czy­nię ze skar­bem mego życia? Rachu­nek sumie­nia dla mło­dzie­ży (Edy­cja Św. Paw­ła, Czę­sto­cho­wa 2006).

ks. Marek Dzie­wiec­ki