Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (8)

Ciasne granice doczesności

+++ Odwa­ga w sta­wia­niu pytań to waru­nek wzro­stu w mądro­ści. Kohe­let sta­wia je z żela­zną logi­ką. Jeśli życie ma tyl­ko wymiar docze­sny, to tro­ska o mądrość nie ma sen­su, bowiem na zie­mi taki sam koniec cze­ka zarów­no mądre­go, jak i głu­pie­go. To jest pułap­ka nawet dla Izra­eli­ty. Odsła­nia ją Kohe­let w spo­sób bole­sny:
+++ Posta­no­wi­łem przyj­rzeć się mądro­ści, a tak­że sza­leń­stwu i głu­po­cie. Bo cze­goż jesz­cze doko­nać może czło­wiek, któ­ry nastą­pi po kró­lu, nad to, cze­go on już doko­nał? I zoba­czy­łem, że mądrość tak prze­wyż­sza głu­po­tę, jak świa­tło prze­wyż­sza ciem­no­ści. Mędrzec ma w gło­wie swo­jej oczy, a głu­piec cho­dzi w ciem­no­ści. Ale pozna­łem tak samo, że ten sam los spo­ty­ka wszyst­kich. Więc powie­dzia­łem sobie: „Jaki los głup­ca, taki i mój będzie. I po cóż więc naby­łem tyle mądro­ści?”. Rze­kłem prze­to w ser­cu, że i to jest mar­ność. Bo nie ma wiecz­nej pamię­ci po mędr­cu tak samo, jak i po głup­cu, gdyż już w naj­bliż­szych dniach w nie­pa­mięć idzie wszyst­ko; czyż nie umie­ra mędrzec tak samo jak i głu­piec? Toteż znie­na­wi­dzi­łem życie, gdyż przy­kre mi były wszyst­kie spra­wy, jakie się dzie­ją pod słoń­cem; bo wszyst­ko mar­ność i pogoń za wia­trem (Koh 2,12–17).
+++ Nie ma wąt­pli­wo­ści co do tego, że mądrość róż­ni się od głu­po­ty i to w taki spo­sób, jak świa­tło od ciem­no­ści, jak oczy i ich brak. To win­no mobi­li­zo­wać wszyst­kich do jej dosko­na­le­nia. Tysią­ce razy lepiej żyć w świe­tle dnia niż w nocy, mieć dobre oczy, niż ich nie mieć. A jed­nak jeśli zasto­su­je się myśle­nie zamknię­te jedy­nie w docze­sno­ści, to zwa­ża­jąc na koniec mądre­go i głu­pie­go, trze­ba stwier­dzić, że jest on iden­tycz­ny. Jaki zatem jest sens zabie­ga­nia o mądrość? Ten sam tekst Kohe­le­ta wyglą­da zupeł­nie ina­czej w świe­tle Ewan­ge­lii. Ona otwie­ra przed nami, przez cze­ka­ją­ce nas zmar­twych­wsta­nie, drzwi życia wiecz­ne­go. I tyl­ko w tej sytu­acji moż­na dostrzec sens mądro­ści. Kohe­let do tego pod­pro­wa­dza, ale on jesz­cze nie zna praw­dy o zmar­twych­wsta­niu. On chce, aby czy­tel­nik zasta­no­wił się nad tym, czy moż­na wytłu­ma­czyć sens ludz­kie­go życia w gra­ni­cach docze­sno­ści. Jego zda­niem, w Sta­rym Testa­men­cie, wia­ra w ist­nie­nie Boga wzy­wa­ła do licze­nia się nie tyl­ko z docze­sno­ścią. Ponie­waż Kohe­let miał na uwa­dze filo­zo­fów grec­kich, a nie tyl­ko myśli­cie­li Izra­ela, dla­te­go raz po raz sta­wia pod murem wszyst­kich, któ­rzy usi­łu­ją zamknąć życie w gra­ni­cach docze­sno­ści. Dziś wie­lu ludzi wybra­ło życie wyłącz­nie w docze­sno­ści i gdy są peł­ni sił nasta­wio­nych tyl­ko na uży­wa­nie, to nie sta­wia­ją pytań co do przy­szło­ści. Gdy jed­nak siły tra­cą, muszą zapy­tać o sens swe­go życia. Wów­czas spo­tka­nie z Bogiem, o ile o nie zabie­ga­ją, daje im odpo­wiedź. Stwo­rzy­łem cię, mówi Pan, nie do docze­sno­ści, bo nie potrze­bo­wał­byś wów­czas ani rozu­mu, ani wol­nej woli, tak jak jej nie potrze­bu­ją miliar­dy stwo­rzeń. Był­byś tyl­ko jed­nym z nich, cie­sząc się docze­snym życiem i odcho­dząc z tej zie­mi nie szu­kał­byś nic inne­go. Rozum i wol­na wola takie­go roz­wią­za­nia nie może przy­jąć i szu­ka odpo­wie­dzi na pyta­nie, czym po śmier­ci róż­ni się mądry od głu­pie­go. Wów­czas Bóg odpo­wia­da: Mądry wcho­dzi w świat wiecz­ne­go szczę­ścia, a głu­pi zosta­je na zawsze w wybra­nych przez sie­bie wymia­rach życia docze­sne­go, czy­li w ciem­no­ściach. Zosta­je tyl­ko prze­nie­sio­ny z zie­mi w inne miej­sce kosmo­su. To zale­ży nie od Boga, ale od czło­wie­ka. On bowiem wybie­ra mię­dzy swo­ją głu­po­tą lub mądro­ścią, a, jak się oka­zu­je, jest to wybór mię­dzy docze­sno­ścią i wiecz­no­ścią. Mądry wygry­wa docze­sność i wiecz­ność. Głu­pi nie wygry­wa nawet docze­sno­ści, bo nie widzi jej sen­su. Dla­te­go czę­sto się­ga po samo­bój­stwo, a wiecz­ność jest dla nie­go nie­do­stęp­na. Ta per­spek­ty­wa ujaw­nia się w dniu zmar­twych­wsta­nia Jezu­sa i jest otwar­ta dla wszyst­kich, któ­rzy w Nie­go wie­rzą. Oni potra­fią wyko­rzy­stać docze­sność co do minu­ty i z całym bogac­twem ducha prze­pły­wa­ją w wiecz­ność, któ­rą spę­dzą w domu Ojca nie­bie­skie­go.

ks. Edward Sta­niek