Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 16–21 V 2011

PONIEDZIAŁEK:1 Kor 1,10–13.17–18; J 17,20–26

+++ Ojcze, chcę, aby tak­że ci, któ­rych Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzie­li chwa­łę moją, któ­rą Mi dałeś, bo umi­ło­wa­łeś Mnie przed zało­że­niem świa­ta. Ojcze spra­wie­dli­wy! Świat Cie­bie nie poznał, lecz Ja Cie­bie pozna­łem i oni pozna­li, żeś Ty Mnie posłał.
+++ Jezus podej­mo­wał wszyst­kie ziem­skie zada­nia z głę­bo­ką świa­do­mo­ścią, że jest miło­wa­ny przez Ojca miło­ścią, któ­ra ist­nia­ła odwiecz­nie, bo odwiecz­ny jest Bóg, któ­ry jest miło­ścią. Poznał Ojca, to zna­czy był pewien tej odwiecz­nej miło­ści, doświad­czał jej i cenił ją ponad wszyst­ko inne. Jeśli Jezus pro­si, by ucznio­wie mogli z Nim być, to zna­czy pro­si, by oni rów­nież tę miłość pozna­li i ceni­li ponad wszyst­ko, by w niej odna­leź­li opar­cie na czas tru­du.

WTOREK:Dz 11,19–26; J 10,22–30

+++ Oto­czy­li Go Żydzi i mówi­li: „Dokąd będziesz nas trzy­mał w nie­pew­no­ści? Jeśli Ty jesteś Mesja­szem, powiedz nam otwar­cie”. Rzekł do nich Jezus: „Powie­dzia­łem wam, a nie wie­rzy­cie… Moje owce słu­cha­ją moje­go gło­su, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wiecz­ne. Nie zgi­ną one na wie­ki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, któ­ry Mi je dał, jest więk­szy od wszyst­kich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca”.
+++ Gdzie znaj­du­je się sekret wier­no­ści? W czym sła­by czło­wiek znaj­du­je moc, by trwać przy Chry­stu­sie? Jezus sam wyja­śnia: Jego owce słu­cha­ją Jego gło­su i dla­te­go nikt nie może wyrwać ich z ręki Jego. Oto tajem­ni­ca wytrwa­nia w dobrym: słu­chać Jego gło­su. Trze­ba tak dosko­na­lić sumie­nie, by odczy­ty­wa­ło Jego głos. Trze­ba tak pro­wa­dzić modli­twę, by był w niej czas na słu­cha­nie Jezu­sa.

ŚRODA:Dz 12,24–13,5a; J 12,44–50

+++ Ja przy­sze­dłem na świat jako świa­tło, aby każ­dy, kto we Mnie wie­rzy, nie pozo­sta­wał w ciem­no­ści. A jeże­li ktoś posły­szy sło­wa moje, ale ich nie zacho­wa, to Ja go nie sądzę. Nie przy­sze­dłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zba­wić. Kto gar­dzi Mną i nie przyj­mu­je słów moich, ten ma swe­go sędzie­go: sło­wo, któ­re powie­dzia­łem, ono to będzie go sądzić w dniu osta­tecz­nym.
+++ Naszym sędzią w dniu osta­tecz­nym będzie sło­wo Jezu­sa – sło­wo przy­ję­te i sło­wo odrzu­co­ne. To pierw­sze będzie naszym obroń­cą. Przy­ję­te natchnie­nia, myśli, wezwa­nia będą roz­po­zna­wal­ne po owo­cach. To dru­gie – sło­wo odrzu­co­ne – będzie naszym oskar­ży­cie­lem. Bo zmar­no­wa­ny został czas, odrzu­co­na łaska, zanie­dba­ne dobro. Odrzu­co­ne sło­wo nie mogło przy­nieść owo­cu – jego skar­ga przed Bogiem będzie bole­sna. Dla­te­go pro­śmy usil­nie: Boże, spraw, bym nie zmar­no­wał Twe­go sło­wa.

CZWARTEK:Dz 13,13–25; J 13,16–20

+++ Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Słu­ga nie jest więk­szy od swe­go pana ani wysłan­nik od tego, któ­ry go posłał. Wie­dząc to będzie­cie bło­go­sła­wie­ni, gdy według tego będzie­cie postę­po­wać… Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Kto przyj­mu­je tego, któ­re­go Ja poślę, Mnie przyj­mu­je. A kto Mnie przyj­mu­je, przyj­mu­je Tego, któ­ry Mnie posłał”.
+++ Wska­zów­ka dla tych, co są posła­ni, i dla tych, któ­rzy ich przyj­mu­ją. Ci pierw­si są szczę­śli­wi, gdy będą pamię­tać, że są tyl­ko słu­ga­mi. Że cały sens ich tru­du wyczer­pu­je się w tym, by jak naj­peł­niej wyra­żać Tego, któ­re­mu słu­żą. Ci dru­dzy są szczę­śli­wi, gdyż przez posłań­ców spo­ty­ka­ją same­go Pana. Prze­cież On sam do nich przy­cho­dzi przez swe słu­gi. Raz jeste­śmy posła­ni, innym razem przyj­mu­ją­cy­mi posłań­ców. Ale zawsze może­my być szczę­śli­wi, dobrze słu­żąc Panu.

PIĄTEK: Dz 13,26–33; J 14,1–6

+++ Niech się nie trwo­ży ser­ce wasze. Wie­rzy­cie w Boga? I we Mnie wierz­cie. W domu Ojca mego jest miesz­kań wie­le. Gdy­by tak nie było, to bym wam powie­dział. Idę prze­cież przy­go­to­wać wam miej­sce. A gdy odej­dę i przy­go­tu­ję wam miej­sce, przyj­dę powtór­nie i zabio­rę was do sie­bie, aby­ście i wy byli tam, gdzie Ja jestem… Ja jestem dro­gą i praw­dą, i życiem.
+++ Ile­kroć świę­tu­je­my Eucha­ry­stię powta­rza­my sło­wa: ocze­ku­je­my Twe­go przyj­ścia w chwa­le. To zna­czy ocze­ku­je­my speł­nie­nia Two­jej obiet­ni­cy, Panie, że przyj­dziesz i zabie­rzesz nas tam, gdzie Ty jesteś. W jaki spo­sób Pan przy­go­to­wu­je miej­sce? Nie jest to znaj­du­ją­ce się gdzie­kol­wiek mate­rial­ne miej­sce. Owo przy­go­to­wa­nie pole­ga raczej na takim pro­wa­dze­niu nas przez życie, byśmy mogli u koń­ca naszych wysił­ków sta­nąć tam, gdzie od począt­ku świa­ta widział nas Bóg. On przy­go­to­wu­je nam miej­sce pro­wa­dząc każ­de­go dnia.

SOBOTA:Dz 13,44–52; J 14,7–14

+++ Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: „Gdy­by­ście Mnie pozna­li, zna­li­by­ście i moje­go Ojca. Ale teraz już Go zna­cie i zoba­czy­li­ście”. Rzekł do Nie­go Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystar­czy”. Odpo­wie­dział mu Jezus: „Fili­pie, tak dłu­go jestem z wami, a jesz­cze Mnie nie pozna­łeś? Kto Mnie zoba­czył, zoba­czył tak­że i Ojca…”.
+++ To brzmi jak dzie­cin­ne marze­nie: zoba­czyć, co nie­moż­li­we do zoba­cze­nia, skosz­to­wać cze­goś nad­zwy­czaj­ne­go, wziąć zabaw­kę do ręki i potrzą­snąć… Czy przez takie marze­nia moż­na zbli­żyć się do Boga? To przede wszyst­kim On nas widzi, On nas ma w swo­jej dło­ni i On pra­gnie kształ­to­wać nasze życie (choć bynaj­mniej nie czy­ni z nas nie­wol­ni­ków). Ale kto widzi Jezu­sa widzi Ojca. I jesz­cze wię­cej: kto widzi miłość, widzi Ojca; kto otrzy­mu­je prze­ba­cze­nie, doty­ka Ojca; kto nosi w ser­cu nadzie­ję, pozo­sta­je w dło­ni Stwór­cy. Jakie to pro­ste. Ale też trud­ne. I wca­le nie jest marze­niem.

ks. Roman Sła­weń­ski