Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

W szkole modlitwy

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej 4 maja br. w Waty­ka­nie

[pullquote]Do Pola­kó­wOj­ciec Świę­ty powie­dział:
Witam ser­decz­nie obec­nych tu Polaków.Raz jesz­cze pozdra­wiam pielgrzymów,którzy wraz ze swy­mi paste­rza­mi przy­by­li­na beaty­fi­ka­cję moje­go umi­ło­wa­ne­go poprzed­ni­ka­na Sto­li­cy Pio­tro­wej, bł. Jana Paw­ła II.Niech jego zawie­rze­nie Mat­ce Bożej zawar­te w zawo­ła­niu Totus Tuus będzie zachę­tą­dla każ­de­go z was i dla całe­go naro­du pol­skie­go, któ­re­go Mary­ja jest Królową.Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chrystus.[/pullquote]
+++ fot. ks. R. WalczakDro­dzy bra­cia i sio­stry,
Chciał­bym dziś roz­po­cząć nową serię kate­chez. Po kate­che­zach poświę­co­nych Ojcom Kościo­ła, wiel­kim teo­lo­gom śre­dnio­wie­cza, wiel­kim kobie­tom, chciał­bym teraz obrać temat, któ­ry jest nam wszyst­kim bar­dzo bli­ski: temat modli­twy, a zwłasz­cza modli­twy chrze­ści­jań­skiej, modli­twy któ­rej nauczył nas Jezus i nadal naucza nas Kościół. To w Jezu­sie czło­wiek rze­czy­wi­ście sta­je się zdol­ny, by zbli­żyć się do Boga, z całą głę­bią i bez­po­śred­nio­ścią rela­cji ojco­stwa i syno­stwa. Wraz z pierw­szy­mi ucznia­mi, z pokor­ną ufno­ścią kie­ru­je­my się więc do Nauczy­cie­la i pro­si­my Go: Panie, naucz nas się modlić (Łk 11,1).
+++ W naj­bliż­szych kate­che­zach, czer­piąc z Pisma Świę­te­go, wiel­kiej tra­dy­cji Ojców Kościo­ła, nauczy­cie­li ducho­wo­ści, litur­gii, będzie­my się uczyć żyć jesz­cze inten­syw­niej naszą rela­cją z Panem, będzie to jak­by szko­ła modli­twy. Dobrze wie­my, że modli­twa nie może być uwa­ża­na za pew­nik: trze­ba się nauczyć modli­twy, nie­mal naby­wać tej sztu­ki cią­gle na nowo. Tak­że ci, któ­rzy są bar­dzo zaawan­so­wa­ni w życiu ducho­wym, odczu­wa­ją nie­ustan­nie potrze­bę uda­nia się do szko­ły Jezu­sa, aby nauczyć się auten­tycz­nej modli­twy. Pierw­szą lek­cję otrzy­mu­je­my od Pana przez Jego przy­kład. Ewan­ge­lie opi­su­ją nam Jezu­sa w nie­ustan­nym i bez­po­śred­nim dia­lo­gu z Ojcem: jest to głę­bo­ka komu­nia Tego, któ­ry przy­szedł na świat, nie aby czy­nić swo­ją wolę, ale Ojca, któ­ry Go posłał dla zba­wie­nia czło­wie­ka.
+++ W tej pierw­szej kate­che­zie, tytu­łem wstę­pu, chciał­bym zapro­po­no­wać kil­ka przy­kła­dów modli­twy, obec­nych w kul­tu­rach sta­ro­żyt­nych, aby pod­kre­ślić, że prak­tycz­nie zawsze i wszę­dzie były one kie­ro­wa­ne do Boga.
+++ Jako przy­kład zacznę od sta­ro­żyt­ne­go Egip­tu. Czło­wiek śle­py, pro­sząc tam bóstwo o przy­wró­ce­nie wzro­ku, zaświad­cza cze­goś ogól­no­ludz­kie­go, czym jest czy­sta i pro­sta modli­twa proś­by cier­pią­ce­go czło­wie­ka. Modli się on: Moje ser­ce chce, pra­gnie Cię zoba­czyć… Ty, któ­ry pozwo­li­łeś mu ujrzeć ciem­no­ści, stwórz dla mnie świa­tło. Abym Cię zoba­czył! Pochyl nade mną swe obli­cze (A. Baru­cq – F. Dau­mas, Hym­nes et prie­res de l’Egypte ancien­ne, Paris 1980). Abym Cie­bie ujrzał – tutaj znaj­du­je się rdzeń modli­twy!
+++ W reli­giach Mezo­po­ta­mii domi­no­wa­ło tajem­ni­cze i para­li­żu­ją­ce poczu­cie winy, nie pozba­wio­ne jed­nak nadziei na odku­pie­nie i wyzwo­le­nie przez Boga. Może­my więc doce­nić tę modli­twę czło­wie­ka wyzna­ją­ce­go owe sta­ro­żyt­ne reli­gie, któ­ra brzmi: Boże, któ­ry wyba­czasz nawet naj­więk­sze winy, odpuść grzech… Spójrz, Panie, na twe­go wyczer­pa­ne­go słu­gę i tchnij na nie­go wiatr: wybacz mu bez­zwłocz­nie. Przy­nieś ulgę mej cięż­kiej karze. Uwol­nij z wię­zów, spraw, abym znów oddy­chał, roze­rwij moje kaj­da­ny, uwol­nij mnie od sideł (M.-J. Seux, Hym­nes et prie­res aux Dieux de Baby­lo­ne et d’Assyrie, Paris 1976,) Wyra­że­nia te uka­zu­ją, że czło­wiek, w swym poszu­ki­wa­niu Boga, choć nie­ja­sno, wyczu­wał w nim z jed­nej stro­ny swą winę, a z dru­giej aspek­ty miło­sier­dzia i dobro­ci. W obrę­bie pogań­skiej reli­gii sta­ro­żyt­nej Gre­cji jeste­śmy świad­ka­mi bar­dzo zna­czą­cej ewo­lu­cji: modli­twy, choć nadal zwra­ca­ją się o Bożą pomoc, aby uzy­skać wzglę­dy Nie­ba we wszyst­kich oko­licz­no­ściach życia codzien­ne­go, oraz aby osią­gnąć korzy­ści mająt­ko­we, stop­nio­wo kie­ru­ją się ku proś­bom bar­dziej bez­in­te­re­sow­nym, pozwa­la­ją­cym ludziom wie­rzą­cym pogłę­bić swo­ją więź z Bogiem i stać się lep­szym. (…)
+++ Sokra­tes modlił się: Daj­cie mi to, żebym pięk­nym był na wewnątrz… Obym zawsze wie­rzył, że boga­tym jest tyl­ko czło­wiek mądry. A zło­ta obym tyle miał, ile ani unieść, ani ucią­gnąć nie potra­fi nikt inny, tyl­ko ten, co zna mia­rę we wszyst­kim. Trze­ba nam jesz­cze cze­go wię­cej? (Pla­ton Faj­dros – ostat­nie sło­wa). (…)
+++ Dobrze wie­my, że modli­twa nie może być uwa­ża­na za pew­nik: trze­ba się nauczyć modli­twy, nie­mal naby­wać tej sztu­ki cią­gle na nowo.