Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ze świętymi za pan brat

Sługa Boży Bartolomeusz (Bartłomiej) Holzhauser

Odpadnie wielu od Chrystusa

Żył w latach: 1613–1658
Data śmier­ci: 20 maja

fot. arch.+++ „Pod­ów­czas odpad­nie wie­lu od Chry­stu­sa, skoń­czą się dzie­je ludz­ko­ści, Kró­le­stwo Boże na zie­mi usta­nie i pozo­sta­nie tyl­ko Kościół trium­fu­ją­cy na wie­ki w nie­bie. Ten czas odpo­wia­da siód­me­mu dnio­wi stwo­rze­nia, kie­dy Bóg odpo­czął od prac i tru­dów swo­ich, a przed­sta­wia go gmi­na chrze­ści­jań­ska w Laody­cei, gdzie miłość osty­gła i wia­ra zga­sła, gdzie ludzie let­ni, ani zim­ni, ani gorą­cy i dla­te­go Pan pocznie ich wyrzu­cać z ust swo­ich i da nad nimi moc sza­ta­no­wi. To się sta­nie przy koń­cu świa­ta z obo­jęt­ny­mi, któ­rzy przej­dą do obo­zu Anty­chry­sta”. Tak wyglą­dać ma ostat­ni, siód­my – „smut­ny” – okres w histo­rii Kościo­ła w świe­tle „apo­ka­lip­tycz­nej wizji” żyją­ce­go w XVII w. nie­miec­kie­go księ­dza-wizjo­ne­ra Bar­to­lo­me­usza Hol­zhau­se­ra. Okres ten ma roz­po­cząć się naro­dzi­na­mi Anty­chry­sta i zakoń­czyć w chwi­li koń­ca świa­ta.
+++ Ta nader fra­pu­ją­ca wizja pocho­dzi z „pro­ro­cze­go” „Wykła­du Obja­wie­nia św. Jana”. W dzie­le tym Hol­zhau­ser podzie­lił histo­rię Kościo­ła na sie­dem okre­sów, zwią­za­nych z sied­mio­ma pie­czę­cia­mi i sied­mio­ma Kościo­ła­mi z Apo­ka­lip­sy. Pierw­szy okres, zwa­ny posie­wem, trwał od Chry­stu­sa do pierw­sze­go prze­śla­do­wa­nia chrze­ści­jan za Nero­na. Dru­gi – skra­pia­ją­cy (użyź­nia­ją­cy) zamy­ka w sobie dzie­sięć wiel­kich prze­śla­do­wań i trwa do Kon­stan­ty­na Wiel­kie­go. Trze­ci – oświe­ca­ją­cy (okres nauczy­cie­li) – się­ga od Kon­stan­ty­na i Syl­we­stra do Karo­la Wiel­kie­go i Leona III. Jest to czas dzia­ła­nia wie­lu Dok­to­rów Kościo­ła, obro­ny wia­ry przed here­zja­mi. Czwar­ty okres – śre­dnio­wiecz­ny, okres poko­ju – obej­mu­je czas do Karo­la V i Leona X. Roz­wi­ja się wte­dy kul­tu­ra i sztu­ka kościel­na, Kościół „kwit­nie” i „jaśnie­je”, ale nie jest jed­nak wol­ny od zagro­żeń. Pią­ty okres Hol­zhau­ser nazy­wa okre­sem smut­ku. Trwa on od Karo­la V i Leona X do cza­sów poja­wie­nia się „potęż­ne­go jedy­no­wład­cy i świę­te­go Papie­ża”. Jest to czas smut­ny z powo­du refor­ma­cji, okres wojen (m.in. wiel­kiej woj­ny), powszech­ne­go ubó­stwa, kasat klasz­to­rów i zako­nów, prze­śla­do­wań Kościo­ła i ducho­wień­stwa, upad­ku monar­chii i powsta­nia repu­blik. To – zda­niem Hol­zhau­se­ra – „czas, kie­dy Pan przez cier­pie­nia i smut­ki oczysz­cza swój Kościół”. Po okre­sie smut­ku nastą­pić miał okres szó­sty – czas pocie­chy i lep­szych cza­sów dla Kościo­ła, w któ­rym „Wszech­moc­ny Bóg przy­wró­ci Kościo­ło­wi swe­mu pierw­szą peł­ność łask i miłość, któ­rą stra­cił”. W cza­sie tym „przyj­dzie potęż­ny wład­ca, któ­ry zbu­rzy nie­za­leż­ne pań­stwa i wszyst­ko pod­bi­je pod swe pano­wa­nie, oto­czy tro­skli­wą opie­ką Kró­le­stwo Boże, usu­nie kacer­stwa i zni­we­czy pano­wa­nie Tur­ków. Obok moc­ne­go wład­cy powsta­nie świę­ty papież, a pod nim pod­nie­sie się, zakwit­nie i na nowo zazie­le­ni stan kapłań­ski. Wszyst­kie ludy wró­cą do jed­no­ści wia­ry i speł­ni się sło­wo Pań­skie, że będzie jeden pasterz i jed­na owczar­nia”.

***

+++ Kim był czło­wiek, któ­ry w tak nie­zwy­kły spo­sób podzie­lił histo­rię Kościo­ła? Bar­to­lo­me­usz Hol­zhau­ser, syn wie­lo­dziet­ne­go szew­ca, przy­szedł na świat w Niem­czech – w Lau­gna k. Augs­bur­ga. Uczył się w szko­łach jezu­ic­kich, stu­dio­wał filo­zo­fię i teo­lo­gię, a w 1639 r. (po widze­niach doty­czą­cych opła­ka­ne­go sta­nu Kościo­ła) przy­jął świę­ce­nia kapłań­skie. W trud­nych dla Kościo­ła cza­sach (okro­pień­stwa woj­ny trzy­dzie­sto­let­niej, wciąż kwit­ną­ca here­zja Lutra, moral­ny upa­dek ducho­wień­stwa), jako mło­dy kano­nik i pro­boszcz w bawar­skim Tit­t­mo­ning, dzie­kan w Sankt Johann oraz w Bin­gen, stał się jego „odno­wi­cie­lem”, zakła­da­jąc sto­wa­rzy­sze­nie księ­ży życia wspól­ne­go, któ­re mia­ło na celu moral­ną odno­wę sta­nu kapłań­skie­go. Napi­sał dla Insty­tu­tu kon­sty­tu­cje i instruk­cje doty­czą­ce for­ma­cji ducho­wej, zor­ga­ni­zo­wał semi­na­ria duchow­ne. Wspól­no­ty tzw. bar­to­lo­mi­tów zaczę­ły powsta­wać wkrót­ce w całych Niem­czech, a tak­że poza ich gra­ni­ca­mi. Do poło­wy XIX w. kil­ka z nich znaj­do­wa­ło się w Pol­sce.

***

+++ Hol­zhau­ser doznał w swo­im krót­kim – 45-let­nim zale­d­wie życiu – oko­ło dzie­się­ciu „pro­ro­czych” wizji. Mie­wał też róż­ne inne nie­zwy­kłe doświad­cze­nia mistycz­ne. Już jako jede­na­sto­lat­ko­wi, obja­wi­li mu się Mat­ka Boża i Pan Jezus. Doświad­czył też cudow­ne­go uzdro­wie­nia z zara­zy.
+++ Kie­dy był księ­dzem, w sze­re­gu nie­zwy­kłych pro­ro­czych, sym­bo­licz­nych widzeń ujrzał przy­szłość kra­jów (głów­nie Nie­miec, Anglii i Fran­cji) oraz wład­ców Euro­py. Nie­któ­re z owych wizji speł­ni­ły się jesz­cze za jego życia (śmierć angiel­skie­go kró­la Karo­la I). Więk­szo­ści z nich sam wizjo­ner w ogó­le jed­nak nie rozu­miał i były one w ogó­le trud­ne do wyja­śnie­nia, z uwa­gi na to, że sze­reg lat czy nawet stu­le­ci uka­zy­wa­ło mu się nie­kie­dy w jed­nym obra­zie, zle­wa­jąc się ze sobą. Tak było na przy­kład z nie­zwy­kłą wizją, któ­ra, jak się uwa­ża, doty­czy­ła m.in. rewo­lu­cji fran­cu­skiej i filo­zo­fii oświe­ce­nio­wej: „Widzia­łem burzę idą­ca od zacho­du i zoba­czy­łem dłu­gi sze­reg języ­ków, ludów i nie­przy­ja­ciół krzy­ża Chry­stu­so­we­go, przy­go­to­wa­nych prze­ciw­ko domo­wi Boże­mu i jego dostoj­ni­kom…”. Prze­po­wied­nia ta speł­ni­ła się mniej wię­cej 150 lat po jego śmier­ci. Nie­zwy­kle inte­re­su­ją­ca była rów­nież wizja doty­czą­ca „zepsu­cia, któ­re nawie­dzi­ło Kościół świę­ty”. Hol­zhau­ser zoba­czył wów­czas sie­dem „prze­raź­li­wych i okrop­nych zwie­rząt”, sym­bo­li­zu­ją­cych „sie­dem grze­chów głów­nych, któ­re się pod­ów­czas roz­pa­no­szy­ły”. I tak pod posta­cią uskrzy­dlo­nej ropu­chy kry­ła się „pysz­na wie­dza, czcza mądrość ludz­ka, któ­ra się nady­ma prze­ciw­ko mądro­ści Bożej i chcia­ła­by zająć jej miej­sce”, wiel­błąd sym­bo­li­zo­wał „chci­wość, uno­szą­cą i poże­ra­ją­cą bogac­twa kościel­ne”, koń rżą­cy z wyją­cym obok psem wska­zy­wał na nie­czy­stość, wąż – na „gniew fał­szy­wej filo­zo­fii i mądro­ści, libe­ra­li­zmu i wszel­kie­go sek­ciar­stwa, któ­re się pie­ni­ło i dotąd pie­ni zło­ścią i ude­rza na Kościół św.”, wieprz był obra­zem „pijań­stwa, obżar­stwa i pożą­dli­wo­ści cie­le­snej”, ody­niec przed­sta­wiał „dzi­ki szał burze­nia i rycia wszyst­kie­go w pań­stwie i Koście­le”, „wstrzą­sa­nie i oba­la­nie fun­da­men­tów życia reli­gij­ne­go i spo­łecz­ne­go”. Siód­me, ostat­nie zwie­rzę było… mar­twe i nie mia­ło imie­nia, „a praw­do­po­dob­nie przed­sta­wia­ło nie­uc­two i nie­do­łę­stwo współ­cze­sne­go kle­ru świec­kie­go”. „I zoba­czy­łem na zie­mi, któ­rą zwa­no zie­mią kapłań­ską, drze­wo w porze let­niej bez liści i owo­ców. I widzia­łem, jak sie­dem zwie­rząt pusto­szy­ło to drze­wo i tę zie­mię” – pisał Hol­zhau­ser. Na szczę­ście widze­nie  to łączy­ło się też z obiet­ni­cą, że znisz­cze­nia te zosta­ną skró­co­ne z powo­du „modłów i cier­pli­wo­ści Świę­tych”.
+++ Czę­sto przy­cho­dzi­ły do nie­go dusze czyść­co­we, bła­ga­jąc o modli­twę (Hol­zhau­ser pole­cał bowiem umie­ra­ją­cym, by – o ile im Bóg na to pozwo­li – zja­wia­li się przed nim po śmier­ci, opo­wia­da­li mu o swym sta­nie poza­gro­bo­wym, a on będzie im poma­gać, jeśli w ogó­le będą potrze­bo­wa­li jego pomo­cy). Sły­sza­no w nocy ich puka­nia i „gło­sy”. Doko­ny­wał uzdro­wień i uwol­nień spod wła­dzy sza­ta­na, któ­ry czę­sto jego same­go nękał.

***

+++ Od naj­młod­szych lat Bar­to­lo­me­usz Hol­zhau­ser wiódł bar­dzo świą­to­bli­wy i pokor­ny żywot. Wie­le się modlił i roz­my­ślał, czę­sto spę­dza­jąc na modli­twie całe noce. Był wiel­kim czci­cie­lem Mat­ki Bożej (czę­sto odma­wiał Róża­niec i Godzin­ki, oddał się Jej na „służ­bę” i powie­rzał Jej swo­je dzie­ła), miał wiel­kie nabo­żeń­stwo do Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu, Męki Pań­skiej, Anio­ła Stró­ża i innych anio­łów, „czuł wiel­ki pociąg” do Listów św. Paw­ła, wzo­ry postę­po­wa­nia czer­pał z życia świę­tych Pio­tra i Paw­ła oraz św. Fran­cisz­ka Ksa­we­re­go. „Oczkiem w gło­wie” było dla nie­go – jako dla kapła­na – nie tyl­ko „nie­po­ka­la­ne życie duchow­nych”, ale tak­że kate­chi­za­cja i gło­sze­nie sło­wa Boże­go. Zachę­cał swo­ich wier­nych do czę­ste­go korzy­sta­nia z sakra­men­tów świę­tych, bolał nad upad­kiem wia­ry w Euro­pie, a tak­że z powo­du reli­gij­nych „nowi­nek” i here­zji (modlił się ze łza­mi w oczach o nawró­ce­nie błą­dzą­cych). Hoj­nie wspie­rał ubo­gich, uczą­cą się bied­ną mło­dzież i poma­gał wszyst­kim, jak tyl­ko potra­fił (cięż­ko cho­re­go, zna­le­zio­ne­go na uli­cy nędza­rza-pro­te­stan­ta, na ramio­nach zaniósł do szpi­ta­la, pew­ne­go szlach­ci­ca ura­to­wał przed śmier­cią gło­do­wą, spro­wa­dził na dobrą dro­gę i pojed­nał z Bogiem pew­ne­go pro­bosz­cza, któ­ry żył ze swo­ją słu­żą­cą). Peł­nił tak­że wie­le uczyn­ków miło­sier­dzia co do duszy. Nosząc na swo­ich ramio­nach krzyż odwo­dził ludzi od roz­pu­sty i swa­wo­li. Umar­twiał cia­ło pasem z wło­sia, biczo­wał się. Cier­pli­wie zno­sił cier­pie­nia, cho­ro­by i prze­śla­do­wa­nia z powo­du Insty­tu­tu i podej­mo­wa­nych reform. Pałał miło­ścią do Boga i pra­gnie­niem pra­cy dla zba­wie­nia wszyst­kich ludzi. Zmarł i został pocho­wa­ny w Bin­gen nad Renem.

Hagio­gra­phus
Cyta­ty za: ks. dr J. Gór­ka, „Żywot i dzie­ła wie­leb­ne­go słu­gi Boże­go Bar­tło­mie­ja Hol­zhau­se­ra”, wyd. Tar­nów 1908