Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (10)

Mądrość darem Boga

+++ Realizm w podej­ściu do życia liczy się z jego tru­dem. Nawet noc nie jest od nie­go wol­na. Kohe­let doświad­czył tego tru­du. Odkrył, że w takiej sytu­acji roz­wią­za­niem jest zdro­wie, któ­re pozwa­la jeść i pić oraz twór­czo pra­co­wać. W tej bowiem pra­cy jest radość i pokój. Uznał jed­nak, że do tego docho­dzi czło­wiek, ale nie na zasa­dzie wytrwa­łej nauki, lecz że takie usta­wie­nie życia jest darem Boga. Korzy­sta­nie bowiem z życia jest moż­li­we w ści­słej zależ­no­ści od daw­cy życia. Kto chce to czy­nić na wła­sną rękę, nigdy tego nie osią­gnie.
+++ Cóż bowiem ma czło­wiek z wszel­kie­go swe­go tru­du i z pra­cy ducha swe­go, któ­rą mozo­li się pod słoń­cem? Bo wszyst­kie dni jego są cier­pie­niem, a zaję­cia jego utra­pie­niem. Nawet w nocy ser­ce jego nie zazna spo­ko­ju. To tak­że jest mar­ność.
+++ Nic lep­sze­go dla czło­wie­ka, niż żeby jadł i pił, i duszy swej pozwa­lał zaży­wać szczę­ścia przy swo­jej pra­cy. Zoba­czy­łem też, że z ręki Bożej to pocho­dzi. Bo któż może jeść, któż może uży­wać, a nie być od Nie­go zależ­nym? Bo czło­wie­ko­wi, któ­ry Mu jest miły, daje On mądrość i wie­dzę, i radość, a na grzesz­ni­ka wkła­da trud, by zbie­rał i gro­ma­dził, i potem oddał temu, któ­ry się Bogu podo­ba. To też jest mar­ność i pogoń za wia­trem (Koh 2,22–26).
+++ Dostrze­że­nie sen­su życia jest zwią­za­ne z odkry­ciem w nim obec­no­ści Boga. Wte­dy ma miej­sce spo­tka­nie i ono wyno­si czło­wie­ka ponad wszyst­kie utra­pie­nia. Oso­bi­ste spo­tka­nie z Bogiem jest w cen­trum, a wyda­rze­nia codzien­no­ści jedy­nie miej­scem tego spo­tka­nia. Jak dłu­go ktoś widzi te wyda­rze­nia jedy­nie w odnie­sie­niu do sie­bie, tak dłu­go są one mar­no­ścią. Ale jeśli w nich docho­dzi do spo­tka­nia z Bogiem, to już nie są mar­no­ścią, lecz wiel­ką szan­są przy­ję­cia wszyst­kie­go, co daje Bóg. On wkra­cza w naszą codzien­ność, udzie­la­jąc tego, o co czło­wiek zabie­ga, ale się nie spo­dzie­wa, że otrzy­ma to w for­mie daru. To dla nie­go nie­spo­dzian­ka. Bóg daje mądrość, wie­dzę i radość. Trzy wiel­kie dary uszczę­śli­wia­ją­ce!
Dar mądro­ści jest zwią­za­ny z decy­zja­mi. One kształ­tu­ją jutro. Mają to być decy­zje tak twór­cze, aby ich owo­ce były doce­nia­ne w wie­lu poko­le­niach. Mądrość umie wyko­rzy­stać „teraz” dla lep­sze­go jutra.
+++ Dar wie­dzy jest klu­czem do bogac­twa świa­ta Boże­go. Mają w nim udział jedy­nie ludzie wie­rzą­cy w Boga Stwór­cę, któ­ry nie­ustan­nie potrze­bu­je kon­kret­ne­go czło­wie­ka do ści­śle okre­ślo­nych zadań. One są wyzna­czo­ne dla każ­de­go z nas zarów­no na zie­mi, jak i w wiecz­no­ści.
+++ Dar rado­ści jest zawar­ty w odkry­ciu sen­su każ­dej godzi­ny. Jeste­śmy potrzeb­ni Bogu! Czy może być jesz­cze coś potrzeb­ne nam do szczę­ścia? Jeśli Bóg nas potrze­bu­je w każ­dej sekun­dzie i będzie potrze­bo­wał w wiecz­no­ści, to wystar­cza do szczę­ścia.
Kohe­let odkrył to w spo­tka­niu z Bogiem w cza­sach Sta­re­go Przy­mie­rza, a Syn Boży w peł­ni obja­wił to w Ewan­ge­lii. On bowiem przy­był, aby nam odsło­nić nowy wymiar życia docze­sne­go, jakim jest spo­tka­nie z Nim. To spo­tka­nie w codzien­no­ści czy­ni wszyst­ko nowym, a sza­ry trud jest miej­scem oso­bi­ste­go prze­sta­wa­nia ze zmar­twych­wsta­łym Jezu­sem. Taki sens ma wcie­le­nie Syna Boże­go. On obja­wia, jak boga­te sta­je się życie codzien­ne, gdy jest w nim spo­tka­nie z Jezu­sem.
Ogra­ni­cze­nie życia tyl­ko do docze­sno­ści usta­wia nas na rów­ni z wszyst­ki­mi stwo­rze­nia­mi widzial­ny­mi. Jeśli jed­nak jest przed nami otwar­ta wiecz­ność, to twór­cze wyko­rzy­sta­nie docze­sno­ści jest nasta­wio­ne na przy­go­to­wa­nie do zadań, jakie nas cze­ka­ją. Kohe­let jesz­cze tego tak jasno nie dostrze­gał, ale Jezus uka­zał to w spo­sób fan­ta­stycz­ny i to nie tyl­ko swy­mi sło­wa­mi, ale i nie­ła­twym życiem na zie­mi.
+++ Jeśli mądrość jest darem Boga, to trze­ba o nią pro­sić. Codzien­na modli­twa o nią jest wykład­ni­kiem tego, jak bar­dzo komuś na tym darze zale­ży. Ten, kto przez lata nie modli się o mądrość, nie zna jej war­to­ści. War­to zatem sta­wiać sobie pyta­nie: kie­dy ostat­nio pro­si­łem Boga o mądrość?

ks. Edward Sta­niek