Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Historia we wspomnieniach

Jak przed dwustu laty wychowywano

Sebastian Ludwik Wilhelm Norblin, Portret zbiorowy Stanisława i Zofii z Czartoryskich z dziećmi: Konstantym, Andrzejem, Janem, Władysławem, Celiną i Jadwigą+++ „Rady dla cór­ki”, któ­rych frag­ment przed­sta­wia­my, napi­sa­ła Zofia z Czar­to­ry­skich Zamoy­ska (1780–1837), cór­ka Ada­ma Kazi­mie­rza Czar­to­ry­skie­go, gene­ra­ła ziem podol­skich, i Iza­be­li z Fle­min­gów, a żona Sta­ni­sła­wa Kost­ki Zamoy­skie­go, XII ordy­na­ta. Była mat­ką jede­na­ścior­ga dzie­ci, z któ­rych jed­no zmar­ło w nie­mow­lęc­twie. „Rady” ofia­ro­wa­ła w dniu ślu­bu swo­jej cór­ce Jadwi­dze (1806–1890), żonie Leona Sapie­hy (1803–1878), uczest­ni­ka powsta­nia listo­pa­do­we­go, mar­szał­ka Sej­mu Kra­jo­we­go we Lwo­wie, wła­ści­cie­la zam­ku w Kra­si­czy­nie. Mał­żon­ko­wie docze­ka­li się ośmior­ga dzie­ci, ale wie­ku doj­rza­łe­go dożył tyl­ko Adam Sta­ni­sław (1828–1903), ojciec Ada­ma Ste­fa­na (1867–1951), kar­dy­na­ła i arcy­bi­sku­pa kra­kow­skie­go, nazy­wa­ne­go „Księ­ciem nie­złom­nym”. Rady Zofii były prze­ka­zy­wa­ne w rodzi­nie kolej­nym poko­le­niom. Osta­tecz­nie ich ręko­pis tra­fił do Julii Łuka­szew­skiej, nauczy­ciel­ki szko­ły dla dziew­cząt w Kuź­ni­cach koło Zako­pa­ne­go, zało­żo­nej przez Jadwi­gę Zamoy­ską, wnucz­kę autor­ki „Rad dla cór­ki”. Ponie­waż Łuka­szew­ska wstą­pi­ła w 1921 roku do zako­nu sióstr Nor­ber­ta­nek w Ibra­mo­wi­cach, ręko­pis jest prze­cho­wy­wa­ny w ich archi­wum.
+++ „Dro­ga Jadwi­siu, uko­cha­ne dzie­cię moje, zbli­ża się dzień two­je­go ślu­bu, roz­łą­czyć się mamy. Nadzie­ja two­je­go szczę­ścia i takiej przy­szło­ści, jaką czu­łość i tro­skli­wość moja mogła sobie życzyć dla cie­bie i modlić się o nią do Boga, doda­je mi odwa­gi.
Jed­nak­że w chwi­li, kie­dy moja bliż­sza opie­ka ma się koń­czyć nad tobą, kie­dy myślę, że nowe zaczy­nasz życie i przy­pa­tru­ję się nowym two­im obo­wiąz­kom, a razem two­jej mło­do­ści i nie­do­świad­cze­niu two­je­mu; kie­dy zasta­na­wiam się nad wszyst­kim, co tak łatwo z dobrej dro­gi spro­wa­dzić może, co czy­ni ją tak trud­ną do prze­by­cia, wte­dy moje ser­ce chcia­ło­by jesz­cze cię zatrzy­mać, jesz­cze ota­czać cię sta­ra­nia­mi, czu­wać nad tobą, zabez­pie­czać od naj­mniej­sze­go złe­go, umac­niać w dobrym i przy­go­to­wać do nie­unik­nio­nych trosk tego życia, rade by prze­jąć cię obo­wiąz­kiem sza­no­wa­nia swo­je­go szczę­ścia, abyś go dobro­wol­nie nie zachwia­ła, abyś naresz­cie opar­ła się poku­som, jakie szczę­ście i pomyśl­ność przy­no­si, a zro­bi­ła dobry i świę­ty uży­tek ze wszyst­kich łask i dobro­dziejstw, jaki­mi Opatrz­ność cię obsy­pa­ła.
+++ Pra­gnę skre­ślić ci nie­któ­re rady, aby ponie­kąd mnie przy tobie zastę­po­wa­ły, aby ci przy­po­mi­na­ły, że cno­ty two­je będą chlu­bą i szczę­ściem two­jej mat­ki. Nakre­ślę je bez pla­nu i sys­te­mu, ale je ser­cem mat­ki zgro­ma­dzę. Odczy­tuj je cza­sem moje dro­gie dzie­cię, a kie­dy odda­lo­nej ode mnie ser­ce two­je mnie szu­kać zechce, rzuć na nie okiem, spy­taj się samej sie­bie, czyś te rady zacho­wa­ła, a zawsze powtórz sobie, że moje modły za cie­bie do Boga się wzno­szą. O tak, będę Go bła­ga­ła o bło­go­sła­wień­stwo, zdro­wie, szczę­ście dla cie­bie, ale nade wszyst­ko, aby ci dał chęć i siłę do cno­ty.
+++ Przede wszyst­kim będę ci mówi­ła o Bogu! Bądź zawsze wier­ną Jego pra­wu, bądź poboż­ną. Zba­wi­ciel powie­dział: „Czu­waj­cie i módl­cie się”, łącz więc bez ustan­ku te dwa obo­wiąz­ki przez Nie­go same­go prze­pi­sa­ne. Nic ci o nich takie­go powie­dzieć nie mogę, cze­go bym nie sta­ra­ła się już daw­niej wpo­ić w ser­ce two­je w spo­sób nie­za­tar­ty, nie wró­cę więc już do prze­pi­sów świę­tej reli­gii naszej, ogra­ni­czę się tyl­ko na zda­niu świę­te­go Augu­sty­na, któ­ry wyrzekł: „Kochaj Boga i rób co ci się podo­ba”. Jeże­li bowiem kocha­my Pana Boga, tego tyl­ko pra­gnie­my, w tym sobie podo­ba­my, co się Jemu podo­ba, co On pozwa­la i co Go obra­zić nie może. Kochaj Go więc dzie­cię moje dro­gie z całej siły, tyle Mu łask, tyle dobro­dziejstw win­na jesteś, że sama wdzięcz­ność do tego powo­do­wać powin­na. Miej Go zawsze przed oczy­ma, ofia­ruj Mu wszyst­kie swo­je myśli, sło­wa i uczyn­ki, two­je życze­nia i uczu­cia, aby je uświę­cił i pobło­go­sła­wił. To On powie­dział: „Czu­waj­cie i módl­cie się”.
+++ Czu­waj nad sobą sama, walcz ze swy­mi ułom­no­ścia­mi, sta­raj się popra­wić, opie­raj się złym uspo­so­bie­niom, nie czyń dru­gim cze­go byś nie chcia­ła, aby tobie czy­nio­no; wypeł­niaj wier­nie obo­wiąz­ki poło­że­nia, w jakim cię Bóg umie­ścił, to jest pierw­sza rada.
Dru­ga, modlić się każe, bo sami nic nie może­my uczy­nić, jeste­śmy tak sła­bi, nie umie­my nawet zro­zu­mieć dobrze powin­no­ści naszych, że modlić się musi­my do Boga, aby nas umoc­nił, oświe­cił, prze­ba­czał nam i nas utrzy­my­wał. A On sam powie­dział jesz­cze: „Pro­ście, a dane wam będzie!”.
Pierw­szą więc czyn­no­ścią two­ją dnia każ­de­go niech będzie modli­twa, niech cię nigdy nic od tego nie uwal­nia. Gdy jesteś zdro­wą, odma­wiaj ją zawsze klę­cząc. Kwa­drans na nią poświęć, wystar­czy ci na dobre jej odby­cie i prze­czy­ta­nie jed­ne­go ustę­pu z Naśla­do­wa­nia Jezu­sa Chry­stu­sa [mowa o Naśla­do­wa­niu Chry­stu­sa Toma­sza a Kem­pis], o co Cię bar­dzo pro­szę.
+++ Nie mówię ci o Mszy nie­dziel­nej, pew­na jestem, że nigdy jej nie opu­ścisz, ale cza­sa­mi, jak obo­wiąz­ki two­je i zdro­wie na to pozwo­lą, idź wysłu­chać jej i w dzień powsze­dni; idź podzię­ko­wać Bogu za Jego dobro­dziej­stwa, chwa­lić Go w Świę­tej Ofie­rze, pro­sić o nowe łaski, odno­wić swo­je dobre posta­no­wie­nia, zło­żyć tro­ski swo­je i siły zaczerp­nąć nowej. Bądź poboż­ną bez egzal­ta­cji, bez prze­sa­dy, wiesz jak bar­dzo temu prze­ciw­ną jestem. Niech two­ja poboż­ność będzie przy­kła­dem do naśla­do­wa­nia, niech prze­sa­da nie szko­dzi reli­gii. Z dru­giej znów stro­ny, bądź wier­ną w peł­nie­niu powin­no­ści i tego coś uzna­ła za dobre i za swój obo­wią­zek. Nie czy­niąc sobie posta­no­wie­nia ani zarzu­tu, jeśli nie dopeł­nisz tego, sta­raj się w pią­tek, jeśli się to da zro­bić, wysłu­chać Mszy świę­tej. Od wie­lu lat w tym dniu Mszę jed­ną za dzie­ci moje ofia­ro­wać zwy­kłam. Módl się wte­dy za wszyst­kich, co ci są dro­dzy i za mnie tak­że; pro­szę cię o to, módl się teraz i kie­dyś, gdy już nie będę tutaj! Po modli­twie wie­czor­nej, jak po poran­nej, z naj­więk­szą ści­sło­ścią zakończ dzień, jak go zaczę­łaś, odda­jąc się w ręce Boga. Zaczy­naj zawsze tę modli­twę przez rachu­nek sumie­nia, przy któ­rym bądź suro­wa dla sie­bie samej.
Naj­wię­cej przy­czy­nia się do naszej popra­wy i prze­ciw­ko sobie samej uzbra­ja dobry rachu­nek sumie­nia. Pięć minut na to wystar­czy, a zwy­czaj ten jest rękoj­mią naj­lep­szą, jedy­ną może dobrej spo­wie­dzi. Sta­raj się przy­stę­po­wać do sakra­men­tów świę­tych czę­sto, świa­tły kapłan niech cię w tym zwy­cza­ju kie­ru­je. Wiesz ile łask jest przy­wią­za­nych do Komu­nii Świę­tej. Bądź tro­skli­wą w wybo­rze spo­wied­ni­ka, a usi­łuj ile możesz zacho­wać tego same­go.
Uni­kaj roz­praw reli­gij­nych, trud­no pochle­biać sobie, aby­śmy prze­ko­na­li dru­gich, a zawsze oba­wiać się trze­ba, aby oni jakich wąt­pli­wo­ści w umysł nasz nie rzu­ci­li, któ­re by wia­rę naszą zachwiać mogły.
+++ Sta­raj się, ile tyl­ko będziesz mogła, aby w two­im domu zacho­wy­wa­no prze­pi­sy kościel­ne, gdy­by od tego kto miał być wyję­tym, niech się to dzie­je za wie­dzą duchow­nej zwierzch­no­ści. Usi­łuj rów­nie, aby zale­żą­ce od cie­bie oso­by dopeł­nia­ły obo­wiąz­ków poboż­no­ści i żyły moral­nie i przy­zwo­icie; nic nie prze­szko­dzi w peł­nie­niu tych sta­rań wśród małe­go kół­ka, w jakim żyć będziesz. Zebra­łam dla cie­bie kil­ka poboż­nych ksią­żek, o ile to być może, nie roz­łą­czaj się z nimi; czy­taj z nich po parę kar­tek codzien­nie, albo przy­naj­mniej tak czę­sto, jak będziesz mogła, nie uwal­niaj się od tego, gdyż te czy­ta­nia są posił­kiem duszy; one ją uświę­ca­ją, dosko­na­lą stop­nio­wo i przy­po­mi­na­ją nam bez ustan­ku, że nasza piel­grzym­ka ziem­ska jest krót­ka, ale że trze­ba zasłu­żyć na praw­dzi­we szczę­ście w życiu wiecz­nym.
+++ Czę­sto mówią, że prze­zna­cze­nie kobie­ty nie jest ani tak pięk­nym, ani tak szczę­śli­wym, jak prze­zna­cze­nie męż­czy­zny. Nie będę tych zdań zbi­ja­ła, wolę ogra­ni­czyć się na ścią­gnię­ciu two­jej uwa­gi na to wszyst­ko, co jest pięk­nym, zaj­mu­ją­cym i słod­kim w prze­zna­cze­niu kobie­ty. Skła­da się ono nie­za­wod­nie z rze­czy trud­nych i przy­krych, bo jak­że kobie­ta mia­ła­by być wyłą­czo­ną od tro­ski będą­cej jak­by warun­kiem życia, pró­bą nie­odzow­ną do otrzy­ma­nia szczę­śli­wej wiecz­no­ści. Zda­je mi się jed­nak, iż dla­te­go los kobiet jest czę­sto­kroć smut­nym i god­nym lito­ści, że nie zna­ją dobrze powin­no­ści swo­ich, nie zasta­na­wia­ją się, ile w nich mie­ści się sło­dy­czy i same psu­ją prze­zna­cze­nie swo­je, nie umie­jąc go oce­nić. Nie ma może praw­dziw­sze­go szczę­ścia tutaj na zie­mi, jak szczę­ście kobie­ty, któ­ra kocha­na przez rodzi­ców, wycho­wa­na sta­ran­nie ich usi­ło­wa­niem, poświę­ciw­szy ich miło­ści pierw­szą mło­dość swo­ją, opusz­cza ich miłą opie­kę, aby przejść pod opie­kę męża kocha­ją­ce­go, któ­re­go i ona sza­nu­je i kocha. (…)
Jest tyle god­no­ści pięk­nej i szla­chet­nej w kobie­cie wzo­ro­wej, któ­ra jest przy­ja­ciół­ką i dorad­cą swo­je­go mał­żon­ka, przy­kła­dem swo­ich dzie­ci. Jeże­li przy­nie­sie mu mia­no ojca, szczę­ście ich się powięk­szy; będzie dzie­li­ła sta­ra­nia swo­je mię­dzy męża i dzie­ci. Zaszcze­pi w mło­do­cia­ne ser­ca synów swo­ich cno­ty, któ­re z nich uczy­nią isto­ty poży­tecz­ne Bogu, Ojczyź­nie i ludz­ko­ści. Ukształ­ci swo­je cór­ki na dobre żony i mat­ki. Jej wpływ dobro­czyn­ny da się czuć wszyst­kie­mu, co ją ota­cza.

Zofia z Czar­to­ry­skich Zamoy­ska,
„Rady dla cór­ki”,
Lublin 2002, s. 23–31

(Wydaw­nic­two Ofi­cy­na Hie­ro­ni­ma)

wybrał Jaro­sław Sza­rek