Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 23–28 V 2011

PONIEDZIAŁEK:
Dz 14,5–18; J 14,21–26

+++ Jeśli Mnie kto miłu­je, będzie zacho­wy­wał moją naukę, a Ojciec mój umi­łu­je go, i przyj­dzie­my do nie­go, i będzie­my w nim prze­by­wać. Kto Mnie nie miłu­je, ten nie zacho­wu­je słów moich. A nauka, któ­rą sły­szy­cie, nie jest moja, ale Tego, któ­ry Mnie posłał, Ojca.
Jesz­cze raz Jezus potwier­dza przy­cią­ga­ją­cą moc miło­ści. Miłość przy­cią­ga nie tyl­ko kobie­tę i męż­czy­znę, przy­ja­ciół, krew­nych. Miłość zdol­na jest spro­wa­dzić Boga do ludz­kie­go ser­ca. Wła­ści­wie nie ma dru­giej takiej mocy, któ­ra by mogła przy­cią­gnąć Boga. By moż­li­we było spo­tka­nie Boga z czło­wie­kiem, potrzeb­ne jest wza­jem­ne przy­cią­ga­nie. Miłość Boża przy­zy­wa czło­wie­ka nie­ustan­nie. Nie­ste­ty, miłość ludz­ka poszu­ku­je Boga tyl­ko nie­kie­dy, a nie­raz wca­le. Nie uchy­laj­my się przed tru­dem przy­zy­wa­nia Pana.

WTOREK:
Dz 14,19–28; J 14,27–31a

+++ Pokój zosta­wiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwo­ży ser­ce wasze ani się nie lęka. Sły­sze­li­ście, że wam powie­dzia­łem: Odcho­dzę i przyj­dę znów do was. Gdy­by­ście Mnie miło­wa­li, roz­ra­do­wa­li­by­ście się, że idę do Ojca, bo Ojciec więk­szy jest ode Mnie.
+++ „Niech się nie trwo­ży ser­ce wasze…” – tak, trze­ba poko­nać lęk, bo jest on wyjąt­ko­wo uciąż­li­wym towa­rzy­szem ludz­kie­go życia. Jeśli pod­da­my się jego dzia­ła­niu, jest w sta­nie spa­ra­li­żo­wać nasze naj­szla­chet­niej­sze dąże­nia i zamknąć dro­gę do upra­gnio­ne­go dobra. Lęk tłu­mi nas, ogra­ni­cza, pomniej­sza. Czło­wiek kar­ło­wa­cie­je. A prze­cież wezwa­ni jeste­śmy do się­ga­nia coraz dalej i wyżej. Na dro­dze nasze­go roz­wo­ju wia­ry musi dojść do kon­fron­ta­cji wia­ry z lękiem. Co dziś w tym star­ciu zwy­cię­ży­ło?

ŚRODA:
Dz 15,1–6; J 15,1–8

+++ Trwaj­cie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podob­nie jak lato­rośl nie może przy­no­sić owo­cu sama z sie­bie, o ile nie trwa w win­nym krze­wie, tak samo i wy, jeże­li we Mnie trwać nie będzie­cie. Ja jestem krze­wem win­nym – wy lato­ro­śla­mi. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przy­no­si owoc obfi­ty, ponie­waż beze Mnie nic nie może­cie uczy­nić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zosta­nie wyrzu­co­ny jak win­na lato­rośl i uschnie.
+++ Lato­rośl żywi się soka­mi, któ­re czer­pie z win­ne­go krze­wu. Sama z sie­bie jest bez­rad­na, nie ma w sobie sił wital­nych, nie może się roz­wi­jać ni owo­co­wać. Odcię­ta od win­ne­go krze­wu, w oczach więd­nie i usy­cha. A czło­wiek odcię­ty od Chry­stu­sa? Wyda­je mu się, że może sobie pora­dzić, że znaj­dzie alter­na­tyw­ne spo­so­by wła­sne­go roz­wo­ju, że ma recep­tę na uda­ne życie. Są to jed­nak­że pozo­ry. Odcię­ty do Chry­stu­sa jest suchym drze­wem. Dra­mat tkwi w tym, że przez całe mie­sią­ce i lata moż­na tego nie widzieć.

CZWARTEK:
Dz 15,7–21; J 15,9–11

+++ Jak Mnie umi­ło­wał Ojciec, tak i Ja was umi­ło­wa­łem. Wytrwaj­cie w miło­ści mojej! Jeśli będzie­cie zacho­wy­wać moje przy­ka­za­nia, będzie­cie trwać w miło­ści mojej, tak jak Ja zacho­wa­łem przy­ka­za­nia Ojca mego i trwam w Jego miło­ści. To wam powie­dzia­łem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była peł­na.
+++ Dla­cze­go Bóg zechciał odsło­nić nam tajem­ni­cę Trój­cy Świę­tej, któ­ra to tajem­ni­ca wyma­ga od nasze­go umy­słu nie lada wysił­ku, a i tak czu­je­my się wobec niej bez­rad­ni? Dla­cze­go? Bo jest to infor­ma­cja nie tyle dla nasze­go umy­słu, co dla nasze­go ser­ca. Trze­ba pojąć ten żar i tę głę­bię miło­ści, któ­ra nie­prze­rwa­nie wypeł­nia ser­ce Ojca i prze­le­wa się do ser­ca Syna, by móc wyobra­zić sobie ogrom miło­ści spły­wa­ją­cej na czło­wie­ka. Na nas. Na mnie. Raduj­my się z miło­ści łączą­cej Ojca i Syna, bo w tej miło­ści i my jeste­śmy zanu­rze­ni. Raduj­my się.

PIĄTEK:
Dz 15,22–31; J 15,12–17

+++ Już was nie nazy­wam słu­ga­mi, bo słu­ga nie wie, co czy­ni pan jego, ale nazwa­łem was przy­ja­ciół­mi, albo­wiem oznaj­mi­łem wam wszyst­ko, co usły­sza­łem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybra­li, ale Ja was wybra­łem i prze­zna­czy­łem was na to, aby­ście szli i owoc przy­no­si­li i by owoc wasz trwał – aby wszyst­ko dał wam Ojciec, o cokol­wiek Go pro­si­cie w imię moje. To wam przy­ka­zu­ję, aby­ście się wza­jem­nie miło­wa­li.
+++ Jeste­śmy tyl­ko stwo­rze­nia­mi, sła­bość to nasze codzien­ne imię, kru­chość jest naszym zwy­czaj­nym doświad­cze­niem. Z dru­giej stro­ny nosi­my w sobie moc­ne pra­gnie­nia wiecz­no­ści i szczę­ścia. Poprzez te pra­gnie­nia On sam nas napro­wa­dza na sie­bie – Stwór­cę i Odku­pi­cie­la. Rysu­je przed nami nowy świat wiel­kich moż­li­wo­ści: zaży­łość z Bogiem, wybra­nie, posła­nie i zapew­nie­nie owoc­no­ści nasze­go życia. Cze­góż ocze­ki­wać wię­cej?

SOBOTA:
Dz 16,1–10; J 15,18–21

+++ Jeże­li was świat nie­na­wi­dzi, wiedz­cie, że Mnie pier­wej znie­na­wi­dził. Gdy­by­ście byli ze świa­ta, świat by was miło­wał jako swo­ją wła­sność. Ale ponie­waż nie jeste­ście ze świa­ta, bo Ja was wybra­łem sobie ze świa­ta, dla­te­go was świat nie­na­wi­dzi. Pamię­taj­cie na sło­wo, któ­re do was powie­dzia­łem: „Słu­ga nie jest więk­szy od swe­go Pana”. Jeże­li Mnie prze­śla­do­wa­li, to i was będą prze­śla­do­wać.
+++ Jezus wzbu­dził nie­na­wiść wie­lu. Czy my może­my pójść inną dro­gą? Wie­le byśmy dali, by się nie nara­żać. Może zbyt wie­le. Nie ule­gaj­my złu­dze­niu. Chrze­ści­jań­stwo ludzi zaspa­nych, drze­mią­cych, nie­mra­wych i zagła­ski­wa­nych przez innych, to chrze­ści­jań­stwo pozor­ne. Dro­ga ducho­we­go roz­wo­ju wyzna­czo­na jest przez zma­ga­nie czy to ze świa­tem zewnętrz­nych prze­ciw­ni­ków, czy nie­jed­no­krot­nie jesz­cze bar­dziej ze świa­tem wro­gów wewnętrz­nych. Ina­czej być nie może.

ks. Roman Sła­weń­ski