Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Chrześcijańska dojrzałość

fot. arch.Świętość
– mądra i radosna miłość

Świę­ty to ktoś, kto w każ­dej sytu­acji potra­fi potwier­dzić, że kocha.

+++ Świę­tość rodzi się z miło­ści. „Miłość jest duszą świę­to­ści” (KKK 826). Świę­ty to ktoś, kto odkrył, że jest kocha­ny przez Boga. Bez­wa­run­ko­wo i nie­odwo­łal­nie. I że – jeśli zechce – to z pomo­cą Boga może stać się podob­ny do Tego, któ­ry jest Miło­ścią. Świę­ty jest pewien tego, że Bóg stwo­rzył świat z nico­ści, ale nas – ludzi – uczy­nił z Miło­ści, czy­li z same­go sie­bie, na swój obraz i podo­bień­stwo.
+++ Świę­ty to ktoś, kto uzgad­nia z Bogiem wspól­ne marze­nia i wie, że nie ma gra­nic w roz­wo­ju, gdyż nigdy nie sta­nie się już aż tak podob­ny do Boga w myśle­niu i postę­po­wa­niu, by nie mógł sta­wać się jesz­cze bar­dziej do Nie­go podob­nym. Z tego wła­śnie powo­du świę­ty ma świa­do­mość tego, że nie jest powo­ła­ny do naśla­do­wa­nia naj­więk­szych nawet świę­tych, lecz do naśla­do­wa­nia Jezu­sa. Cie­szy się z innych świę­tych, bo wie, że oni upew­nia­ją nas o tym, iż z pomo­cą Boga czło­wiek jest w sta­nie stać się napraw­dę podob­nym do Boga. Wie też, że świę­ci wspie­ra­ją nas modli­twa­mi oraz inspi­ru­ją swo­ją hero­icz­ną miło­ścią. Jed­nak świę­ty zda­je sobie spra­wę rów­nież z tego, że żaden ze świę­tych – z prze­szło­ści, teraź­niej­szo­ści czy przy­szło­ści – nie jest naszym ide­ałem. Ide­ałem jest tyl­ko Chry­stus, bo prze­cież nie zosta­li­śmy stwo­rze­ni na obraz i podo­bień­stwo świę­tych, lecz na obraz i podo­bień­stwo Boga. Im bar­dziej ktoś z nas sta­je się czło­wie­kiem świę­tym, tym bar­dziej upo­dab­nia się do Jezu­sa i tym mniej sta­je się podob­ny do innych świę­tych, gdyż naśla­du­je Syna Boże­go na swój nie­po­wta­rzal­ny spo­sób i według swo­ich nie­po­wta­rzal­nych uzdol­nień. To wła­śnie dla­te­go naj­więk­sze róż­ni­ce w wyra­ża­niu świę­to­ści zauwa­ża­my wśród naj­więk­szych świę­tych.
+++ Sta­wać się świę­tym to żyć coraz bar­dziej w praw­dzie, dobru i pięk­nie. Świę­ty to naj­pierw ktoś, kto żyje praw­dą o sobie, czy­li praw­dą o swo­im powo­ła­niu do sta­wa­nia się podob­nym do Boga. To ktoś, kto myśli i zasta­na­wia się oraz obser­wu­je wła­sne postę­po­wa­nie, żeby wery­fi­ko­wać, na ile zgod­ne jest ono z zasa­da­mi Ewan­ge­lii. Czło­wiek świę­ty to czło­wiek pro­mie­niu­ją­cy dobrem, czy­li Bożą miło­ścią. To ktoś zwią­za­ny z Bogiem dosłow­nie na śmierć i życie, gdyż pew­ny jest tego, że Bóg kocha go nie­odwo­łal­nie i że od Boga może nauczyć się miło­ści praw­dzi­wej oraz moc­nej, odważ­nej i ofiar­nej, któ­ra nie prze­mi­ja i nie zawo­dzi. Świę­ty to tak­że czło­wiek wraż­li­wy na pięk­no. To ktoś pięk­ny w swo­im spo­so­bie prze­ży­wa­nia i wyra­ża­nia czło­wie­czeń­stwa. Świę­tość zaczy­na się od wraż­li­wo­ści na pięk­no. Wła­śnie dla­te­go Mary­ja – naj­bar­dziej świę­ta w histo­rii ludz­ko­ści – jest nazy­wa­na w litur­gii łaciń­skiej Tota Pul­chra, czy­li Cała Pięk­na.
+++ Świę­ty nie jest cier­pięt­ni­kiem. Prze­ciw­nie, to ktoś podob­ny do Jezu­sa, któ­ry wyja­śnia, że jest rado­ścią i że przy­szedł po to, aby Jego radość była w nas i aby nasza radość była peł­na. Świę­ty wie, że nawet jeśli cza­sem jest smut­ny, pła­cze, czy jest prze­śla­do­wa­ny, to jed­nak pozo­sta­je na dro­dze bło­go­sła­wień­stwa i świę­to­ści, jeśli tyl­ko kocha. Świę­ty to „twar­dziel” w miło­ści. To ktoś, kto – podob­nie jak Jezus – umac­nia ludzi szla­chet­nych, upo­mi­na błą­dzą­cych, bro­ni się przed krzyw­dzi­cie­la­mi, publicz­nie dema­sku­je ludzi fary­zej­skich i prze­wrot­nych, a przy­jaźń budu­je z tymi, któ­rzy – jak Piotr – kocha­ją bar­dziej niż inni.
+++ Świę­ty nie jest czło­wie­kiem naiw­nym. Nie jest kimś, kto bar­dziej kocha cier­pie­nie niż Boga i ludzi. Prze­ciw­nie, świę­ty to ktoś, kto wie, że nie­bo nie jest wspól­no­tą cier­pią­cych, lecz kocha­ją­cych. Tak­że wte­dy, gdy za miłość przy­cho­dzi pła­cić wiel­ką cenę cier­pie­nia – jak potwier­dza to los Wyśmia­nej i Ukrzy­żo­wa­nej Miło­ści. Świę­ty to Boży reali­sta, któ­ry w twar­dej cza­sem rze­czy­wi­sto­ści wybie­ra dro­gę bło­go­sła­wień­stwa i życia, pod­czas gdy w tej samej rze­czy­wi­sto­ści, wie­lu ludzi wybie­ra dro­gę prze­kleń­stwa i śmier­ci.
+++ Świę­ty to ktoś, kim fascy­nu­ją się ludzie dobrej woli i do kogo z nie­na­wi­ścią odno­szą się ludzie prze­wrot­ni. To ktoś czy­sty i dobry jak gołę­bi­ca, a jed­no­cze­śnie mądry i spryt­ny jak wąż. To ktoś – na wzór Jezu­sa – mądrzej­szy i spryt­niej­szy w czy­nie­niu dobra i w pre­zen­to­wa­niu miło­ści, niż ludzie prze­wrot­ni, któ­rzy spryt­ni są w czy­nie­niu zła i w komu­ni­ko­wa­niu kłam­stwa. Świę­ty to ktoś, kto w każ­dej sytu­acji potra­fi świad­czyć o miło­ści i kto potra­fi kochać hero­icz­nie. Jego miłość nie ma jed­nak nic wspól­ne­go z roz­piesz­cza­niem, tole­ro­wa­niem zła czy naiw­nym miło­sier­dziem, gdyż świę­ty wie, że kocha­ne przez nie­go oso­by nie sta­ną się szczę­śli­we, dopó­ki same nie zaczną kochać. Wła­śnie dla­te­go świę­ty nigdy nie myli miło­ści z naiw­no­ścią.
+++ W rela­cjach mię­dzy­ludz­kich świę­ty sto­su­je dwie zasa­dy, któ­re wyni­ka­ją ze spo­so­bów komu­ni­ko­wa­nia miło­ści przez Jezu­sa. Zasa­da pierw­sza brzmi: to, czy kocham cie­bie, zale­ży ode mnie, ale to, w jaki spo­sób oka­zu­ję ci miłość, zale­ży od cie­bie i od two­je­go postę­po­wa­nia. Zasa­da dru­ga jest rów­nie jasna: to, że kocham cie­bie, nie daje ci pra­wa, byś mnie krzyw­dził, a mnie nie odbie­ra pra­wa do tego, bym się przed tobą bro­nił. Świę­ty to Boży mocarz, któ­re­go moż­na zabić, ale któ­re­go nie moż­na zastra­szyć, ani też zła­mać. To ktoś, kto swo­im życiem docze­snym oraz swo­im spo­so­bem prze­cho­dze­nia do wiecz­no­ści potwier­dza, że czło­wie­ka świę­te­go nic i nikt nie może odłą­czyć od miło­ści Chry­stu­sa (por. Rz 8,35).

ks. Marek Dzie­wiec­ki