Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

SZÓSTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 30 V – 4 VI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Dz 16,11–15; J 15,26–16,4a

+++ Gdy przyj­dzie Duch Pocie­szy­ciel, któ­re­go Ja wam poślę od Ojca, Duch Praw­dy, któ­ry od Ojca pocho­dzi, On będzie świad­czył o Mnie. Ale wy też świad­czy­cie, bo jeste­ście ze Mną od począt­ku. To wam powie­dzia­łem, aby­ście się nie zała­ma­li w wie­rze. Wyłą­czą was z syna­go­gi. Owszem, nad­cho­dzi godzi­na, w któ­rej każ­dy, kto was zabi­je, będzie sądził, że odda­je cześć Bogu.
Duch Świę­ty jest pierw­szym twór­cą świa­dec­twa, któ­re ozna­cza woń wzbu­dza­ną przez pięk­ne chrze­ści­jań­skie życie. Owa woń wia­ry i dobra powsta­je jak­by mimo­wol­nie. Duch Boży two­rzy ją naj­pierw w ser­cu czło­wie­ka. Bogac­two ser­ca z kolei prze­ma­wia do innych. Naj­trud­niej­sze zewnętrz­ne oko­licz­no­ści są moż­li­we do poko­na­nia, o ile postę­pu­je­my za gło­sem Ducha Boże­go, któ­ry prze­ma­wia w nas. Duchu mądro­ści, napeł­nij swą mądro­ścią nasze ser­ca i umy­sły.

WTOREK:
So 3,14–18; Łk 1,39–56
ŚWIĘTO NAWIEDZENIA NMP

+++ Duch Świę­ty napeł­nił Elż­bie­tę. Wyda­ła ona okrzyk i powie­dzia­ła: „Bło­go­sła­wio­na jesteś mię­dzy nie­wia­sta­mi i bło­go­sła­wio­ny jest owoc Two­je­go łona. A skąd­że mi to, że Mat­ka moje­go Pana przy­cho­dzi do mnie? Oto sko­ro głos Twe­go pozdro­wie­nia zabrzmiał w moich uszach, poru­szy­ło się z rado­ści dzie­ciąt­ko w moim łonie. Bło­go­sła­wio­na jesteś, któ­raś uwie­rzy­ła, że speł­nią się sło­wa powie­dzia­ne Ci od Pana”.
Okrzyk zdu­mie­nia, bo przy­szła Mat­ka Pana. Dla­cze­go wybra­na spo­śród wszyst­kich kobiet, obda­rzo­na wyjąt­ko­wą god­no­ścią, zechcia­ła przyjść do swej krew­nej? Bo pozo­sta­ła pro­stą kobie­tą, kocha­ją­cą bli­skich, pra­gną­cą słu­żyć potrze­bu­ją­cym, wraż­li­wą na sła­bość, intu­icyj­nie wyczu­wa­ją­cą, gdzie może oka­zać się potrzeb­na. Mary­ja Mat­ka przy­cho­dzi do mnie – skąd u Niej ta myśl, skąd taka Jej wola? Po pro­stu, Ona reagu­je jak mat­ka. Ina­czej postą­pić nie może.

ŚRODA:
Dz 17,15.22–18,1; J 16,12–15

+++ Jesz­cze wie­le mam wam do powie­dze­nia, ale teraz jesz­cze znieść nie może­cie. Gdy zaś przyj­dzie On, Duch Praw­dy, dopro­wa­dzi was do całej praw­dy. Bo nie będzie mówił od sie­bie, ale powie wszyst­ko, cokol­wiek sły­szy, i oznaj­mi wam rze­czy przy­szłe. On Mnie oto­czy chwa­łą, ponie­waż z moje­go weź­mie i wam obja­wi.
Jezus miał przed sobą doro­słych ludzi, a jed­nak stwier­dza, że teraz wszyst­kie­go pojąć nie są w sta­nie. Z cza­sem obja­wio­na im będzie cała praw­da. Ta peda­go­gi­ka uwzględ­nia indy­wi­du­al­ne moż­li­wo­ści czło­wie­ka, sza­nu­je oso­bi­stą dro­gę wzro­stu. Tym­cza­sem ludzie naiw­nie wymy­śli­li, że wystar­czy ileś lat życia, by mieć dostęp do wszyst­kie­go, co ofe­ru­je świat. Bez wzglę­du na stan ludz­kie­go umy­słu i duszy. My, idąc za Jezu­sem sza­nuj­my pra­wo czło­wie­ka do wła­sne­go tem­pa na dro­dze oso­bo­we­go roz­wo­ju.

CZWARTEK:
Dz 18,1–8; J 16,16–20

+++ Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: „Jesz­cze chwi­la, a nie będzie­cie Mnie oglą­dać, i zno­wu chwi­la, a ujrzy­cie Mnie”. Wów­czas nie­któ­rzy z Jego uczniów mówi­li mię­dzy sobą: „Co to zna­czy, co nam mówi: Chwi­la, a nie będzie­cie Mnie oglą­dać, i zno­wu chwi­la, a ujrzy­cie Mnie oraz Idę do Ojca”. Powie­dzie­li więc: „Co zna­czy ta chwi­la, o któ­rej mówi? Nie rozu­mie­my tego, co mówi”.
Jezus mówił o swo­im odej­ściu. Lecz oni Go nie rozu­mie­li. Mówił, że wkrót­ce się spo­tka­ją, lecz oni tego nie mogli sobie wyobra­zić. Jezus dziś obec­ny, za chwi­lę sta­je się ukry­ty. Znów trze­ba Go szu­kać. Poja­wia się tęsk­no­ta. Chcie­li­by­śmy Go mieć tak bli­sko, przy sobie, pod ręką. Ale czy tak nie jest? Sko­ro obie­cał, że za chwi­lę znów będzie­my Go widzieć, to na pew­no speł­ni swą obiet­ni­cę. Lecz czy my zoba­czy­my? Czy zro­zu­mie­my?

PIĄTEK:
Dz 18,9–18; J 16,20–23a

+++ Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Wy będzie­cie pła­kać i zawo­dzić, a świat się będzie wese­lił. Wy będzie­cie się smu­cić, ale smu­tek wasz zamie­ni się w radość. Kobie­ta, gdy rodzi, dozna­je smut­ku, bo przy­szła jej godzi­na. Gdy jed­nak uro­dzi dzie­cię, już nie pamię­ta o bólu…
Życie docze­sne jest jak poród – może nieść ze sobą ból, oba­wę, może rodzić łzy i zawo­dze­nie. Ale kie­dy przej­dzie­my przez nie­wąt­pli­wie bole­sną bra­mę śmier­ci, może­my się spo­dzie­wać, że nad­szedł czas rado­ści. Dziś dla wie­lu – tak­że wie­rzą­cych – myśl o wiecz­no­ści wyda­je się czymś zbyt abs­trak­cyj­nym, by brać ją pod uwa­gę na co dzień. Czło­wiek wie­rzą­cy nie może jed­nak zgu­bić per­spek­ty­wy wiecz­no­ści. Nie może nie myśleć, co będzie potem…

SOBOTA:
Dz 18,23–28; J 16,23b–28

+++ Do tej pory o nic nie pro­si­li­ście w imię moje… Nad­cho­dzi godzi­na, kie­dy już nie będę wam mówił w przy­po­wie­ściach, ale cał­kiem otwar­cie oznaj­mię wam o Ojcu. W owym dniu będzie­cie pro­sić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał pro­sić Ojca za wami. Albo­wiem Ojciec sam was miłu­je, bo wyście Mnie umi­ło­wa­li i uwie­rzy­li, że wysze­dłem od Boga.
Róż­ny­mi meto­da­mi prze­ma­wia Jezus do czło­wie­ka. Czy­ni to przez przy­po­wie­ści. Wszak pro­ste obra­zy nada­ją się do wyra­że­nia naj­bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych tre­ści. Ale może to czy­nić tak­że przez szcze­gól­ny dar intu­icji, któ­ra czło­wie­ka nie­wta­jem­ni­czo­ne­go w nauko­wą teo­lo­gię czy­ni praw­dzi­wym teo­lo­giem, czło­wie­kiem ducho­wym, peł­nym nad­przy­ro­dzo­ne­go rozu­mie­nia spraw Bożych. Jak to się reali­zu­je? Trze­ba pro­sić w imię Jezu­sa wytrwa­le, z miło­ścią, pokor­nie. Tak rodzi się praw­dzi­wy teo­log.

ks. Roman Sła­weń­ski