Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Wokół tragedii smoleńskiej

Katyń, Smoleńsk, Wiedeń

Krzyż
+++ Przy ruchli­wej uli­cy Ren­n­weg, przed kościo­łem Pol­skiej Misji Kato­lic­kiej w Wied­niu, sta­nął znak pamię­ci i miło­ści do Ojczy­zny ufun­do­wa­ny przez Pola­ków żyją­cych w Austrii. – Zbrod­nia katyń­ska i śmierć urzę­du­ją­ce­go pre­zy­den­ta oraz człon­ków naro­do­wej dele­ga­cji do Katy­nia woła­ły do nas o taki widocz­ny sym­bol pamię­ci – mówią nasi roda­cy z Wied­nia.

+++ – Nagła i nie­spo­dzie­wa­na śmierć dwóch pre­zy­den­tów naszej Ojczy­zny i tylu innych przed­sta­wi­cie­li naro­do­wej eli­ty, wywo­ła­ła szok u wie­lu miesz­ka­ją­cych w Wied­niu Pola­ków – mówi ks. Zyg­munt Waz ze Zgro­ma­dze­nia Zmar­twych­wstań­ców, rek­tor Pol­skiej Misji Kato­lic­kiej w Austrii. – W naszym koście­le mie­li­śmy oka­zję gościć wie­lu zacnych pasa­że­rów prze­rwa­ne­go tra­gicz­nie lotu do Smo­leń­ska. Jak dziś pamię­tam, np. wizy­tę ks. bisku­pa Tade­usza Pło­skie­go – ordy­na­riu­sza polo­we­go Woj­ska Pol­skie­go. Od pierw­szych chwil po usły­sze­niu wia­do­mo­ści o kata­stro­fie samo­lo­tu spo­ty­ka­łem się z naszy­mi roda­ka­mi, prze­peł­nio­ny­mi bólem po stra­cie tylu pra­wych i odda­nych Ojczyź­nie Pola­ków, któ­rzy zgi­nę­li w dro­dze do Katy­nia, gdzie pra­gnę­li oddać hołd tysiąc­om bestial­sko zamor­do­wa­nych ofi­ce­rów Woj­ska Pol­skie­go. Sym­bo­li­ka tra­ge­dii z 10 kwiet­nia 2010 r. na nowo una­ocz­ni­ła nam gro­zę Gol­go­ty Wscho­du i dopi­sa­ła nowy, krwa­wy roz­dział w rela­cjach Pola­ków z Rosja­na­mi. Dla­te­go na naszym pomni­ku, poza pol­skim godłem pań­stwo­wym i bia­ło-czer­wo­ną sza­chow­ni­cą, zna­kiem pol­skie­go lot­nic­twa woj­sko­we­go, zna­la­zły się tyl­ko dwa sło­wa i dwie daty: „Katyń 1940” i „Smo­leńsk 10 IV 2010 r.”. Resz­tę niech dopo­wia­da umiesz­czo­na przy gła­zie tabli­ca, któ­ra wyja­śnia po pol­sku, nie­miec­ku i angiel­sku, co dla Pola­ków, ale i świa­ta, ozna­cza­ją te dwie nazwy i daty. Nie­dy­plo­ma­tycz­ny brak­Na uro­czy­stość odsło­nię­cia i poświę­ce­nia pomni­ka do Wied­nia 10 maja 2011 roku, czy­li 13 mie­się­cy po tra­ge­dii smo­leń­skiej, przy­by­li przed­sta­wi­cie­le bli­skich ofiar kata­stro­fy rzą­do­we­go samo­lo­tu Tu-154M – Zuzan­na Kur­ty­ka, wdo­wa po pre­ze­sie Insty­tu­tu Pamię­ci Naro­do­wej pro­fe­so­rze Janu­szu Kur­ty­ce, Andrzej Melak, brat prze­wod­ni­czą­ce­go Komi­te­tu Katyń­skie­go Ste­fa­na Mela­ka, a tak­że cio­tecz­ny brat Ste­fa­na Jan Waś. Ten zaszczyt przy­padł rów­nież w udzia­le piszą­ce­mu te sło­wa, współ­pra­cow­ni­ko­wi i sekre­ta­rzo­wi Ste­fa­na Mela­ka, a przy tym wie­lo­let­nie­mu pod­wład­ne­mu pole­głych pod Smo­leń­skiem: pre­zy­den­ta Lecha Kaczyń­skie­go oraz mini­strów Wła­dy­sła­wa Sta­sia­ka i Alek­san­dra Szczy­gły. W Mszy świę­tej, odsło­nię­ciu pomni­ka i spo­tka­niu z gość­mi z Pol­ski wziął rów­nież udział kon­sul RP w Wied­niu Tade­usz Oli­wiń­ski z mał­żon­ką. W nor­mal­nej sytu­acji nie powin­no dzi­wić coś, co jest natu­ral­nym odru­chem ofi­cjal­ne­go przed­sta­wi­cie­la pol­skie­go Mini­ster­stwa Spraw Zagra­nicz­nych. Ale w dzi­siej­szych cza­sach, w któ­rych nor­mal­ność jest dobrem wyjąt­ko­wo rzad­kim, obec­ność kon­su­la jest god­na pod­kre­śle­nia. Dla uzu­peł­nie­nia war­to jed­nak dodać, że ani amba­sa­dor, ani też żaden inny pol­ski dyplo­ma­ta nie poja­wi­li się w koście­le przy Ren­n­we­gu. To jest wła­śnie bole­sny znak współ­cze­sno­ści. Uro­czy­stej, kon­ce­le­bro­wa­nej przez sze­ściu kapła­nów Mszy świę­tej za Ojczy­znę oraz ofia­ry Katy­nia i Smo­leń­ska, któ­ra poprze­dzi­ła odsło­nię­cie pomni­ka, prze­wod­ni­czył ksiądz rek­tor Zyg­munt Waz. W homi­lii kapłan nawią­zał do szcze­gól­nej atmos­fe­ry naro­do­wej jed­no­ści, jaką wie­deń­scy Pola­cy żyli w cza­sie pierw­szych dni żało­by po śmier­ci 96 osób pod Smo­leń­skiem. Wspo­mniał Mszę św. z udzia­łem kil­ku tysię­cy roda­ków, odpra­wio­ną przez kar­dy­na­ła Krzysz­to­fa Scho­en­bor­na w naj­bar­dziej oka­za­łej wie­deń­skiej świą­ty­ni, czy­li w kate­drze świę­te­go Szcze­pa­na. – Kata­stro­fa smo­leń­ska uświa­do­mi­ła nam na nowo war­tość oraz cenę miło­ści, pamię­ci i Ojczy­zny – mówił ksiądz rek­tor.
Smo­leń­ski obo­wią­zek
+++ Po Mszy świę­tej do licz­nie zebra­nych Pola­ków prze­mó­wi­li Zuzan­na Kur­ty­ka i Andrzej Melak. Wdo­wa po pre­ze­sie IPN skon­cen­tro­wa­ła się na war­to­ści naro­do­wej pamię­ci, do któ­rej jej mąż przy­kła­dał, jako histo­ryk i szef Insty­tu­tu, szcze­gól­nie dużą wagę. – Od nas wszyst­kich dzi­siaj zale­ży, czy nasze dzie­ci i kolej­ne poko­le­nia roda­ków pozo­sta­ną wspól­no­tą kul­tu­ry i tra­dy­cji. Dzi­siaj decy­du­je się, czy zbio­ro­wi­sko Pola­ków prze­trwa jako naród. Sto­su­nek do ofia­ry Katy­nia i Smo­leń­ska jest jej zda­niem wyznacz­ni­kiem nasze­go zaan­ga­żo­wa­nia w spra­wę naro­do­wą. – Powo­ła­ne przez nas oraz część bli­skich pole­głych pod Smo­leń­skiem, Sto­wa­rzy­sze­nie Rodzin Katyń 2010 nie ma fun­du­szy, ani też wpły­wu we wła­dzach pań­stwo­wych. Naszą siłą jest wspól­ne prze­ko­na­nie, że wyja­śnie­nie oko­licz­no­ści kata­stro­fy rzą­do­we­go samo­lo­tu z pre­zy­den­tem pań­stwa i tylo­ma przed­sta­wi­cie­la­mi eli­ty oraz utrwa­le­nie tej tra­ge­dii w pamię­ci naro­du nie jest niczy­ją pry­wat­ną spra­wą, ale naszym wspól­nym, pol­skim, zbio­ro­wym obo­wiąz­kiem. Dla gości z Pol­ski dużym zasko­cze­niem była gorą­ca, patrio­tycz­na atmos­fe­ra wśród wie­deń­skich Pola­ków i wyra­ża­na przez wie­lu z nich chęć pozna­nia oko­licz­no­ści kata­stro­fy smo­leń­skiej. – W Wied­niu, do któ­re­go z War­sza­wy moż­na w kil­ka godzin doje­chać pocią­giem, naj­le­piej widać, jak zba­wien­ny jest rzad­ki kon­takt z dzia­ła­ją­cy­mi w Pol­sce głów­ny­mi media­mi – powie­dział Andrzej Melak. – Tutaj widzę, jak traf­ne jest hasło: „wyłącz tele­wi­zor, włącz myśle­nie”. Pola­cy w Wied­niu nie rozu­mie­ją jak nasze pań­stwo­we wła­dze mogły zre­zy­gno­wać z pod­mio­to­we­go udzia­łu w śledz­twie smo­leń­skim i zdać się na łaskę i nie­ła­skę Rosjan. Jak moż­na tak dep­tać god­ność ofiar i god­ność Pol­ski jako pań­stwa i naro­du. W kra­ju zda­rza mi się sły­szeć, że jeste­śmy oszo­ło­ma­mi, cały czas się cze­pia­my. W Wied­niu sły­szę coś zupeł­nie prze­ciw­ne­go: „Panie Andrze­ju, niech pan nie pęka, niech pan wytrwa, bo dzię­ki takim oso­bom jak Zuzan­na Kur­ty­ka i pan jest szan­sa, że pozna­my praw­dę”. Wra­cam do War­sza­wy zbu­do­wa­ny atmos­fe­rą modli­twy i miło­ści do Pol­ski, panu­ją­cą we wspól­no­cie two­rzo­nej przez Zgro­ma­dze­nie Zmar­twych­wstań­ców w Wied­niu. Wra­cam do codzien­nej pra­cy, wzmoc­nio­ny posta­wą roda­ków, któ­rzy z dala od rodzin­nych domów chcą pamię­tać, że są Pola­ka­mi i mają wyni­ka­ją­ce z tego obo­wiąz­ki pol­skie. Jestem zachwy­co­ny i wzru­szo­ny zna­czą­cą posłu­gą dusz­pa­ster­ską, jaką w Wied­niu peł­nią zmar­twych­wstań­cy. Już sam fakt, że na kil­ku odpra­wia­nych codzien­nie Mszach świę­tych zawsze jest dużo wier­nych, świad­czy o tym, że pol­ski kościół pod wezwa­niem Świę­te­go Krzy­ża przy Ren­n­we­gu jest praw­dzi­wym ośrod­kiem życia ducho­we­go naszych roda­ków – prze­ko­nu­je Andrzej Melak. – Marzy mi się, aby w war­szaw­skiej bazy­li­ce Świę­te­go Krzy­ża przy Kra­kow­skim Przed­mie­ściu, gdzie znaj­du­je się kapli­ca katyń­ska stwo­rzo­na z udzia­łem moje­go bra­ta, gro­ma­dzi­ły się podob­ne rze­sze Pola­ków. Szan­są na to jest dekret wyda­ny przez Metro­po­li­tę War­szaw­skie­go ks. kar­dy­na­ła Kazi­mie­rza Nycza, któ­ry usta­no­wił Sank­tu­arium Katyń­skie w tej sto­łecz­nej świą­ty­ni.
Pol­ski znak
+++ Pomnik sta­nął przed kościo­łem, przy ruchli­wej uli­cy, jaką jest Ren­n­weg. Od pierw­szych chwil po odsło­nię­ciu przy­sta­ją przy nim prze­chod­nie, któ­rzy licz­nie wędru­ją tędy do pra­cy w ści­słym cen­trum sto­li­cy Austrii. Dzię­ki tabli­cy z napi­sem w trzech języ­kach, prze­kaz monu­men­tu, masyw­ne­go blo­ku z pia­skow­ca, jest sze­ro­ko dostęp­ny. Taka też była idea, któ­ra przy­świe­ca­ła pomy­sło­daw­com budo­wy. Już w począt­ko­wym eta­pie przy­go­to­wań odrzu­ci­li oni moż­li­wość zawie­sze­nia pamiąt­ko­wej tabli­cy wewnątrz kościo­ła. – Chcie­li­śmy, aby pomnik prze­ma­wiał do prze­chod­niów – stwier­dza­ją. Wraz z odsło­nię­tym w maju pomni­kiem, Wie­deń zyskał nowy sym­bol związ­ków z Pol­ską i Pola­ka­mi. Już nie tyl­ko Kah­len­berg z kościo­łem, w któ­rym modlił się król Jan III Sobie­ski przed bitwą z Tur­ka­mi w 1683 roku, świad­czy o obec­no­ści Pola­ków nad Duna­jem. Wie­deń jest mia­stem tęt­nią­cym życiem, w któ­rym pol­skie życie pul­su­je rów­nie żywym ryt­mem. Bra­wo!

tekst i foto: Łukasz Kudlic­ki