Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Wzór modlitwy wstawienniczej

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI,
wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej 18 maja br. w Waty­ka­nie

[pullquote]Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Ser­decz­nie pozdra­wiam Pola­ków! Bra­cia i sio­stry! Bła­ga­nie za nie­wier­ny­mi mia­sta­mi: Sodo­mą i Gomo­rą, zano­szo­ne do Boga przez Abra­ha­ma, nasze­go Ojca w wie­rze, niech będzie przy­po­mnie­niem­dla każ­de­go z nas,byśmy w naszej codzien­nej modli­twie z ufno­ścią upra­sza­li miło­sier­dzie Boga dla sie­bie i całe­go świa­ta. Do takiej modli­twy zachę­ca­ją nas rów­nież: świę­ta Fau­sty­na i bło­go­sła­wio­ny­Jan Paweł II.Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chrystus.[/pullquote]
+++ Dro­dzy bra­cia i sio­stry, Pod­czas dwóch minio­nych kate­chez zasta­wia­li­śmy się nad modli­twą jako zja­wi­skiem powszech­nym, któ­re – choć w róż­nych for­mach – wystę­pu­je w kul­tu­rach wszyst­kich cza­sów. Dzi­siaj nato­miast chciał­bym roz­po­cząć reflek­sję biblij­ną na ten temat, któ­ry pro­wa­dzi nas do zgłę­bie­nia dia­lo­gu przy­mie­rza mię­dzy Bogiem a czło­wie­kiem, oży­wia­ją­ce­go histo­rię zba­wie­nia, aż do punk­tu kul­mi­na­cyj­ne­go, osta­tecz­ne­go sło­wa, któ­rym jest Jezus Chry­stus. Ta reflek­sja spra­wi, że zatrzy­ma­my się na kil­ku waż­nych tek­stach i fun­da­men­tal­nych posta­ciach Sta­re­go i Nowe­go Testamentu.To Abra­ham, wiel­ki patriar­cha, ojciec wszyst­kich wie­rzą­cych (por. Rz 4,11–12.16–17), da nam dosko­na­ły przy­kład modli­twy w epi­zo­dzie wsta­wien­nic­twa za mia­sta Sodo­mę i Gomo­rę. Chciał­bym też was zachę­cić, aby­ście sko­rzy­sta­li z dro­gi, któ­rą prze­bę­dzie­my pod­czas naj­bliż­szych kate­chez i dowie­dzie­li się wię­cej na temat Biblii, któ­rą jak ufam, macie w swo­ich domach. Pro­sił­bym, aby­ście pod­czas tygo­dnia zatrzy­ma­li się, odczy­ty­wa­li i prze­my­śle­li na modli­twie, pozna­wa­li wspa­nia­łą histo­rię rela­cji mię­dzy Bogiem a czło­wie­kiem, mię­dzy Bogiem, któ­ry prze­ka­zu­je nam sie­bie a czło­wie­kiem, któ­ry Jemu odpo­wia­da i się modli. Pierw­szy tekst, nad któ­rym pra­gnie­my się zasta­no­wić, znaj­du­je się w roz­dzia­le 18 Księ­gi Rodza­ju. Opo­wia­da on, że nik­czem­ność miesz­kań­ców Sodo­my i Gomo­ry osią­gnę­ła szczyt, do tego stop­nia, że koniecz­na była inter­wen­cja Boga, by doko­nał aktu spra­wie­dli­wo­ści i powstrzy­mał zło, nisz­cząc oby­dwa mia­sta. W tę sytu­ację wpi­su­je się Abra­ham ze swo­ją modli­twą wsta­wien­ni­czą. Bóg posta­na­wia obja­wić mu to, co się wyda­rzy, pozwa­la­jąc poznać powa­gę zła i jego strasz­li­we kon­se­kwen­cje, ponie­waż Abra­ham jest jego wybra­nym, wybra­nym po to, aby stał się wiel­kim ludem i aby Boże bło­go­sła­wień­stwo dotar­ło aż do krań­ców świa­ta. Podej­mu­je on misję zba­wie­nia, któ­ra ma odpo­wie­dzieć na grzech, któ­ry wkro­czył w rze­czy­wi­stość czło­wie­ka. Poprzez nie­go Pan Bóg pra­gnie dopro­wa­dzić ludz­kość do wia­ry, posłu­szeń­stwa i spra­wie­dli­wo­ści. Teraz, ten przy­ja­ciel Boga otwie­ra się na rze­czy­wi­stość i potrze­by świa­ta, modli się za tych, któ­rzy mają być uka­ra­ni i pro­si, aby zosta­li oca­le­ni. Abra­ham natych­miast usta­wia pro­blem w całej jego powa­dze, mówiąc do Pana Boga: Czy zamie­rzasz wygu­bić spra­wie­dli­wych wespół z bez­boż­ny­mi? Może w tym mie­ście jest pięć­dzie­się­ciu spra­wie­dli­wych; czy tak­że znisz­czysz to mia­sto i nie prze­ba­czysz mu przez wzgląd na owych pięć­dzie­się­ciu spra­wie­dli­wych, któ­rzy w nim miesz­ka­ją? O, nie dopuść do tego, aby zgi­nę­li spra­wie­dli­wi z bez­boż­ny­mi, aby sta­ło się spra­wie­dli­we­mu to samo, co bez­boż­ne­mu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, któ­ry jest sędzią nad całą zie­mią, mógł­by postą­pić nie­spra­wie­dli­wie? (Rdz 18,23–25). (…) Potrze­ba zna­le­zie­nia ludzi spra­wie­dli­wych w obrę­bie mia­sta jest coraz mniej wyma­ga­ją­ca i w koń­cu wystar­czy jedy­nie dzie­się­ciu, aby oca­lić wszyst­kich miesz­kań­ców. W tek­ście nie ma mowy z jakie­go powo­du Abra­ham zatrzy­mu­je się na dzie­się­ciu. Być może jest to licz­ba wska­zu­ją­ca naj­mniej­szą gru­pę wspól­no­to­wą (po dziś dzień dzie­sięć osób to kwo­rum nie­zbęd­ne dla żydow­skiej modli­twy publicz­nej). Nie­za­leż­nie od wszyst­kie­go cho­dzi o nie­znacz­ną licz­bę, nie­wiel­ką czą­stecz­kę dobra, sta­no­wią­cą punkt wyj­ścia dla zba­wie­nia wiel­kie­go zła. Jed­nak­że w Sodo­mie i Gomo­rze nie zna­la­zło się nawet dzie­się­ciu spra­wie­dli­wych i oby­dwa mia­sta zosta­ły znisz­czo­ne. O nie­zbęd­no­ści tego znisz­cze­nia para­dok­sal­nie zaświad­czy­ła wła­śnie modli­twa wsta­wien­ni­cza Abra­ha­ma. Obja­wi­ła ona bowiem zbaw­czą wolę Boga: Pan gotów był prze­ba­czyć, pra­gnął to uczy­nić, ale oby­dwa mia­sta były zamknię­te w złu wszech­ogar­nia­ją­cym i para­li­żu­ją­cym: nie było w nich nawet kil­ku nie­win­nych, kil­ku, od któ­rych moż­na by wyjść, by prze­kształ­cić zło w dobro (…).