Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ze świętymi za pan brat

Bł. Igna­cy (Cho­ukral­lach) Maloy­an – biskup

Nie zgodził się na żaden kompromis

Wspo­mnie­nie: 11 czerw­ca
Żył w latach: 1869–1915
+++ W latach 1915–18 (a spo­ra­dycz­nie aż do 1923 r.) w Tur­cji doko­na­no jed­nej z naj­więk­szych zbrod­ni w histo­rii ludz­ko­ści. Wymor­do­wa­no ok. 1,2–1,5 mln zamiesz­ku­ją­cych tere­ny wschod­niej Tur­cji Ormian – męż­czyzn, kobiet i dzie­ci.
+++ Od muzuł­mań­skich Tur­ków odróż­nia­ła Ormian ich wie­lo­wie­ko­wa kul­tu­ra i język, a przede wszyst­kim reli­gia. Ormia­nie byli bowiem kato­li­ka­mi. Ich pogro­mów doko­ny­wa­no już od poło­wy XIX w. Los Ormian pogor­szył się jesz­cze bar­dziej od 1908 r., wraz z prze­ję­ciem wła­dzy przez nacjo­na­li­stycz­nych „mło­do­tur­ków”. Spo­ra­dycz­ne pogro­my prze­kształ­ci­ły się wów­czas w pro­gra­mo­we ludo­bój­stwo, któ­re­go pre­lu­dium sta­no­wi­ło wymor­do­wa­nie Ormian słu­żą­cych w turec­kim woj­sku, a następ­nie inte­lek­tu­al­nej eli­ty tego naro­du. W maju 1915 r. w całym kra­ju wcie­lo­no w życie pro­gram maso­wych depor­ta­cji Ormian do obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, usy­tu­owa­nych na pusty­niach Syrii i Mezo­po­ta­mii. Pod­czas tych prze­sie­dleń doko­ny­wa­no maso­wych egze­ku­cji. Jedy­nie nie­licz­ni dotar­li do miej­sca prze­zna­cze­nia.

***

+++ Okrut­ne prze­śla­do­wa­nia mia­ły też wymiar reli­gij­ny – na łaskę Tur­ków mogli liczyć jedy­nie ci, któ­rzy wyrze­kli się swo­jej wia­ry i prze­szli na islam. Wśród zamor­do­wa­nych zna­la­zło się wie­lu chrze­ści­jań­skich duchow­nych. Wie­lu z nich dało wspa­nia­łe świa­dec­two wier­no­ści Chry­stu­so­wi i Kościo­ło­wi. Był wśród nich kato­lic­ki biskup obrząd­ku ormiań­skie­go – abp Igna­cy (Igna­tius) Maloy­an.

***

+++ Cho­ukral­lach Maloy­an uro­dził się praw­do­po­dob­nie 19 kwiet­nia 1869 r. w Mar­din – mia­stecz­ku leżą­cym we wschod­niej Tur­cji, przy gra­ni­cy z Syrią. Był czwar­tym z ośmior­ga dzie­ci Mal­ko­una i Fari­dy – mał­żon­ków skrom­nych i poboż­nych. Mając 14 lat udał się do klasz­to­ru Mat­ki Bożej w libań­skim Bzom­mar. Znaj­do­wa­ła się tam sie­dzi­ba kato­lic­kie­go patriar­chy obrząd­ku ormiań­skie­go. Cho­ukral­lach stu­dio­wał w Bzom­mar teo­lo­gię, a w uro­czy­stość Boże­go Cia­ła 1896 r. otrzy­mał świę­ce­nia kapłań­skie. Przy­jął wte­dy imię Igna­cy – na cześć czczo­ne­go przez sie­bie w spo­sób szcze­gól­ny bisku­pa i męczen­ni­ka Igna­ce­go z Antio­chii. Nie wie­dział jesz­cze wte­dy, że nie­ba­wem przyj­dzie mu pójść w jego śla­dy. Jako dusz­pa­sterz pra­co­wał w egip­skiej Alek­san­drii, a następ­nie w Kairze. Przez rok był oso­bi­stym sekre­ta­rzem ormiań­skie­go patriar­chy. 22 paź­dzier­ni­ka 1911 r. w Rzy­mie ks. Igna­cy Maloy­an został wyświę­co­ny na bisku­pa, a w grud­niu tego same­go roku – wraz z inny­mi bisku­pa­mi ormiań­ski­mi – przy­ję­ty na audien­cji przez Ojca Świę­te­go św. Piu­sa X.

***

+++ Abp Igna­cy Maloy­an został zwierzch­ni­kiem Die­ce­zji Mar­din, w któ­rej się uro­dził. Po wybu­chu woj­ny w 1914 r. nakła­niał Ormian (opo­wia­da­ją­cych się w więk­szo­ści po stro­nie Rosji – wro­ga Tur­cji) do lojal­no­ści wobec rzą­du turec­kie­go (suł­tan oso­bi­ście mu za to podzię­ko­wał) i wier­no­ści Sto­li­cy Apo­stol­skiej. Na nic zda­ła się jed­nak jego lojal­ność. 30 kwiet­nia 1915 r., pod pre­tek­stem poszu­ki­wa­nia ukry­tej bro­ni, turec­cy żoł­nie­rze oto­czy­li kościół kato­lic­ki i sie­dzi­bę 46-let­nie­go arcy­bi­sku­pa. Choć poszu­ki­wa­nia oka­za­ły się bez­owoc­ne, żoł­nie­rze znisz­czy­li wszyst­ko, co zna­la­zło się w ich rękach, m.in. archi­wum i para­fial­ną kar­to­te­kę. Na począt­ku maja abp Maloy­an zwo­łał duchow­nych i poin­for­mo­wał ich o coraz trud­niej­szej sytu­acji Ormian w Tur­cji, o zagro­że­niach i prze­śla­do­wa­niach ze stro­ny Tur­ków, opo­wie­dział o kil­ku spa­lo­nych i splą­dro­wa­nych ormiań­skich wsiach. Pole­cił im m.in. modlić się, by Bóg ura­to­wał ich naród. W maju, kie­dy roz­po­czę­ła się eks­ter­mi­na­cja Ormian, lokal­ne turec­kie wła­dze dora­dza­ły arcy­bi­sku­po­wi uciecz­kę w góry. Podzię­ko­wał im za tę radę. „Pasterz nie może porzu­cać swych owiec, by rato­wać wła­sne życie” – odparł.

***

+++ 3 czerw­ca 1915 r. trzech turec­kich ofi­ce­rów zapu­ka­ło do jego miesz­ka­nia. Na pod­sta­wie wymu­szo­nych fał­szy­wych zeznań jed­ne­go z mło­dych kato­li­ków (zamor­do­wa­no go tuż po ich zło­że­niu!), oskar­żo­no go o prze­myt bro­ni i szpie­go­wa­nie na rzecz Rosjan. Zaku­to kato­lic­kie­go hie­rar­chę w kaj­da­ny i uwię­zio­no wraz z jego sekre­ta­rzem i 27 inny­mi ormiań­ski­mi oso­bi­sto­ścia­mi. Naza­jutrz do wię­zie­nia tra­fi­ło dal­szych 25 księ­ży i 862 chrze­ści­jan – kato­li­ków i chrze­ści­jan innych wyznań. Pod­czas prze­słu­cha­nia szef miej­sco­wej poli­cji Mam­do­uh Bek naka­zał hie­rar­sze oddać ukry­wa­ną rze­ko­mo broń. Prze­słu­chi­wa­ny odpo­wie­dział, że zawsze był lojal­ny w sto­sun­ku do rzą­du, a za swo­ją uczci­wość otrzy­mał od suł­ta­na kil­ka wyso­kich odzna­czeń. Kie­dy nie udo­wod­nio­no mu winy, Mam­do­uh Bek zasu­ge­ro­wał mu przej­ście na islam. Abp Maloy­an oświad­czył jed­nak, że nie wyprze się wia­ry, nie zdra­dzi Kościo­ła, w któ­rym wzra­stał, i że nie boi się ani śmier­ci, ani tor­tur. Jeden z żoł­nie­rzy ude­rzył go wów­czas w twarz, a Bek zdzie­lił w gło­wę kol­bą pisto­le­tu i ode­słał do wię­zie­nia. Sku­li mu następ­nie ręce i nogi, rzu­ci­li na zie­mię i bez­li­to­śnie pobi­li. Leżą­cy arcy­bi­skup powta­rzał tyl­ko: „Panie, zmi­łuj się nade mną, Panie, daj mi siłę”. Zacią­gnę­li go potem do celi. Arcy­bi­skup ostat­kiem sił krzyk­nął do znaj­du­ją­cych się wraz z nim księ­ży, żeby któ­ryś z nich udzie­lił mu abso­lu­cji. Otrzy­mał ją. Sły­sząc to odcho­dzą­cy już żoł­nie­rze wró­ci­li, ponow­nie go pobi­li, wyrwa­li paznok­cie i zmu­si­li do cho­dze­nia na zla­nych krwią obo­la­łych sto­pach. Wraz z duchow­ny­mi ze swe­go zgro­ma­dze­nia abp Maloy­an pozo­sta­wał w wię­zie­niu do 9 czerw­ca. Tego dnia pozwo­lo­no mu poże­gnać się z pła­czą­cą nad jego losem mat­ką. Pocie­szał ją jak mógł i utwier­dzał w wie­rze.

***

+++ Następ­ne­go dnia żoł­nie­rze wypro­wa­dzi­li 417 Ormian, powią­za­li po dwóch, trzech i podzie­li­li na trzy gru­py. Ska­zań­cy ruszy­li w swą ostat­nią dro­gę. Wywie­zio­no ich do Diar­ber­kir, gdzie mie­li pra­co­wać przy napra­wie dróg. Po dro­dze, w miej­sco­wo­ści Ain Omar Agha, Mam­do­uh Bek wybrał 10 więź­niów, żeby ich „uwol­nić”. Arcy­bi­skup wie­dział, że owo „uwol­nie­nie” ozna­cza „śmierć”. W sta­now­czych sło­wach popro­sił Beka o pozwo­le­nie wygło­sze­nia ostat­nie­go sło­wa do swo­ich wier­nych. Otrzy­mał je, sta­nął przed więź­nia­mi i wezwał ich, by nie bali się śmier­ci. Potem wszy­scy uklę­kli i modli­li się. Księ­ża udzie­li­li wier­nym abso­lu­cji, a abp Maloy­an wyjął z kie­sze­ni kawa­łek chle­ba, pobło­go­sła­wił go odma­wia­jąc modli­twę eucha­ry­stycz­ną i jako Komu­nię św. roz­dzie­lił go pośród wier­nych. Jeden z żoł­nie­rzy – naocz­ny świa­dek tego wyda­rze­nia – tak wspo­mi­nał tę sce­nę: „Widzia­łem wte­dy chmu­rę, któ­ra przy­kry­ła więź­niów, a od wszyst­kich docho­dził zapach per­fum. Zasko­czy­ła mnie radość i łagod­ność widocz­na na twa­rzach wier­nych. (…) wszy­scy mie­li umrzeć z miło­ści do Jezu­sa”. Wybra­ni więź­nio­wie zosta­li zamor­do­wa­ni. Abp. Igna­ce­mu Maloy­ano­wi jesz­cze raz zapro­po­no­wa­no wypar­cie się wia­ry i przej­ście na islam. „Dzi­wi mnie, że zno­wu o to pyta­cie – czyż nie mówi­łem wam, że żyję i umrę pozo­sta­jąc wier­ny mojej wie­rze i reli­gii? Jestem dum­ny z Krzy­ża moje­go Boga i Pana”. Sły­sząc te sło­wa szef poli­cji bar­dzo się roze­źlił. Chwy­cił za broń i oso­bi­ście go zastrze­lił. Kula tra­fi­ła hie­rar­chę w gar­dło. Upadł na zie­mię. Zanim sko­nał, zawo­łał gło­śno: „Boże zmi­łuj się nade mną, w ręce Two­je odda­ję ducha mego”. Był 11 czerw­ca 1915 r. – uro­czy­stość Naj­święt­sze­go Ser­ca Pana Jezu­sa.

***

+++ Abp Igna­cy Maloy­an został beaty­fi­ko­wa­ny przez Ojca Świę­te­go bł. Jana Paw­ła II 7 paź­dzier­ni­ka 2001 r. „Bło­go­sła­wio­ny Igna­cy Maloy­an, któ­ry poniósł śmierć męczeń­ską w wie­ku czter­dzie­stu sze­ściu lat, przy­po­mi­na nam o ducho­wej wal­ce, jaką toczy każ­dy chrze­ści­ja­nin, gdy jego wia­ra nara­żo­na jest na ata­ki zła. Eucha­ry­stia była dla nie­go źró­dłem, z któ­re­go dzień po dniu czer­pał nie­zbęd­ną siłę, aby ofiar­nie i z pasją peł­nić swą kapłań­ską posłu­gę, odda­jąc się kazno­dziej­stwu, spra­wo­wa­niu sakra­men­tów i służ­bie ubo­gim. Przez całe życie urze­czy­wist­niał w peł­ni sło­wa świę­te­go Paw­ła: (…) nie dał nam Bóg ducha bojaź­ni, ale mocy i miło­ści oraz trzeź­we­go myśle­nia (2 Tm 1,7). Zagro­żo­ny prze­śla­do­wa­niem, bło­go­sła­wio­ny Igna­cy nie zgo­dził się na żaden kom­pro­mis, ale oświad­czył tym, któ­rzy wywie­ra­li na nie­go naci­ski: Bóg nie pozwo­li, abym wyrzekł się Jezu­sa, mego Zba­wi­cie­la. Prze­lać wła­sną krew za wia­rę to naj­głęb­sze pra­gnie­nie mego ser­ca. Niech jego przy­kład oświe­ca dziś wszyst­kich, któ­rzy pra­gną być praw­dzi­wy­mi świad­ka­mi Ewan­ge­lii dla chwa­ły Bożej i dla zba­wie­nia bra­ci!” – powie­dział bł. Jan Paweł II.

Hagio­gra­phus
fot. arch.