Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

OKRES ZWYKŁY
JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 VI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rdz 3,9–15.20; Dz 1,12–14J 2,1–11 albo J 19,25–27
ŚWIĘTO NMP MATKI KOŚCIOŁA
+++ W Kanie Gali­lej­skiej odby­wa­ło się wese­le i była tam Mat­ka Jezu­sa. Zapro­szo­no na to wese­le tak­że Jezu­sa i Jego uczniów. A kie­dy zabra­kło wina, Mat­ka Jezu­sa mówi do Nie­go: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpo­wie­dział: „Czyż to moja lub Two­ja spra­wa, Nie­wia­sto?”. Wte­dy Mat­ka Jego powie­dzia­ła do sług: „Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie”.
+++ Mary­ja obec­na jest w wie­czer­ni­ku zesła­nia Ducha Świę­te­go. Mat­ka, któ­ra odczy­tu­je kło­po­tli­wą sytu­ację nowo­żeń­ców i dys­kret­nie pro­si Jezu­sa o pomoc, pobu­dza­jąc tym ser­ca sług do wia­ry w moc Jezu­sa. Taką samą czu­wa­ją­cą Mat­ką jest wobec Kościo­ła i każ­de­go z nas. Rozu­mie trud nasze­go życia. Przy­pro­wa­dza do nas Jezu­sa. Uczy nas, jak Go słu­chać. Kto z Nią prze­by­wa, zoba­czy w Niej dobrą Mat­kę.
WTOREK:
2 Kor 8,1–9; Mt 5,43–48
+++ Sły­sze­li­ście, że powie­dzia­no: „Będziesz miło­wał bliź­nie­go swe­go”, a nie­przy­ja­cie­la swe­go będziesz nie­na­wi­dził. A Ja wam powia­dam: Miłuj­cie waszych nie­przy­ja­ciół i módl­cie się za tych, któ­rzy was prze­śla­du­ją; tak będzie­cie syna­mi Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie; ponie­waż On spra­wia, że słoń­ce Jego wscho­dzi nad zły­mi i nad dobry­mi, i On zsy­ła deszcz na spra­wie­dli­wych i nie­spra­wie­dli­wych.
+++ Nowe pra­wo miło­ści roz­sa­dza sta­re sche­ma­ty, któ­re nadal nie­źle czu­ją się w ser­cu wie­lu ludzi. Odru­cho­wo poja­wia­ją­cy się sche­mat myśle­nia i dzia­ła­nia: sko­ro on tak, to ja rów­nież tak – ten sche­mat musi ustą­pić wobec oczy­wi­ste­go fak­tu, jakim jest posta­wa same­go Stwór­cy. A Stwór­ca nie spie­szy się z wyrów­na­niem rachun­ku za ludz­kie czy­ny, bo dziś jesz­cze zapa­la słoń­ce dla wszyst­kich. I my nie bądź­my poryw­czy. Umiej­my cze­kać do cza­su, któ­ry sam Bóg okre­ślił. Póki co – czyń­my, co do nas nale­ży.
ŚRODA:
2 Kor 9,6–11; Mt 6,1–6.16–18
+++ Gdy się modli­cie, nie bądź­cie jak obłud­ni­cy. Oni lubią w syna­go­gach i na rogach ulic wysta­wać i modlić się, żeby się ludziom poka­zać. Zapraw­dę powia­dam wam: otrzy­ma­li już swo­ją nagro­dę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdeb­ki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twe­go, któ­ry jest w ukry­ciu. A Ojciec twój, któ­ry widzi w ukry­ciu, odda tobie.
+++ Jeśli chce­my two­rzyć dobro, słu­żyć potrze­bu­ją­cym i poma­gać nawet nie­zna­nym, może­my to czy­nić w szla­chet­nej bez­in­te­re­sow­no­ści, gdy nie obno­si­my się ze swo­ją poboż­no­ścią, lecz w ukry­ciu wsta­wia­my za inny­mi. Praw­do­po­dob­nie sami wie­le zawdzię­cza­my modli­twie tych, któ­rych dziś nie zna­my. Kie­dyś Bóg nam to poka­że. Poka­że tak­że innym, co zawdzię­cza­ją nasze­mu dys­kret­ne­mu wsta­wien­nic­twu. Kie­dyś ujrzy­my w peł­ni dobro dziś ukry­te. I dla­te­go nie bój­my się, że dziś nikt go nie widzi.
CZWARTEK:
2 Kor 11,1–11; Mt 6,7–15
+++ Na modli­twie nie bądź­cie gada­tli­wi jak poga­nie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wie­lo­mów­stwo będą wysłu­cha­ni. Nie bądź­cie podob­ni do nich. Albo­wiem wie Ojciec wasz, cze­go wam potrze­ba, wpierw zanim Go popro­si­cie. Wy zatem tak się módl­cie: Ojcze nasz, któ­ryś jest w nie­bie: święć się imię Two­je, przyjdź kró­le­stwo Two­je, bądź wola Two­ja…
+++ Może przed kame­rą tele­wi­zyj­ną ten, kto gło­śniej i wię­cej mówi, wyda­je się mieć rację. Ale na modli­twie, przed Bogiem to nie jest moż­li­we. Boga nie da się „prze­cią­gnąć” na swo­ją stro­nę sło­wa­mi. Jezus ucząc nas modli­twy zwra­ca uwa­gę, iż na pierw­szym miej­scu nale­ży posta­wić Boga Ojca. Trze­ba ku Nie­mu wznieść swe ser­ce, zatrosz­czyć się o Jego chwa­łę i roz­wój Jego kró­le­stwa. Trze­ba stać się słu­gą Stwór­cy. Osta­tecz­nie win­no pro­wa­dzić nas pra­gnie­nie, by speł­nić Jego wolę, bo w tym jest nasze szczę­ście.
PIĄTEK:
2 Kor 11,18.21b–30; Mt 6,19–23
+++ Nie gro­madź­cie sobie skar­bów na zie­mi, gdzie mól i rdza nisz­czą i gdzie zło­dzie­je wła­mu­ją się i krad­ną. Gro­madź­cie sobie skar­by w nie­bie, gdzie ani mól, ani rdza nie nisz­czą i gdzie zło­dzie­je nie wła­mu­ją się i nie krad­ną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i ser­ce two­je.
+++ Mądry czło­wiek myśli o przy­szło­ści i dla­te­go gro­ma­dzi wszyst­ko, co koniecz­ne, by przy­szłość była uda­na. Moż­na myśleć o tym, co jutro, ale jutro wkrót­ce będzie prze­szło­ścią i co dalej? Moż­na myśleć o dal­szej przy­szło­ści: o życiu doro­słym, o awan­sie zawo­do­wym, o eme­ry­tu­rze – lecz jak­by nie patrząc, to wszyst­ko kie­dyś przej­dzie do prze­szło­ści. Jedy­nie wiecz­ność trwać będzie bez koń­ca i wszyst­ko, co tam zosta­ło zgro­ma­dzo­ne, słu­żyć nam będzie bez koń­ca. Czy nie są to skar­by naj­cen­niej­sze, naj­bar­dziej uży­tecz­ne?
SOBOTA:
2 Kor 12,1–10; Mt 6,24–34
+++ Nie troszcz­cie się więc zbyt­nio i nie mów­cie: co będzie­my jeść? co będzie­my pić? czym będzie­my się przy­odzie­wać? Bo o to wszyst­ko poga­nie zabie­ga­ją. Prze­cież Ojciec wasz nie­bie­ski wie, że tego wszyst­kie­go potrze­bu­je­cie. Sta­raj­cie się naprzód o Kró­le­stwo Boga i o Jego spra­wie­dli­wość, a to wszyst­ko będzie wam doda­ne.
+++ To nie­moż­li­we nie myśleć o pokar­mie, okry­ciu i miesz­ka­niu. A jed­nak Jezus mówi: nie troszcz­cie się zbyt­nio – to zna­czy nie dopusz­czaj­cie do sytu­acji, by tro­ska o pokarm, ubiór i dom wypeł­nia­ła wasze życie cał­ko­wi­cie, by zdo­mi­no­wa­ła myśle­nie, pra­cę, kon­tak­ty z inny­mi, zatro­ska­nie o rodzi­nę, marze­nia o przy­szło­ści… jed­nym sło­wem czu­waj­my, byśmy się nie sta­li więź­nia­mi docze­snych spraw i war­to­ści.

ks. Roman Sła­weń­ski