Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Modlitwa prośby

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej 1 czerw­ca br. w Waty­ka­nie


+++ Dro­dzy bra­cia i sio­stry,
+++ Kie­dy czy­ta­my Sta­ry Testa­ment, wyróż­nia się spo­śród innych postać Moj­że­sza, wła­śnie jako czło­wie­ka modli­twy. Moj­żesz, wiel­ki pro­rok i przy­wód­ca okre­su Wyj­ścia, wypeł­niał swo­ją rolę pośred­ni­ka mię­dzy Bogiem a Izra­elem, sta­jąc się pośród ludu rzecz­ni­kiem słów i naka­zów Boga, pro­wa­dząc go ku wol­no­ści Zie­mi Obie­ca­nej, naucza­jąc Izra­eli­tów życia w posłu­szeń­stwie i zaufa­niu do Boga w cza­sie dłu­gie­go poby­tu na pusty­ni, ale tak­że, i mogę powie­dzieć przede wszyst­kim, modli­twy. (…) Lud Izra­ela znaj­do­wał się u pod­nó­ża góry Synaj, pod­czas gdy Moj­żesz ocze­ki­wał na górze na dar tablic Pra­wa, poszcząc przez czter­dzie­ści dni i czter­dzie­ści nocy (por. Wj 24,18, Pwt 9,9). Licz­ba czter­dzie­ści ma zna­cze­nie sym­bo­licz­ne i ozna­cza całość doświad­cze­nia, pod­czas gdy post wska­zu­je, że życie pocho­dzi od Boga, to On je pod­trzy­mu­je. Fak­tycz­nie czyn­ność jedze­nia ozna­cza [pullquote]Do Pola­kó­wOj­ciec Świę­ty powie­dział:
Witam ser­decz­nie obec­nych tu Pola­ków. Kie­ru­jąc moje pozdro­wie­nie do was, zwra­cam się dzi­siaj szcze­gól­nie do mło­dych, któ­rzy w sobo­tę spo­tka­ją się na Polach Led­nic­kich. Kocha­ni! Będzie­cie dzię­ko­wać Bogu za życie i beaty­fi­ka­cję Jana Paw­ła II, któ­ry był ojcem, prze­wod­ni­kiem, kapła­nem, przy­ja­cie­lem mło­dych. Budo­wał dom na ska­le, na Chry­stu­sie! Szedł za gło­sem Ewan­ge­lii. Trwał na modli­twie i ado­ra­cji Eucha­ry­stii. Miał otwar­te ser­ce dla każ­de­go czło­wie­ka. Cier­piał z Jezu­sem. Był nie­zwy­kłym piel­grzy­mem wia­ry. Niech was inspi­ru­je mot­to spo­tka­nia: „Jan Paweł II – Liczy się świę­tość!”. Wasze­mu dąże­niu do świę­to­ści z ser­ca błogosławię.[/pullquote]przyjmowanie pokar­mu, któ­ry nas wspie­ra. Dla­te­go poszcze­nie, wyrze­cze­nie się poży­wie­nia nabie­ra w tym przy­pad­ku zna­cze­nia reli­gij­ne­go: jest spo­so­bem, aby wska­zać, że nie samym chle­bem żyje czło­wiek, lecz wszel­kim sło­wem, któ­re pocho­dzi z ust Pana (por. Pwt 8,3). (…) Kie­dy jed­nak Pan daje Moj­że­szo­wi na górze Pra­wo, u jej stóp lud je prze­kra­cza. (…). Lud zmę­czo­ny dro­gą z nie­wi­dzial­nym Bogiem, teraz, kie­dy znik­nął nawet pośred­nik, Moj­żesz, doma­ga się nama­cal­nej, doty­kal­nej obec­no­ści Pana Boga i odnaj­du­je w ciel­cu ula­nym z meta­lu przez Aaro­na, boga, któ­ry stał się dostęp­ny, dają­ce­go się ste­ro­wać, w zasię­gu czło­wie­ka. Jest to sta­ła poku­sa na dro­dze wia­ry: ucie­ka­nie od Bożej tajem­ni­cy poprzez two­rze­nie boż­ka zro­zu­mia­łe­go, odpo­wia­da­ją­ce­go naszym sche­ma­tom i naszym pro­jek­tom. (…)
+++ Moj­żesz pro­si, aby prze­ba­cza­jąc swo­je­mu ludo­wi, Pan wier­nie kon­ty­nu­ował jego dzie­je wybra­nia i zba­wie­nia. Pośred­nik nie przy­ta­cza uspra­wie­dli­wie­nia dla grze­chu swo­je­go ludu, nie wyli­cza rze­ko­mych zasług, ani ludu, ani też swo­ich, ale odwo­łu­je się do Bożej dar­mo­wo­ści: do Boga wol­ne­go, będą­ce­go cał­ko­wi­cie miło­ścią, któ­ra nigdy nie prze­sta­je poszu­ki­wać osób, któ­re się odda­li­ły, któ­ry pozo­sta­je zawsze wier­ny same­mu sobie i daje grzesz­ni­ko­wi moż­li­wość powro­tu do Nie­go i sta­nia się poprzez prze­ba­cze­nie spra­wie­dli­wym i zdol­nym do wier­no­ści. Moj­żesz pro­si Boga, aby oka­zał się więk­szy niż grzech i śmierć, a przez swo­ją modli­twę pro­wo­ku­je to Boże obja­wie­nie (…). Ojco­wie Kościo­ła widzie­li w Moj­że­szu sto­ją­cym na szczy­cie góry, roz­ma­wia­ją­ce­go sam na sam z Bogiem i wsta­wia­ją­cym się za swo­im ludem, ofia­ro­wu­ją­cym sie­bie same­go – „wymaż mnie” zapo­wiedź Chry­stu­sa, któ­ry na wyso­kim szczy­cie Krzy­ża sta­je rze­czy­wi­ście przed Bogiem, nie tyl­ko jako przy­ja­ciel, lecz jako Syn. (…) Jego wsta­wien­nic­two jest nie tyl­ko soli­dar­no­ścią, ale tak­że utoż­sa­mie­niem z nami: nie­sie nas wszyst­kich w Swo­im Cie­le. W ten spo­sób całe jego życie czło­wie­ka i Syna jest woła­niem do Boże­go ser­ca, jest prze­ba­cze­niem, ale prze­ba­cze­niem, któ­re prze­kształ­ca i odna­wia. Myślę, że musi­my prze­my­śleć tę rze­czy­wi­stość. Chry­stus sta­je przed obli­czem Boga i modli się za mnie. Jego modli­twa na Krzy­żu jest współ­cze­sna ze wszyst­ki­mi ludź­mi, współ­cze­sna ze mną: On za mnie się modli, za mnie cier­piał i utoż­sa­mił się ze mną, przyj­mu­jąc nasze cia­ło i ludz­ką duszę. Zapra­sza On nas, byśmy wkro­czy­li w tę Jego toż­sa­mość, czy­niąc sie­bie jed­nym cia­łem i jed­nym duchem z Nim, gdyż na wyso­kim szczy­cie Krzy­ża dał On nie nowe pra­wa, tabli­ce kamien­ne, ale przy­niósł same­go sie­bie, swo­je Cia­ło i Krew jako nowe przy­mie­rze. W ten spo­sób czy­ni nas swo­imi krew­ny­mi, jed­nym cia­łem z Nim, utoż­sa­mio­nych z Nim. Zachę­ca nas, aby­śmy wkro­czy­li w tę Jego toż­sa­mość, byli z Nim zjed­no­cze­ni w naszym pra­gnie­niu bycia jed­nym cia­łem i jed­nym duchem z Nim. Módl­my się do Boga, aby to utoż­sa­mie­nie nas prze­mie­nia­ło i odna­wia­ło, ponie­waż prze­ba­cze­nie jest odno­wie­niem, jest prze­kształ­ce­niem. (…)