Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 20–25 VI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rdz 12,1–9;
Mt 7,1–5

+++ Nie sądź­cie, aby­ście nie byli sądze­ni. Bo takim sądem, jakim wy sądzi­cie, i was osą­dzą; i taką mia­rą, jaką wy mie­rzy­cie, wam odmie­rzą. Cze­mu widzisz drza­zgę w oku swe­go bra­ta, a bel­ki we wła­snym oku nie dostrze­gasz? Albo jak możesz mówić swe­mu bra­tu: „Pozwól, że usu­nę drza­zgę z twe­go oka”, gdy bel­ka tkwi w two­im oku? Obłud­ni­ku, wyrzuć naj­pierw bel­kę ze swe­go oka, a wte­dy przej­rzysz…
Czy inte­lek­tu­ali­sta ma naj­więk­sze dane, by naj­le­piej z wszyst­kich opi­sać współ­cze­sny świat? Może trzeź­wy ana­li­tyk eko­no­micz­ny peł­niej rozu­mie nasze cza­sy? A może jest nim doświad­czo­ny socjo­log lub psy­cho­log? Nie. Jezus zwra­ca uwa­gę, że czło­wiek o czy­stym ser­cu, któ­ry dostę­pu­je łaski widze­nia Boga, może rów­nież naj­peł­niej ogar­nąć swym spoj­rze­niem oto­cze­nie. Im bar­dziej wyzby­wa­my się grze­chu, tym wyraź­niej pogłę­bia­my moż­li­wość rozu­mie­nia oto­cze­nia i samych sie­bie.
WTOREK:
Rdz 13,2.5–18;
Mt 7,6.12–14
+++ Wszyst­ko więc, co byście chcie­li, żeby wam ludzie czy­ni­li, i wy im czyń­cie. Albo­wiem na tym pole­ga Pra­wo i Pro­ro­cy. Wchodź­cie przez cia­sną bra­mę. Bo sze­ro­ka jest bra­ma i prze­stron­na ta dro­ga, któ­ra pro­wa­dzi do zgu­by, a wie­lu jest takich, któ­rzy przez nią wcho­dzą. Jak­że cia­sna jest bra­ma i wąska dro­ga, któ­ra pro­wa­dzi do życia, a mało jest takich, któ­rzy ją znaj­du­ją.
Nie szu­kaj­my tych, któ­rzy nam schle­bia­ją. Od nich nie nauczy­my się wie­le. Nie gro­madź­my wokół sie­bie tych, któ­rzy przy­ta­ku­ją. Bo oni tyl­ko na pozór czy­nią nasze życie przy­jem­niej­szym. Nie licz­my na ludzi, dla któ­rych naj­wyż­szą war­to­ścią jest świę­ty spo­kój. Są po pro­stu nie­bez­piecz­ni. Roz­po­znaj­my praw­dzi­wych prze­wod­ni­ków, któ­rzy otwar­cie mówią o tym, co trud­ne i nie uni­ka­ją sta­wia­nia jasnych wyma­gań. Jed­nak przede wszyst­kim sami dla sie­bie bądź­my wyma­ga­ją­cy­mi.
ŚRODA:
Rdz 15; 1–12.17–18;
Mt 7,15–20

+++ Strzeż­cie się fał­szy­wych pro­ro­ków, któ­rzy przy­cho­dzą do was w owczej skó­rze, a wewnątrz są dra­pież­ny­mi wil­ka­mi. Pozna­cie ich po ich owo­cach. Czy zbie­ra się wino­gro­na z cier­nia albo z ostu figi? Tak każ­de dobre drze­wo wyda­je dobre owo­ce, a złe drze­wo wyda­je złe owo­ce. Nie może dobre drze­wo wydać złych owo­ców ani złe drze­wo wydać dobrych owo­ców. Każ­de drze­wo, któ­re nie wyda­je dobre­go owo­cu, będzie wycię­te i w ogień wrzu­co­ne.
Niko­mu nie uda się dobrze przejść przez życie bez pie­lę­gno­wa­nia roz­trop­no­ści. Roz­trop­ny ze spo­ko­jem przyj­mie prze­stro­gę, że w owczej skó­rze mogą ukry­wać się wil­ki, ale też zauwa­ży wie­le dobra i wie­lu dobrych ludzi. Roz­trop­ność pozwa­la zacho­wać dystans, by nie ulec łatwo­wier­no­ści, ale też otwie­ra ku zaufa­niu, bez któ­re­go nie spo­sób nawią­zy­wać codzien­nych wię­zi. Roz­trop­ność potra­fi prze­bić się przez pozo­ry, bez ule­ga­nia ich fał­szy­we­mu uro­ko­wi, by umoż­li­wić podą­ża­nie za tym, co szla­chet­ne.
CZWARTEK:
Pwt 8,2–3.14b–16a;
1 Kor 10,16–17
J 6,51–58
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA
+++ Sprze­cza­li się więc mię­dzy sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać swo­je Cia­ło na poży­wie­nie?”. Rzekł do nich Jezus: „Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Jeże­li nie będzie­cie spo­ży­wać Cia­ła Syna Czło­wie­cze­go i nie będzie­cie pili Krwi Jego, nie będzie­cie mie­li życia w sobie. Kto spo­ży­wa moje Cia­ło i pije moją Krew, ma życie wiecz­ne, a Ja go wskrze­szę w dniu osta­tecz­nym”.
Cia­ło i Krew Pana – to pokarm chrze­ści­ja­ni­na, z któ­re­go rodzi się życie wiecz­ne. Eucha­ry­stia to tajem­ni­cze dzia­ła­nie nasze­go Zba­wi­cie­la, któ­ry zechciał pozo­stać pośród nas w swej męce i zmar­twych­wsta­niu. Pozo­stał na trwa­łe jako dar nie­ustan­nie się udzie­la­ją­cy. Zba­wi­ciel trwa w geście ofiar­ni­cze­go wyda­nia się dla każ­de­go, dla mnie. Spo­ży­wa­nie i ado­ra­cja. Ado­ra­cja i spo­ży­wa­nie – potrze­bu­je­my obu tych czy­nów, by trwać w miło­ści peł­nej sza­cun­ku.
PIĄTEK:
Iz 49,1–6;
Dz 13,22–26
Łk 1,57–66.80
+++ Dla Elż­bie­ty nad­szedł czas roz­wią­za­nia i uro­dzi­ła syna. Gdy jej sąsie­dzi i krew­ni usły­sze­li, że Pan oka­zał tak wiel­kie miło­sier­dzie nad nią, cie­szy­li się z nią razem. Ósme­go dnia przy­szli, aby obrze­zać dzie­cię, i chcie­li mu dać imię ojca jego, Zacha­ria­sza. Jed­nak­że mat­ka jego odpo­wie­dzia­ła: „Nie, lecz ma otrzy­mać imię Jan”.
„Jan będzie mu na imię”. Tym imie­niem nazwał przy­szłe­go pro­ro­ka Archa­nioł w jero­zo­lim­skiej świą­ty­ni. Bóg wezwał swe­go syna, by był Mu pro­ro­kiem pośród wybra­ne­go ludu. Zanim ten począł się w łonie mat­ki, Bóg snuł z nim zwią­za­ne pla­ny. Nasze imię praw­dzi­we ukry­te jest w Bogu. Bo tyl­ko On wie, kim dokład­nie win­ni­śmy być – stać się – w cią­gu nasze­go życia. Naszym zada­niem jest budo­wać wła­sne czło­wie­czeń­stwo tak, by było miej­scem, gdzie obja­wi się wiel­kość Boga.
SOBOTA:
Rdz 18,1–15;
Mt 8,5–17
+++ Gdy Jezus wszedł do Kafar­naum, zwró­cił się do Nie­go set­nik i pro­sił Go, mówiąc: „Panie, słu­ga mój leży w domu spa­ra­li­żo­wa­ny i bar­dzo cier­pi”. Rzekł mu Jezus: „Przyj­dę i uzdro­wię go”. Lecz set­nik odpo­wie­dział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tyl­ko sło­wo, a mój słu­ga odzy­ska zdro­wie. Bo i ja, choć pod­le­gam wła­dzy, mam pod sobą żoł­nie­rzy. Mówię temu: Idź, a idzie; dru­gie­mu: Chodź tu, a przy­cho­dzi…”
Oto modli­twa peł­na wia­ry, któ­ra nie szu­ka nad­zwy­czaj­no­ści. Czy set­nik nie ocze­ki­wał rze­czy nad­zwy­czaj­nych? Uzdro­wie­nie nie­ule­czal­nie cho­re­go nie było czymś zwy­czaj­nym. Zatem pra­gnął daru wiel­kie­go, nie­co­dzien­ne­go, wręcz nad­zwy­czaj­ne­go. Ale pro­sił zara­zem, by wszyst­ko sta­ło się naj­prost­szą dro­gą, bez „tru­dze­nia” Mistrza. Był prze­ko­na­ny, że rze­czy wiel­kie, nad­zwy­czaj­ne mogą sta­wać się rze­czy­wi­sto­ścią w spo­sób pro­sty. Bo Bóg nie­chęt­nie posłu­gu­je się nad­zwy­czaj­ny­mi spo­so­ba­mi, by udzie­lić nie­zwy­czaj­nych darów.

ks. Roman Sła­weń­ski