Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (15)

Poszukiwanie sensu życia

+++ Poszu­ki­wa­nie sen­su życia doko­nu­je się na trzech dro­gach.
+++ Naj­czę­ściej ludzie wędru­ją dro­gą twór­czej pra­cy. Twór­czość ma okre­ślo­ny sens. Każ­da godzi­na prze­ży­ta w spo­sób twór­czy, radu­je ser­ce tego, kto two­rzy. Odnaj­dy­wa­nie sie­bie w pra­cy twór­czej wypeł­nia ser­ce rado­ścią.
+++ Dru­ga dro­ga wie­dzie przez spo­tka­nie z war­to­ścio­wym czło­wie­kiem. Jest to dro­ga miło­ści. Tej nie ma w dzie­łach rąk naszych. W nich odnaj­du­je­my sie­bie. Jeśli jed­nak spo­tka­my kogoś, kogo praw­dzi­wie poko­cha­my, to wów­czas nasza twór­czość zamie­nia się w akt miło­ści. Odtąd bowiem nie da się two­rzyć tyl­ko dla sie­bie, wszyst­ko jest dla kogoś, kogo imien­nie zna­my. Połą­cze­nie tych dwu dróg odsła­nia znacz­nie głę­biej bogac­two sen­su życia, i jest nawet w sta­nie uka­zać bogac­two sen­su śmier­ci, ponie­sio­nej dla tego, kogo kocha­my. Ta dro­ga poszu­ki­wa­nia sen­su życia jest dziś lek­ce­wa­żo­na. Ona jed­nak jest dro­gą wpi­sa­ną w ser­ce czło­wie­ka, i wszy­scy wie­dzą, że samot­ność gasi słoń­ce na nie­bie.
+++ Kohe­let znał jed­ną i dru­gą dro­gę, nie znał trze­ciej, a jest nią odkry­cie sen­su cier­pie­nia i wszyst­kich ogra­ni­czeń, jakich czło­wiek może w życiu doświad­czyć. One rzeź­bią ser­ce czło­wie­ka. Tę dro­gę odsło­nił przed nami Jezus dobro­wol­nie wcho­dząc na Gol­go­tę. To jest dro­ga sen­su, jaki odkry­wa żela­zo spo­czy­wa­ją­ce na kowa­dle i kute mło­tem, aby z nie­go uczy­nić arcy­dzie­ło. To dobro­wol­ne spo­czy­wa­nie na kowa­dle ma swój sens ze wzglę­du na to, co się w ser­cu kry­sta­li­zu­je, bo to trwać będzie na wiecz­ność. Tej dro­gi Kohe­let jesz­cze nie znał, ona zosta­ła odsło­nię­ta dopie­ro w Ewan­ge­lii.
+++ Mądry czło­wiek winien dostrzec wszyst­kie trzy dro­gi. Winien opa­no­wać sztu­kę wędro­wa­nia dro­gą twór­czej pra­cy i dro­gą doj­rza­łej miło­ści. A jeśli się znaj­dzie na kowa­dle, to winien dobro­wol­nie na nim pozo­stać, licząc się z bole­sny­mi ude­rze­nia­mi, któ­re rzeź­bią jego ser­ce.
+++ Kohe­let zatrzy­mu­jąc się na pierw­szej dro­dze pisze:
+++ Cóż przyj­dzie pra­cu­ją­ce­mu z tru­du, jaki sobie zada­je? Przyj­rza­łem się pra­cy, jaką Bóg obar­czył ludzi, by się nią tru­dzi­li. Uczy­nił wszyst­ko pięk­nie w swo­im cza­sie, dał im nawet wyobra­że­nie o dzie­jach świa­ta, tak jed­nak, że nie poj­mie czło­wiek dzieł, jakich Bóg doko­nu­je od począt­ku aż do koń­ca (Koh 3,9–11). Odkry­cie twór­czo­ści w pra­cy jest złą­czo­ne z dostrze­że­niem Boga jako Stwór­cy i Twór­cy świa­ta. On jest arty­stą, któ­ry nie­ustan­nie two­rzy miliar­dy dzieł i każ­de z nich mówi o Nim. Mówi o Jego potę­dze, mądro­ści, pięk­nie, twór­czo­ści… Kohe­let wzy­wa do zasta­no­wie­nia się nad dzie­ła­mi Boga, ale doda­je, że jest to zawsze spo­tka­nie z tajem­ni­ca­mi, któ­rych czło­wiek nie­zdol­ny jest pojąć. Nam się wyda­je, że nauka odsła­nia praw­dę o świe­cie widzial­nym. Ona jed­nak coraz czę­ściej stwier­dza, że tyl­ko zbli­ża się do tej praw­dy, ale jej nie obej­mu­je. To wypeł­nia ser­ce szu­ka­ją­ce­go praw­dy poko­rą. Ten, kto sądzi, że zna praw­dę o świe­cie i praw­dę o sobie – żyje w wiel­kim złu­dze­niu. Zna bowiem tyl­ko mały pro­cent praw­dy o sobie jako dzie­le Boga i jesz­cze mniej­szy pro­cent praw­dy o stwa­rza­nym przez Boga świe­cie. Pycha nie chce się do tego przy­znać. Dziś jest ona groź­nym zja­wi­skiem zwłasz­cza w latach mło­dzień­czych. Mło­de poko­le­nie jest pew­ne, że wszyst­ko wie i że nie musi nic wię­cej wie­dzieć. Taką posta­wą zamy­ka usta ludziom star­szym, bo wia­do­mo, że temu czło­wie­ko­wi nic nie moż­na prze­ka­zać. On jest zamknię­ty na praw­dę i nie potrze­bu­je mądro­ści. Zosta­je jedy­nie życze­nie, aby życie go jej nauczy­ło. Będzie to przy jego cia­snym podej­ściu bar­dzo bole­sna lek­cja, a raczej cykl lek­cji mądro­ści. Ten, kto jej pra­gnie, pozna­jąc praw­dę radu­je się, a ten, kto jej nie szu­ka, doświad­cza­jąc jej, cier­pi. Pyta­nie o sens wła­sne­go życia jest klu­czem do mądro­ści.

ks. Edward Sta­niek