Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 27 VI – 2 VII 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rdz 18,16–33; Mt 8,18–22
+++ Gdy Jezus zoba­czył tłum doko­ła sie­bie, kazał odpły­nąć na dru­gą stro­nę. Wtem przy­stą­pił pewien uczo­ny w Piśmie i rzekł do Nie­go: „Nauczy­cie­lu, pój­dę za Tobą, dokąd­kol­wiek się udasz”. Jezus mu odpo­wie­dział: „Lisy mają nory i pta­ki powietrz­ne gniaz­da, lecz Syn Czło­wie­czy nie ma miej­sca, gdzie by gło­wę mógł wes­przeć”. Ktoś inny spo­śród uczniów rzekł do Nie­go: „Panie, pozwól mi naj­pierw pójść i pogrze­bać moje­go ojca”. Lecz Jezus mu odpo­wie­dział: „Pójdź za Mną, a zostaw umar­łym grze­ba­nie ich umar­łych”.
+++ Jezus, pro­szą­ce­mu o przy­ję­cie w poczet uczniów uka­zu­je cze­ka­ją­cy go trud. Nie by go znie­chę­cić, lecz by uka­zać sytu­ację bez upięk­sza­ją­ce­go maki­ja­żu. Z kolei od ucznia, któ­ry pra­gnie powró­cić do zale­głych spraw, doma­ga się, by szedł bez ocią­ga­nia. Cały czło­wiek jest wezwa­ny i cały czło­wiek winien odpo­wie­dzieć. Cały czło­wiek to myśli, sło­wa i czy­ny. To zawie­ra tak­że każ­dą chwi­lę jego życia i wszel­ką aktyw­ność. Cały czło­wiek w dro­dze za Jezu­sem. To nasz pro­gram.
WTOREK:
Rdz 19,15–29; Mt 8,23–27
+++ Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego ucznio­wie. Nagle zerwa­ła się gwał­tow­na burza na jezio­rze, tak że fale zale­wa­ły łódź; On zaś spał. Wte­dy przy­stą­pi­li do Nie­go i obu­dzi­li Go, mówiąc: „Panie, ratuj, ginie­my!”. A On im rzekł: „Cze­mu bojaź­li­wi jeste­ście, małej wia­ry?”. Potem wstał, roz­ka­zał wichrom i jezio­ru, i nasta­ła głę­bo­ka cisza.
+++ Gdy ude­rza­ją fale, gdy sma­ga­ją nie­prze­wi­dy­wal­ne podmu­chy wia­tru, gdy ser­ce ogar­nia dokucz­li­we poczu­cie bra­ku bez­pie­czeń­stwa, czło­wiek sta­je się bojaź­li­wy. Zaczy­na rozu­mieć, że jest kimś maleń­kim, że nie ma więk­sze­go wpły­wu na oto­cze­nie. Bez­rad­nym wzro­kiem szu­ka pomo­cy. A Jezus wska­zu­je jed­no roz­wią­za­nie: kotwi­cą, któ­ra zapew­nia sta­bil­ność jest wia­ra. Czło­wiek utwier­dzo­ny wia­rą sta­je się moc­ny niczym ska­ła zdol­na sta­wić czo­ło każ­de­mu ude­rze­niu wichru. Czy w tru­dzie dzi­siej­sze­go dnia poczu­łem, że wia­ra jest moją osto­ją?
ŚRODA:
Dz 12,1–11; 2 Tm 4,6–9.17–18
Mt 16,13–19
+++ Jezus zapy­tał ich: „A wy za kogo Mnie uwa­ża­cie?”. Odpo­wie­dział Szy­mon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywe­go”. Na to Jezus mu rzekł: „Bło­go­sła­wio­ny jesteś, Szy­mo­nie, synu Jony… Otóż i Ja tobie powia­dam: Ty jesteś Piotr – Opo­ka, i na tej opo­ce zbu­du­ję mój Kościół, a bra­my pie­kiel­ne go nie prze­mo­gą. I tobie dam klu­cze kró­le­stwa nie­bie­skie­go…”.
+++ Szy­mo­nie, jak­że jesteś szczę­śli­wy, że Pan dał ci łaskę roz­po­zna­nia swe­go Syna. Tylu patrzy­ło i słu­cha­ło, i dozna­ło uzdro­wie­nia, tylu kro­czy­ło przez dłuż­szy czas za Jezu­sem, a gdy padło zasad­ni­cze pyta­nie, tyl­ko ty jeden mia­łeś tyle odwa­gi i wia­ry, by odpo­wie­dzieć: „Tyś jest Syn Boga…”. Dzi­siaj Piotr w imie­niu wszyst­kich uczniów Chry­stu­sa nie prze­sta­je wyzna­wać wobec świa­ta praw­dy o Jezu­sie. Jego posłu­ga w tym się zawie­ra, by nikt nie znie­kształ­cił praw­dy o Jezu­sie. Piotr jest łaską dla nas.
CZWARTEK:
Rdz 22,1–19; Mt 9,1–8
+++ Jezus wsiadł do łodzi, prze­pra­wił się z powro­tem i przy­szedł do swe­go mia­sta. I oto przy­nie­śli Mu para­li­ty­ka, leżą­ce­go na łożu. Jezus widząc ich wia­rę, rzekł do para­li­ty­ka: „Ufaj, synu, odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy”. Na to pomy­śle­li sobie nie­któ­rzy z uczo­nych w Piśmie: „On bluź­ni”. A Jezus, zna­jąc ich myśli, rzekł: „Dla­cze­go złe myśli nur­tu­ją w waszych ser­cach?”.
+++ Jezus wsia­da­ją­cy do łodzi to obraz wska­zu­ją­cy, że Pan pra­gnie wstą­pić w nasze czło­wie­czeń­stwo i prze­nik­nąć swą obec­no­ścią nasze­go ducha. Przy­cho­dzi do swe­go mia­sta, bo prze­cież nasze życie jest jak ogrom­ne mia­sto, peł­ne ulic, pla­ców, miejsc przej­rzy­stych i ciem­nych. Obok bez­piecz­nych prze­strze­ni, poja­wia­ją się też nie­ja­sne zaka­mar­ki. Ale to jest Jego mia­sto. Jeste­śmy Jego mia­stem – nie sta­wiaj­my opo­ru, gdy zechce je porząd­ko­wać według swe­go zamy­słu.
PIĄTEK:
Pwt 7,6–11; 1 J 4,7–16; Mt 11,25–30
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA
+++ Wysła­wiam Cię, Ojcze, Panie nie­ba i zie­mi, że zakry­łeś te rze­czy przed mądry­mi i roz­trop­ny­mi, a obja­wi­łeś je pro­stacz­kom… Przyjdź­cie do Mnie wszy­scy, któ­rzy utru­dze­ni i obcią­że­ni jeste­ście, a Ja was pokrze­pię. Weź­cie moje jarz­mo na sie­bie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokor­ny ser­cem, a znaj­dzie­cie uko­je­nie dla dusz waszych. Albo­wiem jarz­mo moje jest słod­kie, a moje brze­mię lek­kie.
+++ Uczmy się od Pana. Czy może być bar­dziej czy­tel­na wska­zów­ka, nad to bez­po­śred­nie wska­za­nie Zba­wi­cie­la? On jest prze­wod­ni­kiem, nauczy­cie­lem. Trze­ba słu­chać, patrzeć i… nie wol­no na tym zakoń­czyć. Kolej­ny krok to naśla­do­wa­nie. Tak, jest dzieł­ko „O naśla­do­wa­niu Chry­stu­sa” – prze­wod­nik dla pra­gną­cych pogłę­bić swą zaży­łość z Chry­stu­sem. Dzieł­ko jest. Lecz jak się uczy­my naśla­do­wać Chry­stu­sa? Jaki kon­kret­ny wysi­łek pod­ją­łem dziś, by podą­żyć śla­dem swe­go Pana?
SOBOTA:
Iz 61,9–11; Łk 2,41–51
Wspo­mnie­nie Nie­po­ka­la­ne­go Ser­ca NMP
+++ Rodzi­ce Jezu­sa cho­dzi­li co roku do Jero­zo­li­my na Świę­to Pas­chy. Gdy miał On lat dwa­na­ście, uda­li się tam zwy­cza­jem świą­tecz­nym. Kie­dy wra­ca­li po skoń­czo­nych uro­czy­sto­ściach, został Jezus w Jero­zo­li­mie, a tego nie zauwa­ży­li Jego Rodzi­ce. Przy­pusz­cza­jąc, że jest w towa­rzy­stwie pąt­ni­ków, uszli dzień dro­gi i szu­ka­li Go wśród krew­nych i zna­jo­mych. Gdy Go nie zna­leź­li, wró­ci­li do Jero­zo­li­my szu­ka­jąc Go. Ser­ce Mat­ki to ser­ce szu­ka­ją­ce. Na pew­no nie wła­snej korzy­ści.
+++ Ser­ce Mat­ki szu­ka dla­te­go, że zatro­ska­ne jest o dobro dziec­ka. Ser­ce Maryi Nie­po­ka­la­nej obej­mu­je każ­de­go ucznia Chry­stu­so­we­go, bo w swej miło­ści jest tak czy­ste i pięk­ne, że nie powstrzy­mu­je go przed kolej­nym kro­kiem w kie­run­ku dziec­ka, któ­re potrze­bu­je pomo­cy. Spójrz­my na Ser­ce Maryi – oto ser­ce szu­ka­ją­ce nas, pra­gną­ce naszej obec­no­ści i naszej pomyśl­no­ści. Ser­ce podą­ża­ją­ce tam, gdzie­śmy się zagu­bi­li.

ks. Roman Sła­weń­ski