Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Modlitwa drogą do nawrócenia

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej 15 czerw­ca br. w Waty­ka­nie

[pul­lqu­ote]Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział: Czer­wiec to mie­siąc poświę­co­ny Naj­święt­sze­mu Ser­cu Pana Jezu­sa. W wie­lu kościo­ła­chi wspól­no­tach odpra­wia­ne są nabo­żeń­stwa czerw­co­we. Zachę­cam was do zacho­wa­nia­tej pięk­nej tra­dy­cji. Niech Ser­ce Boże uczy­ni nasze ser­ca według Ser­ca swego.[/pullquote]W dzie­jach reli­gij­nych sta­ro­żyt­ne­go Izra­ela wiel­kie zna­cze­nie mie­li pro­ro­cy, ich naucza­nie i prze­po­wia­da­nie. Spo­śród nich wyróż­nia się postać Elia­sza, powo­ła­ne­go przez Boga, aby dopro­wa­dzić lud do nawró­ce­nia. (…) W Izra­elu doszło do otwar­te­go syn­kre­ty­zmu. Obok Pana lud czcił Baala: boż­ka, doda­ją­ce­go otu­chy (…) Lud utrzy­my­wał wpraw­dzie, że idzie za Panem, Bogiem nie­wi­dzial­nym i tajem­ni­czym, szu­kał jed­nak bez­pie­czeń­stwa tak­że w bogu zro­zu­mia­łym i prze­wi­dy­wal­nym, od któ­re­go, jak sądził, w zamian za ofia­ry mógł­by uzy­skać płod­ność i dobro­byt. Izra­el ule­gał cza­ro­wi bał­wo­chwal­stwa, sta­łej poku­sie czło­wie­ka wie­rzą­ce­go, łudzą­ce­go się, że może „słu­żyć dwóm panom” (por. Mt 6,24, Łk 16,13), i uprasz­czać dro­gi nie­do­stęp­ne dla wia­ry we Wszech­moc­ne­go, pokła­da­jąc swą ufność tak­że w bogu bez­sil­nym, uczy­nio­nym przez ludzi. (…) Pro­rok, zwia­stun Bożej miło­ści, nie pozo­sta­wia swo­je­go ludu same­go przed tym wybo­rem, ale mu poma­ga, wska­zu­jąc znak, któ­ry ujaw­ni praw­dę: zarów­no on, jak i pro­ro­cy Baala przy­go­tu­ją ofia­rę i będą się modlić, a praw­dzi­wy Bóg się obja­wi, odpo­wia­da­jąc ogniem, któ­ry pochło­nie ofia­rę. W ten spo­sób roz­po­czy­na się kon­fron­ta­cja mię­dzy pro­ro­kiem Elia­szem a zwo­len­ni­ka­mi Baala, któ­ra roz­gry­wa się w isto­cie mię­dzy Panem Izra­ela, Bogiem zba­wie­nia i życia, a nie­mym i pustym boż­kiem, któ­ry nic nie może uczy­nić, ani dobra, ani zła (…) Pro­ro­cy Baala krzy­czą, pobu­dza­ją się, tań­czą ska­cząc, wpro­wa­dza­ją się w stan unie­sie­nia, kale­cząc swe cia­ła „mie­cza­mi oraz oszcze­pa­mi, aż się pokrwa­wi­li” (1 Krl 18,28). Odwo­łu­ją się do samych sie­bie, aby zmu­sić swe­go boż­ka do odpo­wie­dzi, ufa­jąc wła­snym zdol­no­ściom, aby spo­wo­do­wać jego odpo­wiedź. W ten spo­sób ujaw­nia się oszu­kań­cza natu­ra boż­ka: jest on wymy­ślo­ny przez czło­wie­ka jako coś, czym moż­na dys­po­no­wać i zarzą­dzać wła­sny­mi siła­mi, do któ­re­go moż­na mieć dostęp, począw­szy od same­go sie­bie i swo­jej siły życio­wej. Tym­cza­sem kult boż­ka, zamiast otwie­rać ludz­kie ser­ce na Odmien­ność, na rela­cję wyzwa­la­ją­cą, któ­ra pozwa­la wyjść z cia­snej prze­strze­ni wła­sne­go ego­izmu, aby dotrzeć do wymia­rów miło­ści i wza­jem­ne­go daru, zamy­ka oso­bę w wyklu­cza­ją­cym i roz­pacz­li­wym krę­gu poszu­ki­wa­nia sie­bie. Oszu­stwo pole­ga na tym, że czcząc boż­ka, czło­wiek czu­je się zmu­szo­ny do skraj­nych dzia­łań w złud­nej pró­bie pod­po­rząd­ko­wa­nia go wła­snej woli. (…) Cał­ko­wi­cie inną posta­wę modli­twy zaj­mu­je nato­miast Eliasz. Pro­si lud, aby zbli­żył się, włą­cza­jąc go w ten spo­sób w swo­je dzia­ła­nie i swo­ją modli­twę. (…) Lud, za któ­ry modli się Eliasz, jest posta­wio­ny w obli­czu wła­snej praw­dy, a pro­rok pro­si, aby oka­za­ła się tak­że praw­da Pana i aby On zain­ter­we­nio­wał w celu nawró­ce­nia Izra­ela, odwo­dząc go od oszu­stwa bał­wo­chwal­stwa i dopro­wa­dza­jąc go w ten spo­sób do zba­wie­nia. Pro­si, aby lud wresz­cie wie­dział, w peł­ni poznał, kim jest napraw­dę jego Bóg, żeby doko­nał decy­du­ją­ce­go wybo­ru, by pójść wyłącz­nie za Nim – praw­dzi­wym Bogiem. (…) Ogień, ten ele­ment zara­zem nie­zbęd­ny i strasz­li­wy, zwią­za­ny z obja­wie­niem się Boga w gore­ją­cym krze­wie i na Syna­ju, słu­ży obec­nie wska­za­niu na miłość Boga, któ­ry odpo­wia­da na modli­twę i któ­ry obja­wia się swo­je­mu ludo­wi. Baal, bóg nie­my i bez­sil­ny, nie odpo­wie­dział na wezwa­nia swo­ich pro­ro­ków; Pan nato­miast odpo­wia­da, i to w spo­sób nie­omyl­ny, nie tyl­ko spa­la­jąc ofia­rę, ale tak­że osu­sza­jąc całą wodę wyla­ną wokół ołta­rza. Izra­el nie może już mieć wąt­pli­wo­ści; Boże Miło­sier­dzie wyszło naprze­ciw jego sła­bo­ści, jego wąt­pli­wo­ściom, jego bra­ko­wi wia­ry. (…) Co jest aktu­al­ne­go w tej histo­rii? Przede wszyst­kim cho­dzi o prio­ry­tet pierw­sze­go przy­ka­za­nia: wiel­bić tyl­ko Boga. Tam, gdzie zni­ka Bóg, czło­wiek popa­da w nie­wo­lę bał­wo­chwal­stwa, jak to poka­za­ły w naszych cza­sach reżi­my tota­li­tar­ne i jak to poka­zu­ją tak­że róż­ne for­my nihi­li­zmu, któ­re uza­leż­nia­ją czło­wie­ka od boż­ków i bał­wo­chwal­stwa; znie­wa­la­ją go. Po dru­gie – pierw­szo­pla­no­wym celem modli­twy jest nawró­ce­nie: ogień Boży, któ­ry prze­mie­nia nasze ser­ca oraz uzdal­nia nas do widze­nia Boga i w ten spo­sób do życia zgod­nie z Bogiem i do życia dla innych. I po trze­cie – (…) widzi­my tu praw­dzi­wy ogień Boży: miłość, któ­ra pro­wa­dzi Pana na Krzyż, aż do cał­ko­wi­te­go daru z sie­bie. (…)