Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Przynoście owoc miłości

Frag­men­ty homi­lii Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­nej 29 czerw­ca 2011 r.w uro­czy­stość świę­tych Apo­sto­łów Pio­tra i Paw­ła (60. rocz­ni­ca świę­ceń kapłań­skich Papie­ża), pod­czas Mszy św. cele­bro­wa­nej w bazy­li­ce św. Pio­tra w Rzy­mie

Dro­dzy bra­cia i sio­stry, Już was nie nazy­wam słu­ga­mi, ale przy­ja­ciół­mi (J 15,15). Nie jeste­ście już słu­ga­mi, ale przy­ja­ciół­mi: w sło­wach tych zawar­ty jest cały pro­gram życia kapłań­skie­go. (…) Przy­jaźń to wspól­no­ta myśli i woli. Pan mówi nam to samo z wiel­kim naci­skiem: Znam owce moje, a moje Mnie zna­ją (J 10,14). (…) On zna mnie po imie­niu. (…) A czy ja Go znam? Przy­jaźń, któ­rą mnie obda­rza może jedy­nie ozna­czać, abym tak­że ja nie­ustan­nie sta­rał się Go lepiej poznać; żebym ja, w Piśmie Świę­tym, sakra­men­tach, spo­tka­niu na modli­twie, we wspól­no­cie świę­tych, w ludziach, któ­rzy do mnie przy­cho­dzą i któ­rych On mi posy­ła, sta­rał się pozna­wać zawsze bar­dziej Jego same­go. Przy­jaźń to nie tyl­ko wie­dza, to przede wszyst­kim wspól­no­ta woli. (…) W przy­jaź­ni moja wola wzra­sta­jąc jed­no­czy się z Jego wolą, Jego wola sta­je się moją i wła­śnie w ten spo­sób sta­ję się napraw­dę sobą. Oprócz wspól­no­ty myśli i woli Pan wspo­mi­na o trze­cim, nowym ele­men­cie: Daje On swo­je życie za nas (por. J 15,13; 10,15). (…) Sło­wo Jezu­sa o przy­jaź­ni jest umiesz­czo­ne w kon­tek­ście mowy o win­nym krze­wie. (…) Prze­zna­czy­łem was na to, aby­ście szli i owoc przy­no­si­li, i by owoc wasz trwał (J 15,16). Pierw­sze zada­nie powie­rzo­ne uczniom – przy­ja­cio­łom – to wyru­sze­nie w dro­gę, wyj­ście z samych sie­bie i pój­ście do innych. (…) Idź­cie i nauczaj­cie wszyst­kie naro­dy… (por. Mt 28,19 n). Pan zachę­ca nas do prze­kra­cza­nia gra­nic nasze­go śro­do­wi­ska, do nie­sie­nia Ewan­ge­lii w świat innych, aby prze­ni­ka­ła wszyst­ko i aby w ten spo­sób świat otwo­rzył się na Kró­le­stwo Boże. Może nam to przy­po­mnieć, że sam Bóg wyszedł od sie­bie, porzu­cił swo­ją chwa­łę, aby nas szu­kać, aby nam przy­nieść swo­je świa­tło i miłość. Chce­my prze­zwy­cię­ża­jąc leni­stwo pozo­sta­wa­nia we wła­snym krę­gu podą­żać za Bogiem, któ­ry wyru­sza w dro­gę, aby On sam mógł wkra­czać w świat. Następ­nie, po sło­wie doty­czą­cym wyru­sze­nia w dro­gę Jezus kon­ty­nu­uje: przy­no­ście owoc, owoc któ­ry będzie trwał! (…) Owo­cem wino­ro­śli jest wino­gro­no, z któ­re­go póź­niej wyra­bia się wino. (…) Aby mogło doj­rzeć dobre wino­gro­no potrzeb­ne jest słoń­ce, ale rów­nież deszcz, dzień i noc. Aby doj­rza­ło szla­chet­ne wino koniecz­ne jest wyci­ska­nie, potrzeb­na jest cier­pli­wość fer­men­ta­cji, sta­ran­na tro­ska słu­żą­ca pro­ce­som doj­rze­wa­nia. (…) Czyż nie jest to już obraz życia ludz­kie­go, a w spo­sób bar­dzo szcze­gól­ny nasze­go życia jako kapła­nów? Potrze­bu­je­my słoń­ca i desz­czu, spo­ko­ju i trud­no­ści, faz oczysz­cza­nia i prób, a tak­że rado­snej dro­gi z Ewan­ge­lią. (…) Jakie­go rodza­ju owo­cu ocze­ku­je od nas Pan? Wino jest obra­zem miło­ści: to ten praw­dzi­wy owoc, któ­ry pozo­sta­je, ten, któ­re­go chce od nas Bóg. (…) W Sta­rym Testa­men­cie wino, któ­re­go się ocze­ku­je z gron wyso­kiej kla­sy jest nade wszyst­ko obra­zem spra­wie­dli­wo­ści, któ­ra się roz­wi­ja w życiu zgod­nie z Bożym pra­wem! (…) Auten­tycz­na zawar­tość Pra­wa, jego sum­ma to miłość Boga i bliź­nie­go. Jed­nak­że ta podwój­na miłość nie jest czymś słod­kim. Nosi w sobie brze­mię cier­pli­wo­ści, poko­ry, doj­rze­wa­nia w kształ­to­wa­niu i upo­dab­nia­niu naszej woli z wolą Bożą, z wolą Jezu­sa Chry­stu­sa, Przy­ja­cie­la. Tyl­ko w ten spo­sób, kie­dy całe nasze ist­nie­nie sta­je się praw­dzi­wym i pra­wi­dło­wym, tak­że miłość jest praw­dzi­wa, tyl­ko w ten spo­sób jest ona doj­rza­łym owo­cem. Jej wewnętrz­ny wymóg – wier­ność Chry­stu­so­wi i Jego Kościo­ło­wi, musi być reali­zo­wa­na zawsze, tak­że w cier­pie­niu. Wła­śnie w ten spo­sób wzra­sta praw­dzi­wa radość. Napraw­dę isto­ta miło­ści, praw­dzi­wy owoc odpo­wia­da sło­wu wyru­szyć w dro­gę, iść: miłość ozna­cza powie­rzyć się, dać sie­bie; nosi w sobie znak krzy­ża. W tym kon­tek­ście, Grze­gorz Wiel­ki powie­dział kie­dyś: Jeśli zmier­za­cie ku Bogu, uwa­żaj­cie, aby nie osią­gnąć Go samot­nie (patrz Ev H 1,6,6: PL 76, 1097n) – sło­wo, któ­re dla nas jako kapła­nów musi być wewnętrz­nie obec­ne każ­de­go dnia.