Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Zagrożenia

Czyny poważnie niemoralne”

Jeśli wszy­scy wier­ni mają obo­wią­zek prze­ciw­sta­wie­nia się zale­ga­li­zo­wa­niu praw­ne­mu związ­ków homo­sek­su­al­nych, to poli­ty­cy kato­lic­cy zobo­wią­za­ni są do tego w spo­sób szcze­gól­ny, na płasz­czyź­nie im wła­ści­wej. Wobec pro­jek­tów ustaw sprzy­ja­ją­cych związ­kom homo­sek­su­al­nym, trze­ba mieć na uwa­dze nastę­pu­ją­ce wska­za­nia etycz­ne. W przy­pad­ku gdy po raz pierw­szy zosta­je przed­ło­żo­ny Zgro­ma­dze­niu usta­wo­daw­cze­mu pro­jekt pra­wa przy­chyl­ny zale­ga­li­zo­wa­niu związ­ków homo­sek­su­al­nych, par­la­men­ta­rzy­sta kato­lic­ki ma obo­wią­zek moral­ny wyra­zić jasno i publicz­nie swój sprze­ciw i gło­so­wać prze­ciw pro­jek­to­wi usta­wy. Odda­nie gło­su na rzecz tek­stu usta­wy tak szko­dli­wej dla dobra wspól­ne­go spo­łecz­no­ści, jest czy­nem poważ­nie nie­mo­ral­nym” – czy­ta­my w „Uwa­gach doty­czą­cych pro­jek­tów lega­li­za­cji związ­ków mię­dzy oso­ba­mi tej samej płci” Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry pod­pi­sa­nych przez jej pre­fek­ta ks. kard. Józe­fa Rat­zin­ge­ra 3 czerw­ca 2003 roku.
Sło­wa powyż­sze nale­ży przy­po­mnieć – uzna­ją­ce­mu się za kato­li­ka – Donal­do­wi Tusko­wi, któ­ry przed kil­ku tygo­dnia­mi powie­dział, iż „zbli­ża­my się do momen­tu, kie­dy związ­ki part­ner­skie były­by do zaak­cep­to­wa­nia przez więk­szość w przy­szłym Sej­mie, jak i przez Pola­ków”. Jed­no­cze­śnie wyja­śnił, iż „jeże­li cho­dzi o związ­ki part­ner­skie, ja jestem goto­wy do dys­ku­sji w tej kwe­stii. Nie chciał­bym, żeby ona była taką wrzut­ką wybor­czą ze stro­ny nie­któ­rych. Chy­ba nie będzie pie­kła, jeże­li damy sobie kil­ka mie­się­cy cza­su, aby te kwe­stie spo­koj­nie i pre­cy­zyj­nie ure­gu­lo­wać. Dzi­siaj w Sej­mie mamy oko­ło 200 ustaw, któ­re już cze­ka­ją na gło­so­wa­nie, a mamy kil­ka posie­dzeń do koń­ca tej kaden­cji”. Odniósł się w tych sło­wach do pro­jek­tu SLD, w któ­rym zale­ga­li­zo­wa­ne były­by związ­ki part­ner­skie przez oso­by tej samej płci.
„Jako jedenz pierw­szych pro­jek­tów”
Tusk stwier­dził, iż „Ponie­waż wie­my, że raczej nie zdą­ży­my do koń­ca kaden­cji, więc daj­my sobie spo­koj­nie czas. Może­my zro­bić takie poro­zu­mie­nie mię­dzy ugru­po­wa­nia­mi, co do któ­rych moż­na sądzić, że znaj­dą się w przy­szłym par­la­men­cie. Moż­na to wziąć na tape­tę jako jeden z pierw­szych pro­jek­tów w przy­szłej kaden­cji. Uwa­żam, że tak będzie uczci­wie”. Tym samym pre­mier Donald Tusk wyra­ził fak­tycz­nie zgo­dę na lega­li­za­cję „związ­ków part­ner­skich”, ale po wybo­rach. Nie jest to odosob­nio­na wypo­wiedź kokie­tu­ją­ca post­ko­mu­ni­stycz­ną lewi­cę – pobie­ra­ją­cą nauki u naj­bar­dziej anty­ka­to­lic­kie­go poli­ty­ka Euro­py czy­li pre­mie­ra Hisz­pa­nii – ale coraz wyraź­niej­sza i kon­se­kwent­nie pro­wa­dzo­na poli­ty­ka Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej. Zbie­gła się ona z pod­pi­sem amba­sa­do­ra RP na Sło­wa­cji Andrze­ja Kraw­czy­ka pod listem osób popie­ra­ją­cych zor­ga­ni­zo­wa­nie w Bra­ty­sła­wie para­dy homo­sek­su­ali­stów. Sło­wa­cja, jeden z ostat­nich, kato­lic­kich kra­jów Euro­py, bro­nią­cych się przed zale­wem dewia­cji, sta­ła się obiek­tem mię­dzy­na­ro­do­wej pre­sji. Wziął w niej udział rów­nież pol­ski dyplo­ma­ta. Jak napi­sał jeden ze sło­wac­kich poli­ty­ków Vla­di­mir Pal­ko: „Nie­ogra­ni­czo­ne wspar­cie udzie­lo­ne dzia­ła­czom homo­sek­su­al­nym w Bra­ty­sła­wie stoi w ostrej sprzecz­no­ści z tym, co za życia robił i myślał wiel­ki papież Jan Paweł II, z któ­re­go beaty­fi­ka­cji cie­szy­li­śmy się jesz­cze mie­siąc temu. Kie­dyś Pol­ska i Sło­wa­cja wspól­nie bro­ni­ły naszych tra­dy­cji kul­tu­ro­wych, przed pre­sją ze stro­ny kra­jów UE. A dziś wraz z nimi wywie­ra­cie taką pre­sję na Sło­wa­cję”. Pre­sję, któ­rą – wspie­ra szef MSZ Rado­sław Sikor­ski. Stwier­dził on wprost: „Jestem za usank­cjo­no­wa­niem związ­ków part­ner­skich”.
Od war­to­ści­do anty­war­to­ści
We frag­men­cie „Fun­da­ment war­to­ści” Dekla­ra­cji Ide­owej Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej przy­ję­tej przez Klub Posel­ski tej par­tii 21 grud­nia 2001 roku czy­ta­my: „Fun­da­men­tem cywi­li­za­cji Zacho­du jest Deka­log. Wie­rzy­my wspól­nie w trwa­łą war­tość norm w nim zawar­tych. Nie chce­my, by Pań­stwo przy­pi­sy­wa­ło sobie rolę straż­ni­ka Deka­lo­gu. Ale Pań­stwo nie może pozwa­lać, by jed­ni łamiąc zawar­te w nim zasa­dy – pozba­wia­li w ten spo­sób god­no­ści i praw innych, albo depra­wo­wa­li tych, któ­rzy nie doj­rze­li jesz­cze do peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści za swo­je życie. Dla­te­go zada­niem Pań­stwa jest roz­trop­ne wspie­ra­nie rodzi­ny i tra­dy­cyj­nych norm oby­cza­jo­wych, słu­żą­cych jej trwa­ło­ści i roz­wo­jo­wi. Dla­te­go pra­wo win­no ochra­niać życie ludz­kie, tak jak czy­ni to obo­wią­zu­ją­ce dziś w Pol­sce usta­wo­daw­stwo, zaka­zu­jąc rów­nież euta­na­zji i ogra­ni­cza­jąc bada­nia gene­tycz­ne. Zada­niem poli­ty­ki jest cią­głe wyty­cza­nie gra­nic, któ­rych prze­kro­cze­nie przez czło­wie­ka lub gru­pę ludzi wysta­wia całą wspól­no­tę na nie­bez­pie­czeń­stwo”. Tak przed dzie­się­ciu laty Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska kre­śli­ła swe „ide­owe zasa­dy”. W prak­ty­ce jej rzą­dy oraz ostat­nie dzia­ła­nia dowo­dzą, iż nie tyl­ko cał­ko­wi­cie od nich ode­szła, ale swą poli­ty­ką przy­czy­nia się do ich destruk­cji. W efek­cie, prak­ty­ku­ją­cy kato­lik, wier­ny naucza­niu Kościo­ła, nie może dzi­siaj wspie­rać tej par­tii, któ­ra coraz wyraź­niej odsła­nia swe obli­cze otwie­ra­jąc się na śro­do­wi­ska lewac­ko-lewi­co­wo-post­ko­mu­ni­stycz­ne, ruj­nu­ją­ce fun­da­men­ty zachod­niej cywi­li­za­cji opar­tej na Deka­lo­gu.
„Bar­dzo groź­ne­dla przy­szło­ści­ludz­kiej rodzi­ny…”
Ich głów­nym celem sta­ła się rodzi­na oraz Kościół kato­lic­ki. Rzą­dzą­ca Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska, ostat­ni­mi swy­mi decy­zja­mi, wpi­su­je się w tę stra­te­gię. To głów­nie jej gło­sa­mi – oraz SLD – przy sprze­ci­wie Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści – posło­wie uzna­li, że oso­bom o orien­ta­cji homo­sek­su­al­nej nie moż­na zabro­nić pro­wa­dze­nia rodzin­ne­go domu dziec­ka i two­rze­nia rodzi­ny zastęp­czej. Pod koniec maja Senat RP przy­jął popraw­kę zgło­szo­ną przez Pio­tra Kale­tę (PiS), któ­ra unie­moż­li­wia oso­bom homo­sek­su­al­nym pro­wa­dze­nie rodzin­nych domów dziec­ka i rodzi­ny zastęp­czej. Popar­ło ją 39 sena­to­rów, a 37 było prze­ciw­nych. 10 czerw­ca odrzu­cił ją sejm (231 – za, 170 – prze­ciw, 11 – wstrzy­ma­ło się). Posło­wie nie prze­ję­li się psy­cho­lo­gicz­ny­mi skut­ka­mi takie­go eks­pe­ry­men­tu na dzie­ciach wycho­wa­nych przez homo­sek­su­ali­stów. Nie chcie­li dostrzec, iż to ele­ment „tak­ty­ki sala­mi” sto­so­wa­nej przez te śro­do­wi­ska, krok po kro­ku zmie­rza­ją­cych do swych celów. Par­la­ment gło­so­wał w cza­sie, gdy pre­mier Tusk „odkła­dał” decy­zję o „związ­kach part­ner­skich” na czas po wybo­rach. Jed­no­cze­śnie roz­po­czął się na listy PO trans­fer poli­ty­ków lewi­cy, popie­ra­ją­cych abor­cję oraz „związ­ki part­ner­skie”. Bar­tosz Arku­ło­wicz, nowy naby­tek Plat­for­my w rzą­dzie, powie­dział wprost, iż „część kole­gów z Plat­for­my” ma bar­dzo podob­ne zda­nie w spra­wie związ­ków part­ner­skich jak on. Tym­cza­sem, jak czy­ta­my w „Kate­chi­zmie Kościo­ła Kato­lic­kie­go”, akty homo­sek­su­al­ne – „W żad­nym wypad­ku nie będą mogły zostać zaapro­bo­wa­ne”. nato­miast „męż­czy­zna i kobie­ta połą­cze­ni mał­żeń­stwem two­rzą ze swy­mi dzieć­mi rodzi­nę”. Tak też defi­niu­je rodzi­nę Kon­sty­tu­cja Rze­czy­po­spo­li­tej: „Mał­żeń­stwo to zwią­zek kobie­ty i męż­czy­zny, rodzi­na i macie­rzyń­stwo znaj­du­ją się pod opie­ką Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej”. Powyż­sze decy­zje zapa­dły w kil­ka tygo­dni po beaty­fi­ka­cji Jana Paw­ła II, nie­stru­dzo­ne­go obroń­cy życia i rodzi­ny. Tyle razy wzy­wał do obro­ny cywi­li­za­cji życia. „Męż­czy­zna i kobie­ta two­rzą ze sobą wspól­no­tę całe­go życia, skie­ro­wa­ną ze swej natu­ry do dobra mał­żon­ków oraz do zro­dze­nia i wycho­wa­nia potom­stwa. Tyl­ko taki zwią­zek może być uzna­ny i potwier­dzo­ny spo­łecz­nie jako mał­żeń­stwo. Nie mogą być uzna­ne spo­łecz­nie jako mał­żeń­stwo inne związ­ki mię­dzy­ludz­kie, któ­re tym warun­kom nie odpo­wia­da­ją, choć dzi­siaj ist­nie­ją takie ten­den­cje,  bar­dzo groź­ne dla przy­szło­ści ludz­kiej rodzi­ny i spo­łe­czeństw” – pisał Jan Paweł II w „Liście do rodzin”.
Kato­lik ma obo­wią­zek wyra­zić sprze­ciw
Jed­no­cze­śnie Donald Tusk na kon­wen­cji swej par­tii – przy owa­cji sali dowo­dzą­cej, iż poglą­dy byłe­go posła, wice­prze­wod­ni­czą­ce­go Klu­bu Par­la­men­tar­ne­go Plat­for­my, Janu­sza Pali­ko­ta to moc­ny nurt PO – ude­rzył w anty­kle­ry­kal­ne tony. „Nie będzie­my klę­kać przed księż­mi, bo od tego jest Kościół…”. Tym samym zapo­mniał, jak nagle po wie­lo­let­nim życiu w nie­sa­kra­men­tal­nym związ­ku wziął ślub kościel­ny, tak się zło­ży­ło, iż w per­spek­ty­wie zbli­ża­ją­cych się wybo­rów. Inni poli­ty­cy PO zaś nie stro­ni­li od audien­cji u hie­rar­chów, bądź „piel­grzy­mo­wa­li” na reko­lek­cje do Łagiew­nik. Dzi­siaj jed­nak – na cze­le ze swym pre­mie­rem – doko­nu­ją odmien­ne­go wybo­ru.
Narkotyki„na wła­sny uży­tek”
Już wcze­śniej – w kwiet­niu – 2011 roku gło­sa­mi PO, SLDPSL posło­wie przy­ję­li rzą­do­wą nowe­li­za­cję usta­wy o prze­ciw­dzia­ła­niu nar­ko­ma­nii. Pozwa­la ona na umo­rze­nie postę­po­wa­nia w spra­wie o posia­da­nie nar­ko­ty­ków w przy­pad­ku, gdy orga­na ści­ga­nia uzna­ją, iż u danej oso­by stwier­dzo­no zara­zem nie­znacz­ną ilość posia­da­ne­go nar­ko­ty­ku i jego prze­zna­cze­nie na wła­sny uży­tek, a do tego orze­czo­no niski sto­pień spo­łecz­nej szko­dli­wo­ści w danym przy­pad­ku. Sprze­ci­wia­ją­cy się nowe­li­za­cji argu­men­to­wa­li, iż jest to pierw­szy krok do fak­tycz­ne­go zale­ga­li­zo­wa­nia nar­ko­ty­ków i ich zaży­wa­nia. Postu­lat libe­ral­niej­szej poli­ty­ki wobec nar­ko­ty­ków od lat zgła­szał SLD, któ­ry po raz kolej­ny zna­lazł sojusz­ni­ka w Plat­for­mie. Nato­miast przed nie­speł­na rokiem – z ini­cja­ty­wy Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej – weszła w życie „Usta­wa o prze­ciw­dzia­ła­niu prze­mo­cy w rodzi­nie”. Pod pre­tek­stem wal­ki z „biciem dzie­ci” pań­stwo zyska­ło – kosz­tem rodzi­ny – ogrom­ny wpływ na dzie­ci. Zgod­nie z zapi­sem usta­wy, pra­cow­nik socjal­ny ma pra­wo ode­brać dziec­ko rodzi­nie bez wyro­ku sądu. Na pod­sta­wie tzw. pro­ce­du­ry Nie­bie­skiej Kar­ty mogą być zbie­ra­ne dane wraż­li­we o rodzi­nie, bez zgo­dy domnie­ma­ne­go spraw­cy prze­mo­cy, a nawet domnie­ma­nej ofia­ry. Roz­po­cząć moż­na ją nawet po dono­sie. Fak­tycz­nie każ­dy rodzic może być oskar­żo­ny o prze­moc, a powo­dem może być danie deli­kat­ne­go klap­sa. Mimo pro­te­stów m.in. Rzecz­ni­ka Praw Oby­wa­tel­skich wyra­żo­nych jesz­cze przez śp. Janu­sza Kocha­now­skie­go, Radę Epi­sko­pa­tu Pol­ski d.s. Rodzi­ny, bisku­pów, usta­wa, któ­ra przy­nio­sła tak fatal­ne skut­ki w Szwe­cji, zosta­ła przy­ję­ta przez sej­mo­wą więk­szość, na cze­le z Plat­for­mą Oby­wa­tel­ską. Jej rzą­dy coraz wyraź­niej ude­rza­ją w inte­res pol­skiej rodzi­ny i czas to dostrzec oraz wycią­gnąć odpo­wied­nie wnio­ski.

Jan Dzie­dzic