Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Początki Niepokalanowa

Poświę­ce­nie figu­ry Nie­po­ka­la­nej 6 sierp­nia 1927 roku na polach tere­siń­skich, gdzie po kil­ku tygo­dniach powstał Nie­po­ka­la­nów

Już teraz chy­ba każ­dy Polak, cho­ciaż­by zagna­ny w obce zamor­skie kra­je, sły­szał coś o Nie­po­ka­la­no­wie. Ktoś kie­dyś wspo­mniał mu o „Ryce­rzu” w nie­bie­skiej okład­ce, co to prze­do­sta­je się wszę­dzie, gdzie tyl­ko usły­szy pol­ską mowę i opo­wia­da o nie­bie­skiej Mat­ce i Kró­lo­wej Pol­ski, świa­ta, wszyst­kich i każ­dej duszy z osob­na. Że tego „Ryce­rza” wydru­ko­wa­ły, opa­ko­wa­ły i wysła­ły ręce bra­ci zakon­nych, co to całe życie swe Nie­po­ka­la­nej poświę­ci­li. I że to wszyst­ko powta­rza się co mie­siąc gdzieś w Pol­sce oko­ło sto­li­cy, bli­sko War­sza­wy. I że ten klasz­tor, gdzie to wszyst­ko się dzie­je, skąd ten „Rycerz” wybie­ra się w dale­kie zamor­skie podró­że, zowie się Nie­po­ka­la­nów. Nie­po­ka­la­nów, bo Nie­po­ka­la­nej wyłącz­nie, bez­gra­nicz­nie poświę­co­ny cały, ze wszyst­ki­mi ser­ca­mi w obrę­bie pło­tu biją­cy­mi, wszyst­ki­mi maszy­na­mi, moto­ra­mi, szko­ła­mi, nadzie­ja­mi, tro­ska­mi, kło­po­ta­mi, dłu­ga­mi. – Sło­wem, Jej to rzecz i wła­sność. Kto „Ryce­rza” co mie­siąc otrzy­mu­je i czy­ta, ten wglą­da od cza­su do cza­su w tęt­nią­ce tam życie, bie­rze udział w rado­ściach i smut­kach, sło­wem, współ­dzia­ła z Nie­po­ka­la­no­wem. Kto zaś zadzwo­nił kie­dyś do fur­ty klasz­to­ru i zwie­dził jego wnę­trze, ten mimo woli zapy­tu­je sam sie­bie: po co ci mło­dzi ludzie tak zacie­śnia­ją swe potrze­by oso­bi­ste i w poży­wie­niu i w odzie­niu, i w miesz­ka­niu, by jak naj­wię­cej pozo­sta­wić na papier, by jak naj­wię­cej móc wydru­ko­wać „Ryce­rza Nie­po­ka­la­nej” i wrę­czyć go moż­li­wie jak naj­licz­niej­szym duszom. Cze­mu nie liczą godzin swej pra­cy, ale pra­cu­ją, ile sił star­czy? Jakiż ich cel? Cel „Ryce­rza”? Cel Nie­po­ka­la­no­wa? (…) św. Mak­sy­mi­lian M. Kol­be