Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Duszpasterz odpowiada

Imieniny

Pra­cu­ję w dużej fir­mie i spo­strze­głem, że obec­nie rza­dziej obcho­dzi się imie­ni­ny, a czę­ściej uro­dzi­ny. Dla mnie imie­ni­ny zawsze były chrze­ści­jań­skim świę­to­wa­niem. Czy mam rację?

Czy­tel­nik

W nauce Kościo­ła obcho­dze­nie imie­nin jest złą­czo­ne nie­roz­dziel­nie z kul­tem świę­tych i bło­go­sła­wio­nych. W dni, kie­dy czci­my naszych patro­nów, Kościół pole­ca Bogu tak­że tych, któ­rzy noszą imię swo­je­go patro­na. Nada­nie imie­nia dla chrze­ści­ja­ni­na zawsze wią­że się z Sakra­men­tem Chrztu św., kie­dy nowo ochrzczo­ny po raz pierw­szy publicz­nie, we wspól­no­cie Kościo­ła, został wezwa­ny tym imie­niem, kie­dy otrzy­my­wał Chrzest. Przez otrzy­ma­ne imię czło­wiek sta­je się oso­bą, któ­rą Bóg zna i wzy­wa po imie­niu. Dla­te­go imie­ni­ny, któ­re obcho­dzi­my, zawsze są dla chrze­ści­ja­ni­na przede wszyst­kim pamiąt­ką i wspo­mnie­niem Sakra­men­tu Chrztu św. i włą­cze­nia każ­de­go z nas do wspól­no­ty Kościo­ła. Są tak­że wspo­mnie­niem świę­te­go patro­na, któ­re­go imię nosi­my oraz prze­sła­nia, jakie nam pozo­sta­wił. Wresz­cie to tak­że dzień reflek­sji nad reali­za­cją swo­je­go powo­ła­nia, jakie każ­dy z nas pod­jął. Nie może tak­że zabrak­nąć wspo­mnie­nia o rodzi­cach i chrzest­nych, któ­rzy przy­nie­śli, czy też przy­pro­wa­dzi­li nas do świą­ty­ni, by dzie­lić z nami skarb wia­ry świę­tej. Dla­te­go imie­ni­ny dla chrze­ści­ja­ni­na to dzień głę­bo­kiej reflek­sji i modli­twy. Powi­nien zatem mieć szcze­gól­ny cha­rak­ter, przede wszyst­kim reli­gij­ny. Chrze­ści­jań­skie prze­ży­wa­nie imie­nin powin­no być połą­czo­ne z udzia­łem we Mszy św. ku czci swe­go Patro­na, przy­ję­ciem Komu­nii św. Nie może też zabrak­nąć cza­su na modli­twę i poważ­ną reflek­sję nad życiem i swo­im powo­ła­niem. Dzień ten powi­nien być tak­że dniem dla naszych bli­skich i przy­ja­ciół. W pol­skiej tra­dy­cji przy­ję­ło się, że na imie­ni­ny do sole­ni­zan­ta moż­na przyjść bez zapro­sze­nia, by zło­żyć życze­nia. Zwy­czaj ten ma odnie­sie­nie wspól­no­to­we, gdzie każ­dy może wyra­zić swój sza­cu­nek i życz­li­wość dla oso­by sole­ni­zan­ta i wyda­je się, że jest on god­ny pod­trzy­ma­nia, zwłasz­cza we współ­cze­snych cza­sach. Dla­te­go sole­ni­zant powi­nien tak zor­ga­ni­zo­wać sobie czas, aby móc przy­jąć skła­da­ją­cych życze­nia. Zaś ci, któ­rzy chcą zło­żyć życze­nia nie mogą zająć sole­ni­zan­ta tyl­ko dla sie­bie, ale umoż­li­wić tak­że innym zło­że­nie życzeń. Zadbaj­my, aby spo­tka­nia te były oka­zją do budo­wa­nia trwa­łych wię­zi i życz­li­wo­ści mię­dzy ludź­mi, zwłasz­cza w rodzi­nie. Uro­dzi­ny są obcho­dzo­ne naj­czę­ściej w kra­jach pro­te­stanc­kich, gdzie nie ma kul­tu świę­tych. Stąd uro­dzi­ny sta­ły się oka­zją do świę­to­wa­nia. Z tra­dy­cji kra­jów pro­te­stanc­kich śro­do­wi­ska laic­kie przy­ję­ły zwy­czaj obcho­dze­nia uro­dzin. Nie mają one więc reli­gij­ne­go odnie­sie­nia. Jako chrze­ści­ja­nie powin­ni­śmy obcho­dzić imie­ni­ny i trosz­czyć się, by były one prze­ży­wa­ne po chrze­ści­jań­sku. Jest to rów­nież pięk­na oka­zja do kate­che­zy i ewan­ge­li­za­cji.

ks. Janusz Sądel