Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (19)

Łzy uciśnionych

Kohe­let, jako świet­ny obser­wa­tor, potra­fił dostrzec ucisk ludzi w ówcze­snych ukła­dach poli­tycz­nych, eko­no­micz­nych i spo­łecz­nych. Jako pro­rok mógł mieć nawet wizje, sko­ro pisze, że widział wszyst­kie uci­ski, jakie zda­rza­ją się pod słoń­cem. Jest to wyjąt­ko­wo trud­ny temat. Sta­je się on zro­zu­mia­ły jedy­nie wów­czas, gdy trak­tu­je się świat jako impe­rium wła­dzy, prze­mo­cy, kłam­stwa, nie­spra­wie­dli­wo­ści. Wów­czas rze­sze ludzi uczci­wych są wyko­rzy­sty­wa­ne przez się­ga­ją­cych po wła­dzę. Nie jest waż­ne to, jaki­mi meto­da­mi po nią się­ga­ją i jak ją spra­wu­ją. Waż­ne jest to, że uci­ska­ją słab­szych dla swe­go dobra. Ma to miej­sce rów­nież w demo­kra­cji. W niej ilu­zja rów­no­ści jest wyko­rzy­sty­wa­na do nisz­cze­nia wszyst­kich mądrych, by nie doszli do gło­su, gdyż wów­czas wyko­rzy­sty­wa­nie ubo­gich i sła­bych zosta­nie ogra­ni­czo­ne. Mądry zawsze sta­nie w ich obro­nie. Sło­wa Kohe­le­ta wzy­wa­ją do zasta­no­wie­nia: A dalej widzia­łem wszyst­kie uci­ski, jakie pod słoń­cem się zda­rza­ją. I oto: łzy uci­śnio­nych, a nie ma, kto by ich pocie­szył: ręka cie­mięz­ców twar­da, a nie ma pocie­szy­cie­la. Więc za szczę­śli­wych uzna­łem umar­łych, któ­rzy daw­no już zeszli, od żyją­cych, któ­rych życie jesz­cze trwa; za szczę­śliw­sze­go zaś od jed­nych i dru­gich uzna­łem tego, co jesz­cze wca­le nie ist­nie­je ani nie widział spraw nie­go­dzi­wych, jakie się dzie­ją pod słoń­cem (Koh 4,1–3). Łzy na zie­mi z powo­du uci­sków są tak bole­sne, że autor natchnio­ny wyżej sta­wia tych, któ­rzy już umar­li i nie cier­pią, od tych, któ­rzy pła­czą, a jesz­cze wyżej od jed­nych i dru­gich sta­wia tych, któ­rzy się jesz­cze nie uro­dzi­li. W tej sytu­acji sta­wia pyta­nie o sens życia na zie­mi i to z racji nie­spra­wie­dli­wo­ści, jaka tu ist­nie­je. Lepiej się nie naro­dzić. Iluż ludzi tak sądzi i prze­kli­na dzień swo­ich naro­dzin. Chry­stus wzy­wa do reflek­sji nad losem uci­śnio­ne­go i wca­le nie obie­cu­je spra­wie­dli­wo­ści na zie­mi. On nie zmie­nia ukła­dów ani spo­łecz­nych, ani eko­no­micz­nych, ani poli­tycz­nych. On tyl­ko wzy­wa powo­ła­nych przez sie­bie do spra­wie­dli­we­go życia w nie­spra­wie­dli­wym świe­cie. Dziś wie­lu popeł­nia błąd, sądząc że na zie­mi moż­na zało­żyć raj. To nie jest moż­li­we. Na zie­mi kosz­mar nie­spra­wie­dli­wo­ści był, jest i będzie. Od Chry­stu­sa są jed­nak tacy, któ­rzy potra­fią w tym kosz­ma­rze żyć spra­wie­dli­wie i poma­ga­ją pła­czą­cym. Sły­szy­my sze­reg zarzu­tów pod adre­sem Kościo­ła, że nie wal­czy o rów­ność w świe­cie, że nie pro­mie­niu­je spra­wie­dli­wo­ścią. Jest to jed­nak wma­wia­nie Kościo­ło­wi Chry­stu­sa odpo­wie­dzial­no­ści za ilu­zję spra­wie­dli­wo­ści, któ­rej na zie­mi nie da się zre­ali­zo­wać. Kościół ma w każ­dym poko­le­niu wie­lu męczen­ni­ków, czy­li ludzi uci­śnio­nych i mal­tre­to­wa­nych przez cie­mięż­ców. On opraw­ców nie roz­li­cza, on ich nie oba­la, on uczy uci­śnio­nych żyć w spra­wie­dli­wo­ści i prze­ba­cze­niu. Taki wzór zosta­wił nam Chry­stus! Na tym pole­ga misja Kościo­ła. Ona jest zawsze skie­ro­wa­na do ludzi dobrej woli, któ­rzy liczą się z reali­zmem cie­mięż­ców i mimo to pro­mie­niu­ją odwa­gą, spra­wie­dli­wo­ścią i miło­ścią. Chrze­ści­ja­nie mogą w nie­wiel­kich wspól­no­tach żyć spra­wie­dli­wo­ścią i wza­jem­ną życz­li­wo­ścią. Nie mogą jed­nak tego ocze­ki­wać od świa­ta, bo ten nigdy nie przyj­mie takiej for­my życia. Cie­mięż­cy nie ustą­pią. Oni żyją krwią swych pod­wład­nych. O spra­wie­dli­wym świe­cie nie wol­no śnić, on na zie­mi jest nie­osią­gal­ny. Moż­na nato­miast na tym świe­cie spra­wie­dli­wie żyć, a wów­czas, jak nas zapew­nił Chry­stus, wej­dzie­my w świat wiecz­nej spra­wie­dli­wo­ści. Kohe­let jesz­cze tego nie wie­dział i dla­te­go opi­sał zja­wi­sko, a nie potra­fił podać dro­gi wyj­ścia. Jezus ją podał.

ks. Edward Sta­niek