Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (20)

Groźna choroba ducha

Zazdrość jest wiru­sem obec­nym w każ­dym czło­wie­ku. Jed­ni potra­fią nad nim zapa­no­wać i on sie­dzi w nich cicho. Inni są nie­ustan­nie przez tego wiru­sa ata­ko­wa­ni. On zże­ra czło­wie­ka od wewnątrz. Przez tego w kim miesz­ka, bywa dłu­go nie­roz­po­zna­ny. Dopie­ro jego skut­ki są widocz­ne. On szko­dzi temu, kto na zazdrość cho­ru­je i tym, któ­rym zazdro­ści.
Wpierw ata­ku­je myśli czło­wie­ka i jego pod­świa­do­mość. Jak tam zapu­ści korze­nie, jest już trud­ny do zneu­tra­li­zo­wa­nia. On prze­cho­dzi do dru­gie­go eta­pu i zaczy­na źle mówić o tym, któ­re­mu zazdro­ści, a następ­nie cie­szy się z każ­de­go jego nie­po­wo­dze­nia. Ta radość przez cho­ru­ją­ce­go na zazdrość jest już przez innych odczu­wa­na. Jej opa­no­wa­nie na tym eta­pie jest moż­li­we jedy­nie przez przej­ście na dzięk­czy­nie­nie Bogu za to, że komuś się dobrze powo­dzi, za jego suk­ce­sy oraz oka­za­nie mu ze szcze­re­go ser­ca rado­ści. Jeśli wirus zazdro­ści nie zosta­nie tak zneu­tra­li­zo­wa­ny, to ata­ku­je przez złe czy­ny zmie­rza­ją­ce do tego, aby zga­sić radość tego, komu zazdro­ści i być z nim gdy pła­cze, aby mu oka­zać fał­szy­wą radość „współ­czu­cia”. Ostry atak zazdro­ści pole­ga na moc­nym ude­rze­niu w tego, komu się zazdro­ści.
Biblij­ne stu­dium tej groź­nej cho­ro­by ducha jest uka­za­ne w życiu Kaina, któ­ry z zazdro­ści zabił bra­ta; bra­ci Józe­fa, któ­rzy z zazdro­ści – o wzglę­dy ojca – chcie­li go zabić, a osta­tecz­nie sprze­da­li do nie­wo­li; oraz w życiu kró­la Sau­la, któ­ry z zazdro­ści chciał zabić Dawi­da. Te tek­sty biblij­ne nale­ży dobrze znać, bo one są klu­czem do rozu­mie­nia postaw wie­lu współ­cze­snych ludzi.
Zazdrość jest jedy­ną wadą, z któ­rej czło­wiek nic nie ma, radość bowiem zazdro­ści jest pozor­na. Czło­wiek, gdy ją roz­po­zna, to się jej wsty­dzi, a nawet przez lata przed samym sobą ją ukry­wa. Oto­cze­nie jed­nak dobrze wie, jakim moty­wem zazdro­sny się kie­ru­je. Na jego twa­rzy nie ma nigdy praw­dzi­we­go szczę­ścia. To symp­tom bar­dzo poważ­nej cho­ro­by jego ser­ca. Kohe­let ten rodzaj wiru­sa ducha znał i pisał o nim jasno:
Zoba­czy­łem też, że wszel­ki trud i wszel­kie powo­dze­nie w pra­cy rodzi u bliź­nie­go zazdrość. I to jest mar­ność i pogoń za wia­trem. Głu­piec zakła­da swe ręce i zja­da swe wła­sne cia­ło. Lep­sza jest jed­na garść poko­ju niż dwie gar­ści bogactw i pogoń za wia­trem (Koh 4,4–6).
Zazdro­sny jest głup­cem, któ­ry zja­da wła­sne cia­ło. Oto kla­sycz­ne okre­śle­nie mecha­ni­zmów tego raka ducha. On nisz­czy zazdro­śni­ka. Dla­te­go na jego twa­rzy bra­ku­je uśmie­chu. Oczy błysz­czą wście­kło­ścią na tego, komu zazdro­ści. Jest to sza­tań­ski wirus, nasta­wio­ny na nisz­cze­nie czło­wie­ka, by nie był szczę­śli­wy. Tak sza­tan nisz­czy same­go sie­bie. Nie ma on cia­ła, ale jest syn­te­zą zazdro­ści. Gdzie­kol­wiek ma dostęp, zara­ża ludzi swą zazdro­ścią, aby nie byli szczę­śli­wi ani na zie­mi, ani w wiecz­no­ści, bo on nie jest szczę­śli­wy.
Mówiąc o tej cho­ro­bie ducha Kohe­let odsła­nia jej mecha­nizm, opar­ty na rywa­li­za­cji o suk­ce­sy docze­sne, któ­re zawsze są mie­rzo­ne zyskiem, czy­li posia­da­niem. Mądry zabie­ga o garść poko­ju, głu­pi zazdro­śnik ma na uwa­dze dwie gar­ści bogac­twa!
Mądrość umie roz­po­zna­wać w sobie naj­mniej­sze zna­ki zazdro­ści i natych­miast reagu­je, zna gro­zę tej cho­ro­by ducha. Umie rów­nież bły­ska­wicz­nie roz­po­znać ją w ser­cu każ­de­go czło­wie­ka, któ­ry jest nią zaka­żo­ny. Natych­miast wie, z kim ma do czy­nie­nia i rozu­mie wszyst­kie decy­zje i zacho­wa­nia zazdro­śni­ka. Potra­fi zacho­wać potrzeb­ny wobec nie­go dystans i ratu­je swe ser­ce. Wie rów­nież, że nie jest w sta­nie w niczym pomóc zazdro­śni­ko­wi, oprócz modli­twy. Tyl­ko inter­wen­cja Boga jest w sta­nie ule­czyć zazdro­sne­go. Bez tej inter­wen­cji on cho­ru­je i umie­ra z zazdro­ści. Psy­chia­tria nie lubi tego sło­wa, a ma wie­lu pacjen­tów sto­czo­nych przez raka zazdro­ści. Lecze­nie tej cho­ro­by ma bar­dzo małe owo­ce. Kohe­let ma nam wie­le do powie­dze­nia.

ks. Edward Sta­niek