Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Historia we wspomnieniach

Pan Bóg ukaże drogę prawdy świętej

fot. arch.
Kar­dy­nał Hozjusz – frag­ment Unii Lubel­skiej Jana Matej­ki

W Capra­ni­ca koło Rzy­mu 5 sierp­nia 1579 roku zmarł Słu­ga Boży ks. kard. Sta­ni­sław Hozjusz. Jed­na z naj­wy­bit­niej­szych, ale nie­ste­ty zapo­mnia­nych, posta­ci pol­skie­go Kościo­ła. Zde­cy­do­wa­nie wystę­po­wał prze­ciw­ko refor­ma­cji, stał się przy­wód­cą obo­zu kontr­re­for­ma­cji. Był m.in. dorad­cą papie­ża, ojcem Sobo­ru Try­denc­kie­go. Spro­wa­dził do Pol­ski jezu­itów.
Uro­dził się w Kra­ko­wie 5 maja 1504 roku w rodzi­nie miesz­cza­ni­na kra­kow­skie­go pocho­dzą­ce­go z Bade­nii, Ulry­ka i jego pierw­szej żony Anny. Już w następ­nym roku rodzi­na prze­nio­sła się do Wil­na, gdzie Ulryk został zarząd­cą zam­ku kró­lew­skie­go. Pierw­sze nauki Sta­ni­sław zaczął pobie­rać w wie­ku sze­ściu lat, od pry­wat­nych nauczy­cie­li. Jako pięt­na­sto­la­tek posta­no­wił wstą­pić do oo. Domi­ni­ka­nów, cze­mu jed­nak zde­cy­do­wa­nie sprze­ci­wił się ojciec. Dla­te­go Hozjusz zapi­sał się na Uni­wer­sy­tet Jagiel­loń­ski. Dzię­ki dosko­na­łym wyni­kom w nauce, po jego ukoń­cze­niu prze­ka­zy­wał wie­dzę mło­dzie­ży prze­by­wa­ją­cej na dwo­rach bisku­pów Jana Konar­skie­go i Pio­tra Tomic­kie­go. Następ­nie stu­dio­wał pra­wo w Bolo­nii i Padwie, m.in. u Hugo­na Buon­com­pa­gnie­go, póź­niej­sze­go papie­ża Grze­go­rza XIII. W 1538 roku został sekre­ta­rzem kró­lew­skim. Wte­dy też przy­jął świę­ce­nia kapłań­skie. Król Zyg­munt August mia­no­wał go w 1549 roku bisku­pem cheł­miń­skim, a już dwa lata póź­niej Hozjusz został księ­ciem bisku­pem war­miń­skim. Dążył do ści­ślej­sze­go zwią­za­nia Prus z Koro­ną. Na syno­dzie piotr­kow­skim w 1551 roku bisku­pi przy­ję­li napi­sa­ne przez Hozju­sza wyzna­nie wia­ry (Con­fes­sio fidei catho­li­cae), wyda­ne póź­niej w Euro­pie trzy­dzie­sto­krot­nie. Opu­bli­ko­wał tak­że pole­mi­ki z poglą­da­mi Fry­cza-Modrzew­skie­go (Dia­lo­gus), z teo­lo­giem lute­rań­skim Janem Bren­zem i Ver­ge­riu­szem. Hozjusz napi­sał w tym cza­sie wie­le listów, któ­re były for­mą zwal­cza­nia here­zji, ponie­waż miał sła­by głos i nie mógł upra­wiać kazno­dziej­stwa. Od 1558 roku prze­by­wał w Rzy­mie jako dorad­ca papie­ża do spraw obro­ny przed refor­ma­cją pro­te­stanc­ką. W 1561 roku został mia­no­wa­ny kar­dy­na­łem oraz lega­tem na Sobór Try­denc­ki (zwo­ła­ny w 1545 roku dla refor­my Kościo­ła zagro­żo­ne­go refor­ma­cją). Z powo­du cięż­kiej cho­ro­by Hozjusz włą­czył się aktyw­nie w obra­dy Sobo­ru dopie­ro pod jego koniec, w 1563 roku. Pod wpły­wem Hozju­sza, Zyg­munt August na sej­mie w Par­cze­wie w 1564 roku przy­jął księ­gę uchwał Sobo­ru Try­denc­kie­go. Kar­dy­nał spro­wa­dził wte­dy do Pol­ski jezu­itów, osa­dza­jąc ich w Bra­nie­wie, gdzie utwo­rzył pierw­sze w kra­ju semi­na­rium duchow­ne. Wkrót­ce ponow­nie wyje­chał do Rzy­mu jako sta­ły poseł Pol­ski, a zarząd die­ce­zją war­miń­ską powie­rzył Mar­ci­no­wi Kro­me­ro­wi, kro­ni­ka­rzo­wi i pisa­rzo­wi. W 1572 roku papież Pius V mia­no­wał Hozju­sza człon­kiem kon­gre­ga­cji ds. nie­miec­kich oraz kon­gre­ga­cji tłu­ma­czy Sobo­ru Try­denc­kie­go, a rok póź­niej wiel­kim peni­ten­cja­rzem (mógł udzie­lać roz­grze­sze­nia w przy­pad­kach zare­zer­wo­wa­nych dla papie­ża). Hozjusz był czło­wie­kiem nie­zwy­kle hoj­nym, co dopro­wa­dza­ło go nawet do oso­bi­ste­go nie­do­stat­ku. Łożył przede wszyst­kim na kształ­ce­nie kato­lic­kiej mło­dzie­ży, a tak­że na utrzy­ma­nie angiel­skich kato­li­ków wyrzu­co­nych z ojczy­zny za prze­ko­na­nia reli­gij­ne. Roz­po­czął też budo­wę ist­nie­ją­ce­go do dziś w Rzy­mie hospi­cjum dla Pola­ków, im. św. Sta­ni­sła­wa. Zmarł w opi­nii świę­to­ści w Capra­ni­ca pod Rzy­mem, 5 sierp­nia 1579 roku. Spo­czął w bazy­li­ce Mat­ki Bożej na Zaty­brzu, swo­im tytu­lar­nym koście­le (epi­ta­fium z podo­bi­zną pol­skie­go kar­dy­na­ła znaj­du­je się po pra­wej stro­nie ołta­rza). Pro­ces beaty­fi­ka­cyj­ny przy­wód­cy pol­skiej kontr­re­for­ma­cji wsz­czę­ty został w 1923 roku. W liście z oka­zji Roku Hozju­szow­skie­go, obcho­dzo­ne­go w 1979 roku, pol­scy bisku­pi napi­sa­li: „Sta­ni­sław Kar­dy­nał Hozjusz całym ser­cem był odda­ny Kościo­ło­wi Chry­stu­so­we­mu i jego jed­no­ści. Wymow­ne są jego wypo­wie­dzi w tym wzglę­dzie. Do Pola­ków powra­ca­ją­cych z Rzy­mu do kra­ju mawiał zawsze: powiedz­cie tym, któ­rzy się odłą­czy­li, że wia­ra jest tyl­ko jed­na, a ta jed­na nie jest inną jak tyl­ko rzym­ską. Tyl­ko Kościół kato­lic­ki jest kra­iną jed­nych warg”. Poni­żej zamiesz­cza­my krót­kie frag­men­ty „Księ­gi o Jasnym a Szczy­rym Sło­wie Bożym”, autor­stwa ks. kard. Hozju­sza, wyda­nym przez kra­kow­ską ofi­cy­nę „Arca­na” w 1999 roku.

***

Ile­kroć czło­wie­ka, któ­re­go sza­tan z dro­gi zba­wien­nej zra­zić albo jako­kol­wiek od praw­dy świę­tej odwieść chciał, do żad­ne­go jaw­nie nie przy­szedł. Albo­wiem jako owca z natu­ry swej zna, iż wilk jest jej nie­przy­ja­ciel, prze­to sko­ro go poczu­je, przed nim ucie­ka. Tak każ­dy czło­wiek, gdy­by mu się sza­tan jako z począt­ku jest nie­przy­ja­cie­lem czło­wie­ko­wi i zabi­ja­czem i mor­de­rzem, takim też jaśnie posta­wił, zawż­dy przed nim ucie­kał, a nigdy by mu się zdra­dzić nie dał. I jako gdy się czło­wiek dowie, iż w któ­rym pokar­mie jad jest albo tru­ci­zna, one­go pokar­mu nie je, ale się go pil­nie strze­że. Tak by też sza­tań­skiej, obłę­dli­wej nauki, w któ­rej jest jad zabi­ja­ją­cy dusze czło­wie­ka, gdy­by czym pokry­ta nie była, żad­ny by czło­wiek nie przy­jął, ale by się jej pil­nie chro­nił. Zapraw­dę to rozum przy­ro­dzo­ny uka­zu­je, iż żad­ny czło­wiek tak zdrę­twia­ły nie jest albo tak głu­pi, któ­ry by się nie miał strzec nie­przy­ja­cie­la i mor­de­rza swe­go; żywot też jest tak miły czło­wie­ko­wi, iż dla nie­go tak pil­no każ­de­go jado­wi­te­go pokar­mu się wia­ru­je, iż woli głód mrzeć, niź­li­by jado­wi­ty pokarm miał przy­jąć. A tak pew­na to rzecz jest, iż gdy­by sza­tan jaw­nie się czło­wie­ko­wi sta­wił, żad­ne­go by nie zwiódł. Prze­toż jako sza­tan wężem się pokrył, gdy się pierw­sze­mu czło­wie­ko­wi sta­wił, fałesz­ną obiet­ni­cą, że Bogu wyrów­nać miał zwiódł go i o grzech, i o gniew Boży, i o potę­pie­nie przy­pra­wił.

***

Nie bądź takim, jacy byli oni Gala­to­wie przez złe ludzi a zwo­dzi­cie­le ocza­ro­wa­ni, aby praw­dzie nie wie­rzy­li. Tak ty, pro­szę cię, twe­go przed­się­wzię­cia i rady tych apo­sta­tów nad tak wiel­ką rze­szę krze­ści­jań­ską nie prze­kła­daj, ale Panu Bogu naprzód, któ­ry jest wiecz­ną praw­dą, dzię­kuj, temu się kórz i Jego o oświe­ce­nie proś. A po tym niech ci nie będzie cięż­ko tych ksią­żek pil­nie prze­czy­tać. Oglą­dasz, żeć Pan Bóg uka­że dro­gę praw­dy świę­tej, któ­rą poznaw­szy Pana Boga będziesz chwa­lił i Jemu dzię­ko­wał za dobro­dziej­stwo, iże przez tego czło­wie­ka pra­wie Szczy­re Sło­wo Boże uka­zać raczył. Panie Boże cię ciesz łaską swą świę­tą i wszyst­kim dobrym.

Sta­ni­sław Hozjusz,
„Księ­gi o Jasnym a Szczy­rym
Sło­wie Bożym”,
Wydaw­nic­two „Arca­na”,
Kra­ków, 1999.

Czym więc naj­bar­dziej róż­nią się ludzie od bydląt? – Nie rozum, nie mowa, nie prze­zor­ność, nie cokol­wiek inne­go, lecz tyl­ko reli­gia nas od nich wyróż­nia. (…) Sko­ro tak się rzecz ma, nad czym bar­dziej wszy­scy śmier­tel­ni powin­ni pra­co­wać, niż nad doj­ściem do pozna­nia Boga, dla któ­re­go kon­tem­pla­cji jak widać zosta­li­śmy zro­dze­ni? (…) Bo jeże­li czło­wiek nie uzna­je Boga, nie ma w nim nie­mal nicze­go, czym mógł­by się wyróż­nić od bydląt.

Sta­ni­sław Hozjusz,
„Chrze­ści­jań­skie wyzna­nie
wia­ry kato­lic­kiej”,
„Hosia­num”, Olsz­tyn 1999

wybrał Jaro­sław Sza­rek