Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Rycerstwo Niepokalanej

Fenomen Niepokalanowa

Z o. Stanisławem Piętką – gwardianem klasztoru w Niepokalanowie – rozmawia Antoni Zięba

O. Sta­ni­sław Maria Pięt­ka OFM­Conv ur. w 1953 r. w Socha­cze­wie, wstą­pił do Zako­nu Bra­ci Mniej­szych Kon­wen­tu­al­nych (Ojco­wie Fran­cisz­ka­nie), w 1977 r. zło­żył ślu­by wie­czy­ste, a w 1979 r. przy­jął świę­ce­nia kapłań­skie. Jest Asy­sten­tem Naro­do­wym Sto­wa­rzy­sze­nia „Rycer­stwo Nie­po­ka­la­nej” w Pol­sce, Kusto­szem Sank­tu­arium w Nie­po­ka­la­no­wie, Człon­kiem Rady Pro­win­cjal­nej, Zarzą­du Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Mario­lo­gicz­ne­go i Rady Dusz­pa­ster­skiej Archi­die­ce­zji War­szaw­skiej, Cen­zor publi­ka­cji Wydaw­nic­twa Ojców Fran­cisz­ka­nów w Nie­po­ka­la­no­wie. Dok­to­rant UKSW (Insty­tut Maryj­no-Kol­biań­ski „Kol­bia­num” w Nie­po­ka­la­no­wie). Od 2004 roku gwar­dian Nie­po­ka­la­no­wa.

– Prze­ży­wa­my Rok Kol­biań­ski, 14 sierp­nia mija 70. rocz­ni­ca męczeń­skiej śmier­ci św. Mak­sy­mi­lia­na Marii Kol­be­go. Jak klasz­tor w Nie­po­ka­la­no­wie świę­tu­je ten Rok?
– War­to zazna­czyć, że to wła­śnie w Nie­po­ka­la­no­wie, 14 sierp­nia ubie­głe­go roku, uro­czy­ście otwo­rzy­li­śmy Rok Kol­biań­ski. Począt­ko­wo myśle­li­śmy o lokal­nych obcho­dach w pla­ców­kach fran­cisz­kań­skich naszej zakon­nej pro­win­cji, jed­nak ini­cja­ty­wa Sena­tu RP, któ­ry jed­no­gło­śnie usta­no­wił rok 2011 „Rokiem Świę­te­go Mak­sy­mi­lia­na”, spra­wi­ła, że obcho­dy kol­biań­skie prze­ro­sły nasze ocze­ki­wa­nia. Przede wszyst­kim pra­gnę pod­kre­ślić, że nasza fran­cisz­kań­ska wspól­no­ta w Nie­po­ka­la­no­wie, każ­de­go 14. dnia mie­sią­ca odpra­wia uro­czy­stą nowen­nę przed rocz­ni­cą męczeń­skiej śmier­ci nasze­go Współ­bra­ta – o. Mak­sy­mi­lia­na. W ramach reko­lek­cji zakon­nych – w bie­żą­cym roku – spo­ty­ka­my się też na tzw. kapi­tu­le ducho­wej poświę­co­nej dzie­dzic­twu, jakie pozo­sta­wił nam o. Mak­sy­mi­lian. Są to obra­dy połą­czo­ne ze sku­pie­niem i modli­twą, w któ­rych sta­ra­my się odkryć feno­men ojca Kol­be­go. Współ­pra­cu­jąc z Sena­tem, nasze Wydaw­nic­two przy­go­to­wa­ło też wysta­wę plan­szo­wą popu­la­ry­zu­ją­cą wie­dzę o św. Mak­sy­mi­lia­nie. Była ona dostęp­na w gma­chu Sena­tu do koń­ca czerw­ca. Chce­my następ­nie pre­zen­to­wać ją w kościo­łach naszej Ojczy­zny i ośrod­kach polo­nij­nych świa­ta. To tyl­ko nie­licz­ne ini­cja­ty­wy naszej wspól­no­ty spo­śród wie­lu, któ­ry­mi prze­peł­nio­ny jest kalen­darz Roku Kol­biań­skie­go.
– Ojciec Gwar­dian jest następ­cą św. Mak­sy­mi­lia­na w kie­ro­wa­niu wspól­no­tą fran­cisz­kań­ską w szcze­gól­nym miej­scu – Nie­po­ka­la­no­wie. Czy i jak Ojciec odczu­wa ducho­wą obec­ność i pomoc św. Mak­sy­mi­lia­na?
– To już dwu­dzie­sta pierw­sza kaden­cja urzę­du gwar­dia­na w Nie­po­ka­la­no­wie. Obec­ny gwar­dian jest sie­dem­na­stą oso­bą peł­nią­cą ten urząd (nie­któ­rzy prze­ło­że­ni peł­ni­li to sta­no­wi­sko wię­cej niż jed­ną kaden­cję). Będąc gwar­dia­nem w Nie­po­ka­la­no­wie trud­no nie odczu­wać ducho­wej obec­no­ści św. Mak­sy­mi­lia­na. Tu wszyst­ko przy­po­mi­na jego oso­bę i dzie­ło. Mimo wie­lu zmian – duch pozo­stał ten sam: „zdo­być jak naj­wię­cej dusz dla Boga przez Nie­po­ka­la­ną”. Zmia­nie ule­gły budyn­ki, archi­tek­tu­ra, układ prze­strzen­ny; są też inne, coraz nowo­cze­śniej­sze środ­ki słu­żą­ce gło­sze­niu chwa­ły Bożej – nato­miast wymiar ducho­wy pozo­stał nie­zmien­ny.
W kapłań­stwie prze­ży­łem już 32 lata, na tyle dużo, by patrząc na swo­ją posłu­gę postrze­gać ją nie tyle przez pry­zmat wiel­ko­ści archi­tek­to­nicz­nej i oso­bo­wej – wszak Nie­po­ka­la­nów jest naj­więk­szym klasz­to­rem na świe­cie – ale by widzieć ją na płasz­czyź­nie zadań nakre­ślo­nych przez św. Mak­sy­mi­lia­na. Są to zada­nia ogrom­ne: na mia­rę jego imie­nia – mak­sy­mal­ne. Naj­pierw są to zada­nia w prze­strze­ni klasz­tor­nej, bo – jak mawiał o. Kol­be – „Nie­po­ka­la­nów to przede wszyst­kim klasz­tor”. To bar­dzo cie­ka­we, bo prze­cież od począt­ku, przez cały okres mię­dzy­wo­jen­ny, był to „dziw­ny” klasz­tor. Klasz­tor-wydaw­nic­two. W isto­cie było on środ­kiem do osią­gnię­cia celu Rycer­stwa Nie­po­ka­la­nej; owym MI-3.
Celem pośred­nim Rycer­stwa Nie­po­ka­la­nej jest, jak wspo­mnia­łem, zdo­by­cie całe­go świa­ta dla Naj­święt­sze­go Ser­ca Pana Jezu­sa przez Nie­po­ka­la­ną, zaczy­na­jąc od sie­bie. Celem osta­tecz­nym jest „jak naj­więk­sza chwa­ła Boża”. Tym celom – pośred­nie­mu i osta­tecz­ne­mu – ma słu­żyć Nie­po­ka­la­nów. One sta­no­wią o jego „być albo nie być”. Św. Mak­sy­mi­lian powie­dział kie­dyś, że „Nie­po­ka­la­nów, gdy­by miał wypa­czyć albo zanie­chać reali­za­cję owych celów, to lepiej było­by, gdy­by prze­stał ist­nieć…”. Sło­wem, cel Nie­po­ka­la­no­wa to cel Rycer­stwa Nie­po­ka­la­nej, czy­li „sta­ra­nie się o nawró­ce­nie i uświę­ce­nie dusz pod opie­ką i za pośred­nic­twem Nie­po­ka­la­nej”. Sfor­mu­ło­wa­nie „przez Nie­po­ka­la­ną” sta­no­wi ory­gi­nal­ny wyróż­nik nie­po­ka­la­now­skie­go klasz­to­ru i samej idei Rycer­stwa Nie­po­ka­la­nej. Nie­po­ka­la­nów „nie może pra­gnąć cze­go inne­go”, jak tyl­ko reali­zo­wać spra­wę Nie­po­ka­la­nej. Jest Ona dla Nie­po­ka­la­no­wa czymś na kształt dra­bi­ny Jaku­bo­wej; bez niej ten klasz­tor tra­ci sens swe­go ist­nie­nia. Wspi­na­nie się po tej dra­bi­nie odby­wa się nie ina­czej, jak w ramio­nach Maryi. Bez­gra­nicz­ne odda­nie się Nie­po­ka­la­nej jest warun­kiem nie­odzow­nym dla całe­go dzie­ła Rycer­stwa. Ono wła­śnie gwa­ran­tu­je Rycer­stwu wier­ność jego cha­ry­zma­to­wi, wier­ność temu wszyst­kie­mu, cze­go od Rycer­stwa i Nie­po­ka­la­no­wa ocze­ki­wał św. Mak­sy­mi­lian.
Czy odczu­wam obec­ność św. Mak­sy­mi­lia­na i jak ją odczu­wam…? Praw­dę mówiąc, czu­ję się nie­god­ny bycia następ­cą tak wiel­kie­go czło­wie­ka. Z dru­giej stro­ny wła­śnie dla­te­go, że jestem za mały, zbyt nie­po­rad­ny, odczu­wam szcze­gól­nie tę – nie ukry­wam – wspo­ma­ga­ją­cą mnie obec­ność ducho­wą św. Mak­sy­mi­lia­na. Tak napraw­dę bez nie­go nie spo­sób sobie nawet wyobra­zić funk­cjo­no­wa­nia klasz­to­ru i zarzą­dza­nia nim. Chcę czy­nić to nie­ja­ko w jego imie­niu i przy jego pomo­cy. Para­fra­zu­jąc sło­wa Apo­sto­ła, i kom­pi­lu­jąc jego wypo­wiedź ze stwier­dze­niem pierw­sze­go Gwar­dia­na Nie­po­ka­la­no­wa muszę stwier­dzić: „wszyst­ko mogę w Tym, któ­ry mnie umac­nia i pro­wa­dzi – przez Nie­po­ka­la­ną i ze św. Mak­sy­mi­lia­nem”.
– Tysią­ce piel­grzy­mów nawie­dza Nie­po­ka­la­nów. Co Ojciec Gwar­dian pole­cił­by ich szcze­gól­nej uwa­dze?
– To bar­dzo waż­ne pyta­nie. Nie­po­ka­la­nów nie chce być postrze­ga­ny jako muzeum, ani jako atrak­cja dla okre­ślo­nych grup tury­stów. Nie ukry­wam, że wie­lu tak wła­śnie trak­tu­je klasz­tor. Tym­cza­sem Nie­po­ka­la­nów to dwa sank­tu­aria: NMP Nie­po­ka­la­nej Wszech­po­śred­nicz­ki Łask oraz św. Mak­sy­mi­lia­na Marii Kol­be­go. Zale­ży nam więc na pąt­ni­kach, piel­grzy­mach, choć prze­cież zale­ży nam tak­że na tury­stach. Nie chce­my, żeby klasz­tor stał się jedy­nie jed­nym z miejsc histo­rycz­nych, któ­re wypa­da zwie­dzić. Pra­gnie­my, by stał się nowo­cze­snym warsz­ta­tem pra­cy nad sobą, jak to ujął w 1972 roku ks. kard. Karol Woj­ty­ła, któ­ry przy­był tu po beaty­fi­ka­cji o. Mak­sy­mi­lia­na. Mówię „nowo­cze­sny”, gdyż w zamie­rze­niu św. Mak­sy­mi­lia­na środ­ki dla pozy­ska­nia nowych czci­cie­li Nie­po­ka­la­nej mia­ły być wła­śnie naj­now­szej gene­ra­cji. Św. Mak­sy­mi­lian był wiel­kim orę­dow­ni­kiem wyko­rzy­sty­wa­nia zdo­by­czy umy­słu ludz­kie­go dla chwa­ły Bożej. Dzię­ki nim zbli­ża­nie się do Nie­po­ka­la­nej mia­ło być łatwiej­sze i bar­dziej powszech­ne, uni­wer­sal­ne.
Tak­że obec­nie sta­ra­my się, na mia­rę naszych moż­li­wo­ści, nie być ana­chro­nicz­ni, nie odsta­wać od stan­dar­dów nowo­cze­sno­ści. Oczy­wi­ście zda­je­my sobie spra­wę, że Ewan­ge­lia jest szcze­gól­nym orę­dziem, w któ­rym nie może zabrak­nąć żywe­go, oso­bi­ste­go i oso­bo­we­go kon­tak­tu. Tak jak nie jest kolę­do­wa­niem słu­cha­nie kolęd z CD, tak rów­nież żad­ne wyna­laz­ki nie zastą­pią spo­tka­nia „na żywo”. Nie­po­ka­la­nów jest naj­lep­szym miej­scem, w któ­rym moż­na spo­tkać Nie­po­ka­la­ną „twa­rzą w twarz”. Z Nie­po­ka­la­no­wa bli­sko jest do nie­ba. Po to jest to miej­sce. I to uświa­da­mia­my naszym gościom: piel­grzy­mom i tury­stom. Świę­tość tego miej­sca tkwi w tym, że po tej zie­mi cho­dził skrom­ny fran­cisz­ka­nin w poła­ta­nym habi­cie. Zanim oddał on życie w Auschwitz, tu, w Nie­po­ka­la­no­wie, odda­wał je przez 12 lat. Każ­dy piel­grzym może w tym miej­scu doświad­czyć obec­no­ści ojca Mak­sy­mi­lia­na. Powi­nien uklęk­nąć przy jego biur­ku i warsz­ta­cie pra­cy dru­kar­skiej. Ubo­ga, drew­nia­na kapli­ca, cela zakon­na, przed­mio­ty codzien­ne­go użyt­ku – to wszyst­ko pozwa­la nam spo­tkać się z tym Świę­tym, pozna­wać go i przy­jąć jako patro­na swo­je­go życia. Jed­nak Nie­po­ka­la­nów, to nie muzeum św. Mak­sy­mi­lia­na. Nie­po­ka­la­nów nadal peł­ni misję swo­je­go Zało­ży­cie­la. W tym tkwi pięk­no tego miej­sca. Dziś przez wydaw­nic­two i radio reali­zu­je­my misję ewan­ge­li­za­cji, któ­rej dał tu począ­tek ojciec Kol­be; przez Ochot­ni­czą Straż Pożar­ną i ratow­nic­two medycz­ne, pro­wa­dzo­ne przez naszych bra­ci, reali­zu­je­my misję cha­ry­ta­tyw­ną, któ­rą rów­nież on zapo­cząt­ko­wał; i wresz­cie przez modli­twę, pra­cę i cier­pie­nie naszych współ­bra­ci słu­ży­my dalej Nie­po­ka­la­nej, by jak naj­wię­cej dusz dopro­wa­dzić do Chry­stu­sa.
– Dzię­ku­ję za roz­mo­wę, życzę obfi­to­ści łask Bożych i szcze­gól­nej opie­ki Mat­ki Bożej Nie­po­ka­la­nej.