Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 15–20 VIII 2011

PONIEDZIAŁEK:
Ap 11,19a; 12,1.3–6a.10ab
1 Kor 15,20–26; Łk 1,39–56
UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NMP

Wiel­bi dusza moja Pana i radu­je się duch mój w Bogu, Zbaw­cy moim. Bo wej­rzał na uni­że­nie swo­jej słu­żeb­ni­cy. Oto bowiem odtąd bło­go­sła­wić mnie będą wszyst­kie poko­le­nia. Gdyż wiel­kie rze­czy uczy­nił mi Wszech­moc­ny, świę­te jest imię Jego.
Im bar­dziej wiel­bi­my Boga i uzna­je­my Jego wyż­szość czy też odkry­wa­my Jego potę­gę, tym wyraź­niej widzi­my, że On, Stwór­ca, jest źró­dłem wszyst­kie­go, co dobre w naszym życiu. Im moc­niej pogłę­bia­my świa­do­mość zależ­no­ści od nasze­go Pana, tym wyraź­niej wzra­sta nasza poko­ra i tym samym nasza wiel­kość. Jeśli w duchu wia­ry chlu­bi­my się otrzy­ma­ną łaską, wychwa­la­my same­go Boga, odda­jąc cześć Temu, któ­ry jest nie­skoń­czo­nym Źró­dłem wszyst­kie­go. W takim duchu Mary­ja mówi o otrzy­ma­nych łaskach.

WTOREK:
Sdz 6,11–24a; Mt 19,23–30

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: „Zapraw­dę powia­dam wam: Boga­ty z trud­no­ścią wej­dzie do kró­le­stwa nie­bie­skie­go. Jesz­cze raz wam powia­dam: Łatwiej jest wiel­błą­do­wi przejść przez ucho igiel­ne niż boga­te­mu wejść do kró­le­stwa nie­bie­skie­go”. Gdy ucznio­wie to usły­sze­li, prze­ra­zi­li się bar­dzo i pyta­li: „Któż więc może się zba­wić?”. Jezus spoj­rzał na nich i rzekł: „U ludzi to nie­moż­li­we, lecz u Boga wszyst­ko jest moż­li­we”.
Łatwo jest dzie­lić ludzi obser­wu­jąc pobież­nie: ten boga­ty, ten bied­ny; z tym trze­ba się liczyć, tego moż­na zlek­ce­wa­żyć; ten inte­li­gent­ny i bły­sko­tli­wy, zaś ten jakiś nija­ki. Oce­nia­my, segre­gu­je­my, wyda­je­my wyrok. Chęt­nie wyrę­czy­li­by­śmy Boga w oce­nie ludz­kie­go postę­po­wa­nia. Tym­cza­sem Jezus sta­wia wyso­kie wyma­ga­nia, ale też daje łaskę. I tak napraw­dę nigdy nie wie­my, kto z tych, któ­rzy według naszej oce­ny nie mają per­spek­tyw, stał się wiel­kim. Bo u Boga wszyst­ko jest moż­li­we.

ŚRODA:
Sdz 9,6–15; Mt 20,1–16a

Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne jest do gospo­da­rza, któ­ry wyszedł wcze­snym ran­kiem, aby nająć robot­ni­ków do swej win­ni­cy. Umó­wił się z robot­ni­ka­mi o dena­ra za dzień i posłał ich do win­ni­cy. Gdy wyszedł oko­ło godzi­ny trze­ciej, zoba­czył innych, sto­ją­cych na ryn­ku bez­czyn­nie, i rzekł do nich: „Idź­cie i wy do mojej win­ni­cy, a co będzie słusz­ne dam wam”. Oni poszli. Wyszedł­szy ponow­nie oko­ło godzi­ny szó­stej i dzie­wią­tej, tak samo uczy­nił.
Robot­ni­cy wyna­ję­ci o róż­nych godzi­nach otrzy­mu­ją tę samą zapła­tę, choć każ­dy pra­co­wał inny czas. Oto zdu­mie­wa­ją­ce miło­sier­dzie Boskie­go Gospo­da­rza. Miło­sier­dzie Pana bywa trud­ne do zaak­cep­to­wa­nia przez ludz­ką spra­wie­dli­wość. Tu ujaw­nia się spo­sób nasze­go myśle­nia. Jeśli myśli­my o sobie, chcie­li­by­śmy, by doce­nio­no nasze warun­ki życia, trud­ne sytu­acje, gor­szy start życio­wy… i sto innych oko­licz­no­ści. Ale jeśli na pierw­szym miej­scu myśli­my o Bogu, nie­waż­ne skąd przy­cho­dzi­my i jak dłu­ga nasza dro­ga, bo liczy się chwa­ła Pana.

CZWARTEK:
Sdz 11,29–39a; Mt 22,1–14

Wte­dy rzekł król swo­im słu­gom: „Uczta wpraw­dzie jest goto­wa, lecz zapro­sze­ni nie byli jej god­ni. Idź­cie więc na roz­staj­ne dro­gi i zapro­ście na ucztę wszyst­kich, któ­rych spo­tka­cie”. Słu­dzy ci wyszli na dro­gi i spro­wa­dzi­li wszyst­kich, któ­rych napo­tka­li: złych i dobrych. I sala napeł­ni­ła się bie­siad­ni­ka­mi.
Dla­cze­go zapro­sze­ni nie byli god­ni uczty? – bo sami taki­mi się uczy­ni­li. Zlek­ce­wa­ży­li nie tyle ucztę, co gospo­da­rza. Wybra­li inne zaję­cia. Na ten czas wyda­ły im się waż­niej­sze. Tym­cza­sem miej­sce w sali bie­siad­nej zaję­li inni. Drzwi zamknię­to. Dla nich miej­sce już się nie zna­la­zło. Nawet gdy­by chcie­li się­gnąć po to, co było dla nich przy­go­to­wa­ne, już nie mogli. Czy byli w sta­nie to prze­wi­dzieć? Nie­od­wra­cal­ność pew­nych decy­zji jest fak­tem. I nie moż­na tego prze­oczyć.

PIĄTEK:
Rt 1,1.3–6.14b–16.22; Mt 22,34–40

Uczo­ny w Pra­wie zapy­tał Go [Jezu­sa], wysta­wia­jąc Go na pró­bę: „Nauczy­cie­lu, któ­re przy­ka­za­nie w Pra­wie jest naj­więk­sze?”. On mu odpo­wie­dział: „Będziesz miło­wał Pana Boga swe­go całym swo­im ser­cem, całą swo­ją duszą i całym swo­im umy­słem”. To jest naj­więk­sze i pierw­sze przy­ka­za­nie. Dru­gie podob­ne jest do nie­go: „Będziesz miło­wał swe­go bliź­nie­go jak sie­bie same­go”. Na tych dwóch przy­ka­za­niach opie­ra się całe Pra­wo i Pro­ro­cy.
Co jest naj­waż­niej­sze? Wie­lu żyje nie sta­wia­jąc tego pyta­nia nigdy. Ale czy moż­na tak żyć? Pew­nie moż­na, lecz jakość takie­go życia jest nija­ka. Owo­ce jeśli będą, to zupeł­nie przy­pad­ko­we. A prze­cież czas dany jest nam tyl­ko raz. Budo­wa­nie cha­otycz­ne, od przy­pad­ku do przy­pad­ku, nie jest wła­ści­wym spo­so­bem życia. Jezus jasno uka­zu­je fun­da­ment, któ­ry jest zara­zem dro­go­wska­zem. Gdy pośród wie­lu zajęć zaczy­na­my się gubić, znów trze­ba rzu­cić okiem na to, co naj­waż­niej­sze – i już wie­my, jak iść dalej.

SOBOTA:
Rt 2,1–3.8–11; 4,13–17; Mt 23,1–12

Na kate­drze Moj­że­sza zasie­dli ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze. Czyń­cie więc i zacho­wuj­cie wszyst­ko, co wam pole­cą, lecz uczyn­ków ich nie naśla­duj­cie… Wszyst­kie swe uczyn­ki speł­nia­ją w tym celu, żeby się ludziom poka­zać. Roz­sze­rza­ją swo­je filak­te­rie i wydłu­ża­ją frędz­le u płasz­czów. Lubią zaszczyt­ne miej­sca na ucztach i pierw­sze krze­sła w syna­go­gach. Chcą, by ich pozdra­wia­no na ryn­ku i żeby ludzie nazy­wa­li ich Rab­bi.
Wie­le wspa­nia­łych, pla­no­wa­nych przez ludzi dzieł legło w gru­zach, zanim zosta­ły ukoń­czo­ne. Znisz­czy­ła je ludz­ka pycha. Poja­wi­ła się nie­po­strze­że­nie gdzieś u samych fun­da­men­tów. I nadal kolej­ne pro­jek­ty pozo­sta­ją dzie­łem pięk­nym jedy­nie w sfe­rze marzeń. A tru­ją­ca woń pychy nie wyczer­pu­je się. To przez pychę pada­ją akcje spo­łecz­ne, pro­jek­ty poli­tycz­ne i nie­jed­no­krot­nie rów­nież dzie­ła podej­mo­wa­ne w Koście­le. Adre­sa­ta­mi kry­tycz­nych słów Jezu­sa są nie tyl­ko ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze. Te sło­wa są dla nas i o nas.

ks. Roman Sła­weń­ski