Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Niewolnik miłości”

Nie byłoby na Stolicy Piotrowej Papieża-Polaka

fot. Archi­wum Insty­tu­tu Pry­ma­sow­skie­go Ste­fa­na Kard. Wyszyń­skie­go w War­sza­wie

„Czci­god­ny i Umi­ło­wa­ny Księ­że Pry­ma­sie! Pozwól, że powiem po pro­stu, co myślę. Nie było­by na Sto­li­cy Pio­tro­wej tego Papie­ża-Pola­ka, któ­ry dziś pełen bojaź­ni Bożej, ale i pełen ufno­ści roz­po­czy­na nowy pon­ty­fi­kat, gdy­by nie było Two­jej wia­ry, nie cofa­ją­cej się przed wię­zie­niem i cier­pie­niem, Two­jej hero­icz­nej nadziei, Twe­go zawie­rze­nia bez resz­ty Mat­ce Kościo­ła, gdy­by nie było Jasnej Góry i tego całe­go okre­su dzie­jów Kościo­ła w Ojczyź­nie naszej, któ­re zwią­za­ne są z Two­im bisku­pim i pry­ma­sow­skim posłu­gi­wa­niem” – mówił tuż po wybo­rze Jan Paweł II o Pry­ma­sie Pol­ski ks. kard. Ste­fa­nie Wyszyń­skim. 
Były kra­kow­ski metro­po­li­ta ks. kard. Woj­ty­ła, zasia­da­jąc na Sto­li­cy Pio­tro­wej, nie pozo­sta­wił żad­nych wąt­pli­wo­ści co do roli i zna­cze­nia, jakie ode­gra­ła pry­ma­sow­ska posłu­ga ks. kard. Wyszyń­skie­go. W latach 70. komu­ni­stycz­ny reżim zmie­nił tak­ty­kę wal­ki z Kościo­łem. Nie orga­ni­zo­wa­no już anty­re­li­gij­nych kam­pa­nii, ale wzmo­gła się ide­olo­gicz­na pre­sja pań­stwa na oby­wa­te­li, a Kościo­ło­wi utrud­nia­no posłu­gę licz­ny­mi, admi­ni­stra­cyj­ny­mi szy­ka­na­mi.
W tym cza­sie nie zabra­kło odważ­ne­go gło­su Pry­ma­sa, sta­ją­ce­go w obro­nie praw Naro­du i Kościo­ła. Pro­te­sto­wał prze­ciw­ko narzu­ca­ne­mu sys­te­mo­wi „socja­li­stycz­ne­go wycho­wa­nia” w szko­le, prze­ciw­ko inge­ren­cjom pań­stwa w wycho­wa­nie dzie­ci zgod­nie z wolą rodzi­ców, zaku­sa­mi na nie­dzie­lę jako dzień wol­ny od pra­cy itp.
Opatrz­no­ścio­wa misja
[pul­lqu­ote]

Dziękujemy dziś Trójcy Przenajświętszej za to ewangeliczne, paschalne dziedzictwo kardynała Stefana Wyszyńskiego, który pod krzyżem Chrystusa stawał zawsze razem z Maryją. „Wszystko postawiłem na Maryję”. Wobec Niej czuł się jak apostoł Jan, jak przybrany syn i jak rozmiłowany w Bogarodzicy „niewolnik miłości”. W tym bezwzględnym oddaniu znajdował swoją duchową wolność: tak, był człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności. Był niestrudzonym rzecznikiem godności każdego człowieka oraz dobrego imienia Polski pośród narodów Europy i świata. Można do niego odnieść słowa poety: „Z pokorą teraz padam na kolana, Abym wstał silnym Boga robotnikiem. Gdy wstanę – głos mój będzie głosem Pana, Mój krzyk – ojczyzny całej będzie krzykiem” (Juliusz Słowacki, Tak mi, Boże, dopomóż). Opatrzność Boża oszczędziła mu bolesnych wydarzeń, które łączą się z datą 13 grudnia 1981 r. Odszedł do Ojca w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, a pogrzeb jego odbył się w uroczystość Nawiedzenia Bogarodzicy. Jakby Pani Jasnogórska chciała wycisnąć ostatnią ziemską pieczęć na życiu tego Prymasa, który wraz z Episkopatem Polski zaprosił Ją do nawiedzania wszystkich diecezji i parafii w naszej Ojczyźnie. Dziękując Trójcy Przenajświętszej za wielką posługę Prymasa Tysiąclecia, prosimy Króla wieków, aby nic nie zniszczyło tego głębokiego fundamentu, jaki dane Mu było założyć w duszy Ludu Bożego na całej polskiej ziemi. bł. Jan Paweł II, Warszawa, 16 czerwca 1983 roku

[/pullquote]
Od stycz­nia 1974 do 1976 roku, w war­szaw­skim koście­le pw. Świę­te­go Krzy­ża ks. kard. Ste­fan Wyszyń­ski wygło­sił cykl kazań poświę­co­nych tema­ty­ce spo­łecz­nej. Doma­gał się w nich posza­no­wa­nia należ­nych Pola­kom praw, pro­te­sto­wał prze­ciw­ko zmia­nom w Kon­sty­tu­cji PRL w lutym 1976. Mówił wte­dy: „Wła­sne pra­wa Naro­du to przede wszyst­kim pra­wo do zacho­wa­nia odręb­no­ści naro­do­wej i tery­to­rial­nej (…) Naród nasz ma pra­wo do zacho­wa­nia wła­snej, rodzi­mej kul­tu­ry i do samo­dziel­no­ści naro­do­wej w gra­ni­cach Ojczy­zny, do wła­sne­go życia i bytu naro­do­we­go czy pań­stwo­we­go. Do wła­snych praw Naro­du nale­ży też pra­wo do wycho­wa­nia w duchu kul­tu­ry naro­do­wej, mają­cej istot­ne zna­cze­nie dla kształ­to­wa­nia świa­do­mo­ści naro­do­wej”. Jed­no­cze­śnie pod­kre­ślał, iż: „Spo­łecz­ność poli­tycz­na – licząc się z rze­czy­wi­sto­ścią naro­do­wą, z kul­tu­rą wła­sną Naro­du, z jego suwe­ren­no­ścią kul­tu­ral­ną i poli­tycz­ną – nie może wcho­dzić w takie ukła­dy i przyj­mo­wać takich zobo­wią­zań mię­dzy­na­ro­do­wych, któ­re były­by krzyw­dą dla kul­tu­ry naro­do­wej i suwe­ren­no­ści gospo­dar­czej”. Bro­nił robot­ni­ków bitych w Rado­miu, Ursu­sie i Płoc­ku w czerw­cu 1976 roku.
W cza­sie przy­go­to­wań do obcho­dów 600-lecia Jasno­gór­skie­go Sank­tu­arium – 3 maja 1977 roku – Pry­mas napo­mi­nał: „Zobo­wią­za­nia zawar­te w Ślu­bach Jasno­gór­skich są obo­wiąz­kiem każ­de­go z nas, są obo­wiąz­kiem rodzi­ny, naro­du, pań­stwa i wszyst­kich władz, któ­ry­mi to pań­stwo się posłu­gu­je. Nie może być takich insty­tu­cji, któ­re by w jaki­kol­wiek spo­sób gwał­ci­ły pod­sta­wo­we pra­wa ludz­kie. Dzi­siaj gwa­ran­tu­ją to umo­wy mię­dzy­na­ro­do­we, ale obo­wią­zek posza­no­wa­nia praw czło­wie­ka wyni­ka naprzód z ducha Ewan­ge­lii. W Ojczyź­nie naszej pły­nie też z ducha kul­tu­ry chrze­ści­jań­skiej, któ­rą żyli­śmy i żyje­my. Spo­łecz­ne obo­wiąz­ki wyni­ka­ją­ce ze Ślu­bów Jasno­gór­skich łączą się nie tyl­ko ze Ślu­ba­mi Jasno­gór­ski­mi, ale z całą naszą kul­tu­rą rodzi­mą i naro­do­wą, któ­ra musi dojść do gło­su, aby naród żył w zgo­dzie i poko­ju, bez gwał­tów i uci­sków”.
Wybór Jana Paw­ła II na Sto­li­cę Pio­tro­wą stał się trium­fem pry­ma­sow­skiej posłu­gi ks. kard. Wyszyń­skie­go. Kil­ka mie­się­cy póź­niej rado­wał się z milio­na­mi Pola­ków w cza­sie papie­skiej piel­grzym­ki do Ojczy­zny. Papież-Polak, wita­jąc w sto­li­cy Pry­ma­sa, powie­dział: „Ksiądz Pry­mas odzwier­cie­dla siłę fun­da­men­tu tego Kościo­ła, któ­rym jest Jezus Chry­stus. Na tym pole­ga jego wła­sna siła. Ksiądz Pry­mas uczy od trzy­dzie­stu kil­ku lat, że tę siłę zawdzię­cza Maryi, Mat­ce Chry­stu­sa. Wszy­scy o tym dobrze wie­my, że dzię­ki Maryi moż­na naj­peł­niej odzwier­cie­dlić siłę tego fun­da­men­tu, któ­rym jest Chry­stus, że dzię­ki Maryi moż­na naj­sku­tecz­niej sta­wać się zwor­ni­kiem Kościo­ła. Tego uczy życie i posłu­gi­wa­nie Pry­ma­sa Pol­ski. Jest on zwor­ni­kiem Kościo­ła war­szaw­skie­go. I jest zwor­ni­kiem całe­go Kościo­ła w Pol­sce. Na tym pole­ga jego opatrz­no­ścio­wa misja od trzy­dzie­stu z górą lat”.
Dla mnie jest wal­ka, męka, trud…
Pry­mas i bisku­pi, pod koniec lat 70. wie­lo­krot­nie ostrze­ga­li przed nad­cho­dzą­cym kry­zy­sem. „Ład moral­ny jest pod­sta­wą całe­go porząd­ku spo­łecz­no-gospo­dar­cze­go i poli­tycz­ne­go” – wzy­wa­li bisku­pi w komu­ni­ka­cie z Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski na począt­ku 1980 roku. Po powsta­niu „Soli­dar­no­ści”, Kościół udzie­lił jej peł­ne­go popar­cia. Pry­mas Pol­ski, „bło­go­sła­wiąc was i wasze poczy­na­nia”, mówił: „Gdy idzie o posta­wę Epi­sko­pa­tu wobec Soli­dar­no­ści, to pano­wie już wie­cie, że czy to będzie w Gdań­sku, w Szcze­ci­nie, we Wro­cła­wiu, czy w War­sza­wie, posta­wa nasza jest jed­no­li­ta. Na ten temat Soli­dar­ność żad­nej wąt­pli­wo­ści nie może mieć. Zresz­tą to, co w tej chwi­li podej­mu­ją róż­ne gru­py spo­łecz­ne, o to Kościół i Kon­fe­ren­cja Epi­sko­pa­tu wal­czy od trzy­dzie­stu lat! Cie­szy­my się, że dzi­siaj nie jeste­śmy sami, [bo] był czas, gdy byli­śmy sami”. Nie pozo­sta­wiał żad­nej wąt­pli­wo­ści odno­śnie do tego, co powin­no leżeć u pod­staw prze­mian pod­ję­tych w Pol­sce latem 1980 roku. Już pod­czas swe­go pierw­sze­go spo­tka­nia z Lechem Wałę­są – 7 wrze­śnia – mówił: „W Pol­sce posia­da­nie samej racji nie wystar­cza, bo poli­ty­ka, pro­wa­dzo­na przez komu­ni­stów w minio­nym trzy­dzie­sto­le­ciu, dopro­wa­dzi­ła do zbu­rze­nia ładu moral­ne­go w spo­łe­czeń­stwie”.
Szcze­gól­nie zaan­ga­żo­wał się na rzecz lega­li­za­cji związ­ko­wej repre­zen­ta­cji pol­skiej wsi, jaką stał się NSZZ Rol­ni­ków Indy­wi­du­al­nych „Soli­dar­ność”. „W pierw­szym rzę­dzie trze­ba rol­ni­kom zagwa­ran­to­wać pew­ność wła­sno­ści upra­wia­nej zie­mi i uznać ich pra­wo do swo­bod­ne­go zrze­sza­nia się zawo­do­we­go. Pra­wo rol­ni­ków do swo­bod­ne­go zrze­sza­nia się zgod­nie z ich wolą i potrze­ba­mi, nie­za­leż­nie od ist­nie­ją­cych zrze­szeń, jest pra­wem natu­ral­nym” – ape­lo­wa­li bisku­pi w lutym 1981 roku. Cięż­ko cho­ry Pry­mas – w jed­nej ze swych ostat­nich roz­mów – tłu­ma­czył swe zaan­ga­żo­wa­nie w tę kwe­stię: „My nie chce­my kon­fe­sjo­na­li­zo­wać ruchów robot­ni­ków prze­my­sło­wych ani też rol­ni­ków indy­wi­du­al­nych. Nie chce­my two­rzyć soda­li­cji czy bractw. My po pro­stu – świa­do­mi tra­dy­cyj­nej wię­zi pol­skiej wsi z Kościo­łem Chry­stu­so­wym, z Ewan­ge­lią i moral­no­ścią chrze­ści­jań­ską – oka­zu­je­my wam jak naj­wię­cej zaufa­nia, życz­li­wo­ści i popar­cia w tych wymia­rach, w jakich to jest moż­li­we”. NSZZ RI „Soli­dar­ność” został zare­je­stro­wa­ny 12 maja 1981 roku.
Naza­jutrz, na Pla­cu św. Pio­tra w Rzy­mie, Jana Paw­ła II dosię­gły kule zama­chow­ca. „Ostat­nie wyda­rze­nie zwią­za­ne z Ojcem Świę­tym – zamach 13 maja 1981 roku – zespo­li­ło mnie z nim na prze­pa­dłe. Jestem z nim duchem i żyję dla nie­go, nawet gdy będę na pro­gu życia” – pisał Pry­mas Pol­ski, któ­ry wezwał do „prze­rzu­ce­nia” wszyst­kich modlitw w jego inten­cji, na wal­czą­ce­go o życie Papie­ża. Umie­rał 28 maja 1981 roku wier­ny do koń­ca, iż „chwa­ła i rado­ści – to nie dla mnie. I odda­nie świa­ta – nie dla mnie. Dla mnie jest wal­ka, męka, trud, ale zwy­cię­stwa są nie dla mnie”.