Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (22)

Karta młodości

Mecha­ni­zmy wła­dzy trze­ba znać. Jed­nym z nich jest mło­dość robią­cych karie­ry. Kohe­let sygna­li­zu­je to, o czym mądry zapo­mnieć nie może. Począ­tek i koniec każ­de­go czło­wie­ka się­ga­ją­ce­go po wła­dzę jest iden­tycz­ny jak wszyst­kich ludzi. „Nagi wysze­dłem z łona mat­ki, i nagi powró­cę do zie­mi”. Te sło­wa Hio­ba zmu­sza­ją do licze­nia się z rów­no­ścią podyk­to­wa­ną przez życie. Moż­na pod­jąć zada­nia i doko­nać wie­le, ale wszyst­ko się koń­czy i trze­ba wie­dzieć, że życie jest moc­niej­sze od mają­cych wła­dzę. Oni słab­ną i odpa­da­ją. Umie­jęt­ność odej­ścia jest waż­nym warun­kiem spra­wo­wa­nia wła­dzy. Kohe­let mówi o tym na zasa­dzie doświad­cze­nia: widzia­łem…
Wszak i król wyszedł z łona [mat­ki], i mimo swej god­no­ści kró­lew­skiej uro­dził się bied­nym. Widzia­łem, jak wszy­scy żyją­cy, co cho­dzą pod słoń­cem, sta­nę­li przy mło­dzień­cu, dru­gim [po kró­lu], któ­ry miał zająć jego miej­sce. Nie­prze­li­czo­ny był cały lud, na któ­re­go cze­le on sta­nął. Ale póź­niej­si też nie będą z nie­go zado­wo­le­ni. Bo tak­że i to jest mar­ność i pogoń za wia­trem (Koh 4,14–16).
Przy wszyst­kich wybo­rach trze­ba się liczyć z kar­tą mło­do­ści. Ludzie w cza­sach wybo­rów mają na uwa­dze tych, któ­rzy będą się liczyć jutro. Z nimi per­spek­ty­wy są szer­sze. Mają­cy wła­dzę usi­łu­ją ją zacho­wać w swych dło­niach. Ci na dru­gim miej­scu cze­ka­ją na godzi­nę, w któ­rej zaj­mą ich miej­sca. Wybor­cy, jak to pisze Kohe­let, są po stro­nie młod­sze­go, czy­li tego, do któ­re­go nale­ży jutro, a nie tego, kto dziś ma wła­dzę. Ten mecha­nizm uwzględ­nia­ją kan­dy­da­ci. Dziś spo­sób pre­zen­ta­cji kan­dy­da­ta w wiel­kiej mie­rze decy­du­je o jego suk­ce­sach. Mło­dy i pięk­ny ma o wie­le więk­sze szan­se niż ten, komu tych przy­mio­tów bra­ku­je. Każ­de wystą­pie­nie przed kame­ra­mi jest przy­go­to­wy­wa­ne – i to bar­dzo dokład­nie. Jed­no potknię­cie jest już nie­bez­piecz­ne, bo może być wyko­rzy­sta­ne przez prze­ciw­ni­ków na sto spo­so­bów. Mło­dość jest atu­tem we współ­cze­snym świe­cie. Nic więc dziw­ne­go, że mło­dzi wybor­cy w dużej mie­rze gło­su­ją na tych, któ­rzy do ich gro­na nale­żą i sto­ją po ich stro­nie. Zdu­mie­wa to, że już ponad dwa tysią­ce lat temu autor natchnio­ny odsła­nia war­tość kar­ty mło­do­ści przy obsa­dza­niu sta­no­wisk.
Mądrość wład­cy pole­ga mię­dzy inny­mi na licze­niu się z opi­nia­mi i na umie­jęt­no­ści ope­ro­wa­nia kar­ta­mi dobra moż­li­wie wiel­kiej gru­py wybor­ców. Win­no ich być ponad 50%. Liczyć trze­ba wszyst­kich upraw­nio­nych do gło­so­wa­nia. Ci, któ­rzy nie odda­ją gło­sów, oraz ci, któ­rzy odda­ją gło­sy nie­waż­ne bio­rą udział i wyra­ża­ją swe sta­no­wi­sko wobec kan­dy­da­tów. Nie da się ste­ro­wać spo­łe­czeń­stwem, jeśli się ma za sobą tyl­ko 30% wybor­ców, bo wia­do­mo, że 70% jest inne­go zda­nia. Prze­ję­cie wła­dzy ma na uwa­dze dobro wszyst­kich oby­wa­te­li, a nie tyl­ko tych, któ­rzy na kan­dy­da­ta gło­su­ją.
Spra­wu­ją­cy wła­dzę winien nie­ustan­nie obser­wo­wać kan­dy­da­tów na jego miej­sce. Oni są bli­sko nie­go. Nawet jeśli jest on mło­dy, to od chwi­li prze­ję­cia funk­cji winien się liczyć z jej odda­niem. Musi tyl­ko mak­sy­mal­nie dobrze wyko­rzy­stać czas, jaki ma do dys­po­zy­cji. Licze­nie się z kon­ku­ren­ta­mi jest potrzeb­ne nie po to, aby ich nisz­czyć, ale po to, aby dać im szan­sę sko­ku z wyż­szej skocz­ni. Jeśli mają­cy wła­dzę pod­no­si sto­pień skocz­ni, to dla śro­do­wi­ska dobry znak. Jeśli mają­cy wła­dzę obni­ża­ją sto­pień skocz­ni, to szko­dzą wszyst­kim, tak zawod­ni­kom, jak i spo­łe­czeń­stwu.
Mądrość wzy­wa do obiek­tyw­ne­go spoj­rze­nia na wszyst­kie kam­pa­nie wybor­cze. Dziś waż­niej­sze są pro­gra­my niż ludzie mają­cy wła­dzę. Oni mają zre­ali­zo­wać pro­gra­my, a nie wolę wybor­ców. Pro­gra­my w ukła­dach Ojczy­zny, Euro­py i świa­ta są waż­niej­sze niż decy­zje jed­no­stek. Trze­ba to dostrzec i nabrać dystan­su do tego, w czym uczest­ni­czy­my. Tyl­ko to pozwa­la mądrze oddać głos, gdy nad­cho­dzi godzi­na wybo­rów – waż­nych tak dla naro­du, jak i dla śro­do­wisk, w jakich żyje­my i pra­cu­je­my. Wszę­dzie dziś pro­gra­my są waż­niej­sze niż ludzie na sta­no­wi­skach. Reali­za­cja jed­nak tych pro­gra­mów zale­ży od nich i za każ­dą decy­zję bio­rą odpo­wie­dzial­ność przed Bogiem, czy tego chcą czy nie chcą, czy o tym wie­dzą czy nie. Tyl­ko Bóg jest ponad pro­gra­ma­mi!

ks. Edward Sta­niek