Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Piękno rozmowy z Bogiem

Kate­che­za Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­na w Castel Gan­dol­fo 17 sierp­nia br.

[pullquote]Właśnie to jest celem medy­ta­cji: powie­rze­nie się coraz peł­niej w Boże ręce, z ufno­ścią i miło­ścią, będąc pew­ny­mi, że tyl­ko peł­niąc Jego wolę jeste­śmy w osta­tecz­no­ści napraw­dę szczęśliwi.[/pullquote]Drodzy bra­cia i sio­stry!
Czym jest medy­ta­cja? Ozna­cza „czy­nie­nie pamiąt­ki” tego, co Bóg uczy­nił i nie zapo­mi­na­nie o wie­lu Jego dobro­dziej­stwach (por. Ps 103,2b). Czę­sto widzi­my jedy­nie spra­wy nega­tyw­ne; powin­ni­śmy zacho­wy­wać w naszej pamię­ci tak­że dobre rze­czy, dary, jaki­mi obda­rzył nas Bóg, zwró­cić szcze­gól­ną uwa­gę na sygna­ły pozy­tyw­ne pocho­dzą­ce od Boga i upa­mięt­niać je. Mówi­my więc o rodza­ju modli­twy, któ­ra w tra­dy­cji chrze­ści­jań­skiej nazy­wa się „modli­twą myśl­ną”. Zna­my jedy­nie modli­twę sło­wa­mi, oczy­wi­ście tak­że umysł i ser­ce muszą być w tej modli­twie obec­ne, ale mówi­my dziś o medy­ta­cji, któ­ra nie wyra­ża się sło­wa­mi, ale nawią­za­niem kon­tak­tu nasze­go umy­słu z ser­cem Boga. W tym przy­pad­ku bar­dzo real­nym wzo­rem jest Mary­ja. Ewan­ge­li­sta Łukasz wie­le razy powta­rza, że Mary­ja zacho­wy­wa­ła wszyst­kie te spra­wy i roz­wa­ża­ła je w swo­im ser­cu (2,19 por. 2,51b). Ten, kto strze­że, nie zapo­mi­na. Ona zwra­ca uwa­gę na to wszyst­ko, co Pan do niej mówi i wzglę­dem Niej czy­ni, i roz­wa­ża, to zna­czy nawią­zu­je kon­takt z róż­ny­mi spra­wa­mi, zgłę­bia w swo­im ser­cu. (…) Mary­ja żyła swym życiem w peł­ni, swo­imi codzien­ny­mi obo­wiąz­ka­mi, swo­ją misją mat­ki, ale potra­fi­ła zacho­wać w sobie prze­strzeń wewnętrz­ną, by zasta­na­wiać się nad sło­wem i nad wolą Bożą, nad tym, co się w niej wyda­rzy­ło i tajem­ni­ca­mi życia Jej Syna.
W naszych cza­sach jeste­śmy pochło­nię­ci tak wie­lo­ma dzia­ła­nia­mi i zobo­wią­za­nia­mi, tro­ska­mi, pro­ble­ma­mi. Czę­sto jeste­śmy skłon­ni wypeł­niać wszyst­kie prze­strze­nie dnia, bez chwi­li na zatrzy­ma­nie się, zasta­no­wie­nie i pie­lę­gno­wa­nie życia ducho­we­go, kon­tak­tu z Bogiem. Mary­ja uczy nas, jak bar­dzo jest koniecz­ne, by zna­leźć w naszych dniach, z całą ich aktyw­no­ścią, chwi­le sku­pie­nia w ciszy i zasta­no­wie­nia się nad tym, cze­go pra­gnie nauczyć nas Pan, w jaki spo­sób jest obec­ny i dzia­ła w świe­cie oraz w naszym życiu: być zdol­ny­mi do zatrzy­ma­nia się na chwi­lę i medy­to­wa­nia. Św. Augu­styn porów­nu­je medy­ta­cję tajem­nic Bożych do przyj­mo­wa­nia żyw­no­ści i uży­wa sło­wa, któ­re powta­rza się w całej tra­dy­cji chrze­ści­jań­skiej: „prze­żu­wa­nie”. Boże tajem­ni­ce powin­ny sta­le roz­brzmie­wać w nas samych, aby sta­ły się nam bli­skie, kie­ro­wa­ły naszym życiem, kar­mi­ły nas, jak ma to miej­sce z pokar­mem nie­zbęd­nym, aby nas wspie­rać. Nato­miast św. Bona­wen­tu­ra, odwo­łu­jąc się do słów Pisma Świę­te­go mówi, że „trze­ba je nie­ustan­nie prze­żu­wać, aby utrwa­lić z żar­li­wą pil­no­ścią duszy” (Cool. In Hex., ed Quarac­chi 1934, s. 218).
Medy­ta­cja ozna­cza więc two­rze­nie w nas sta­nu sku­pie­nia, ciszy wewnętrz­nej, aby medy­to­wać, przy­swa­jać tajem­ni­ce naszej wia­ry i to, co Bóg w nas doko­nu­je, nie tyl­ko rze­czy któ­re przy­cho­dzą i odcho­dzą. Może­my doko­ny­wać tego „prze­żu­wa­nia” na róż­ne spo­so­by, bio­rąc, na przy­kład, krót­ki frag­ment Pisma Świę­te­go, zwłasz­cza Ewan­ge­lii, Dzie­jów Apo­sto­łów, Listów Apo­sto­łów lub jakąś stro­nę dzieł pisa­rzy ducho­wych przy­bli­ża­ją­cą nam i peł­niej uobec­nia­ją­cą Bożą rze­czy­wi­stość w naszym dniu dzi­siej­szym, może tak­że pro­sząc o radę spo­wied­ni­ka lub kie­row­ni­ka ducho­we­go, czy­tać i zasta­na­wiać się nad tym, co się prze­czy­ta­ło, zatrzy­mu­jąc się nad tym, sta­ra­jąc się to zro­zu­mieć, pojąć co mówi do mnie, co mówi dzi­siaj, otwo­rzyć się na to, co Bóg pra­gnie nam powie­dzieć i cze­go nas pra­gnie nauczyć. Tak­że róża­niec jest modli­twą medy­ta­cyj­ną: powta­rza­jąc Zdro­waś Mario jeste­śmy zapra­sza­ni do prze­my­śle­nia na nowo i zasta­no­wie­nia się nad gło­szo­ną tajem­ni­cą. Może­my się tak­że zatrzy­mać nad jakimś inten­syw­nym doświad­cze­niem ducho­wym, nad sło­wa­mi, któ­re szcze­gól­nie głę­bo­ko zapa­dły w naszym ser­cu pod­czas udzia­łu w nie­dziel­nej Eucha­ry­stii. Jak więc widzi­cie jest wie­le spo­so­bów medy­ta­cji i nawią­za­nia w ten spo­sób kon­tak­tu z Bogiem, przy­bli­że­nia się do Boga i w ten spo­sób zna­le­zie­nia się na dro­dze pro­wa­dzą­cej do Nie­ba.
Dro­dzy przy­ja­cie­le, wytrwa­łość w ofia­ro­wy­wa­niu cza­su dla Boga jest ele­men­tem fun­da­men­tal­nym dla wzro­stu ducho­we­go: sam Bóg da nam smak swych tajem­nic, swo­ich słów, swo­jej obec­no­ści i dzia­ła­nia, odczu­cia jak to jest pięk­nie, kie­dy Bóg z nami roz­ma­wia. Pozwo­li On nam zro­zu­mieć w naj­głęb­szy spo­sób cze­go ode mnie ocze­ku­je. W osta­tecz­no­ści wła­śnie to jest celem medy­ta­cji: powie­rze­nie się coraz peł­niej w Boże ręce, z ufno­ścią i miło­ścią, będąc pew­ny­mi, że tyl­ko peł­niąc Jego wolę jeste­śmy w osta­tecz­no­ści napraw­dę szczę­śli­wi.