Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Iz 55,6–9
Flp 1,20c–24.27a
Mt 20,1–16a

Przypowieść o robotnikach w winnicy

Słowa życiaJezus opo­wie­dział swo­im uczniom tę przy­po­wieść:
Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne jest do gospo­da­rza, któ­ry wyszedł wcze­snym ran­kiem, aby nająć robot­ni­ków do swej win­ni­cy. Umó­wił się z robot­ni­ka­mi o dena­ra za dzień i posłał ich do win­ni­cy. Gdy wyszedł oko­ło godzi­ny trze­ciej, zoba­czył innych, sto­ją­cych na ryn­ku bez­czyn­nie, i rzekł do nich: „Idź­cie i wy do mojej win­ni­cy, a co będzie słusz­ne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedł­szy ponow­nie oko­ło godzi­ny szó­stej i dzie­wią­tej, tak samo uczy­nił.
Gdy wyszedł oko­ło godzi­ny jede­na­stej, spo­tkał innych sto­ją­cych i zapy­tał ich: „Cze­mu tu sto­icie cały dzień bez­czyn­nie?”.
Odpo­wie­dzie­li mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idź­cie i wy do win­ni­cy”.
A gdy nad­szedł wie­czór, rzekł wła­ści­ciel win­ni­cy do swe­go rząd­cy: „Zwo­łaj robot­ni­ków i wypłać im należ­ność, począw­szy od ostat­nich, aż do pierw­szych”. Przy­szli naję­ci oko­ło jede­na­stej godzi­ny i otrzy­ma­li po dena­rze. Gdy więc przy­szli pierw­si, myśle­li, że wię­cej dosta­ną; lecz i oni otrzy­ma­li po dena­rze.
Wziąw­szy go, szem­ra­li prze­ciw gospo­da­rzo­wi, mówiąc: „Ci ostat­ni jed­ną godzi­nę pra­co­wa­li, a zrów­na­łeś ich z nami, któ­rzy­śmy zno­si­li cię­żar dnia i spie­ko­ty”. Na to odrzekł jed­ne­mu z nich: „Przy­ja­cie­lu, nie czy­nię ci krzyw­dy; czy nie o dena­ra umó­wi­łeś się ze mną? Weź, co two­je, i odejdź. Chcę też i temu ostat­nie­mu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wol­no uczy­nić ze swo­im, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”. Tak ostat­ni będą pierw­szy­mi, a pierw­si ostat­ni­mi.
Łatwo jest porów­ny­wać swo­je życie z życiem innych. Nie­któ­rzy tym spo­so­bem popra­wia­ją sobie humor. Inni pobu­dza­ją się do naj­bar­dziej bez­in­te­re­sow­ne­go uczu­cia, jakim jest zazdrość. Bo dla­cze­go ten obok ma lep­sze warun­ki, wię­cej zdol­no­ści i nie wia­do­mo dla­cze­go lepiej mu się wszyst­ko ukła­da? Zazdrość jest jed­nak swe­go rodza­ju zarzu­tem wobec Boga – wobec Bożej dobro­ci. Czy moż­na sta­wiać Bogu zarzut, że jest zbyt dobry? Tak się dzie­je, jeśli nie odkry­je­my Bożej dobro­ci wzglę­dem nas.

rs