Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Ty Panie jesteś dla mnie tarczą

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI,
wygło­szo­nej 7 wrze­śnia br. pod­czas audien­cji ogól­nej na Pla­cu św. Pio­tra

Dro­dzy bra­cia i sio­stry,
Podej­mu­je­my dziś audien­cje na Pla­cu św. Pio­tra, a w „szko­le modli­twy”, któ­rą wspól­nie prze­ży­wa­my pod­czas tych śro­do­wych kate­chez, chciał­bym roz­po­cząć roz­wa­ża­nie nie­któ­rych psal­mów, któ­re, jak powie­dzia­łem w czerw­cu, two­rzą „księ­gę modli­twy” w peł­nym tego sło­wa zna­cze­niu. Pierw­szy, nad któ­rym chcę się zatrzy­mać, to psalm lamen­ta­cji i proś­by, prze­po­jo­ny głę­bo­ką ufno­ścią, w któ­rym pew­ność obec­no­ści Boga sta­no­wi pod­sta­wę modli­twy wypły­wa­ją­cej z sytu­acji skraj­nej trud­no­ści, w jakiej znaj­du­je się modlą­cy się czło­wiek. Cho­dzi o Psalm 3, przy­pi­sy­wa­ny przez tra­dy­cję żydow­ską Dawi­do­wi ucie­ka­ją­ce­mu przed swym synem Absa­lo­mem (por. w. 1): jest to jeden z naj­bar­dziej dra­ma­tycz­nych i naj­bo­le­śniej­szych epi­zo­dów z życia kró­la, gdy jego syn przy­własz­cza sobie tron i zmu­sza go do opusz­cze­nia Jero­zo­li­my, by rato­wać swe życie (por. 2 Sm 15 nn). (…)

Psalm roz­po­czy­na się wezwa­niem do Pana:
„Panie, jak­że wie­lu jest tych, któ­rzy mnie tra­pią,
jak wie­lu prze­ciw mnie powsta­je!
Wie­lu jest tych, co mówią o mnie:
Nie ma dla nie­go zba­wie­nia w Bogu” (w. 2–3).

Doko­ny­wa­ny przez modlą­ce­go się czło­wie­ka opis jego sytu­acji nazna­czo­ny jest więc tona­mi sil­nie dra­ma­tycz­ny­mi. Trzy­krot­nie pod­kre­ślo­na jest idea mnó­stwa – „wie­lu”, któ­rą w tek­ście ory­gi­nal­nym wyra­ża ten sam źró­dło­słów, w spo­sób powta­rzal­ny nie­mal nie­ustan­nie, aby tym bar­dziej pod­kre­ślić ogrom zagro­że­nia. Ten nacisk na ilość i wiel­kość nie­przy­ja­ciół słu­ży Psal­mi­ście do wyra­że­nia poczu­cia bez­względ­nej dys­pro­por­cji mię­dzy nim a jego prze­śla­dow­ca­mi, uspra­wie­dli­wia­ją­cej i powo­du­ją­cej pil­ny cha­rak­ter jego proś­by o pomoc: cie­mięz­ców jest bar­dzo wie­lu, zdo­by­wa­ją prze­wa­gę, pod­czas gdy modlą­cy się jest sam i bez­bron­ny, wyda­ny na pastwę swych napast­ni­ków. A jed­nak pierw­sze sło­wo, jakie wypo­wia­da Psal­mi­sta, brzmi „Panie”; jego woła­nie roz­po­czy­na się od inwo­ka­cji do Boga. Wie­lu powsta­ło i zbun­to­wa­ło się prze­ciw nie­mu, wywo­łu­jąc trwo­gę, któ­ra potę­gu­je zagro­że­nie, spra­wia­jąc, że jawi się ono jako jesz­cze więk­sze i bar­dziej prze­ra­ża­ją­ce. Ale modlą­cy się czło­wiek nie daje się zwy­cię­żyć tej wizji śmier­ci, utrzy­mu­je sil­ną więź z Bogiem życia i zwra­ca się przede wszyst­kim do Nie­go, szu­ka­jąc pomo­cy. (…)
Modlą­cy się w naszym Psal­mie jest więc wezwa­ny, aby z wia­rą odpo­wie­dzieć na ata­ki bez­boż­nych. Wro­go­wie, jak powie­dzia­łem, prze­czą, że Bóg może mu dopo­móc, a tym­cza­sem on Go przy­zy­wa, woła po imie­niu: „Panie”, a następ­nie zwra­ca się do Nie­go gór­no­lot­nym „Ty”, wyra­ża­ją­cym sil­ną, sta­łą więź i zawie­ra w sobie pew­ność Bożej odpo­wie­dzi:

A jed­nak, Panie, Ty, jesteś dla mnie tar­czą,
Tyś chwa­łą moją i Ty mi gło­wę pod­no­sisz.
Wołam swym gło­sem do Pana,
On odpo­wia­da ze świę­tej swo­jej góry” (w. 4–5). (…)